Wiem, że temat Nine Inch Nails w Polsce był już poruszany... Niemniej muszę co nieco na ten temat napisać:
Od '93 czekam na Trenta, nie wierzyłem, że kiedykolwiek uda mi się zobaczyć NIN Live... Dziś kupiłem bilet, kurna 150 zł piechotą nie chodzi, ale...
Muzyka zawsze znaczyła dla mnie więcej niż tylko rozrywkę, stanowiła azyl, miejsce, które się zna i kocha, dotykała najbardziej intymnych obszarów mojego życia pozwalając mi się otworzyć, bez ryzyka ośmieszenia, być prawdziwym dla samego siebie...
Dzisiaj, mimo, że mam 2 dzieci, pracuję w korporacji i konsumuję coraz więcej, doświadczam wirtualnego powrotu w znajome strony, czasy, które mnie ukształtowały, czasy, które nigdy nie wrócą...
Pozdrawiam wszystkich 30-latków, zapraszam do Poznania na koncerty Nine Inch Nails, Jane's Addiction i Radiohead, szykuje się muzyczna przygoda dekady, potem mogę już umrzeć