21.09.09, 22:18
ADC (After-Death Communication), czyli komunikacja
posmiertna.

Ma miejsce wtedy, gdy Zmarły kontaktuje się z nami w celu
zapewnienia nas o swojej obecnosci, o jego dalszym zyciu,
pocieszenia nas, zwrocenia na siebie uwagi, czy wyrazenia prosby o
modlitwe. Nie ma to nic wspolnego z seansami spirytystycznymi. Do
takiego kontaktu dochodzi wylacznie z inicjatywy Zmarlego.

Jezeli kiedykolwiek (najczesciej zaraz po smierci Bliskiej osoby):

- mieliscie uczucie, ze osoba Zmarla jest obok Was, siedzi na lozku,
czy fotelu

- odczuliscie nagle intensywny zapach, choc nie bylo mozliwosci, by
ten zapach czuc (zapach Zmarlego, jego perfum, czy wody po goleniu
lub po prostu intensywny zapach kwiatow, najczesciej roz)

- odczuliscie wyrazny dotyk, choc nikt Was przeciez nie dotykal

- uslyszeliscie glos Zmarlego

- uslyszeliscie kroki, pukania, choc byliscie w pomieszczeniu sami

- dochodzilo w Waszym domu do znikania i pojawiania sie przedmiotow,
choc nikt ich nie dotykal

- dochodzilo w Waszym domu do samoistnego przemieszczania sie
przedmiotow

- mieliscie jakies szczegolne sny z udzialem Zamarlego (np. jakies
wazne rozmowy, wyznania, pozegnania, przepowiednie, ktore potem sie
sprawdzily)

- doswiadczyliscie wizji Zmarlego - na jawie lub w stanie Alfa
(miedzy snem, a jawa)

- mieliscie "dziwne przygody" z motylami, ktore pojawialy sie nagle
przy okazji pogrzebu, czy mszy sw. w intencji Zmarlego (motyl jest
symbolem zycia wiecznego)

- dochodzilo w Waszych domach do samoistnego wlaczania i wylaczania
urzadzen, dzwonkow, czy tez nagle zaczely wystepowac inne wyrazne
zaklocenia elektryczne pomimo, ze sprzet i siec elektryczna byly
sprawne.

- zwierzeta zaczely nagle, bez wyraznego powodu dziwnie sie
zachowywac

- rozdzwonily sie rozne dzwonki, a moze nawet Wasze telefony
komorkowe spod numeru Zmarlego, choc nikt juz go przeciez nie uzywal

- dzialy sie jakies inne, niezwykle zjawiska

- pewne dziwne sytuacje wydarzyly sie w szczegolne dla Was dni -
urodziny, swieta, uroczystosci, rocznice...

- ujrzeliscie Zmarlego na jawie

- ktos z Waszej rodziny lub znajomych poinformowal Was o takim
wydarzeniu...

To bardzo prawdopodobne, ze Wy lub Wasi znajomi doswiadczyliscie
zjawiska komunikacji posmiertnej. Zachecam Was do podzielenia sie z
nami Waszymi doswiadczeniami.
Obserwuj wątek
    • tilia7 Re: ADC 21.09.09, 22:22
      Chcesz nas po prostu wystraszyć przed snem;)
      • 198-3mk Re: ADC 21.09.09, 22:50
        Nie bójcie sie ludzi umarłych...
        To żywych trzeba się lękać...
        Witaj Osmiorniczko :) Poszłas po rozum do głowy, i wróciłaś... :)

        Bez urazy proszę :) Pozdrawiam Cię Cieplutko...
        Dobrze że Jesteś...
        • halas1961 Re: ADC 21.09.09, 23:23
          Juz kiedys w jakims watku o tym wszystkim czesc osób pisało, ale mozna
          przypomniec:) Nie ma co sie bac, a poza tym to jest tak, ze jak sa sygnaly od
          naszej ukochanej osoby, to sie wogole nie odczuwa strachu. Takie sygnaly z tego
          co zauwazylam odbiera sie w najwiekszej ilosci krotko po przejsciu na druga
          strone.Moja Agatka dawała mi takie znaki przez okolo trzy, cztery miesiace,
          teraz wszystko ustalo, nawet sny sa niezwykle rzadko. Znaki byly tak realne ,ze
          do dzis czuje np. jej dotyk. Bylo ich bardzo wiele, przypomne tylko kilka. Kiedy
          polozylam sie juz spac, ale nie spalam, nie bylam nawet jeszcze w tym stanie
          alfa poczulam wyrazne dotkniecie, pogladzenie po policzku, bylo cieple,
          delikatne. Do dzis czuje ten dotyk, to byla dlon mojej corki, miala bardzo
          aksamitna, delikatna skore. Mialo miejsce takie zdarzenie dwa razy. Nastepne
          zdarzenie: poczulam wyraznie jakby ktos polozyl sie z tylu za mna i przytulil
          sie do mnie. Bylam w stanie polsnu, wszystko bylo realne. Albo czulam, ze po
          koldrze chodzi kot, tez w polsnie, kladzie sie obok mnie na poduszce. Myslalam,
          ze kot spal ze mna w nocy. Jakie bylo moje zdziwienie kiedy rano sie okazalo, ze
          kot spal zamkniety w kuchni. To dzialo sie naprawde. O tym malo komu mowilam,
          zeby za wariatke mnie nie wzieli, ale to wszystko sie dzialo naprawde i wiele
          bym dala aby sie powtorzylo, bardzo wiele. Znaki slyszalne, otwieranie drzwi w
          odleglosci okolo 4 metrow za miomi plecami, i powiew wiatru. Kilka razy.
          Odwrocilam sie ale drzwi byly zamkniete, mialo to miejsce w bialy dzien. Pukanie
          do okna, gdzie nie ma galezi, 1 pietro. Żarowki palace sie w calym mieszkaniu
          jedna za druga , w ciagu np.godziny 4 zarowki, albo w kuchni w ciagu godziny 3
          zarowki. Sny konkretne, z powiadomieniem :"jak dobrze, ze ta choroba sie
          skonczyla, jak dzobrze ze juz moge robic to co chcialam", itd. Poza tym
          odpowiedzi na moje pytania, watpliwosci w postaci pojawiajacego sie nistad
          nizowad hasla jakiegos, cytatu czy poznaniu nowej osoby, ktora napisla cos lub
          powiedziala co bylo wyrazna odpowiedzia na moje watpliwosci. Teraz to jakby sie
          skonczylo, przygaslo. Mysle, ze corka postanowila odejsc dalej, ze juz mogla, ze
          mam radzic sobie sama, a poniewaz tych znakow bylo tak wiele nie moge watpic w
          jej szczescie i dalsze zycie, jej istnienie. Gdyby ich nie bylo, tez bym nie
          watpila, ale byly, chyba aby mnie uspokoic, ze mojemu dziecku jest dobrze, ze
          mam byc spokojna. Dlatego tez nie wolam corki, nie niepokoje jej, uzalam sie
          czesto nad soba, o nia jestem spokojna wiem, ze jest szczesliwa. Napisalam to
          wszystko tak sucho , bez emocji bo mialo to miejsce wszystko jakis czas temu,
          Agatko odeszła ponad 16 miesięcy temu. Relacje bezposrednie o tych zdarzenaich
          sa w ktoryms watku z tamtego okresu bardzo szczegolowe. Zastanawiam sie czy nie
          odnalezc tego i nie wydrukowac sobie...Aha, i niech nikt mi czasem nie pisze, ze
          to chora wyobraznia i emocje. Bo to sie wszystko zdarzylo naprawde, dla mnie to
          bylo tak niezwykle, ze sama mialam watpliwosci, ale jednak to sie wydarzylo...
          O rany, ale sie rozpisalam, Osmiorniczko zanudze Cie:)
          Halina-mama Agatki
          • grazyna1965 Re: ADC 21.09.09, 23:34
            Wiesz Halinko, że ja też mam takie odczucia jak Ty. Na początku tych
            sygnałów, znaków, snów było wiele. Mogłabym bardzo dużo napisać o
            nich. Ale od kwietnia tego roku Patrynia już mi ich nie daje.
            Przyśniła mi się własnie w kwietniu, w Święta Wielkanocne. Byliśmy w
            hotelu, w Sopocie. Zasnęłam późno bo chyba ok.2.30. Po godzinie
            obudziłam się zalana łzami. Własciwie nie płakałam a raczej wyłam,
            krzycząc do męża, że Patrynia mi sie przyśniła. Mąż nie rozumiał
            dlaczego płaczę skoro Patrynia przyszła do mnie..ale ja wiedziałam.
            Patrynia żegnała się ze mną, tak naprawdę. Ona była taka ,,inna",
            daleka. Śliczna ale taka ,nie moja" już. Tam wszyscy tak wygądali.
            Ja dlatego tak płakałam bo Patra już odchodziła gdzieś, czułam to.
            Od tamtego czasu nie śniła mi się. Ja wiem, że to było pożegnanie ze
            mną. I dlatego tak mi ciężko. Bo już wiem, że nie przyjdzie do mnie.
            Obym się myliła.
            Grażyna,mama Patryni
        • osmiorniczka030 Re: ADC 23.09.09, 01:38
          Witaj Beatko!

          Dokladnie tak jest. Przeprowadzilam ze soba powazna rozmowe i oto
          znowu tu jestem! ;-)

          Dziekuje za cieple slowa...

          Fiku-miku, miku-fiku jestem znow na forumiku.

          Pozdrawiam.
      • osmiorniczka030 Re: ADC 23.09.09, 01:29
        Nie chce straszyc, ale poszerzac "ciasne granice" ;)
        • first.marionetka Re: ADC 23.09.09, 09:48
          Ośmiorniczko, masz rację bardzo ważne w naszej sytuacji żałoby jest
          poszerzanie granic, poszerzanie świadomości.
          To daje ukojenie i nadaje sens reszcie dni, które nam tu pozostały.
          Ja bez tych poszerzonych granic nie udźwignęłabym rozstania nawet
          czasowego z moim dzieckiem, a tak " kulawo" , ale jakoś idę do
          przodu w kierunku wieczności.

          " Czas ucieka, wieczność czeka" JP II

          A swoją drogą te " ciane granice" zawdzięczam złe rozumianej wierze,
          religii.
          • osmiorniczka030 Re: ADC 23.09.09, 12:17
            Dziekuje First.marionetko! Twoje slowa motywuja mnie do jeszcze
            intensywniejszej pracy nad poszerzaniem tych granic.

            Pozdrawiam.
          • first.marionetka Re: ADC 23.09.09, 12:31
            Miało być oczywiście - " ciasne granice" a nie " ciane granice".


        • tilia7 Re: ADC 24.09.09, 14:14
          A ja się tym razem nie będę za bardzo sprzeczac, bo też wierzę,że w
          jakiś sposób się z nami kontaktują i sama mam czasem podobne
          przeżycia.Tyle, że inaczej sobie wyobrażam ich bycie "tam" a kontakt
          z nami nie jest dla mnie w żadnym sensie potwierdzeniem wiary
          katolickiej:)
    • 198-3mk Re: ADC 22.09.09, 08:19
      Ja też tych znaków miałam wiele. Pisze miałam, bo im więcej czasu upływa
      od odejścia Marcina, to one też zanikają...

      1.
      Siedziałam z mamą, w moim domu w dużym pokoju, dzrwi miałyśmy zamknięte.
      Rozmawiałysmy o Marcinku, popłakiwałyśmy... W pewnej chwili, fotel taki
      lekko bujany, zaczął się mocno bujać... Nie miał prawa się bujać. Drzwi
      były zamkniete, okna pozamykane bo to była zima, nikt obok niego nie
      przechodził... Wyglądało to tak jakby osoba która na nim siedziała,
      gwałtownie wstała.. Mama się przestraszyła.. A ja mówie, mamus czego się
      boisz? Marcina znudziła nasz rozmowa, wstał i poszedł..
      Było dusza przypadków z wyłączaniem się radia, sprzetu DVD..
      Pogłaszaniu... Przyciszaniu...

      Taki świerzy znak dosyałam wczoraj na forum, dzieki Marecie, w wątku o 21
      Wrzesnia... Jest to dzień którego bardzo nie lubie... Jest to dzień moich
      urodzin, ale od tego dnia zaczeły się same złe rzeczy...
      Wczoraj przyszła przyjaciółka, składa mi życzenia i pyta-co Ci zyczyć
      Beatko, jak i tak wszystko co powiem,bedzie bez sensu... Mówie jej, że ja
      już dzisiaj porosiłam Boga o prezent... Prosiłam Go aby marcin dał mi
      jakis znak... Bo tak długo się nie oddzywa...
      Bóg spełnił moja prośbę... Nie musiałam długo czekać...
      Maretta napisała mi na forum przepiekny, cudowny wierszyk... Może dla
      innych to tylko wierszyk... Dla mnie ten wierszyk jest przekazem od
      Marcina... Słowami wiersza złożył mi życzenia i zapewnił mnie że jest...
      Jest zawsze obok mnie... I to bardzo blisko...
      Martusiu! odwaliłaś kawał dobrej roboty! Dałaś mi wczoraj tyle rdości,
      nie szkodzi że przez łzy, bo czytając ten wiersz płakałam jak bóbr,
      aledałaś mi nadzieje... Twój wiersz utwierdził mnie że nie mogę wątpić w
      to, że moj Syn jest zawsze obok mnie... Dziękuję Ci Kochana Martusiu !
      Pozdrawiam Wszystkich. Beata-mama Marcina.
      • maretta111 Re: ADC 22.09.09, 09:09
        Cieszę się że, tak to odczułaś, te wiersz sercem jestem z Tobą i z wszystkimi,
        którzy tak okrutnie cierpią po śmierci bliskiej osoby. Patrzę na ból swojej
        mamy, wiec tak dobrze rozumiem matki, które cierpią, pozdrawiam wszystkich
        serdecznie.Marta
      • first.marionetka Re: ADC 22.09.09, 12:18
        Ja też " potykam się" o znaki, potykam, bo jeszcze ich nie rozumiem.
        Włosy z mojej grzywki unosiły się same, było to widać i ja czułam
        wówczas, jakby ktoś je lekko dotykał.
        I to poranne " mamo" w sierpniu...... jeszcze tego nie rozumiem, ale
        wierzę, że niebawem będzie mi dane zrozumienie.
        Tych znaków jest wiele, dlatego wiem, że jest dalszy ciąg naszego
        życia w innym wymiarze.
        Wiem, ale i tak jest ciężko.
        • cudownie Re: ADC 22.09.09, 14:08
          marionetko, Twój Syn miał na imię tak samo, jak mój...

          w pierwszych dniach po wypadku zdarzyła mi się taka historia..: w
          kolejnym ataku płaczu wykrzyczałam w niebo "Synku, to co ja mam teraz
          zrobić, jeśli będę chciała Cię przytulic???!!" i wtedy, po raz
          pierwszy, "usłyszałam" głos mojego Syna, który powiedział mi "to po
          prostu wyobraź sobie, że mnie przytulasz..."

          i powiem Wam, od tamtej pory robię to, i kiedy bardzo mocno zamknę
          oczy, to naprawdę Go przytulam...
    • cudownie Re: ADC 22.09.09, 13:59
      towarzyszki niedoli,

      mój jedyny syn odszedł nagle, w wypadku, w jednej chwili. nie zdążył
      pożegnać się z nikim. domyślacie się co czuję, nie będę o tym pisać, bo
      wszystkie znacie te uczucia. ale muszę Wam powiedzieć, że mój Syn
      odwiedza w snach wiele osób, i słowa, wizje, które im przekazuje nie
      mogą zostać przez te osoby wymyślone. to wszystko niesie nam wszystkim
      ogromną pociechę i daje nadzieję (mi wręcz pewność), że to nie koniec,
      że jeszcze się spotkamy w tym lepszym świecie. poniżej chcę się z Wami
      podzielić snem koleżanki mojego Syna z liceum:

      "prosila Pani, zebysmy pisali, jesli cos nam sie skojarzy z Patrykiem.
      > Przysnil mi sie dzisiaj i postaram sie w miare dokladnie ten sen Pani
      opowiedziec, chociaz duzej czesci niestety nie pamietam, chociaz od
      rana mysle tylko o tym, zeby sobie cos wiecej przypomniec.
      >
      > We snie bylam u M razem z Z. zadzwonil do mnie telefon i dziewczyny
      spytaly kto to, a ja powiedzialam, ze na wyswietlaczu jest Patryk. one
      powiedzialy, zebym odebrala, wiec odebralam i rozmawialam z Patrykiem
      bardzo dlugo, a dziewczyny patrzyly sie na mnie przerazone, bo we snie
      wiedzialysmy, ze Patryka juz z nami nie ma. niestety niedokladnie
      pamietam co mowil, ale wiem, ze mial wyjatkowo spokojny glos,
      wyobrazalam sobie ze jest szeroko usmiechniety. troche go bawil moj
      strach przed ta rozmowa i powiedzial, ze nie musze sie niczego bac, bo
      to normalne ze rozmawiamy przez telefon. prosil, zebym wszystkich od
      niego pozdrowila, wymienial imiona, ale juz ich nie pamietam. co chwile
      zartowal, bo chyba chcial, zebym uwierzyla, ze to on. ja sie nie
      odzywalam prawie wogole, bo dziewczyny powiedzialy, ze jesli to
      naprawde On, to oznacza, ze rozmawiam ze zmarlym, strasznie sie balam.
      ale na koniec nie wytrzymalam i zapytalam Patryka "czemu nie zadzwonisz
      do mamy? jej by sie to bardziej przydalo." a on powiedzial "nie moge do
      niej zadzwonic, bo nie wiem jak zareaguje. nie chcę, zeby zwariowala, a
      wiem ze Tobie sie nic nie stanie, bo nie wierzysz w duchy. I napewno
      jej przekazesz, ze ja kocham." a potem, jeszcze we snie, pomyslalam, ze
      musze szybko do Pani napisac.
      >
      > wiec napisalam. mam nadzieje, ze zrobilam dobrze, bo mam duzo obaw,
      ale nie moglam tego nie zrobic. pewnie moj mail jest bardzo nieskladny,
      ale jestem pod wplywem duzych emocji."

      i jeszcze, spytałam się tej dziewczyny, czy ona naprawdę nie wierzy w
      duchy, a ona na to

      "nie wiem sama. rozmawialam kiedys o tym z Patrykiem i powiedzialam mu,
      ze nie wierze w duchy. chyba dlatego byl tego pewny. ja tez bylam pewna,
      ze nie wierze, ale chyba tylko do dzis. ten sen byl wyjatkowo
      sugestywny, czulam, ze naprawde rozmawiam z Patrykiem. chyba wierze, ze
      to byl on, bo mowil dokladnie tak, jak zawsze, kiedy z nim rozmawialam,
      a nie znalam go wcale tak dobrze, zeby moc sobie wymyslec taka rozmowe.
      chcialabym, zeby jeszcze zadzwonil, bo juz sie nie boje. ciesze sie ze
      dobrze przyjela Pani moja wiadomosc,
      mam nadzieje, ze bede mogla jeszcze do Pani napisac cos od Patryka.
      chociaz mi prawie nigdy nic sie nie sni..."

      ......


      pozdrawiam wszystkie Mamy, i wszystkich opłakujących swoich bliskich....
    • first.marionetka Re: ADC 22.09.09, 19:13
      Bardzo Ci dziękuję, że opisałaś ten głos syna, że możesz Go przytulić.
      Ja swojego też przytulam, szczególnie czule w tym miejscu w pokoju, gdzie
      pamiętam, że robiłam to ostatni raz.
      Czuję Jego obecność, wiem, że jest blisko gdy o Nim myślę.
      Żyję obecnie w dwóch światach Jego nowym i moim nowym.
      Ale częściej w Jego nowym. Cóż to tylko chwila i to będzie też mój świat, więc
      trzeba się go uczyć już t e r a z......................
    • osmiorniczka030 ADC odczuwane - odczuwanie obecnosci 30.09.09, 02:05
      "Siedzialem wtedy na kanapie i czytalem ksiazke. Niespodziewanie
      poczulem, ze moja matka siadla obok mnie, po lewej stronie. Nie
      widzialaem jej, ani nie slyszalem zadnego glosu, ale bylem pewny, ze
      jest przy mnie. Wyczuwalem jej osobe tak, jak za czasow, gdy zyla
      miedzy nami. Nie potrzebne byly zadne slowa - bylo to spotkanie
      naszych dusz, bardzo cieple odczucie, bardzo przyjemne,
      przyjacielskie. Trwalo ono moze trzy lub cztery minuty, po czym mama
      odeszla."

      B.J. Guggenheim "Pozdrowienia z niebios"
    • osmiorniczka030 ADC słuchowe - słuchanie głosu 30.09.09, 23:49
      Rankiem, po smierci Ray'a uslyszalam jego glos: "Zapomnialem wplacic
      do banku pieniadze, ktore sa w kieszeni mojego płaszcza. Przeloz je
      lepiej do swojej portmonetki." Brzmialo to tak, jakby stal tuz za
      mna po prawej stronie.

      Poszlam sprawdzic kieszenie w jego plaszczu i naprawde znalazlam
      pieniadze! Bylo to troche ponad 300 dolarow gotowka! Przydalo sie
      bardzo w tamtym okresie.

      Sprzedalismy tuz przed jego smiercia samochod. Ray wlozyl pieniadze
      do kieszeni i mial je pozniej wplacic do banku, a ja nie wiedzialam,
      ze nie zdazyl.

      B.J. Guggenheim "Pozdrowienia z niebios"

      Jesli chodzi o ADC sluchowe, to objawia sie ono rowniez w postaci
      telepatycznej.
    • osmiorniczka030 ADC dotykowe - odczuwanie dotyku 07.10.09, 00:11
      Bylo to jakis tydzien po pogrzebie. Gdy kladlam sie spac, poczulam,
      ze nasz owczarek wskakuje na lozko. Siegnelam wiec reka, aby go
      zgonic i nagle dotarlo do mnie, ze to nie pies! Powiedzialam
      tylko "Harry?"

      Poczulam, ze maz kladzie sie na lozku obok mnie, obejmuje mnie i
      kladzie glowe na moim ramieniu. Bylam kompletnie zaskoczona,
      poniewaz przepelnilo mnie takie uczucie spokoju, jakiego jeszcze
      nigdy w zyciu nie doswiadczylam.

      Mial wglad w moj umysl, a ja rowniez moglam odczytac i zrozumiec
      jego mysli. Pocieszal mnie i poczulam, jak mowi: "Jest mi dobrze.
      Pamietam, kim bylem, co wiedzialem i czulem i nadal pozostane soba,
      uczac sie dalej i budujac swoje zycie. Bede jednak czekal tu na
      ciebie, az przyjdziesz do mnie."

      B.J. Guggenheim "Pozdrowienia z niebios"
    • osmiorniczka030 ADC zapachowe - odczuwanie zapachu 08.10.09, 00:08
      Bylo to osiem lat po smierci mojej babci. Siedzialam wtedy w
      salonie, kolyszac dziecko do snu, gdy raptem poczulam musniecie
      chlodnego powietrza oraz zapach perfum Blue Waltz, ktore juz dawno
      wyszly z mody, a ktore zwykla uzywac moja babcia.

      Won perfum wypelnila caly pokoj, a ja bylam przekonana, ze to ona,
      gdyz ogarnelo mnie uczucie jej milosci.

      Moj synek otworzyl w pewnym momencie szeroko swoje oczka i spojrzal
      w strone, gdzie - jak wyczuwalam - stala moja babcia. Byla z nami
      okolo pietnastu minut.

      B.J Guggenheim "Pozdrowienia z niebios"
    • osmiorniczka030 ADC wizualne - ogladanie postaci 09.10.09, 01:10
      W trzecia noc po pogrzebie ojca, ktos obudzil mnie ze snu. Usiadlem
      na lozku i zobaczylem ojca! Na jego twarzy odbijalo sie swiatlo
      dochodzace z latarni ulicznych. Widzialem go tak wyraznie, ze o
      pomylce nie moglo byc mowy.

      - Richard - zwrocil sie do mnie, a ja poznalem jego glos i zerwalem
      sie z lozka. Podal mi reke na powitanie; byla ciepla i tak mi
      znajoma.

      - Tak milo cie znowu zobaczyc. Richard, nie martw sie o mnie. Bardzo
      cie kocham - slowa wychodzily mu z ust, a ja slyszalem je wyraznie
      od zewnatrz, na wlasne uszy. Jego glos brzmial duzo wyrazniej, niz
      kiedykolwiek wczesniej.

      Nie moglem oderwac oczu od jego twarzy. Wygladal lepiej, niz
      kiedykolwiek, odkad pamietam. Nie mial juz siwych wlosow, tylko jak
      dawniej - kruczoczarne. Mial gladka skore i wygladal rewelacyjnie!
      Usmiechal sie; wygladal na zadowolonego i spokojnego, jakby bylo mu
      o wiele lepiej, niz moglbym przypuszczac w najsmielszych snach. W
      koncu odszedl.

      Bylem kompletnie zdumiony i podniecony. Nigdy nie sadzilem, ze
      istnieje zycie po smierci. Nie mam cienia watpliwosci, ze moje
      przezycie bylo rzeczywiste i prawdziwe.

      B.J. Guggenheim "Pozdrowienia z niebios"
    • osmiorniczka030 ADC wizyjne - wglad w inny wymiar 10.10.09, 01:41
      Ta wewnetrzna wizja pojawila sie w mojej glowie, gdy prowadzilem
      samochod, jakies piec dni po smierci Lauren. Mialem otwarte oczy i
      bylem skoncentrowany na drodze. W najsmielszych snach nie
      przypuszczalem, ze w takiej sytuacji zobacze swoja corke, ktora
      siedzi na kolanach mojego ojca. Tata obejmowal ja w talii. Lauren
      ubrana byla w rozowy bezrekawnik, usmiechala sie i wygladala
      niezwykle radosnie. Obok nich stala moja babcia, a za nimi moj
      wujek. W tle byli tez moi krewni, ktorzy juz zmarli. Wszyscy
      znajdowali sie w spokojnym miejscu i byli szczesliwi.

      B.J. Guggenheim "Pozdrowienia z niebios"

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka