halas1961
12.10.09, 12:11
Mam na imię Halina. Jestem mamą Agatki-lat prawie 24, którą w
zeszłym roku pokonała choroba nowotworowa. List ten piszę do tych,
którzy są na forum , ale sie nie wypowiadaja, szczególnie do tych
którzy weszli tu może po raz pierwszy. Kochani jestem już ciut dalej
w swoim przeżywaniu żałoby. Pisze do Was, żebyscie sie nie bali
mówic i pisać. Pamietam jak w ubiegłym roku w sierpniu po raz
pierwszy przypadkowo(choc ponoc nie ma przypadkow) weszłam na to
forum. Najpierw czytałam przez kilka dni i sie nie odzywałam. Bałam
sie, co sobie pomyslą, a moze dla nikogo nie będzie ważny mój ból,
moje cierpienie, a może nikt sie nie odezwie, a może jeszcze
bardziej bede cierpieć, nie to są moje osobiste sprawy, mój ból,
nie...nikt mi nie pomoże. Tak myślałam, potem był dzień bardzo zły,
smutny, taki jakich wiele, sami wiecie i zaczęłam pisać. Pomyslałam-
najwyżej więcej nigdy tej strony nie otworzę, wiecej tu nie wejdę.
Zaczęłam pisać...pisałam pierwszy list dwie godziny, ponieważ wyłam
i rozpaczałam przy każdym słowie dotyczacym mojego dziecka, każde
słwo o jej cierpieniu było przeżywaniem na nowo tego cierpienia,
kazde słowo było tak bardzo dla mnie bolesne. Byłam w czasie pisania
tego listu jednym wielkim krzykiem i bólem...List wysłałam i
zamknęłam komputer. Było mi lżej i było mi wszystko jedno co ktos
sobie pomyslał, wszystko jedno...W głebi jednak bardzo chciałam zeby
jedna osoba, tylko jedna... nie wiecej się znalazła która odpowie,
która mi pomoże, ktora mnie zrozumie, która powie, potwierdzi, ze
mojemu dziecku jest dobrze, ze...sama nie wiem co ..po prostu, że
bedzie ze mną, nic więcej...Gdy nastepnego dnia weszłam na forum
znowu płakałam, ale tym razem ze wzruszenia, ze tylu ludziom mimo iż
sami cierpią moje cierpienie nie jest obojetne... I tak sie zaczęla
droga wychodzenia z zaloby, z cierpienia wspolnie z ludzmi z tego
forum. Wspolnie z tymi, ktorzy rozumieja, ktorym nic nie musze
tlumaczyc, ze raz lepiej, ze dziesiec razy gorzej, ze znaki, z
ktorych nie dotknieci zaloba sie smieja i w glowe pukaja, ze sny, ze
nadzieja, ze czesto jej brak...Pewnie zasze juz bede ta inna, bo
straty dziecka nie da sie zamknac(a pewnie i straty innej bliskiej
osoby tez), jak jakiegos tam rozdzialu w swoim zyciu, pewnie juz
zawsze bede tesknic i czasem plakac, wiem ze zycie jest teraz inne,
ale zalobe mozna oswoic, mozna pomalenku nauczyc sie z nia zyc.
Pisze to do Was, ktorych wiem, ze jest wielu milczacych nie
wypowiadajacych sie na tym forum. Nie bojcie sie, piszcie o swoim
bolu, tesknocie, o swoich bliskich, ktorzy juz TAM. Podzielcie sie z
innymi z tego forum swoim cierpieiniem, razem isc jest choc
odrobinke latwiej, wierzcie mi...
Halina-mama Agatki