pacjent21
29.11.09, 14:05
Witam już jakiś czas minął....15 października odszedł mój kochany tata.
Przegrał 4 letnią walkę z chorobą:-(
Ostatnie słowa do mnie to były 2 dni przed śmiercią "Ja umieram"-wiedziałam,
że to prawda, ale wiedziałam, że strasznie cierpi i, że tak musi być.
Obiecałam mu, że sobie poradzę, ale....nie radzę sobie. Płaczę, myślę, noszę
jego zdjęcie. Błagam Go by dał mi jakiś znak, żeby mi pokazał czy mu dobrze
czy nie boli - strasznie mi smutno. Czytałam Wasze wpisy o tym jak zmarły Was
odwiedza jak czujecie obecność - ja do pogrzebu czułam Jego zapach - raz mi
się przyśnił - żeby powiedzieć że nie żyje - i to wszystko...
Dobrze, że odnalazłam Wasze forum-może i ja znajdę ukojenie Was, którzy
zrozumiecie co czuję.