Dodaj do ulubionych

Jak powinni zachować się nasi przyjaciele?

18.03.10, 11:16
Stratę Taty przezyłam prawie 1,5 roku temu. Wciąż borykam się z
żałobą. Czuję, że Jego choroba i śmierć (rak, od momentu diagnozy do
smierci minęły 3 tygodnie, więc był to dla mnie i całej rodziny
ogromny szok) zmieniło się moje życie i ja sama. Mam 33 lata, jestem
dorosłą osobą, a czuje się jak osierocone dziecko. Obok mnie, oprócz
rodziny, była w zasadzie tylko jedna bliska mi osoba, która
dzwoniła, rozmawiała (słuchała), była mądra i cierpliwie znosiła to
wszystko, z czym my - ludzie po stracie - borykamy się. Kontakt z
nią bardzo mi pomógł. Ja chyba dopiero teraz dostrzegam i zdaję
sobie sprawę z tego, jak wiele to dla mnie znaczyło. Jednocześnie,
zaczęłam odczuwać żal do tych, których nazywam swoimi przyjaciółmi i
którzy nazywają tak mnie, o to, że wycofali się, gdy potrzebowałam
wsparcia. Podczas kontaktów telefonicznych w tamtym okresie sama
zaczynałam mówić o swoich uczuciach - dawałam im więc odczuć, że
tego potrzebuję. Przypuszczam, że było im ciężko słuchać mnie i
słyszeć we mnie żal. Cóż miałam czuć? Nie słuchali, przerywali,
chcieli zmieniać temat. Myśleli chyba, że to dla mnie zbyt bolesne i
że nie trzeba o tym rozmawiać. A ja chciałam. Nie czułam z ich
strony wzmożonych kontaktów i opieki.
A dzisiaj siedzę i myślę o tym. Staram się ich zrozumieć - żadne z
nich nie przeżyło straty. Nie wiedzieli, jak się zachować.

Staram się ich zrozumieć, a jednocześnie odczuwam żal. Czy powinnam?
Czy nie za wiele od nich wymagałam? Czy to nie jest jednak tak, że
oni wykazali się egoizmem, bo reagowali obawą?
m.
Obserwuj wątek
    • agalt Re: Jak powinni zachować się nasi przyjaciele? 18.03.10, 16:53
      Tak naprawde nikt z nas nie wie, jak sie w takiej sytuacji zachować,
      dopóki sam sie z nia nie zmierzy z tej najbardziej bolesnej strony.
      Ja jestem Lewek, jak mi źle to chcę byc sama. Może nie całkiem sama,
      ale potrzebuję odosobnienia, ciszy, zamyślenia. Nie z każdym
      potrafie rozmawiac o swoim bólu. Mimo przyjaźni. Czasem
      najdelikatniejsze pytanie powodowało, że płacz sciskał mi gardło.
      Ale zawsze mam w sercu słowa mojego Taty "Świat nie ma obowiązku
      sie domyślać, czego chcemy. Czasem nie ma też takich umiejętności,
      choc byc może ma szczere chęci. Jeśli o coś nie poprosisz, to to
      może sie nigdy nie zdarzyć"

      Dlatego, ja zawsze prosiłam i proszę "Moge nic nie mówić?",
      albo "Pogadaj ze mną". Może mam wyjątkowych przyjaciół, a może tylko
      oni wiedzą, czego oczekuje, bo im o tym mówię. Ja wiem, że jak boli,
      to czujemy sie jak dzieci, którym źle i to mamusia ma zgadnąć, co
      boli. Ale może pytanie jest nie "jak powinni sie zachowac
      przyjaciele?", tylko "jak możemy ułatwić naszym przyjaciołom
      sytuację, której z pewnościa chcą sprostać, ale nie wiedza jak?"
      Przytulam
      Światełko dla Twojego Tatusia (*)
      • tilia7 Re: Jak powinni zachować się nasi przyjaciele? 18.03.10, 17:14
        Myślę,że jak zwykle są dwie strony medalu.Jedna to to,o czym pisze
        Agalt.Faktycznie większośc osób nie wie,jak się zachowac.Zwykle mają
        jak sądzę naprawdę dobre intencje,tylko nie rozumieją co
        czujemy.Dlatego,jeśli potrzebujemy wysłuchania to musimy powiedziec
        jasno:"Słuchaj przykro mi jak zmieniasz temat,bo potrzebuję się
        wygadac,porozmawiac o tym bólu.Czy jesteś w stanie mnie wysłuchac?".

        Druga strona jest taka,że sytuacje kryzysowe w naszym życiu często
        pozwalają nam spojrzec na znajomych i "przyjaciół" z innej
        perspektywy i weryfikują wiele spraw.Prawdziwy przyjaciel,moim
        zdaniem,zawsze jakoś znajdzie drogę do naszego serca.Może
        niporadnie,może nie od razu,ale da nam swoją postawą do
        zrozumienia,że jest i że się stara.To trzeba docenic,nawet jeśli nie
        trafia swoim zachowaniem w sedno.Inni po prostu nie mają ochoty miec
        z nami nic wspólnego,lubili nas wesołych i na luzie.W żałobie i
        smutku nie jesteśmy dla nich pożądanym towarzystwem.Tych trzeba
        sobie odpuścic.Niech idą swoją drogą.I nie trzeba wtedy myślec,że
        straciliśmy przyjaciół.Nie straciliśmy.Po prostu nigdy ich nie było.
        • ollaa86 Re: Jak powinni zachować się nasi przyjaciele? 18.03.10, 20:17
          Niestety to wszystko prawda, co piszecie. Tylko, że do codziennego bólu dochodzi jeszcze ogromna przykrość, że ludzie, których uważałam za przyjaciół nigdy nimi nie byli... Tak bardzo boli, jak przemykają na drugą stronę ulicy, udając, że mnie nie widzą... Dlaczego??? Przecież nic złego im nigdy nie zrobiłam (mam nadzieję), wręcz przeciwnie, zawsze starałam się pomóc, gdy mieli problemy. Być może mają wyrzuty sumienia, bo przestraszyli się choroby, z którą zmagaliśmy się na co dzień... Może wstydzą się, że zbrakło ich już wtedy. Albo, tak jak pisze Tilia, nie mają ochoty na moje towarzystwo. Jeśli tak jest, to mogę mieć tylko pretensje do siebie, że otoczyłam się takimi ludźmi... I ta świadomość napawa mnie jeszcze większym smutkiem.
          Oczywiście są i tacy, którzy interesują się, dzwonią, pytają jak sobie radzę. Niestety Ci mieszkają daleko, w związku z czym kontakt jest tylko telefoniczny, spotykamy się rzadko, a tak bardzo ich potrzebuję, szczególnie w takie dni, jak dziś... Za dwa dni mój Grześ miałby 27 urodziny... Pustka i smutek są tak olbrzymie, że nawet na płacz nie mam już siły, a tu niestety brak kogokolwiek, kto podtrzymałby na duchu chociaż troszeczkę...
          • agalt Re: Do Ollii86 18.03.10, 20:30
            Przytulam Cie mocno, Olu
            U mnie też ciężko. Wielkimi krokami zbliża sie 4-ty kwietnia -
            rocznica śmierci mojego Janeńka. Wielka Niedziela. Chrystus
            zmartwychstanie, a ja będę w Kościele bez Jasia... Tak smutno...
            Światełko dla Twojego Grzesia (*)
            • tilia7 Re: Do Agalt 18.03.10, 22:53
              A dla mnie 4 kwietnia to rocznica pogrzebu:(I te święta,które powinny nieść
              nadzieję i radość,a dla mnie już zawsze będą związane ze śmiercią i nadziei
              brakiem:(
            • ollaa86 Re: Do Agalt 19.03.10, 07:48
              Dziękuję Ci Kochana Agalt.
              Tak mi ciężko, bo razem z Jego urodzinami przychodziła co roku Wiosna, radość i uśmiech. Słońce grzało a świat robił się taki zielony. W tym roku ta wiosna chyba mnie zabije...
              Będę myślami z Tobą 4-go kwietnia.
              Również zapalam światełko Dla Twojego Jasia [*]
              Przytulam do serduszka:)
          • annubis74 Re: Jak powinni...do Oli86 19.03.10, 14:15
            Olu, niestety w powiedzeniu "prawdziwych przyjaciół poznaje się w
            biedzie" jest odpowiedz na to co nas spotkało. Nie miej pretensji do
            siebie, skad mogłaś wiedzieć kto jest prawdziwym przyjacielem -
            dopóki nie zweryfikowała tego smutna rzeczywistość. Ja po śmierci
            Mamy zweryfikowałam swoje znajomości. Zachowanie wielu osób mnie
            zaskoczyło (jednych pozytywnie, innych negatywnie). Najbardziej
            zabolało ze zawiedli ci, na których liczyłam, którym sama pomagałam
            w trudnych chwilach. Ale z kolei rękę wyciągnęli tacy po których się
            tego nie spodziewałam.
            WSpółczuję Ci, zapalam światełko dla Grzesia (*). Pozdrawiam i
            przytulam
    • czarnylukas_turek Re: Jak powinni zachować się nasi przyjaciele? 18.03.10, 21:16
      Wow przynajmniej z Tobą rozmawiali, do mnie do tej pory nikt nie dzwoni
      :-). Mam prostą filozofię : ludzie nie mieli dla mnie litości i
      zrozumienia to niech zdychają
      • shope Re: Jak powinni zachować się nasi przyjaciele? 18.03.10, 23:54
        Ja chyba tez zaczelam odczuwac to co wy. Na poczatku bylo kilka
        wyciagnietych dloni, ze jak bym potrzebowala.. a teraz? Czasem mam
        wrazenie ze rozmawiaja ze mna jakby sie nic nie stalo, rozumiem nie
        wiedza co mowic, co powiedziec.. ale chociaz mogliby raz zapytac jak
        sie czuje. Ja jestem taka, ze nie umiem sie nad soba uzalac i nie
        moglabym komus napisac ze jest mi zle itd. Ale szczerze mowiac tez
        troche odczulam to, ze nie jestem juz tak interesujaca "kolezanka"bo
        mam zalobe.
        • edzia764 Re: Jak powinni zachować się nasi przyjaciele? 19.03.10, 09:20
          Przyjaciele ... tych prawdziwych jest bardzo niewielu. Początkowo
          oferują swoją pomoc, ale ...... gdy zachodzi potrzeba pomocy, jakoś
          ich nie ma. Od śmierci mojego męża minęło dziewięć miesięcy,
          zostałam sama z wieloma problemami. W załatwianiu wszelkich spraw
          pomagają mi znajomi, którzy "nie rzucali słów na wiatr", jak
          obiecali pomoc to ja realizują. W wiekszości są to ludzie, którzy
          przeżyli strate bliskich, kochanych osób ... i właśnie oni
          rozumieją, co my przeżywamy.Szkoda, że obcy ludzie potrafią okazać
          więcej współczucia, więcej pomocy niż ci, którzy niby są
          bliscy ...którzy zamiast pomocy rzucają mi dodatkowe "kłody pod
          nogi" ... chwilami mam wszystkiego dość, ale jestem z Wami tu na
          forum i mam nadzieję, ze powoli dam sobie odpowiedź na pytanie "jak
          dalej żyć" ....
        • nastka.nastka Re: Jak powinni zachować się nasi przyjaciele? 19.03.10, 09:20
          dziękuję wszystkim za odpowiedzi. Stoję w szpagacie, sama nie wiem,
          jak mam się zachować, bo ta zadra we mnie tkwi. Do tego stopnia, że
          mam nerwa, gdy mam z moimi przyjaciółmi - tymi, którzy mnie nie
          wspierali - rozmawiać teraz swobodnie na tematy typu pitu pitu...
          Tak jakbym zobojętniała na ich sprawy, skoro oni zobojętnieli na
          moje. nie jestem typem osoby, która powiedziałaby tak jak proponuje
          Tilia: "Słuchaj przykro mi jak zmieniasz temat,bo potrzebuję się
          wygadac,porozmawiac o tym bólu.Czy jesteś w stanie mnie wysłuchac?".
          nie jestem. sama o tym mówiłam, nie pytałam sie ich ich, czy
          mogę...dawałam im sygnały, że chcę, że mogę, że jestem gotowa, że
          muszę to robić, żeby nie zwariować. Oni tematy ucinali, bądź mówili
          po prostu "Oj, nie płacz już" lub "Nie rozmawiajmy na takie przykre
          tematy". czuję, że robili to z myślą o mnie, ale nie tego
          potrzebowałam. dlaczego - skoro nie wiedzieli jak sie zachowac, nie
          zadali sobie trudu, zeby dowiedzieć się, jak powinni się zachować?
          Dlaczego chociażby nie poczytali sobie jakichś artykułów na temat
          żałoby? Tato umarł przed Świętem Zmarłych. Internet, prasa epatowała
          tematem śmierci i żałoby. dlaczego nie pochylili sie nad tym? Oj,
          dużo we mnie pytań i sporo żalu. Coś się we mnie poprzestawiało, coś
          się zweryfikowało...Uważacie, że Oni powinni wiedzieć, że jest mi
          źle z tego powodu? chyba chciałabym oczyścić atmosferę, cho wiem, że
          dla nich ona jest czysta.

          dziś imieniny mojego Taty. Cieszę się, że mam dużo pracy, że zajmę
          czymś myśli, które wędrują w kierunku wyobrażeń, że gdyby żył, to z
          pewnością byłabym w trakcie składania mu życzeń.
          pozdrawiam Was wszystkich ciepło.
          • tilia7 Re: Jak powinni zachować się nasi przyjaciele? 19.03.10, 11:13
            Nastko,to Ty musisz zdecydowac co zrobic.Jeśli czujesz się z tym
            źle,jeśli to niezrozumienie psuje Ci radośc kontaktu
            z "przyjaciółmi" to im o tym powiedz.Wszystkie nieporozumienia i
            napięcia między ludźmi biorą się z tego,o czym pisała Agalt,że
            liczymy na to,że inni będą czytac w naszych myślach.Nie czytają.I my
            też nie czytamy w czyichś.Możesz spędzic dlasze lata na roztrząsaniu
            tego i na trwaniu w niepewności.Albo możesz spokojnie i
            grzecznie,ale wyraźnie powiedziec jak się czułaś i czujesz.Dasz im w
            ten sposób również szansę,na wytłumaczenie się.Bo tak jak pisałam-są
            ludzie naprawdę obojętni i są tacy,którzy po prostu nie wiedzą jak
            pomóc.Tym drugim daj szansę.

            Niestety nasza kultura,nasze społeczeństwo tak nas kształtują,że
            przed bólem i płaczem,a tym bardziej przed czyjąś żałobą
            uciekamy.Więzi ludzkie są coraz słabsze,niestety.Mamy mnóstwo
            osiągnięc na różnych polach,postęp techniczny wręcz niezwykły.I
            tylko my,ludzie,w tym wszystkim giniemy i gubimy nasze
            człowieczeństwo.Kiedyś osobę w żałobie wspierała i chroniła "cała
            wieś" czyli społecznośc,do której ta osoba należała.Dziś każdy się
            zamyka w czterech ścianach,nie interesuje się losem innych i
            najczęściej nie chce,żeby i w jego życie ktoś się wtrącał.Media nas
            bombardują wiadomościami o tragediach,wojnach,morderstwach ale
            jednocześnie lansują wizerunek człowieka wiecznie
            radosnego,zadowolonego,roześmianego.Nawet jak masz grypę to musisz
            się "wziąc w garśc" i bawic się,pracowac itd.Nawet jak sprzątasz to
            masz wyglądac jak z okładki Elle.Masz miec pieniądze,kosmetyki i
            ubrania,lokatę w najlepszym banku,masz byc rozesmiana i
            radosna.ZAWSZE.Więc kiedy w prawdziwym realnym życiu pojawia się
            ból,smutek,dramat po prostu nie wiemy co z tym zrobic.Tak to
            niestety wygląda.Nie jesteśmy z tą żałobą "trendy".
          • annubis74 Re: Jak powinni zachować się nasi przyjaciele? 19.03.10, 14:30
            Ludzie nie potrafią rozmawiać o śmierci, o żałobie. Pewnie się boją.
            Albo przerywają, albo zbywaja albo raczą cię radami "trzeba życ
            dalej". Mało jest osób, które są w stanie pozwolic ci się wypłakać,
            wygadać ból, wsciekłość, zal, powiedzieć "jestem przy tobie jeśli
            mnie potrzebujesz i na takich zasadach na jakich mnie potrzebujesz".
            Takie mniej wiecej słowa usłyszałam od mojej przyjaciółki i w pełni
            potrafię docenić ich znaczenie i wagę. Ja w wyniku żałoby stałam się
            bardziej asertywna i mówie co mnie gnębi. jesli nie chcą słuchać,
            trudno...
      • annubis74 Re: Jak powinni zachować...do czarnylukas 19.03.10, 14:19
        nie chcę cię pouczać, ale myślę ze takie uczucia niszczą nas samych
        nie jesteśmy w stanie przetrwać sami, dla mnie nadszedł momemnt,
        kiedy po okresie wycofania, chcę wyjść do ludzi, chcę być z nimi
        nie sposób zamknać się na świat, na ludzi.
        • nastka.nastka Re: Jak powinni zachować...do czarnylukas 19.03.10, 19:11
          Dziekuję Wam. Tilia, myślę, że pójdę za twoją radą. nie chcę ich
          stracić, nie chcę też, zeby ten żal tkwił we mnie. Porozmawiam z
          nimi. Dzieki za Waszą uwagę i Wasze zdanie.
          Trzymajcie się
    • annubis74 Re: Jak powinni zachować się nasi przyjaciele? 19.03.10, 09:08
      Moja Mama zmarła niespełna 9 miesięcy temu. POdobnie jak Ty jestem
      dorosłą kobietą, mam swoja rodzinę a jednak czuję się jak osierocone
      dziecko. Po śmierci Mamy bardzo wspierała mnie moja przyjaciółka, d
      kilku osób, nawet dalekich znajomych doswiadczyłam miłych
      serdecznych gestów. Ale byli też tacy, którzy odwrócili się, uciekli
      w popłochu. Staram się zrozumieć dlaczego tak postąpili, choć myslę
      ze oni nie zadali sobie trudu zeby zrozumieć co ja czuję. Czy mam
      żal. Pewnie trochę tak, szczególnie wobec osób, które uważałam że są
      mi bliskie, wobec tych, którym sama pomagałam w trudnych chwilach.To
      boli najbardziej. Ale nie pielęgnuję urazy. Podobnie jak Ty
      nauczyłam się mówić o swojej stracie bo jest mi to potrzebne, nie
      mówię o tym bez przerwy oczywiście, jeśli ktoś nie ma ochoty i
      przerywa nie ciągnę tematu.
      • nastka.nastka Re: Jak powinni zachować się nasi przyjaciele? 19.03.10, 09:36
        Annubis, też chciałabym nie chować urazy. Uwierz mi. Oj, bardzo bym
        nie chciała tego robić. dlatego, po kilku miesiącach bycia cichym
        gościem na tym forum postanowiłam tutaj napisac...
        Teraz już nie mówię o stracie, nie ma tematu. bardziej było i to
        potrzebne wcześniej. teraz sama się z tym oswajam. Kiedyś, parę
        miesięcy po smierci taty, mąż mojej przyjacióki, powiedział mi, że
        dzielnie to wszystko przeszłam i że ma nadzieję, że jak moja
        przyjaciółka a jego żona znajdzie sie w podobnej sytuacji, to jej
        pomogę (ma tylko mamę, z którą jest bardzo związana).

        nie odpowiedziałam nic. nie potrafiłam nic mądrego odpowiedzieć, nie
        potrafiłam wybuchnąć żalem.
    • margolka-and-more Re: Jak powinni zachować się nasi przyjaciele? 19.03.10, 12:35
      Gdy byłam jeszcze w liceum, zmarła siostra mojej bardzo dobrej
      koleżanki, która zresztą też i moją koleżanką była. Wydawało się, że
      potrafimy rozmawiać o wszystkim, że jesteśmy bardzo zżyte.
      Tymczasem... po pogrzebie nie wiedziałam, jak się ten pierwszy raz
      odezwać i po prostu... znikłam. Z każdym tygodniem czułam się z tym
      gorzej. I nic. I wiecie co? To ona, moja pogrążona w żałobie
      koleżanka, sama do mnie zadzwoniła w końcu. Tak po prostu. Nie miała
      żadnych pretensji, po prostu... zaczęłyśmy rozmawiać.
      Czegoś się nauczyłam na własnych błędach. Więcej się tak nie
      zachowałam. Ale nie rzucę kamieniem - bo nie jestem bez winy. I w
      swoim gronie nie umiałabym teraz wskazać nikogo, kto z premedytacją
      mnie skrzywdził czy opuścił. Nie.
      • agni-123 Re: Jak powinni zachować się nasi przyjaciele? 19.03.10, 20:15
        Zgadzam się,że ludzie nie wiedzą jak zareagować,Ale rodzina chyba
        powinna wiedzieć,bo też straciła kogoś bliskiego.Ale mam Was i jest
        mi lepiej.
    • filicudi Re: Jak powinni zachować się nasi przyjaciele? 19.03.10, 22:27
      Mama odeszła prawie 11 miesięcy temu. Zaczęła odchodzić rok temu. W
      tym roku znowu to przeżywam, bo pamiętam dokładnie niemal każdy
      dzień tej ogromnej tragedii, tego strasznego, bezlitosnego,
      okrutnego zabierania na zawsze tej Najukochańszej Na Świecie Osoby,
      patrzenia na to, jak cierpi, jak gaśnie, jak zasypia... A ty nic nie
      możesz zrobić, nawet płakać już nie możesz, i może lepiej, bo jakbyś
      zaczęła, to od tego wycia świat by pękł. I ten ból - jakby każdego
      dnia, minuta po minucie, ktoś na żywca wyrywał serce. Po kawałku.
      A potem, kiedy Jej już nie ma... I wiesz, że nigdy nie będzie.
      Nigdy. NIBY to wiesz, ale tak naprawdę nie dociera, nie wierzysz. A
      jak dotrze... I znowu trochę lepiej, a potem znowu nie chcesz już
      żyć...
      Ktoś, kto tego nie przeżył nie jest w stanie sobie wyobrazić, co to
      znaczy, jak to jest, co my czujemy. Nawet, jeśli bardzo współczuje i
      próbuje sobie wyobrazić. A niektórzy wolą nie wiedzieć, nie
      zauważać, udawać, że wszytsko jest OK, mówić "zobaczysz, będzie
      dobrze". Nic tak nie osłabia...
      W czasie choroby mojej Mamy moi przyjaciele, tak zwani przyjaciele,
      nagle zniknęli. Choć wiedzieli, że dzieje się coś złego. Telefony
      zaczęły się dopiero wtedy, kiedy Mama odeszła. Z kondolencjami. I
      przeprosinami. Bo się dowiedzieli. Dobre... Minęło ponad pół roku,
      kiedy się do nich odezwałam. To był duży wysiłek. Ale nie wiem, czy
      jest sens to ciągnać, co dalej z tego będzie etc. Tej rysy, kiedy
      ktoś bliski zawodzi w tak cięzkich chwilach - chyba nie da się już
      zetrzeć...
      Ale jednocześnie w tym trudnym czasie, kiedy Mama odchodziła nagle
      pojawiły się inne osoby, które rozmawiały, wspierały, pytały,
      dzwoniły przyjeżdżały, pomagały. W każdej chwili, o każdej porze.
      Takie, których bym raczej o to nie podejrzewała... W większości
      jednak takie, które to znały z własnego doświadczenia.
      I jeszcze jedno. Zarówno przyjaciele jak i znajomi myślą ZAZWYCZAJ,
      że tak zwana żałoba trwa miesiąc. A potem przechodzi jak ból głowy
      po tabletce. Nie rozumieją, że rok, dwa to zwykle minimum czasu
      potrzebnego na jako takie dojscie do siebie. A właściwie nie do
      siebie, bo sobą już sie nie jest i nie będzie. Nie rozumieją, że
      nawet rok po odejściu może boleć tak jak w dniu odejścia. Że wciąż
      możemy mieć depresję, możemy nie mieć ochoty na imprezę, na tańce,
      zabawy, śmiechy, bo nam cholernie ciężko, że nie mamy na nic siły,
      że chorujemy i wiecznie nam coś dolega - nie dlatego że jesteśmy
      hipochondrykami, tylko jesteśmy tak osłabieni, często wycieńczeni i
      siada nam nie tylko psyche ale i ciało, odporność i byle g. nam
      wystarczy, żeby źle się czuć.
      Zastanawia mnie tylko, czy nie wiedzą, bo nie znają tego stanu czy
      po prostu nie chcą wiedzieć, bo się boją, nie potrafią etc. Trochę
      im współczuję, ale i sobie. I nie mam do nich pretensji, bo może -
      jeśli byłabym w tej szczęsliwej sytuacji i nie wiedziałabym co to
      znaczy - reagowałabym tak samo. Tak czy owak ten brak zrozumienia
      również bardzo boli...
      Pozdrawiam.
      E.
      • tilia7 Re: Jak powinni zachować się nasi przyjaciele? 19.03.10, 22:58
        Myślę,że trochę nie wiedzą,a trochę uciekają,bo się boją.Pamiętam jak mojej
        koleżance z którą wtedy pracowałam zmarła mama.Nie byłyśmy jakoś
        zaprzyjaźnione,po prostu koleżanka z pracy.I pamiętam jak wróciła po kilku
        dniach wolnego.Nie wiedziałam co powiedzieć,jak się zachować właściwie.Było mi
        naprawdę strasznie przykro i bardzo jej współczułam.W końcu zdobyłam się na
        odwagę i kiedy zostałyśmy same spytałam jak się czuje.I do tej pory pamiętam tą
        wdzięczność w oczach,że spytałam,że choć sama się razem z nią poryczałam,to
        pozwoliłam jej mówić.Bo wszyscy pocieszali.A ona nie chciała pocieszenia.Chciała
        wypłakać ten ból,opowiedzieć właśnie o chorobie mamy,o swoim poczuciu że mogła
        spędzić z nią więcej czasu, o własnym strachu przed chorobą...
        Ja też spotkałam się z tym o czym piszesz Filicudi.Czasem zupełnie obce osoby
        potrafią się lepiej zachować,mądrzej,dojrzalej.Pamiętam jak 1 listopada podeszła
        do mnie ciotka mojego ukochanego,ciotka,którą znałam ledwie z widzenia,z
        pogrzebu.Jako jedyna w tym dniu osoba miała odwagę ze mną
        porozmawiać,wysłuchać.Moja wdzięczność była wręcz nieopisana.
        Ale są niestety i przykre sytuacje.Moja "przyjaciółka",taka "od zawsze",bo
        praktycznie razem się wychowywałyśmy,niedługo po śmierci mojego narzeczonego
        zaczęła rozmowę:"słyszałam,że zostałaś sama?" - już chciałam
        odpowiedzieć,opowiedzieć,wyżalić się- a ona dokończyła:"bo siostra się podobno
        wyprowadziła".O śmierci mojego mężczyzny ani słowa,zero wyrazów
        współczucia,nawet kondolencji mi nie złożyła.Zatkało mnie po prostu.Lubiłam ta
        osobę i akurat z jej strony liczyłam na wsparcie.Niechby mnie chociaż głupio
        pocieszyła.Ale nie.Nie zająknęła się ani jednym słowem:(To boli
        cholernie.Poczułam się po prostu zlekceważona.
        Ja też staram się nie osądzać,choć jest mi bardzo przykro czasem.Ale wychodzę z
        założenia,że taka sytuacja,choć bolesna,weryfikuje pewne sprawy.Za dużo już w
        życiu przeszłam,żeby tracić czas na ludzi,którzy dla mnie czasu nie mają.Wolę
        być sama ze sobą,nie potrzebuję niczyjej łaski.I naprawdę uważam,że te
        osoby,którym naprawdę na nas zależy,zawsze jakoś nam to współczucie okażą.Może
        nie tak,jak my oczekujemy-bo faktycznie mogą nie znać i nie rozumieć naszych
        potrzeb.Ale nieporadność w okazywaniu uczuć można łatwo odróżnić od obojętności.
        • annubis74 Re: Jak powinni zachować się nasi przyjaciele? 21.03.10, 10:02
          Myślę że jednym z niewielu "zyskiem" z naszej straty jest to że
          uczymy się cenić (bardziej niż dotychczas) czas, który jest nam
          dany, a także przewartościować nasze relacje z ludźmi. Tak jak
          napisałaś, Tilio, jeśli ktoś nie znalazł czasu ani chęci by w tak
          trudnym dla nas czasie być przy nas (nawet nieudolnie) to znaczy że
          te kontakty, niezależnie od tego co o nich wcześniej myślałyśmy, nie
          były warte zbyt wiele.
          Ci którzy chcieli okazać mi współczucie czy życzliwość jakoś to
          zdołali zrobić, czasem serdeczny gest przychodził z najmniej
          oczekiwanej strony. Tak jak napisałam, staram się nie żywić urazy do
          tych którzy mnie zawiedli, ale to wydarzenie wyelimnowało ich z
          kręgu moich znajomych.
          Ktoś tu napisał, że większości wydaje się że po miesiącu żaloba
          przechodzi jak ból zęba. Że jeśli wróciłaś do pracy, wykonujesz
          codzienne czynności nie tonąc we łzach to już jest dobrze. Wczoraj
          rozmawiałam z koleżanką z pracy i zaytała mnie co jestem taka
          smutna: Zaczęłam jej odpowiadać,a ona przerwała mi "ale zobacz,
          wiosna idzie, nie cieszysz się?"
          Z drugiej strony wiem że nie mogę zostać sama, nie mogę się tylko
          odsuwać od ludzi, chcę do nich wyjść, spotkać się z nimi, zacząć
          jakoś funkcjonować, wiem, ze bez ludzi to się nie uda. Nikt z nas
          nie jest samotna wyspą, jak mówił Hemingway
          • filicudi Re: Jak powinni zachować się nasi przyjaciele? 28.03.10, 22:53
            Tak, to pytanie o wiosnę - czy się nie cieszymy i to dziwne
            przekonanie ludzi, że wiosna znieczula smutek, ból i wspomnienia -
            to wszystko naprawdę mnie zadziwia. I to w dodatku ci ludzie, którzy
            teoretycznie powinni wiedzieć, że ten radosny skądinąd czas, jest
            dla mnie bardzo bolesny, tym bardziej, że kojarzy się
            jednoznacznie... Ale to tylko teoria. Nie mogę tego pojąć. I wkurza
            mnie to. A, i niedługo może znowu usłyszę to kretyńskie pytanie "jak
            przygotowania do świąt?". To usłyszałam przed Bożym Narodzeniem. Nie
            warto odpowiadać zgodnie z prawdą, bo tylko się zdenerwujemy i
            rozkleimy, a kretyn, który o to pyta, takiej odpowiedzi nie
            zrozumie. Szkoda gadać...
            • shope Re: Jak powinni zachować się nasi przyjaciele? 03.04.10, 00:03
              taak, ja w pracy mam kontakt z ludzmi..i tez zyczenie wszystkim
              wesolych swiat, radosnych i cieplych kiedy w sercu czuje tak
              cholerny bol, ze moglabym juz umrzec mnie dobija :( coz czuje, ze
              przed nami ciezkie 3 dni :((( pozdrawiam
              • shope Re: Jak powinni zachować się nasi przyjaciele? 03.04.10, 00:07
                a co do znajomych...mam kolezanke ktora, mimo, iz wczesniej mialysmy
                prawie ze codzienny kontakt, teraz chyba czeka az mina mi te smutne
                moment. tak naprawde nawet nie zapyta czy moglybysmy sie spotkac:(
                to smutne bo mimo, ze nie mam ochoty na jakies wychodzic z domu, to
                chetnie spotkalabym sie z nia chocby na chwile. sadze ze wlasnie w
                takich chwilach poznaje sie prawdziwych przyjaciol:(
    • edyta1578 Re: Jak powinni zachować się nasi przyjaciele? 11.09.16, 05:33
      Żal czym jest i czym powinien byc? Moja kochana rodzina od lat ma mnie gdzies! Pochowali mojego dziadka,tate i babcię nawet nie racząc mnie powiadomic ! Pytam sie?-kogo mam załowac? rodzine? ktora mnie nie ueazała i nie uważa czy samej siebie? Nie wiem :( Tak sie ma osoba wyklęta! Co mnie smieszy? Jedno- bedąc dostępna na facebooku,skypie,ciągle pod telefonem nikt mnie nie powiadamia o smierci taty! Kochana ciocia dzien po pogrzebie dzwoni do mnie( dodam ze mieszkam za granicą) i pyta czy jestem ubezpieczona bo jesli moj tato nie byl ubezpieczony to ze mnie bedą sciągac koszty! Pytam kogo mam żalowac? Taty,ktorewmu pomagalam jak moglam,jego siorty ,matki i ojca a zarazem ponoc mojej ciotki i babki i dziadka ktozy od urodzenia mnie mieli za nic czy samej siebie?Czy mam prawo czuc nienawisc do rodziny ktora nawet nie informuje mnie o takich sprawach? Czy moge wybaczyc bratu (mam jednego) ktory nie informuje mnie o chorobie,o smierci?Brat - byl bratem miedy mialam kase a jak sie kasa skonczyla to jest ok 20 lat i sie nie odzywa ! Jak sie czuc i jak to pogodzic? Prawda jest taka ze nigdy poza tatą ktory w rozpaczy za matką latawicą rozpil sie nie mialam rodziny! Ja jadlam chleb ze smietnika a moj brat objadal sie obiadkami u babci!Czuje ciezar i to wielki i nie wiem jak sobie z tym poradzic ,nie wiem jak z tym zyc.! Zgorzkniałam,.nie jestem sobą i nie potrafie sobie pomoc ! Prosze o jedno,ludzie ,doceniajcie chic namiastke ciepla ktorą mieliscie w zyciu i szanujcie to,są tacy którzy tego bardzo pragneli a nie mieli.Cencie chociazby najmniejszy gest ,choc jedno dobre slowo bo po:fakcie: tego miec nbie bedziecie! Nauczccie sie wybaczac i zyc w zgodzie ,samotnosc jest gorsza od smierci.
      Szukam pomocy wśród osob ktore przezyly duzo i mialy siłe sie podniesc.Jestem samotna od bardzo wielu lat i naprawde nie potrafie sobie z tym poradzic. Jesli znajdzie sie zyczliwa osoba pragnaca mi pomóc prosze niech napisze do mnie na emaila edyska32@onet.eu

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka