cleo_1
16.06.10, 14:47
Jestem po lekturze kilkuset wątków z maila pani Haliny, która jest
Mama Agatki.
Jestem od kilku dni tak dogłebnie poruszona Jej historią, dramatem,
nieszczęściem - ale nie tylko Jej, bo jest tu wiele historii które
sprawiają że człowiek oddech traci i mysli, jak to możliwie że
człowiek jest w stanie tyle znieść, i dusza w kawałki się sypie, na
myśl, że bliźni może tak cierpieć.
Ale pani Halina - Halinka, jak już o Niej myślę, i wszystkie inne
Panie które piszą o stracie swoich dzieci - w chorobie, w wypadku
(Mamo Patrycji, zgroza mnie trzymała od pierwszej do ostatniej
linijki Twojego opowiadania o Patrycji, o tym, jak zginęła - Chryste
na niebie, nie wiem, jak to zniosłaś, serce matki mimo że miekkie od
miłości musi być chyba z żelaza i stali skoro tyle może znieść) - są
jednocześnie tak piękne i silne. Całe dobro, wrażliwość, empatia z
jakimi się spotkałam na tym tak przecież smutnym forum, wyzwala
zrozumienie, ciepło i bliskść. To coś niespotykwanego, niesamowitego.
Jestem (chyba zdrowa), nikogo z najbliższych nie straciłam (choć
straciłam bliska osobę, najlepszą jaką znałam, z sercem tak ogromnym
i ciepłym, że mogła by nim ogrzać cały świat, ze skromnością tak
uderzającą, że aż krępującą - Mamę mojej Drugiej Połowy), na to
forum traiłam przypadkiem. Wszystko przede mną - choroby, straty - a
los taki, że nie wiadomo, ile jezcze lat/dni w zdrowiu i szczęsciu
da nam przetrwać. Dlatego Wasz ból jest moim bólem. Codziennie
obawiam się straty bliskich ukochanych, bo życie jest jak ogarek na
zimnym wietrze.
Odważyłam się napisać dla Was i o Was wiersz.
Nie będzie pocieszeniem, nie jest nawet dobry, ale przez niego chcę
Wam powiedzieć, że - poznałam Agatkę jakby była moją koleżanką (choć
młodsza ode mnie) - kocham koty jak i Ona kochała - poznałam
Patrycję, pełną życia kochającą dziewczynę, poznałam synów i córki
wielu innych osób tu piszących i mam wrażenie, że znałam ich
osobiście.
Zyczę Wam z całego całego całego serca abyście znalazły - gdzieś
kiedyś, w czasie i przestrzeni, spokój ducha choć na chwilę, i Wasz
dzieci zbyt wczesnie utracone.
Za oknem życie
Toczy się lepiej
Gorzej ale zawsze jakoś
Czarno białe chmurne szare
Kolorowe głośne
Od tramwaju smutku
Od wroniego śmiechu
Nie rozumiesz jak to tak się może dziać
Przed oknem Ty
Twoje oczy nie są martwe
Choć są czarne od smutku
Myślisz nie przeżyję
Przeżyjesz
Myślisz kolejny dzień mnie zabije
Nie zabije
Myślisz nie obudzę się już
Obudzisz
Pamiętasz uśmiech żart słowo łzę
Dawno zamiecione czasem chwile
Kupione buty
Stłuczone kolano
Pierwszy ząbek
Drugą anginę
Ukochanego kota
Chomika który uciekł pod szafę i tam zginął
Śmiercią tragiczną
A ty pocieszałaś płacząc w sercu tymi łzami najczulszymi
Łzami dziecka
Bóg da Ci sny
Których nie zapamiętasz
Ale każdego ranka
Pościel twojego łóżka będzie jaśniejsza
Bardziej wygładzona
Jak twoje czoło
Bóg ześle ci rzeczy małe niepotrzebne
Chusteczkę haftowaną przeciw łzom dławiącym
Dwa grosze znalezione aby pomóc żebrakowi
Kota głodnego
Psa zgubionego
Koc na zimę abyś już nie marzła przed tym swoim oknem
Kwiat w ogrodzie aby buzię dziecka ci ukazać – że radosna że spokojna
Tęczę przeciwko smutkom wszelakim
Bóg ześle ci
Na pociechę na spokój na uśmiech na pamięć
Bóg ześle ci czas
I anioła
Fioletowego białego jasnego
Który poda rękę poda duszę
Okaleczone twoje serce przytuli do pyzatej swojej twarzy
Nie zapomnisz
Lecz pamięć piękną się stanie
Oczy wyjaśnieją wybieleją
Włosy posiwieją
Serce zrzuci czarny kolor
Ani mrguniesz a już poczujesz
Ani spojrzysz a już zobaczysz
Twego dziecka uśmiechniętą twarz
Taką jaką znasz