krystyna1958
06.07.10, 22:02
Wczoraj zmarla 36letnia matka szesciorga dzieci,zmagala sie z
choroba nowotworowa,jej maz,a ojciec tych dzieci zginal tragicznie
5lat temu.Dzieci zostaly sierotami!Dzis bylam na rozancu,biedne te
dzieciaczki. Jedna z babc(mama osoby zmarlej)zostala ustanowiona
opiekunem prawnym.Nie dzialo sie w tej rodzinie dobrze.Po smierci
jej meza zaczely sie klutnie miedzy rodzinami,takze druga babcia
miala zakaz odwiedzin wnukow! W obliczu choroby ich stosunki
poprawily sie,zaczelo wszystko isc w dobrym kierunku.Dzisiaj bylam
swiatkiem jak babcie patrzyly na siebie wilkiem.Druga babcia chciala
przytulic swoje wnuki,lecz baly sie reakcji babci-opiekunki.Staly
smutne jak sople lodu,w ich oczach widzialam przerazenie i
smutek.Chcialam podejsc i powiedziec ,ze jak mozna fundowac taka
traume tym biednym dzieciom,w obliczu tak wielkiej tragedii,ze
wlasnie jest ta pora,zeby sie pogodzic dla dobra tych dzieci,a nie
siac nienawisci.Mam pytanie czy moge w)g was cos z tym zrobic?