Dodaj do ulubionych

Smierc corki-19 lat)mojej znajomej, jak jej pomoc?

12.01.11, 17:52
Dzisiaj dowiedzialam sie o tragicznej smierci 19-stoletniej corki mojej znajomej/przyjacioki.

Nie widzialysmy sie rok czasu, ze wzgledu na moje psych. problemy po smierci mojej mamy, nie chcialam nikogo wiedziec (ale bylam na nia troche zla, ze nie szuka ze mna kontaktu, ze mnie nie "pociesza")......, tak jak bylo wczesniej..........................., ja ja, a ona mnie, bo razem przezylismy gehenne z naszymi mezami jednoczesnie..................

Ale teraz rozumie.........., w tym czasie ja stracilam moja kochana mame, a ona swoja najukochansza, jedyna corke. Mam przrazliwe wyrzuty sumienia, bo bylam zajeta moim bolem..............., nie wiedzac o jej tragedi ............

Chce to wszystko nadrobic, znowu miec z nia kontakt, ale sie boje.................., nie wiem czy dobrze zareagowalam po uslyszeniu tej nieszczesliwej wiadomosci...............


Spotkalam ja i jej mame przypadkowo u lekarza (podejrzenie u mnie raka pluc)... Po wymianie slow, jak mi "leci" powiedzialam znakomicie (klamiac), a ona zalala sie lzami...., nie wiedzac o co chodzi przytulilam ja i pocalowalam jej policzek myslac, ze znowu jakis facet ja puscil (to byl jej wczesniejszy problem).......Powiedzialam, ze pol swiatu tego kwiatu:-(, a ona patrzac mi w oczy powiedziala; "....moje slonce zaszlo"........., wiedzialam o co chodzi, bo na swoja corke zawsze mowila moje kochane sloneczko.....

Nogi sie podemna ugiely, zacmilo mnie i upadlam na podloge, zaczelam plakac jak wariatka:-(, a ona przykleknela przy mnie zalana lzami "pocieszajac" mnie:-(((((((, i inni pacjeci siedzacy w poczekalni.................................To byla tragedia, nie tylko dla mnie , ale pacjentow czekajacych na wizyte lekarza, oni z nami plakali, ....

Nie wiem jak przyjechalam do domu, bylam jak w letargu............... Jutro ma moja przyjaciolka zadzwonic z propozycja spotkania. Ciesze sie bardzo, ale wiem, ze moj bol nie moge porownac z jej bolem..................., jak ja pocieszyc?

Kochane osierocone mamy, prosze was o pomoc, jak mam ja pocieszyc? bo wiem, ze jej bol jest setki razy wiekszy od mojego bolu........stracie mamy.........................

Gosia
Obserwuj wątek
    • luna67 halas1961, pomoz mi......... 12.01.11, 18:19
      znalam jej corke od kilkunastu lat (przerwa rok czasu, z wiadomych powodow), przychodzila prawie do mnie codziennie sluchajac moich relacji z moja corka. Obojetnie co jej powiedzialam o mojej corce, odpowiadala;" ach, zostaw ja (moja corke) nie wiadomo jak dlugo bedziemy zyli................", tak jakby wiedziala....!!!!!!!!!!!!!!!!! Byla przepieknym czlowiekiem, nie tylko ze wzgledu urody. ............

      O dziwo jak przezywalam moja zalobe po mojej mamie, "wplatala" sie wlasnie ona, widzialam jej twarz w czasie rozpaczy ...................usmiechnieta, tak jak zawsze (nie myslac o niej)..............................

      A jeżeli przyjdą Ateiści - powiedział Bóg. - To mnie nie ma...
      • first.marionetka do Luny 12.01.11, 19:41
        Luno, spotkaj się z Nią.
        Wysłuchaj.
        Ja rozstałam się z Synem, niewiele straszym od Córeczki koleżanki.
        Nikt i nic nie może pocieszyć, ale jak ktoś słucha, gdy mówię o Nim w czasie terażniejszym, choć trochę jest lżej.
        Ona sama musi dojść do tego, że ONI SĄ....... i to bardzo blisko, w naszych sercach, w naszych duszach i obok nas....... ......
        • luna67 Re: do Luny 13.01.11, 00:51
          Dziekuje za odpowiedz Marionetko,

          tak, mam zamiar sie z nia spotkac, i wysluchac.

          Ale przyznam sie, ze wiem, ze spotkam sie z nie znana mi teraz osoba, bo ja znalam z innej strony; bardzo pewnej siebie, piekna, bogata i znana w "wyzszym towarzystwie". Jej nazwisko bylo i jest znane w wygurowanym zaswiatku Berlinskim i Paryzu przez jej sp. ojca..................

          Nie poznalam jej w poczekalni lekarskiej, rozpoznalam oczy jej matki, ktore zwrocily na mnie uwage; przepiekne, blekitne oczy pelne ciepla.......................

          Jej zmarla corka byla mi wtedy bardzo blizka, byla moja najmlodsza coreczka, o ktorej nie raz myslalam. Kilka razy stalam przed drzwiami ich domu z zamiarem odwiedzin, ale zawsze sie wycofalam, czego bardzo zaluje.
          Dzisiaj mam mieszane uczucia,............... stojac przed ich domem (pare miesiecy temu), trzymajac palec na dzwonku mialam uczucie jakby ktos mnie lapal za reke i ja odrzucal.................., wiedzialam, ze cos jest nie tak i sie balam.........

          W dzien smierci sloneczka (pare dni po smierci mojej mamy) powiedzialam mojemu mezowi, ze ktos przylaczyl sie do jej grona, ktos, ktory jest mi bliski. Wtedy snila mi sie moja mama, chyba tu o tym pislam, ze przytula do siebie przepienke dziecko i usmiecha sie do mnie mowiac gestem "zajme sie nia, badz spokojna".......

          Nie pislam tutaj zajeta ogromem mojej pracy, ale przedwczoraj widzialam i slyszalam znowu zjawe, moj maz jest tego swiadkiem, ostrzegla mnie przed ta wiadomoscia!!!!!!!!!!!!!!!!!

          Nikt nie musi mi wierzyc, moj maz ateista zastanawia sie sledzac moje doznania i moje doswiadczenia, czytajac moje wszesniejsze zapiski i jest w szoku.............................., tak jak ja!

          Dlaczego jakas "zjawa", albo moje omamy zawsze mnie ostrzegaja przed jakimis okropnymi wiadomosciami????????????????


          A jeżeli przyjdą Ateiści - powiedział Bóg. - To mnie nie ma...
          • first.marionetka Re: do Luny 13.01.11, 11:47
            Kochana Luno,
            jak wiemy status materialny w stracie osoby ukochanej zdecydowanie nie zmniejsza bólu.
            Można tylko bardziej wytwornie cierpieć, na lepszej kanapie, przed kominkiem który nie ogrzeje skostniałego serca.....
            oby Twoja koleżanka otulona ciepłym kocem otwierała się na na mądrość, na poszerzanie duszy.
            Ale to nie tak szybko, tu potrzebny czas, dużo czasu.
            Najważniejsze dla Niej, żeby ktoś ją wysłuchał, dotknął zimnej dłoni ( przynajmniej ja miałam chłód całego ciała).
            Ludzie nie wiedzą jak z nami rozmawiać. Swoją drogą to ja się nie dziwię.
            Gdy widzą moje cierpienie uciekają wzrokiem. To jest trudne dla obu stron.
            Nie wiem, czy jest polskojęzyczna, ale jeżeli tak poleć Jej to forum. Tu jest naprawdę bardzo dużo budujących wpisów......
            i patrz Jej w oczy, nie uciekaj wzrokiem.... ból dzielony z kimś, kto nas rozumie choć troszkę maleje.
            Mnie bardzo pomogła biografia Barbary Brylskiej która straciła uroczą Córeczkę Basię.
            Spojrzałam "w oczy" tej kobiety poprzez lekturę i zrozumiałam, że śmierć nie wybiera, że jest nas więcej, .... w kupie siła...
            Wiesz, przez długie miesiące wycinałam nekrologi... syn, córka i zobaczyłam jak wiele rodziców jest w podobnej sytuacji jak ja.
            Zrozumiałam, że los nie tylko mnie tak straszne pokiereszował..... bo to nie ta kolejość....
            a swoją drogą jesteśmy na tej ziemi tylko pielgrzymami i wierzę całym sercem, że jest .... tAM .. dalszy ciąg pielgrzymki.
            • halas1961 Re: do Luny 13.01.11, 16:58
              Droga Gosiu
              Bardzo mi pzrykro ze nowa strata Cię dosięgneła. Jestem dzis chora i nie zamierzałam wogóle nigdzie zaglądać w internet. Tylko wydrukować pismo synowi do Syndyka i zamykam...ale po raz kolejny gdy ktos do mnie pisze lub mnie wywołuje moi bliscy, moja córka , Bóg lub jak kto woli Aniołowie:) nie pozwalają na to i wchodze bez namysłu na forum, gdzie juz dawno nie byłam. I jak mam nie wierzyć w dalsze zycie Agatki, jak mam nie wierzyc przeciez chocby to wlasnie jest najlepszym dowodem. Mozesz opowiedzieć swojej przyjaciółce zreszta o tym.
              Jak jej pomóc.
              Napiszę Ci Gosiu, czego ja oczekiwałam: oczekiwałam żeby moi przyjaciele byli przy mnie, byli ze mną ale nie na chwilę, nie od święta...żeby byli na dłużej. Nie chodzi tu nawet o tę obecnośc czysto fizyczną, ale tę duchową. Zebym wiedziała ze kiedy zadzwonię albo zapukam oni zawsze bedą mieli czas. Chciałbym zeby pozwolili mi mówić o Agatce, zeby mnie o nia pytali, żeby spytali wprost czy moga o niej mówić, o czym bym nie chciała mówić, czego bym nie chciała wspominac. Żeby chcieli iść ze mna na cmentarz, kupili znicz, kwiatki(nawet te najskromniejsze), żeby zamówili za moja Agatkę mszę. Chciałbym zeby też potrafili się ze mną śmiac keidy bedę się smiała, żeby dzwonili od czasu do czasu. ale tez gdy daję znak że chcę być sama aby nie byli nachalni. Chciałabym zeby czytali wiersze, które napisałam dla Agatki i o nich ze mna porozmawiali. Zeby nie mówili mi zemam się wziąść w garść, żeby nie mówili, że rozumieja, zeby nie mówili ze mam nie płakac i żetrzeba sie pogodzić izyć dalej. Bo ja nie takich słów oczekuję. Niestety Gosiu moi "przyjaciele" z realu i rodzina nie spełnili tych moich "zachcianek". Częściowo jedynie trzy osoby, ale trwało to tylko do pewnego czasu. Dzis juz nie. Z tego wniosek że nie mam przyjaciól w realu lub zbyt wiele oczekuje. Jesli postarasz się tego rodzaju "zachcianki" spełnić w stosunku do swojej przyjaciółki myślę ze bardzo jej pomożesz, że bedzie Ci niezmiernie wdzięczna nawet jesli nic nie powie i nie podziekuje. Droga Gosiu jestes duchowo bardzo wrażliwa osoba i myslę pamiętając Twoje wpisy z poprzednich lat ,ze własnie Ty wyczuwając i widząc więcej niz przecietni możesz pomóc swojej znajomej. Myslę ze wlasnie teraz się o tym dowiedziałaś, ze dopiero teraz bo to jest właśnie ten czas, dobry czas dla Ciebie aby jej pomóc iść dalej.
              Pisałam jakis czas temu ale się powtórzę. Otóz przestałam sie Gosiu ukrywać:) bo cóż moze mi się złego przytrafic. Nazywam się Halina Surmacz, jestem ze Szczecina i mam 50 lat. Mam tez częściwo otwarty profil na NK.
              Pozdrawiam najcieplej, na tyle na ile umiem Ci odpisałam
              Halina-mama Agatki
              • fruzelina56 Re:do halas1961 13.01.11, 22:31
                Pani Halinko!!
                cudowne te Pani słowa ,przemyślenia i wiersze
                nasuwają mi się te same myśli, dławi mnie w gardle a łzy płyną po policzkach.Sądzę,że jest Pani ukojeniem dla wielu osamotnionych w żałobie i smutku osób,chociażby takich jak ja.Pozwoliłam sobie zerknąć na Pani profil na NK,nie wiem dlaczego ale od początku miałam przeczucie,że jest mi Pani jakaś bliska.Nie wiem dlaczego,może dlatego,że jesteśmy mieszkankami tego samego miasta.Pozdrawiam serdecznie i jeszcze raz dziękuję
                • halas1961 Re:do fruzelina56 15.01.11, 09:03
                  Droga Fruzelino
                  dziękuje Ci bardzo za ciepłe słowa. Myslę ze wszyscy którzy jestesmy w żałobie mamy podobne przemyslenia, odczucia, tęsknoty i pragnienia. Tylko nie każdy potrafi lub chce mówic o nich, pisać. A wiersze jesli pomagaja komukolwiek to dziekuję Bogu stokrotnie ze pozwala mi je pisać.
                  Pisanie daj epewne ukojenie, nawet pisanie listów do tych co odeszli. Nie znaczy to jednka że tęsknota ból sa mniejsze. Ja np. obecnie czuje sie gorzej niz w pierwszym roku po odejściu mojej córki. Nie mam sił ani tej werwy aby pomagać i wspierac innych. Jakbym sie wypaliła. Mam nadzieje ze jest to na jakis czas, ze bedzie inaczej. A może ma to tez związek z chorobami które mnie pod koniec ubiegłego roku dopadły.
                  Profil na Nk poza galerią zdjęć rodzinnych jest otwarty dla wszystkich więc cieszę się ze poświęciłas czas na czytanie mojej poezji spod strzechy:)
                  Pozdrawiam wszytskich
                  Halina-mama Agatki
    • luna67 Re: Smierc corki-19 lat)mojej znajomej, jak jej p 16.01.11, 00:04
      Dziekuje wam wszystkim, a szczegolnie Halas za odpowiedz.

      Spotkalysmy sie na neutralnym terenie w restauracji......,

      ........wczesniej jej matka do mnie zadzwonila; i opowiedziala mi w jakim stanie jest jej corka; tzn.: zamknela bardzo dobrze profitujaca firme kosmetyczna, nie spotyka i nie rozmawia z nikim, zamyka sie na caly dzien i noc w swoim mieszkaniu (ona robi zakupy i gotuje), jej corka nie spi po nocach tylko chodzi po mieszkaniu i wola swoja corke.

      Wie o tym, bo jej dom jast na jej parceli...., ..... a matka sie o swoja corke bardzo martwi i ja obserwuje. Tak; obserwuje, bo jej corka (a moja znajoma) byla juz dwa razy w szpitalu ze wzgledu na wgarniecie sie na swoje zycie:-((((((( i ja odratowali (bo matka w nocy czuwala:-(, ostatnim razem bylo bardzo krytycznie i pozostaly tego slady:-(

      Po tej rozmowie, usiadlam i zaczelam ukladac scenariusz jak mam sie zachowac, ale to nie bylam ja, wiec postanowilam byc soba, nie ukrywac moich emocji.


      Rozmowa z "Nadi" w restauracji zaczela sie od wspomnien; o pracy, o niewiadomo czym, a intensywniej przebiegajaca charekterystyka naszych ex-mezow rozbawila nas:-), i doporowadzila do wspolnego mianownika:-) Atmoswera rozluznila sie......

      Zapytala sie o moja trojke dzieci, odpowiedzialam zaczynajac od negatywnych rzeczy a konczac na pozytywnych i to ja dalej rozprezylo.............

      Pozniej zaczela opowiadac o swoim sloneczku..., plakalysmy razem.., sluchalam, sluchalam........w pewnym momencie wmieszalam w nasza rozmowe moja tragedie; smierc mojej mamusi (ktora tez dobrze znala,i zrozumiala przyczyne naszej rozlaki. Zapytala sie jak sobie z tym daje rade? A ja jej na to: ze wierze......., wierze, ze sie na 100% kiedys spotkamy, to daje mi sily, bo bym inaczej zwariowala..

      Opowiedzialam jej kilka rzeczy z mojego prywatnego zycia, o ktorym tylko wy wiecie, ucalowala mnie i powiedziala, ze wierzy w moje opowiesci, bo mnie bardzo dlugo juz znala i nigdy sie na mnie nie zawiodla (i nie przylapala na klamstwie:-))))), prosila, zeby nasz kontakt sie nigdy w zyciu jez nie stracil.

      Powiedziala, ze; pierwszy raz od smiercijej corki ktos ja szczerze pocieszyl, ktos, do kogo ma zaufanie................Powiedziala to tak pieknie, ze piszac o tym placze. Ciesze sie, ze przez przypadek odnalezlismy sie.
      • proy0311 Re: Smierc corki-19 lat)mojej znajomej, jak jej p 16.01.11, 13:47
        Domyslam się jak wielka radością dla Twojej dobrej duszy musi byc to że udało Ci się choć trochę uśmierzyć czyjś ból...ogromny ból...Podobno "Przypadek" to pseudonim Boga gdy nie chce sie podpisać.
        Pozdrawiam Cię serdecznie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka