luna67
12.01.11, 17:52
Dzisiaj dowiedzialam sie o tragicznej smierci 19-stoletniej corki mojej znajomej/przyjacioki.
Nie widzialysmy sie rok czasu, ze wzgledu na moje psych. problemy po smierci mojej mamy, nie chcialam nikogo wiedziec (ale bylam na nia troche zla, ze nie szuka ze mna kontaktu, ze mnie nie "pociesza")......, tak jak bylo wczesniej..........................., ja ja, a ona mnie, bo razem przezylismy gehenne z naszymi mezami jednoczesnie..................
Ale teraz rozumie.........., w tym czasie ja stracilam moja kochana mame, a ona swoja najukochansza, jedyna corke. Mam przrazliwe wyrzuty sumienia, bo bylam zajeta moim bolem..............., nie wiedzac o jej tragedi ............
Chce to wszystko nadrobic, znowu miec z nia kontakt, ale sie boje.................., nie wiem czy dobrze zareagowalam po uslyszeniu tej nieszczesliwej wiadomosci...............
Spotkalam ja i jej mame przypadkowo u lekarza (podejrzenie u mnie raka pluc)... Po wymianie slow, jak mi "leci" powiedzialam znakomicie (klamiac), a ona zalala sie lzami...., nie wiedzac o co chodzi przytulilam ja i pocalowalam jej policzek myslac, ze znowu jakis facet ja puscil (to byl jej wczesniejszy problem).......Powiedzialam, ze pol swiatu tego kwiatu:-(, a ona patrzac mi w oczy powiedziala; "....moje slonce zaszlo"........., wiedzialam o co chodzi, bo na swoja corke zawsze mowila moje kochane sloneczko.....
Nogi sie podemna ugiely, zacmilo mnie i upadlam na podloge, zaczelam plakac jak wariatka:-(, a ona przykleknela przy mnie zalana lzami "pocieszajac" mnie:-(((((((, i inni pacjeci siedzacy w poczekalni.................................To byla tragedia, nie tylko dla mnie , ale pacjentow czekajacych na wizyte lekarza, oni z nami plakali, ....
Nie wiem jak przyjechalam do domu, bylam jak w letargu............... Jutro ma moja przyjaciolka zadzwonic z propozycja spotkania. Ciesze sie bardzo, ale wiem, ze moj bol nie moge porownac z jej bolem..................., jak ja pocieszyc?
Kochane osierocone mamy, prosze was o pomoc, jak mam ja pocieszyc? bo wiem, ze jej bol jest setki razy wiekszy od mojego bolu........stracie mamy.........................
Gosia