17.07.11, 21:22
Właśnie wróciłam z cmentarza,chodzę prawie odziennie,jest kawałek drogi,nie chodze tylko jak pada deszcz,braK samochodu.Mój Jarus połączyl się z moją mamusia,będą mieli wspólny nagrobek i wspólne zdjęcie.Mamusia chyba go zabrala,żeby się nie męczył psychicznie,mój syn miał dość chorób,szpitali,kłocia i kroplówek,nieraz o tym wspominał,ale mnie sie nie chciało w to wierzyc,bo nie okazywał tego po sobie.Miał żal,że nie może tego czy tego,ciągłe zakazy.Jego rówieśnicy chodzili na imprezy,piwko,papierosy,jaruś też chciał wszystkiego skosztować i skosztował,co było dla niego bardzo nie wskazane.Walczyłam z moim partnerem o to z Nim,ale czasami sie nie udawało.Teraz już za póżno na medytacje co można było zrobić jak pomóż mu.nie wiem co jeszcze napisac,kiepska jestem w tym.Pozdrawiam wszystkich.
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka