22.01.13, 01:57
Witam,
we wrzesniu straciłam przyjaciela, partnera, miłość i nadzieję. Postaram się trochę przybliżyć moja historie. Jestem w klasie maturalnej. W drugi weekend roku szkolnego moja koleżanka robiła urodziny. Dokładnie tydzień wcześniej J.powiedział mi że on nie chce tak dalej się ze mną męczyć, że już ma dość czekania na mnie i przymykanie na wszystko oka. Dokładnie 7 dni później spotkaliśmy się na tej imprezie i powiedziałam mu że "nie byłabym taką wredna gdybym Cie nie kochala". To był pierwszy i ostatni raz kiedy udało mi się to powiedzieć głośno. J. wyszedł kupić alkohol i już nie wrócił.
Minęło już dużo czasu a ja wciąż płacze co noc w poduszkę i jeżdżę na jego grób. Nie potrafię się z tym pogodzić. Nawet na 100 połowę czasu spędziłam w łaziece. nie wiem co ja moglabyzrobić by to przestało mi przeszkadzać żyć. Mam w tym roku maturę a nie potrafię się na niczym skupic ale nie to jest najgorsze. zaprzyjaznilam się teraz z jego najlepszym przyjacielem, który w gimnazjum także stracił bliską osobę. Ostatnio powiedział mi że się we mnie zakochał jednocześnie mówiąc o tym że J.by go za to zabił. Zupełnie nie wiem jak mam się teraz w stosunku do niego zachowywać. Czy rozmawiać z nim i udawać że nic nie słyszałam czy tez w jaki sposób sobie z tym wszystkim radzić.
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka