protozoa
19.01.08, 10:26
Bardzo prosze o ustosunkowanie się do wypowiedzi niektórych Pań, w
dwóch wątkach - jednym gdy polemizowałam z oskarżaniem lekarzy o
smierc połoznicy, i w drugim, zapoczątkowanym przeze mnie "Głos
lekarza".
Może nie wszędzie wyraziłam sie delikatnie ( stuknij sie w głoe
dobra kobieto), ale to naprawdę nic w porównaniu z obrzucanymi mnie
inwektywami.
Pani o nicku melon 4444 nazywa mnie debilką - na jakiej podstawie ?
Nie wiem. Chetnię przeczytam opinie osoby niezaleznej i
niezaangazowanej. Retoryka typu "wynocha" - także pieknie świadczy o
jej kulturze osobistej.
Sonja12 posuwa sie o krok dalej. Imputuje lekarzom, że usmiercaja
ludzi, pomawia, że wszyscy biorą łapówki "i zawsze wam mało", po to
by w końcu nazwac mnie łapówkarą. Nawet silne emocje i żałoba nie
usprawiedliwiają takiego chamstwa.
Nie twierdzę, że wszyscy lekarze są bez skazy, ale rodziny i
pacjenci równiez.
Ja nie nazywam sonji12 złodziejką ( choć nie dawno rodzina okradła
kolege w pokoju lekarskim, a kradzieże wsród pacjentów sa na
porządku dziennym), nie nazywam jej prostytutką ( choc zdarza się,
że koledzy otrzymuja niedwuznaczne propozycje i są wręcz
prowokowani), nie nazywam oszustka, choc wsród pacjentów i ich
rodzin są i tacy.
Nazywam natomiast ....chamką ( bo innego określenia nie znajduje na
jej reakcje).
Co osiągnęły sonja 12 i melon 4444 swoimi postami?
Pokazały czarno na białym jak wygląda próbka rodzin pacjentów. Jak
zachowuja się wobec lekarzy i czego można sie po nich spodziewać.
W fizyce jest zasada akcji i reakcji. Jesli widzimy takie akcje (
np. stwierdzenie - raz jeszcze pytam na jakiej podstawie-, że jestem
łapówkarą, to ja w ramach reakcji, zamiast jak dotychczas powiedziec
grzecznie, ale stanowczo "proszę zabrać te pieniądze, to szpital
państwowy", otworzę drzwi na korytarz i krzykne, że ta pani/ten pan
chce mi wręczyć łapówkę i ostro wyprosic za drzwi.Na zarzut, że
usmiercamy ludzi, domagac się sekcji prokuratorskiej ( rodzina
będzie narazona na szereg bardzo przykrych procedur, ale ja już na
wstepie zostane oczyszczona z ewentualnych zarzutów.)
Nie usłyszą też ludzie "głosu debilki", który powie im , w którym
pokoju załatwia się dokumentację- nie nalezy to do moich obowiązków,
a stosowna informacja jest na tablicy ogłoszeń lub w sekretariacie.
A "hiena" nie przyniesie im tabletki na uspokojenie ( nie mam prawa
dawac leków osobom z zewnątrz), ani recepty ( podobnie - moge ja
lege artis wypisywac tylko osobom, które leczę i wpisywac do
dokumentacji).
Przemawia przeze mnie rozgoryczenie? Pewnie tak. Bo obcowanie z
ludźmi pokroju sonji i melona nie uskrzydla.
Bardzo jestem ciekawa opinii wszystkich trzech obecnych na forum
psychologów.