Dodaj do ulubionych

odwiedziny grobów - zapytanie

10.03.08, 18:17
Od czasu tragedii (ponad rok) bylam na cmentarzu tylko 2 razy: w dzien
pogrzebu i potem zamawiajac tablice nagrobkowa. Mieszkam pareset kilometrów od
miejsca zameldowania. Mysle tez ze przez ten czas nie mialam sil by sie
skonfrontowac, zreszta to miasto do dzis napawa mnie zlym skojarzeniem -
tragedii. Ale czytajac wasze posty, gdzie niejedna z Was pisala, ze jest na
cmentarzu b. czesto, ze to pomaga pomyslalam sobie ze byc moze i na mnie juz
nadszedl czas, ze byc moze przyszedl czas stawic temu czola. Zamierzam
pojechac w sobote, ale boje się troche tej bezposredniej konfrontacji, nie
wiem czy bede sie umiala zachowac tam...co powinnam wziasc ze soba.
Czy naprawde przebywanie na cmentarzu Wam pomaga?
Obserwuj wątek
    • sonja12 Re: odwiedziny grobów - zapytanie 10.03.08, 21:38
      Tak, mnie bardzo pomaga. Mojej Mamy nie ma już od roku i nie było
      ani jednego dnia , zebym nie byla u Niej, po prostu nie wyobrazam
      sobie nie byc u mamy. Wiem, ze Ona by do mnie przyszła.Codziennie ,
      a w wakacje nawet dwa razy chodziłam na cmentarz. ale każdy jest
      inny, jednym to pomaga innym nie. Jezeli czujesz się na siłach to
      idź, tak czytałam o etapach załoby, ze jedni potrzebują tam iść , a
      inni nie . A na Święto Zmarłych nie bylas? Wydaje mi sie ,że
      najgorszy jest rok załoby ale to nie oznacza ,że jest dobrze, sama
      wiem po sobie, tęsknota pozostanie,sa lepsze i gorsze dni, najlepiej
      czyms sie zająć, ale latwo jest komus radzić,ja do dzisiaj odwiedzam
      to i nie tylko forum , sama nie wiem dlaczego , po prostu to pomaga,
      chodzaż tutaj ktos wysłucha i zrozumie.
      • dorrita79 Re: odwiedziny grobów - zapytanie 11.03.08, 09:49
        nie nie bylam 1 listopada na grobie. Nigdy nie uznawalam tego dnia,
        bo uwazam ze kazdy moze isc kiedy chce, a nie bo kaza. Zreszta tak
        jak juz pisalam - mieszka pareset kilometrow od tego miejsca
        i....mam awersje na dzis do tego miasta, wszystko mi przypomina
        tragedie. A ze bylo o niej glosno w mediach...tymbardziej jakos to
        na mnie podzialalo awersyjnie. Wczoraj postanowilam ze w sob. pojade
        tam na grob, ale nie wiem czy to strach czy co...cala noc dzisiaj
        nie spalam, mialam tysiace mysli samobojczych, roznych
        scenariuszy....koszmar:-((( czuje sie dzis wyczerpana, nie moge nic
        jesc, cala mna telepie.... trace nadzieje ze kiedys bedzie lepiej.
        pozdrawiam
        • gotan_2008 Re: odwiedziny grobów - zapytanie 11.03.08, 20:45
          a ja chodze prawie codziennie na grob mamy. nie jest mi przez to lzej, ale mam
          takie poczucie, ze jestem blisko niej. Poza tym na cmentarzu moge sobie poplakac
          i nikt nie zwraca na mnie uwagi. co do mysli samobojczych - mam to samo. po
          prostu nie chce mi sie zyc.
          • osmiorniczka030 do: gotan_2008 14.05.08, 14:01
            Czesc

            Myslalam, ze tylko ja tak reaguje. Mi tez juz sie nie chce dalej
            zyc. Nic mnie juz nie cieszy. Mysli samobojcze takze mialam, ale
            wiem, ze odbierajac sobie zycie, moglabym sie nie spotkac tam z
            Tata... Przestalam bac się smierci. Tak wiec zyje, dni za dniami
            mijaja... Po prostu sobie czekam i porzadkuje wszystkie sprawy.
            Staram się tez zrobic cos dobrego dla innych. Tak, żeby odnalezc
            choc resztki jakiegos sensu w tej mojej beznadziei. Stracilam sily
            psychiczne do pokonywania codziennych problemow, nie umiem już
            pracowac. Stracilam tez sily fizyczne. Nie mam sily wykonywac
            codziennych czynnosci domowych, czy po prostu isc na spacer. I wcale
            mi się nie chce tego zmieniac...

            Pozdrawiam.
    • evaz_1 Re: odwiedziny grobów - zapytanie 11.03.08, 08:15
      moja mama zgineła prawie 4 m-ce temu. na poczatku często byłam na
      cmentarzu, pomagało mi to, ale tak od 2-3 tyg po prostu nie jestem w
      stanie tam jeździć, nie potrafię. czasem chciałabym, ale po prostu
      nie mogę.
      • edzia764 Re: odwiedziny grobów - zapytanie 11.03.08, 21:25
        Grób moich rodziców jest w miejscowości oddalonej od mego
        zamieszkania ponad 100 kilometrów i to jest dla mnie przykre. Staram
        się jezdzic często, bo pobyt przy ich grobie powoduje wielka ulgę,
        wyciszenie ... zawsze mam w pamięci słowa, że zmarłych należy
        odwiedzac na cmentarzu, bo ONI do nas nie przyjdą .... Jednak
        rozumiem każdą z Was i tą, która nie może iść na cmentarz i ta,
        która uczęszcza często ... każda z nas jest pewną indywidualnością i
        nikt nie ma prawa nas osądzać !!! Współczuję Wam i życze
        wytrwałości....
    • aaaggnieszka Re: odwiedziny grobów - zapytanie 13.05.08, 20:10
      Witaj, dlaczego Cie ostatnio nie ma na forum. Jak sie czujesz?
      Agnieszka
    • osmiorniczka030 Re: odwiedziny grobów - zapytanie 13.05.08, 23:28
      Czesc

      Mysle, ze kazdy z nas smierc bliskiej osoby przezywa inaczej. Ja nie
      wyobrazam sobie, by przynajmniej raz w tygodniu nie byc u Taty na
      cmentarzu. Odczuwam ogromna tesknote. Chodze wiec sobie na cmentarz,
      siadam tuz obok i po prostu z nim jestem, mowie do niego, modle sie,
      wspominam, czuje jego bliskosc. To chyba rodzaj terapii dla mnie.

      Wiem tez, ze nie kazdy tak potrafi. Moja mama byla na cmentarzu po
      smierci Taty tylko dwa razy i za kazdym razem wracala roztrzesiona i
      ze lazami w oczach.

      Mysle, ze powinnas pojsc na cmentarz dopiero wtedy, kiedy naprawde
      bedziesz na to gotowa. Nic na sile, bo bedzie jeszcze gorzej.

      Pozdrawiam
      • annmaria Re: odwiedziny grobów - zapytanie 14.05.08, 20:36
        Ja tez staram sie byc u Taty czesto. Czuje na cmentarzu dziwny rodzaj ukojenia
        choc lzy same leca. Ale tez mowie do Niego opowidam co sie wydarzylo radze sie.
        Nie wiem ale to przynosi mi ulge. Z koleji jak nie pojde bo zwyczajnie nie mam
        kiedy to tak jakbym go nie odwiedzila jakby liczyl na moja tam obecnosc.
    • rk08 Re: odwiedziny grobów - zapytanie 18.05.08, 19:28
      ja bym sie na Twoim miejscu nie zmuszała, jeśli Cię to tyle
      kosztuje.Nie miej wyrzutów sumienia czytając ze inni jeżdzą na
      groby.Myśleć o bliskich i modlic się za nich możesz
      wszędzie.Osobiście mi nie pomaga stawanie nad grobem, przeciwnie
      czuje się jak w jakimś abstarcyjnym koszmarze,To raczej normalna
      reakcja że człowiek ucieka od miejsc kojarzonych z bólem i
      tragedią.Może kiedyś będziesz gotowa by stanąć nad grobem moze
      nie...Ale ważne bys czuła więż z tą bliską osobą niekoniecznie na
      cmentarzu.życzę dużo siły
      • dorrita79 Re: odwiedziny grobów - zapytanie 27.05.08, 19:58
        Witajcie po przerwie. A wiec pojechalam na grob jak pisalam, ale musze Wam
        powiedziec ze nad nim niewiele czulam. Chyba nie umiem sobie wyobrazic, ze oni
        na prawde tam lezą. Za to pod miejscem tragedii -owszem sciska mnie. Wiem juz,
        ze nie ma poki co się zmuszać by na grób jeździć, bo chyba na to jeszcze za
        wcześnie. pozdrawiam
    • karnivora Re: odwiedziny grobów - zapytanie 27.05.08, 23:55
      Do Dorrita79
      To nie to, że za wcześnie…..
      Odwiedziny grobów nie mają specjalnego znaczenia.
      LICZY SIĘ I TAK CO W SERCU
      Można np. zlecić zarządowi cmentarza piękne przystrojenie grobu -
      mejlowo, SMS-em.
      I usatysfakcjonować ………..no właśnie kogo?
      A tak naprawdę Miłość i Pamięć oznacza to, że Ci których
      utraciliśmy żyją - w naszych sercach i myślach. I to wszystko.
      Ja osobiście traktuję grób jako symbol, owszem bardzo łatwo jest mi
      się skupić przy grobie na modlitwie, zwłaszcza jak spóźniam się na
      mszę, a grób Męża mam niedaleko od miejsca zamieszkania.
      Jednym częste odwiedziny grobu pomagają, innych pogrążają w
      rozpaczy, bo cierpimy i sami nie wiemy co dla NAS dobre, a co
      lepsze. A dla tych, których utraciliśmy –
      Po prostu - pomodlić się.
      Ale to naprawdę nie musi odbywać się przy grobie. Liczy się
      intencja, pamięć, może obecność na tym forum, może nasze
      wątpliwości………
      Pozdrawiam ciepło
    • osmiorniczka030 Re: odwiedziny grobów - zapytanie 28.05.08, 00:56
      Czesc

      A ja Wam powiem, ze nabieram powoli pewnosci, ze w grobie jest tylko
      cialo, a nasi zmarli nadal zyja, tylko nieco inaczej. Jak wiecie
      przezywalam ogromny kryzys wiary po stracie Tatusia. Po lekturze
      kilku ksiazek i moich "znakach", wiem, ze musi byc cos wiecej.

      Odwiedzac grobu jednak nie przestane. Lubie po prostu byc z moim
      Tata, czy raczej z jego cialem. Podobnie, jak Wy reaguje jednak na
      widok szpitala, w ktorym to sie stalo. Od tamtej pory nie jestem w
      stanie ani wejsc, ani spogladac jego kierunku. A kiedy trzeba cos
      zalatwic, zawsze kogos posylam.

      Pozdrawiam.
      • karnivora Re: odwiedziny grobów - zapytanie 28.05.08, 01:51
        ja też na 100% wiem, że "jest coś" więcej.
        Ale ze szpitalem to mam identycznie.
        Często muszę przejeżdżać obok tego szpitala
        - trauma nie do opisania.....
        • kam.mar Re: odwiedziny grobów - zapytanie 28.05.08, 08:08
          Ja w kwestii odwiedzania grobu miałam takie fazy: najpierw było to
          dla mnie za trudne przeżycie, potem zaczęłam dawać sobie z tym radę,
          a teraz mam takie poczucie, że odwiedzanie grobu i zapalanie zniczy
          to jest coś, co robię dla siebie... Tak jakbym mówiła sobie "Tu jest
          pochowana moja mama, która kiedyś istniała i ja chcę ją pamietać i
          chcę żeby wszyscy wiedzieli że ja pamiętam"
          • dorrita79 Re: odwiedziny grobów - zapytanie 28.05.08, 11:50
            Ja do grobu rodziny mam ponad 300km. Moze gdybym miala blizej to jezdzilabym dla
            siebie, zeby zapalic znicz. Ale jak wczesniej napisalam, nad grobem NIC nie
            czuje Ale mam daleko, a sam wjazd do tego miasta jest dla mnie bolesny. Wrecz
            kiedys ukochane miasto kojarzy mi sie na dzis z czym przerazajacym. Jakie macie
            znaki ze jest cos wiecej? Bo mi ciezko w to uwierzyc ze oni gdzies w jakis
            sposob sa:-(( Co prawda snia mi sie co noc, ale te sny sa rozne, nie koniecznie
            fajne. Ale jestem wdzieczna tak czy siak za te sny, ze moge ich widziec, z nimi
            rozmawiac. Pozdrawiam Was mocno
            • aaaggnieszka Re: odwiedziny grobów - zapytanie 28.05.08, 23:31
              Witaj
              Zastanawiałam sie gdzie jestes, długo sie nie pojawiałaś.
              Ja również nic nie czuje, będąc na cmentarzu. Mam wrazenie, że moja
              Mama jest w szpitalu bądz w domu rodzinnym. Niewiem co o tym
              myslec.Ojciec mowi do mnie jestes dorosła, zycie zoobowiazuje.
              Cieszę sie , że sie pojawilas. Głeboko mam na sercu Twoja tragedie,
              pamietam. Pozdrawiam Agnieszka
              • dorrita79 Re: odwiedziny grobów - zapytanie 29.05.08, 08:51
                Cześć Agnieszko, dziękuję za pamięć. Otóż 5 tygodni byłam w szpitalu ze względu
                na swój stan psychiczny i jeszcze staram się na przyjęcie na 3-miesięczny
                oddział na depresję (może w lipcu mi się uda załapać). Wszystko się w moim życiu
                emocjonalnym i zewnętrznym pogmatwało, przede mną wielkie zmiany....które nie
                wiem czy wyjdą mi na dobre, ale muszę byc konsekwentna. W każdym razie mam wiele
                obaw.
                A co do naszego nic nie czucia na cmentarzu to myślę sobie, że może to poprostu
                efekt tego, że wcale nie jesteśmy pogodzone z ich śmiercią, że jeszcze nie
                pozwolilyśmy im odejść, nie rozstaliśmy się z nimi - co o tym myslisz?
                Co do słow twojego ojca - z jednej strony ma racje, ale z drugiej strony nie
                jestesmy maszynami i niestety pewne nasze stany są silniejsze od nas, a to czego
                teraz przede wszystkim potrzebujemy to zrozumienia i wsparcia a nie poganiania
                czy jakichkolwiek presji. Mamy prawo do tych uczuć, mamy prawo przeżywać żal po
                stracie i czuc się gorzej.
                Dzisiaj wyjeżdzam na tydzień nad morze, więc znowu mnie nie będzie. Ale odezwę
                się po powrocie.
                Sciskam Cie mocno i całuję
            • osmiorniczka030 Znaki 31.05.08, 23:21
              Czesc

              Ja odnosze wrazenie, ze ciagle dostaje jakies znaki. Zreszta ciagle
              o nie prosze. Zaczelo sie od mrugajacego swiatelka zawsze o jednej
              porze, zawsze w srodku nocy, zawsze podczas modlitwy za Tate. Bo
              przez 3 miesiace po jego smierci zawsze modlilam sie za niego w
              srodku nocy, w godzinie jego smierci. Potem zaczelam dostawac
              odpowiedzi na wszelkie moje pytania, zawsze w dosyc dziwny i
              zastanawiajacy sposob.

              Teraz juz nie modle sie za Tate w godzinie jego smierci kazdej nocy,
              lecz zawsze, gdy mija kolejny miesiac. Nie zdarzylo sie, zeby
              swiatlo wtedy nie mrugalo i to bez wzgledu na pomieszczenie.

              Ostatnio mialam tez ciekawe przezycie. Wyjechalam na dlugi weekend
              do domku tesciow. Bylam tam sama z mezem. Maz juz spal, ja czytalam
              ksiazke o relacjach ludzi z "pobytu poza cialem", bo sa takie
              przypadki, a ja probuje sie caly czas dowiedziec, jak wyglada teraz
              to nowe zycie Taty. I gdy czytalam fragment jednej z relacji, to na
              slowach "Bylem zadowolony i to naprawde bylem ja" zaczelo mrugac
              swiatlo. Poniewaz ja mrugajace swiatlo traktuje, jako znak od Taty,
              to postanowilam to zapisac. Ja notuje wszelkie "sygnaly", bo czasem
              z perspektywy czasu ukladaja sie w logiczna calosc. I kiedy
              zapisywalam, co mi sie przydarzylo, to ponownie na slowach "Bylem
              zadowolony i to na pewno bylem ja" zaczelo mrugac swiatlo. Musisz
              tez wiedziec, ze ja ciagle zastanawiam sie, czy Tata jest nadal
              soba, czy sie nie zmienil i czy jest mu dobrze tam, gdzie jest.

              Drugie takie ciekawe zdarzenie sprzed kilku dni, to podczas tego
              samego pobytu w domku rodzicow mojego meza uslyszalam, jak nagle
              ktos puszcza wode (wyrazny szum w rurach jak wtedy, gdy slychac
              lejaca sie wode u sasiada). Trwalo to kilka sekund. Jednak co
              ciekawe - tam nie ma sasiadow, bo to domek jednorodzinny, moj maz
              juz spal, a ja akurat modlilam sie o niepodwazalny znak od Taty...
              Doslownie zamarlam z wrazenia.

              Dlaczego akurat mrugajace swiatelko stalo sie dla mnie znakiem od
              Taty i o innych znakach moich i innych osob mozesz poczytac w
              watkach "Czy zmarli mowia do nas?" pod adresami

              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=847&w=77611400
              oraz

              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=1034&w=77572716
              Pozdrawiam.
    • zwierze_futerkowe Re: odwiedziny grobów - zapytanie 16.06.08, 01:23
      Ja nie przywiązuję szczególnej wagi do wizyt na cmentarzu. A już na pewno nie
      przy "szczególnych okazjach" typu Zaduszki, Dzień Matki, Dzień Babci, imieniny
      itp. "Cmentarz" to ja mam w sercu. Dusze bliskich mi zmarłych i tak wiedzą, co
      do nich czuję. Zatłoczony betonowy cmentarz, jeszcze z tym ohydnym pomnikiem
      (nie ja go wybierałam), jeszcze z tym symbolem obcej mi religii... Co z tego, że
      ja będę stać przy grobie i zerkać na zegarek, żeby zdążyć na pociąg do domu, i
      myśleć kompletnie o czym innym? Nie lepiej pomyśleć o tym zmarłym w spokoju, w
      domu, powspominać ciepło? Jeśli komuś to pomaga - OK. Ale nie jest tak, że jak
      ktoś nie chodzi na cmentarz, to jest okropny, nieczuły, nie czci pamięci swoich
      zmarłych. Może czci na własny sposób - wcale nie gorszy od składania kwiatów na
      grobie.
      • osmiorniczka030 Re: odwiedziny grobów - zapytanie 16.06.08, 16:34
        Czesc

        Absolutnie nie mozesz czuc sie gorsza. Taka wizyta, jak powiedzialas
        nie ma sensu, jesli dla Ciebie to zadna przyjemnosc, a przy grobie
        myslisz o pociagu. Nie o to przeciez chodzi. Najwazniejsze jest to,
        co nosisz w sercu. Zwlaszcza, ze wedlug religii, ktora ja wyznaje,
        nasi zmarli nadal zyja, tylko nieco inaczej. Kilka razy w moich
        snach moj zmarly Tata ewidentnie dawal mi do zrozumienia, ze nie
        przywiazuje w ogole wagi do cmentarza. A jednak jestem tam co
        tydzien i to nie dlatego, zebym sie wszystkim mogla chwalic, jaka to
        jestem dobra coreczka, tylko dla mnie jest to rodzaj terapii
        psychologicznej. Mi tak bardzo Taty brakuje, ze ciesze sie, iz moge
        tam pojsc i przynajmniej przez chwile pobyc z nim. To jest chwila
        dla nas. Juz tylko to mi zostalo. Ale jak juz mowilam kazdy inaczej
        reaguje na cmentarz. Ja z kolei nie moge przejsc obok szpitala, w
        ktorym Tatus umarl.

        Pozdrawiam.
    • luccio1 Czytałem taki wiersz 08.08.08, 21:01
      tłumaczony z oryginału angielskiego. Był na którymś z forów rodziców dotkniętych
      chorobą i śmiercią dziecka.

      Przesłanie wiersza da się zamknąć słowami:

      Nie chodź na mój grób!
      Nie płacz nad moim grobem!
      Mnie tu nie ma - jestem zupełnie gdzie indziej,
      a tam, gdzie jestem, jest mi dobrze.

      Dlatego:
      nie przychodź na mój grób i nie płacz!
    • luccio1 Re: odwiedziny grobów - zapytanie 10.08.08, 13:15
      Kiedy 35 lat temu umarł Tato, przez pierwszy rok byłem na grobie prawie
      codziennie; kilka następnych lat - co niedzielę; potem stopniowo coraz rzadziej
      i rzadziej.
      Kiedy 10 lat temu umarła Mama, już co dnia nie biegałem. Już mi to nie było
      potrzebne.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka