Dodaj do ulubionych

do mamy Agatki

04.04.09, 13:38
Witaj. Wiesz, zaczęłam czytać wiele rzeczy na temat Boga i te załączniki,
które na forum zamieściłaś. Nawet nie wiesz jaką mi przynoszą ulgę. Coś się
wreszcie zaczęło zmieniać w moim wnętrzu duchowym, wreszcie coś ruszyło. To
jest niesamowite. Teraz zaczynam patrzeć na wszystko inaczej. Np, że ta
tragedia była potrzebna mi po to, bym zwróciła się do Boga, bo kto głodny
miłości jego szuka. I czuję coraz większe pragnienie zbliżenia się do Niego. I
myślę sobie, że moja rodzina, TAM u Gory moze mi teraz bardziej pomagac niz
tu, na ziemi. I zrozumialam też, że miłość nie skończyła się wraz z ich
śmiercią. Moja miłość do nich jest nadal żywa, i zapewne ich do mnie też, i
zapewne dużo bardziej głębasza i silniejsza. To jest po prostu CUDOWNE!!
Potrzebowałam ponad dwóch lat i Ciebie, żeby zacząć przeglądać na oczy, żeby
zacząć się budzić ze swoich ciemności, które sama sobie stworzyłam (poprzez
mój egoizm i egotyzm). Dziękuję
Obserwuj wątek
    • halas1961 Re: do mamy Agatki 04.04.09, 22:01
      Dorotko
      Tak bardzo się cieszę, że zaczynasz inaczej patrzeć na swoją przyszłość. Że coś
      zaczęło Cię cieszyć. A przede wszystkim cieszę sie bardzo, że pomalutku
      odzyskujesz spokój. Część załączników dostałam od Osoby z tego forum. Sama
      jeszcze do końca nie przeczytałam. Czytam etapami. Prawda, jak to cudowne
      zrozumieć , uzmysłowić sobie, że miłośc nie kończy się z przejściem naszych
      bliskich na tamta stronę. Az czasem chce się uśmiechnąć kiedy wiesz że ta miłość
      trwa, ze Oni są jednak na każde nasze zawołanie. Moja córeczka , mój skarb
      bezustannie mi daje na to dowody. I im ja bardziej ufam Bogu tym jest lżej, tym
      bardziej wszystko wydaje się prostsze. Co nie usuwa jednak tęsknoty...Niedawno
      pisałam, że mam wrażenie, ze musze sie spieszyć, że nie zdążę zrobić zbyt wiele
      dobrego bo moze mam za mało czasu, ale od jakiegoś czasu zmieniłam zdanie. Tak
      naprawdę przecież niewiele jest ode mnie zależne. To co zrobię i ile zrobię
      zależy wyłącznie od Boga. Jeśli On będzie chciał uda się z małymi planami
      rozprowadzenia wierszy. A moze pokaże inny kierunek:) I tak też zauważyłam, że
      jeśli oddaje Jemu swoje kłopoty to jednak lżej idzie się naprzód. Napewno
      Dorotko, napewno Twoja rodzina będzie Cię wspierać. Zobaczysz, sama zreszta
      pewnie juz to czujesz, że jest inaczej. Bóg chce żebysmy dopóki jeszcze tu
      pozostajemy żyli szczęślwie. DZiekuje mu za wszystkich spotkanych na tej drodze
      żałoby. Dziękuje mu za Ciebie również. Myśle że to nie przypadek, przecież
      pisałam Ci kiedys ,że gdy przeczytałam Twoja historię to jakby Agatka mówiła,
      mamo Ta dziewczyna bardziej cierpi straciła cala rodzinę. Więc nie tylko Ja
      Tobie ale i Ty mnie pomogłaś. Jeśli kiedys bys chciała możesz pisac na email
      prywatny.
      Dobranoc
      Halina-mama Agtaki
      • dorrita79 Re: do mamy Agatki 05.04.09, 13:06
        Tak, to niesamowite, ile wiara może dać. Ja co prawda dopiero jestem na początku
        tej drogi (i mam nadzieję, że to nie chwilowy zapał), ale już czuję jakąś
        lekkość na sercu. Może ja nie widzę tych znaków od nich lub ich nie odczytuję,
        ale już sama świadomość, że oni SĄ gdzieś obok już mi daje wiele. Normalnie
        jakby słońce zawitało do mojego życia. Wow wow wow. Też mi się wydaje i zresztą
        tak to widzę, że od chwili tragedii na mojej drodze pojawili się różni ludzie,
        często obcy w odpowiednim czasie i miejscu, żeby mi coś pokazać. Były różne małe
        cuda, serca wyciągane do mnie na dłoni - nie raz się wzruszałam z tego powodu. I
        wczoraj dziękowałam Bogu za Ciebie i za to forum, bo gdyby nie ono, pewnie dalej
        żylam bym uparcie w zatrzetzrewieniu na Boga. Jesteś takim jednym z moich
        aniołków!:-)
        Wiesz, zaczęłam też również czytać rózne historie chorych dzieci na raka w
        hospicjach, którym nie zostało wiele życia. Kurczę, ile można się od nich
        nauczyć, ich dojrzałości życiowej, cieszenia się z każdego dnia, mimo
        śmiertelnej choroby. A my, ludzie zdrowi...tak mało doceniamy własne życie.
        Zaczęłam je czytać bo, szukam swego sensu życia, bo chcę zobaczyć że to moje
        życie wcale nie jest takie złe, mimo że ich już nie ma tu na ziemi fizycznie, że
        przecież mogę się cieszyć z tylu rzeczy, jeśli tylko zechcę.
        Całuję Cię i innych na tym forum mocno

        Dora

        ps. a jaki jest twój prywatny mail. Mój dorrita(at)op.pl
        • m-i-l-v-a Radość zycia ui dojrzałaść chorych dzieci 05.04.09, 16:19
          > Wiesz, zaczęłam też również czytać rózne historie chorych dzieci na raka w
          > hospicjach, którym nie zostało wiele życia. Kurczę, ile można się od nich
          > nauczyć, ich dojrzałości życiowej, cieszenia się z każdego dnia, mimo
          > śmiertelnej choroby

          Tak to prawda, co piszesz Dorritto. Mam przyjemność pracować z chorym dzieckiem.
          Pierwsze co mnie w nim uderzyło, to niesamowity optymizm, radość życia wyrażana
          z wielkim entuzjazmem, wymalowana na twarzy.... i niesamowita dojrzałość mimo
          młodego wieku. Uwielbiam te spotkania... i teraz, kiedy mam przymusową przerwę w
          pracy, to ich mi najbardziej brakuje. Dowcipkowania, rozważania samych ważnych
          spraw i bardzo poważnych rozmów....w których to ja okazuję się mniej dojrzała...
          Kontakt z tym dzieckiem pozawala mi nie rozczulać się nad sobą, gdy przytrafi mi
          się jakieś odwracalne nieszczęście...Z cała odpowiedzialnością mogę powiedzieć,
          ze jesteśmy sobie nawzajem potrzebni... i jestem przekonana, że to ja otrzymuję
          więcej....
        • halas1961 Re: do mamy Agatki 05.04.09, 21:33
          Dorotko odpisałam na prywatny e-mail.
          Halina-mama Agatki
        • magdaberlin Re: do mamy Agatki-do Doritta 23.04.09, 11:11
          Witaj Dorrita.
          jak czytam Twoje wypowiedzi to,tak jakbym czytala o sobie. Po
          smierci mojego ukochanego ,i jak stracilam pseudo przyjaciol ,to
          wtedy odnalazlam Boga. Zmieniam sie i czuje to . Wiem jak zylam i
          jak patrzylam na swiat i widze wielka pozytywna przemiane. Fakt mam
          zle dni ,ale podnosze sie i ide dalej. W najciezszych dla mnie
          momentach pojawil sie przy mnie Jezus. Wiem to napewno i dziekuje mu
          za to. Kiedys bylam egoistka ,wierzylam w Boga ale byl gdzies
          daleko .Teraz czuje i wiem ze jest blisko nas jesli tylko mu na to
          pozwolimy. Pisalam juz na tym forum o stronie Szukajac Boga ,tam
          znalazlam nowych znajomych ,ktorzy cos wnosza do mojego zycia. Pewna
          osoba napisala do mnie ze przechodze Nowe Narodzenie i czytajac o
          tym doszlam do wniosku ze wlasnie to sie dzieje. Wierze ze Ty
          Doritto tez. Zycze Ci wszystkiego najlepszego i tak trzymaj.
    • kicek856 Re: do mamy Agatki 23.04.09, 14:33
      Witam!Nie macie pojęcia ile bym teraz oddała żeby znów zacząć wierzyć w Pana, ale ja juz sama nie wiem jak.Życie przyniosło mi tyle bólu i cierpienia a mam 25 lat. Niedługo mój Czaruś będzie dwa miesiące z aniołkami a ja jestem pewna że to wina Boga i nie umiem modlić się do niego wiedząc że odebrał mi tak nagle mój najwiekszy skarb i cel życia . Teraz jest mi wszystko jedno mam głęboką depresje nie chce mi się już żyć dla nikogo.Psychiatra mi nie pomaga zapisuje tabletki na ostatniej wizycie ani sie nie zapytał jak sie czuje czy już mam inne myśli zapisał tabletki wzioł 70zł i dowidzenia taką mam pomoc.Sama nie dam rady i już o tym wiem bo widzę że jest żle ze mna w tej chwili a jeszcze niedawno miałam po co żyć. MAMA CZARUŚIA
      • halas1961 Re: do mamy Agatki -do kicek856 23.04.09, 21:37
        Najważniejsze jest to ,że chciałabyś spowrotem zacząć wierzyc. I myslę, że
        przede wszystkim te intencje się liczą. To jest znak, że nie odeszłaś bardzo
        daleko od wiary. Dwa miesiące po rozstaniu z dzieckiem maja prawo wywoływać w
        Tobie bunt, złość na Boga i szukanie w nim winy.
        Ale myslę, że jeśli w głębi serca jest pragnienie,żeby wierzyć to ta wiara za
        jakiś czas wróci. Podobnie było z Dorotką(doritta), która straciła całą rodzinę
        w wypadku. A teraz pomaleńku wraca do ludzi i do wiary, pomaleńku zaczyna
        walczyć o siebie.
        Myslę, że powinnas zmienić lekarza. Przede wszystkim.
        Ja chodzę na ubezpieczalnię i raz tylko się zdarzyło, że nie ciągnął mnie za
        język. A za każdym razem gadam i gadam...Tylko bardzo długo trzeba czekać do
        niego na pierwszą wizytę.
        Jesteś w wieku moich dzieci i jestem przekonana, ze masz po co żyć.
        Masz po co żyć, uwierz mi. Dla siebie i dla swojego Czarusia, który choć po
        tamtej stronie napewno Cię widzi.
        A może chciałabyś napisać na prywatny e-mail. halas1961@o2.pl
        Halina-mama Agatki
      • osmiorniczka030 Do: kicek856 24.04.09, 01:29
        Witaj!

        Po smierci Taty moja wiara, ktora wydawala sie bardzo silna, po
        prostu sie rozsypala. Ale nie dlatego, ze obwinialam Boga o smierc
        Taty. Moja wiara sie rozsypala dlatego, ze nie moglam sie
        dowiedziec, gdzie on teraz jest i czy w ogole gdzies jest. Podobnie,
        jak w Twoim przypadku, zycie stracilo dla mnie sens.

        Kazdego dnia wiare budowalam na nowo. Odpowiedzi na moje pytania
        przychodzily do mnie same. Teraz juz wiem, ze cierpia ludzie przez
        Boga wybrani. Teraz juz wiem, ze w zyciu podazamy Droga Krzyzowa za
        Chrystusem. Teraz juz wiem, co znacza slowa "Nikt nie przychodzi do
        Ojca, jak tylko przeze mnie." Chrystus jest dla nas jedyna nadzieja.

        Trudno jest podniesc sie po tak wielkiej tragedii. Trudno jest
        nauczyc sie zyc od nowa. Trudno jest znalezc odpowiedzi i nadac nowy
        sens swojemu zyciu.

        Jesli chodzi o pomoc dla Ciebie, to po pierwsze natychmiast zmien
        psychiatre, po drugie duzo pisz na forum, tu znajdziesz zrozumienie,
        po trzecie pisz listy do synka, po czwarte przeczytaj
        ksiazke "Pozdrowienia z Niebios," mi ta lektura bardzo pomogla, po
        piate nawet, jesli czujesz zal do Pana Boga sprobuj zamowic
        przynajmniej msze swieta za swojego synka. W ten sposob mozesz
        bardzo pomoc sobie i swojemu synkowi. Pomaganie tym, ktorzy znalezli
        sie po drugiej stronie moze w pewien sposob nadac sens Twojemu
        dalszemu zyciu.

        Sciskam Cie mocno.
        • jaska222 Re: Do: kicek856 24.04.09, 14:16
          Witam wszystkich. Codzień czytam myśli uczęstników tego forum, każda
          historia, przerzycie, ucucia i myśli dotyczą częściowo i mnie. Jak
          bym na nowo przychodzę prze tą Golgotę, jaką przeżyłam wraz z
          śmiercią męża. Wiem i rozumiem ból każdej tu obecnej osoby. Pan Bóg
          zabrał najdrozsze nasze osoby i pomieścił na szczycie góry którą
          jest "Królewstwo Boże" i chociasz nam czasami jusz brak sił szarpać
          się i przychodzi do głowy "niepotrafie, po co, dlaczego, czy
          warto?" ale gdy odpoczniemy to jusz niema wątpliwości że tam jest
          nasze pełnia życia. Życzę wszystkim nam jak najwięcej sił. A na
          szczycie Pan Bóg nam szykóje nagrodę.
          Janina z Litwy

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka