Dodaj do ulubionych

Tato, idź stąd...

26.04.11, 11:29
Idziemy we troje do pokoju pobawić się samochodami.
Syn (2 lata) rozkłada samochody na łóżku, po chwili wskazuje na tatę i mówi, żeby wyszedł.
Generalnie jest mocno ze mną związany, od zawsze ma etap: mamma i mamma (choć już teraz b. chętnie zostaje np. z dziadkami).
Jak zachować się w takiej sytuacji? On jęczy, aż osiągnie swój cel - tata wychodzi.
Ja mówię, że tata też chce się z nami pobawić, a on: nieee...
Obserwuj wątek
    • Gość: domza2 Re: Tato, idź stąd... IP: *.rzeszow.vectranet.pl 26.04.11, 12:11
      To taki wiek i taki okres, "wybieranie" sobie rodzica. Może trwać dość długo: tato ma kąpać, mama ma ubierać butki, tato ma dawać jeść itd. U mnie też to się zaczyna. My reagujemy naturalnie, tzn. jeśli akurat wybrany przez dziecko rodzic jest zajęty czymś innym to mówimy, że musi to zrobić ten i ten i już. Na jęki średnio reaguję. Staram się jakoś tak wypośrodkować, z jednej strony uszanować wolę dziecka, ale z drugiej nie będziemy rzucać wszystkiego, bo dziecko akurat wymyśliło kto ma co robić:))
    • alicjawu Re: Tato, idź stąd... 26.04.11, 12:18
      ja też myślę, zę to taki etap ;-)
      Wojtek mówi - tata nie mów! baba nie mów!
      mama, mama i jeszcze raz mama
      jedyne co pomaga (ale nie zawsze) - jak nie widzi mamy, więc np. wieczorem kąpię i karmię małą znikając z widoku, a mąż daje kolację, mimo protestów
    • scher To jakaś totalna porażka 26.04.11, 12:33
      asienka95 napisała:

      > Idziemy we troje do pokoju pobawić się samochodami.
      > Syn (2 lata) rozkłada samochody na łóżku, po chwili wskazuje na tatę i mówi, żeby wyszedł.
      > jęczy, aż osiągnie swój cel - tata wychodzi.

      Nie powiesz chyba, że twój mąż, dorosły facet, wykonuje polecenia swojego dziecka?
      Rozumiem, że dziecka do zabawy ze sobą się nie zmusza, ale wychodzenie z pokoju "na rozkaz" to prosta droga do wykształcenia u dziecka przekonania, że to ono rządzi rodzicami, nie odwrotnie. To krok ku przepaści.

      Ja bym - jako ojciec - albo przerwał zabawę z dzieckiem, ale zostałbym jeszcze jakiś czas w pokoju jako obserwator zabawy, albo razem z żoną wyszlibyśmy oboje.
      • Gość: asienka95 Re: To jakaś totalna porażka IP: *.hestia.pl 26.04.11, 12:56
        Oczywiście, że nie wychodzi na rozkaz.
        Jest z nami, rozmawiamy... Później wychodzi, ale bardziej naturalnie...
    • Gość: domza2 Re: Tato, idź stąd... IP: *.rzeszow.vectranet.pl 26.04.11, 13:16
      Scher, nie tragizujmy. Ma zmuszać dziecko do zabawy ze sobą? Przecież to "nie" dziecka wynika z tego, że nie ma ono jeszcze ani mechanizmów udawania (nie chcem, ale muszem), ani nie umie wyrazić tego w sposób tak: "wiesz tatusiu, wolałbym aby to mamusia pobawiła się ze mną". Mąż autorki ma siedzieć na siłę, chociaż dziecko tego nie chce? Wola dziecka nie liczy się w ogóle? Ja w takich sytuacjach mówię " nie moge teraz przyjść ja, więc albo będzie to tatuś, albo nikt". Jeśli dziecko woła "sio" i macha ręką mówimy, że nieładnie i że nikt nie przyjdzie. Ale nikt z dzieckiem nie bawi się na siłę. TRochę luzu:)
      • scher Re: Tato, idź stąd... 26.04.11, 21:31
        Gość portalu: domza2 napisał(a):

        > Ale nikt z dzieckiem nie bawi się na siłę.

        Przecież też to pisałem.
    • justyna_dabrowska Re: Tato, idź stąd... 26.04.11, 14:49
      Nie wydaje mi sie sensowne dawanie dziecku az takiej władzy...ono mówi "sio" a my opisujemy co widzimy (to sie nazywa "odzwierciedlanie") czyli mówimy : "acha, wyganiasz tatę".
      I tyle.
      Tata siedzi bo ma jak rozumiem na to ochotę. Nie zmusza dziecka do kontaktu ale tez nie ulega dziecku...
      To urealnia siłe i moc sprawczą dziecka, pokazuje mu na co realnie może miec wpływ (to, z kim sie bawi) a na co nie (to, gdzie jest dorosły).

      pozdr
      jd
      • asienka95 Re: Tato, idź stąd... 26.04.11, 15:21
        Dziękuję. :)
        Nie wiem, czy dobrze zrozumiałam: mamy powiedzieć: acha, wyganiasz tatę?

        justyna_dabrowska napisała:

        > Nie wydaje mi sie sensowne dawanie dziecku az takiej władzy...ono mówi "sio" a
        > my opisujemy co widzimy (to sie nazywa "odzwierciedlanie") czyli mówimy : "acha
        > , wyganiasz tatę".
        > I tyle.
        > Tata siedzi bo ma jak rozumiem na to ochotę. Nie zmusza dziecka do kontaktu ale
        > tez nie ulega dziecku...
        > To urealnia siłe i moc sprawczą dziecka, pokazuje mu na co realnie może miec wp
        > ływ (to, z kim sie bawi) a na co nie (to, gdzie jest dorosły).
        >
        > pozdr
        > jd
        • scher Re: Tato, idź stąd... 26.04.11, 21:36
          asienka95 napisała:

          > Dziękuję. :)
          > Nie wiem, czy dobrze zrozumiałam: mamy powiedzieć: acha, wyganiasz tatę?

          Układasz sobie w głowie, co masz powiedzieć dziecku? Bardziej może intuicji zaufaj, niech w twoim wychowaniu będzie więcej naturalności.

          Ja bym nie stosował żadnego odzwierciedlenia, czy tam innych psychologicznych sztuczek.
          Po prostu:
          - Nie wolno tak się zwracać do taty!
          albo
          - Nie będziesz tacie rozkazywać. Dziecko w domu nie rządzi.
          albo
          - To jest twój tata i pójdzie wtedy, jak sam będzie chciał.
          • verdana Re: Tato, idź stąd... 26.04.11, 22:23
            A tata to drugie dziecko i w dodatku ponizej roku, ze trzeba za niego odpowiadać? Mama tu nic nie ma do powiedzenia. Tata powinien powiedzieć - to jest mój pokoj i ja tu zostanę. Albo "Ja cię z twojego pokoju nie wyganiam", albo "tak sie nie mówi", albo nic, tylko się nie ruszać.
            Mama nie powinna byc pośrednikiem między ojcem a dzieckiem, sami się dogadają.
            • scher Re: Tato, idź stąd... 27.04.11, 08:02
              No to:

              - Nie wolno tak się zwracać do taty!
              albo
              - Nie będziesz tacie rozkazywać. Dziecko w domu nie rządzi.
              albo
              - Jestem twoim tatą i pójdę wtedy, jak sam będę chciał.

              ;)
    • mruwa9 Re: Tato, idź stąd... 27.04.11, 07:26
      Podpisuje sie pod pania Justyna i verdana, oraz dopisze od siebie: jako matka/rodzic preferowany podczas zabaw, sama nie zgodzilabym sie na taki uklad. Bycie niezastapiona nie lezy w mojej naturze i szybko wybilabym dziecku z glowy taki uklad, jaki opisujesz.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka