Dodaj do ulubionych

mój 2,7 synek

14.12.06, 01:45
Witam.Mam ogromny problem i juz nie wiem co robić.Mam wspaniałego synka który
ma 2,7 mies.Remiczek nie sika na nocnik i wcale sie nie zanosi zeby zaczął
sikac.Do tego bardzo mało mówi w zasadzie tylko niewiele słów tzn mama,mniam
mniam,buty,babu mówi jak go o to długo poproszę.Mówi mniam mniam ale nie
wtedy kiedy chce jesc tylko wtedy kiedy po prostu chce mu sie powiedziec
mniam mniam.Wszyscy się na mnie dziwnie patrzą ze Mały niewiele mówi a
najgorsze jest to ze inne mamy porównują go z innymi dziecmi np.moja Zuzia to
juz mówi zdaniami,mój Olek uczy sie angielskiego i pięknie sika na nocnik.Nie
wiem czy to jest normalne ze mój synek tak mało mówi i tak nie po drodze mu
do nocniczka.Czasami to juz płakać mi sie chce jak inne mamy sie ciągle
chwalą swoimi dziecmi...Proszę o pomoc bo juz sama nie wiem czy moze ja
gdzies robię błędy wychowawcze.Bardzo proszę o poradę!!!
Obserwuj wątek
    • bess Re: mój 2,7 synek 14.12.06, 23:49
      Moj synek ma 2 lata i 8 mcy, u niego poskutkowal grajacy nocnik. Tylko jak raz
      ju z sie zacznie uczyc takiego zalatwiania potrzeb trzeba byc konsekwentnym
      (tzn. nie wracac do pieluchy) i miec mnostwo cierpliwosci do scierania podlogi i
      prania ubran,. maly potrafi teraz na zlosc nasikac jeszcze w majtki lub
      specjalnie nie trafiac w nocnik, ale w wiekszosci woła, kiedy mu sie chce.
      Jescze jedno, na poczatku nauki (a bylo to pare miesiecy temu), az do teraz
      czasem chcialo mu sie siku nawet co 10 min- dowiedzialam sie, ze wynika to z
      malej objetosci pecherza, teraz jest coraz lepiej i coraz dluzsze sa te przerwy.
      Jeszcze staralam sie go nagradzac, np mowilam, zejestem dumna z synka i
      gratuluje. Poza tym nie mozna go zawstydzac ani karac za nieudane proby. Co do
      mowienia- to mysle, ze trzeba mu jak najwiecej opowiadac, czytac i rozmawiac z
      nim. I nie przejmuj sie innymi, kazdy lubi sie chwalic swoim dzieckiem.
      Prosze, nie przyjmij mojego listu jako pouczania, pisze to, czego sama
      doswiadczylam. Pozdrawiam i zycze powodzenia.
      • lukrecja17 Re: mój 2,7 synek 17.12.06, 00:33
        dziekuję Ci ze podzieliłas sie ze mna swoimi doświadczeniami.Nie traktuję tego
        jak pouczenia wręcz przeciwnie jestem wdzięczna za rady!!!Własnie robie tak jak
        mówisz tylko moze u nas to trochę bardziej opornie idzie ale mam nadzieje ze
        juz wkrótce rozstaniemy sie z pieluszkami.Powiedz a twój maluszek wstaje juz w
        nocy na nocnik czy go wysadzasz?tez sie nad tym zastanawiam jak to ma wyglądać
        to nocne wysadzanie?Pozdrawiam serdecznie:-)
        • pulcheria2 Re: mój 2,7 synek 20.12.06, 21:04
          Lukrecja, a dlaczego tak alergicznie zareagowałaś na delikatną sugestię, że moze warto byłoby porozmawiać z lekarzem? Przecież nikt niczego nie sugerował... Nie musisz odpowiadać na to pytanie, zastanów się dla samej siebie.
          A ja sugerować będę-dziecko w tym wieku powinno łączyć wyrazy w proste zdania. To, że mówi tylko kilka słów jest warte przyjrzenia się. Nocnik martwi mnie zdecydowanie mniej-mowa bardziej. Być może twój syjek potrzebuje więcej czasu, ale czasu spędzonego na mądrej stymulacji rozwoju mowy, a nie czekania z założonymi rękoma. Logopeda nie gryzie, ja bym dla spokoju sumienia poszła :)
          Pozdrawiam i życzę rozgadania się synka.
          • lukrecja17 Re: mój 2,7 synek 25.12.06, 00:41
            Pulcheria nie wiem co Ci napisać...byc moze nie masz dzieci lub nie kochasz
            ich tak jak ja kocham swojego synka.Najzwyczajniej w swiecie zrobiło mi się
            przykro ze ktos kaze mi isc do specjalisty i ze zdrowego chłopca robi jakiegoś
            opóznionego.Moje dziecko jest zdrowe i nie bede sie Tobie tłumaczyc czy chodze
            z nim do specjalisty czy nie!!!Jak wzięłabyś ksiązkę do ręki to wiedziałabyś ze
            to miesci sie w normach a nie udzielasz mi rad które są w zasadzie proste i
            logiczne ze jak jest problem to sie idzie do lekarza.Moze Cię uspokoje ze
            logopeda mnie nie pogryzł lecz wysmiał moje obawy(chłopiec do 3 lat ma prawo
            mało mówić)!!!Zwróciłam sie do innych mam o prostą poradę jak one radziły sobie
            z podobnymi problemami a Ty nie chciałas mi pomóc tylko dogadac.Sorki ale tak
            własnie to odczułam.Nikomu nie zyczę uczucia które mi teraz towazyszy
            mianowicie jak ktoś po kilku zdaniach (napisanych przezemnie w kompletnym dołku
            psychocznym)degraduje moje dziecko...a Ty Pulcheria trochę więcej taktu!!!
            Podręczniki dobrych manier nie gryzą!!!
            • pulcheria2 Re: mój 2,7 synek 28.12.06, 23:49
              Lukrecja, przeczytaj mój post jeszcze raz i bez emocji, prosze Cię.
              Napisałam swój post nie po to, żeby "zdegradować" jak napisałaś Twojego synka (bo niby po co miałabym to robić????), ale odpowiadając na Twoje zadane pytanie. Skoro założyłaś ten wątek, to znaczy, że chciałaś się czegoś dowiedzieć. A skoro chciałaś się czegoś dowiedzieć, to ja odpowiadałam Ci to, co moim zdaniem powinnaś usłyszeć-czyli: "lepiej przedobrzyć i dostymulowac dziecko zdrowe, niż potem pluć sobie w brodę że na czas nie rozpoczęło się działania, jeśli dziecko miało jakieś trudności". I o tym był mój post. Tak się składa, że do podręczników zaglądałam i zaglądam często i moja wiedza oraz doświadczenie podpowiedziały mi, ze warto się przyjrzeć sprawie. Za dużo przychodzi do mojego gabinetu dzieci, które nie mówiły, a których rodzice byli uspokajani właśnie wypowiedziami w stylu "chłopcy do 3 lat mają prawo bardzo mało mówić" (sorry, ale to nie jest prawda objawiona i nie wierzę, że porządny logopeda coś takiego z czystym sumieniem powiedział jako prawdę ogólną). Część z tych dzieci rzeczywiście miało proste opóźnienie rozwoju mowy, czyli zaburzenie przejściowe, natomiast część miała głębsze deficyty. W jednym i w drugim przypadku mądre i wcześnie podjęte postępowanie dawało efekty. I o tym traktował mój post. Że być moze Twój synek jest absolutnie zdrowy ale ponieważ nie mieści sie w normie rozwojowej dla wieku jesli chodzi o mowę, lepiej być czujnym, niż potem pluć sobie w brodę, ze czegoś się nie dopilnowało. Nie zamierzałam Cię straszyć ani sprawiać Ci przykrości, chociaż mnie samej przykro zrobiło się kiedy napisałaś, ze -cytat-"moze...nie kochasz
              > ich tak jak ja kocham swojego synka". Wiedz, że mam dziecko i nie Tobie oceniać moje uczucia względem niego.
              Zadając pytanie, musiałąś liczyć się z różnymi odpowiedziami, w innym razie dlaczego byś je zadawała?....
              • lukrecja17 Re: mój 2,7 synek 29.12.06, 21:54
                Dziękuję Ci za Twoje rady ,wybacz ale nie bede Ci opowiadała w szczegółach diagnozy logopedy>pomijajac juz wątek mój i mojego dziecka powiem Ci tak tylko coś od siebie.Przepraszam Cie faktycznie nie miałam prawa napisać ze być moze nie kochasz tak dziecka tak jak ja,przyznaję się szczerze ze mnie poniosło i przepraszam Ciebie za to.Jednak jesli chodzi o udzielanie rad to mozna ich udzielac w ludzki sposób!Mówiąc ludzki mam na mysli ze nie piszę sie cyt.siedziec z załozonymi rekami itd...po paru zdaniach napisanych przezemnie od razu oceniłas sytuację i mnie to zabolało.Powinnaś wiedzieć jak matkę bolą takie słowa.Nie zgodzę się tez ze wkraczasz w kompetencje logopedy do którego się udałam(to najlepszy specjalista w okolicy)Jesli chodzi o normy to mam wszystko opanowane co dziecko powinno mówić i robić w danym okresie zycia,jednaj jest coś takiego jak dopuszczalne odchylenia od norm i moje dziecko się w nich miesci(nie ja to wymysliłam tylko ludzie z pewnoscią mądrzejsi w tym temacie niz ja)On nie jest niemową Pulcheria.Prosze Cie jak juz chcesz coś komus powiedziec to moze wypadałaby zapytac o więcej szczeg.a nie stawiac diagnozę na starcie:-(
                • pulcheria2 Re: mój 2,7 synek 30.12.06, 20:55
                  Lukrecja, mam wrażenie, ze silne emocje spowodowały, że wzięłaś wszystko do siebie, nie czytając obiektywnie. Przecież nigdzie nie napisałam, ze Ty siedzisz z założonymi rękami, tylko że lepiej mądrze stymulowac rozwój mowy, niż czekać z założonymi rękami. Tak w ogóle, NIE było to stwierdzenie dotyczące Ciebie! Diagnoz na odległość ani myślę stawiać, moim zamiarem było tylko obudzenie Twojej czujności, a zwróć uwagę na to, ze w pierwszym swoim poście nie napisałaś o tym, że byłaś już u logopedy.
                  Pozdrawiam i życzę więcej spokoju. No i oczywiście, żeby synek świetnie się rozwijał i rozgadał się na całego ;)
          • Gość: Magda Re: mój 2,7 synek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.07, 14:26
            pulcheria2 napisała:

            > Lukrecja, a dlaczego tak alergicznie zareagowałaś na delikatną sugestię, że
            moz
            > e warto byłoby porozmawiać z lekarzem? Przecież nikt niczego nie sugerował...
            N
            > ie musisz odpowiadać na to pytanie, zastanów się dla samej siebie.
            > A ja sugerować będę-dziecko w tym wieku powinno łączyć wyrazy w proste
            zdania.


            Myślę, ze masz rację, juz koło drugich urodzin dziecko powinno mowić proste
            zdania, przynajmniej łączyć po 2 wyrazy


    • Gość: Ilona7301 Re: mój 2,7 synek IP: 83.3.56.* 15.12.06, 08:17
      Witaj!
      Wydaje mi się, że najlepiej jest zasięgnąć porady lekarza. jeżeli niemówienie,
      niezałatwianie w tym wieku jest jeszcze w normie, to rzeczywiście potrzeba tu
      tylko twojej konsekwencji i pracy i spokoju. Ale być może potrzeba tu czegoś
      więcej, dlatego naprawdę proponuję pójść do pediatry, byc może coś podpowie lub
      zaproponuje innego specjalistę. I jeszcze pytanie, czy jak byłas na bilansie 2-
      latka to wynik był ok, czy też stwierdzono jakies opóźnienia?
      • lukrecja17 Re: mój 2,7 synek 17.12.06, 00:13
        wiesz trochę mi przykro ze od razu z grubej rury stwierdziłas ze mam isc z
        dzieckiem do lekarza!!!Więc powiem Ci ze moje dziecko jest zdrowe jak
        najbardziej i nie jest opóznione!!!!!!Powiem Ci ze wiedze teoretyczną mam
        opanowaną i wiem ze to wszystko miesci sie w normach.Liczyłam po prostu na
        zrozumienie i taką ludzką poradę a Ty wyskakujesz ze spacjalistami!!!Uwazasz ze
        nie zauwazyłabym ze moje dziecko jest upośledzone???Jest normalnym zdrowym
        chłopcem tylko nie mogę go nakłnic w zaden sposób do nocnika i to nie jest
        powód do tego aby leciec do specjalisty!!!liczyłam na rady innych mam jak one
        sobie z podobnymi sprawami radzą.Dziękuję za "dobre rady",chodze z dzieckiem do
        lekarza a na bilansie 2 latka nie było zadnej ujmy dla mojego dziecka!!!
    • anetina Re: mój 2,7 synek 15.12.06, 08:30
      chłopiec do lat 3 ma prawo posiadania słabego słownictwa

      Mały mi się rozgadał dopiero na miesiąc przed 3 urodzinami
      w ciagu dwóch miesięcy zrobił takie postępy, że czasem marzę o ciszy :D

      odnośnie nocnika
      chodź ze ścierka
      ściągnij pieluchę
      co chwila pytaj się o siku
      moze nakładka na ubikację
      u mnie Mały wolał na stojąco
      • lukrecja17 Re: mój 2,7 synek 17.12.06, 00:25
        dziekuję za dobre słowo:-)jakos tak cieplej mi sie na sercu zrobiło wiedząc ze
        inni tez sie borykali z podobnymi problemami.Bardzo chciałabym porozmawiac z
        moim małym,widze ze robi postępy ale sa to pojedyncze słowa jednak to mnie
        bardzo cieszy!!!dziękuję za rady zw z siusianiem.Powiedz czy tez sie tak
        martwiłas ze mało mówi?Powiem Ci ze ja marzę o tym zeby on sie rozgadał i zebym
        mogła z nim porozmawiac,narazie to powtarzamy te słowa które juz umie i powoli
        uczymy się nowych tzn często mu powtarzam proste wyrazy i bardzo duzo mu czytam
        i opowiadam bajki(czasami to brak mi weny do tego zmyslania)Jeszcze raz
        dziękuje za dobre słowo i zrozumienie.Pozdrawiam serdeznie:-)
    • asia889 Re: mój 2,7 synek 15.12.06, 11:10
      Linki na temat mowy, normy rozwojowe:

      www.sp1.tomaszow-maz.pl/sp1/rozwoj%20mowy.htm
      i jak można dziecko wspomagać:

      www.audio.amp.edu.pl/pacjenci/mowa_0_7/teksty.php?plik=jak_wspierac.php&tytul=Jak%20wspiera%E6%20rozw%F3j%20mowy%20swojego%20dziecka?
      Są trzylatki, które chodzą z pampersami i to jeszcze mieści się w normie.
      Myślę, że Twój syn jest za to lepszy od innych dzieci w innych dziedzinach. A najlepiej to nie porównywać, bo każde dziecko rozwija się w swoim tempie.
      • lukrecja17 Re: mój 2,7 synek 17.12.06, 00:28
        dziękuję Ci Asiu napewno tam zajrzę pozdrawiam serdecznie!!!:-)
        • hmika Re: mój 2,7 synek 25.12.06, 21:59
          Nie wiem czy zagladasz tu jeszcze!?ale chcialam ci napisac ze moj synek majacy
          teraz 5,5 roku idac do przedszkola w wieku 3,5 roku mowil tez pare wyrazow i
          balam sie ze nikt go tam nie zrozumie.Specjalistow tez zaliczylam sporo.Teraz
          jest lepiej i widac taka juz jego" uroda".Wiem jak bola te porownywania ale
          wierze ze szybko doczekasz rozgadanego synka,czego z calego serca ci zycze!!!
          • lukrecja17 Re: mój 2,7 synek 29.12.06, 21:25
            Dziękuję Ci bardzo!!!Nawet nie wiesz ile znaczą dla mnie słowa własnie takie jak Twoje!!!Wiele ludzi nie mając zielonego pojęcia udziela mi rad i niestety często przykrych...zresztą wiesz najlepiej co ja czuję.Przykre jest jak ktoś powie ze siedzisz z załozonymi rękami a tak naprawdę to wiesz ze nieba by się chciało dziecku przychylic i gdybym się tym nie przejmowała to wcale nie weszłabym na to forum i nie pisała o moim problemie.Miło ze są ludzie tacy jak Ty co potrafią okazać zrozumienie.Powiedz mi czy teraz Twój synek juz bez problemu się porozumiewa?Ja poszłam do logopedy i usłyszałam ze nie mam się czym martwic bo dziecko jest całkowicie zdrowe i własnie taka uroda niektórych chłopców!Jestem ciekawa jak to wyglądało u Ciebie?Jak byś mogła to napisz.Dziękuję Ci ogromnie i pozdrawiam serdecznie.
    • gb_29 Re: mój 2,7 synek 30.12.06, 21:40
      Lukrecja moja córka też 2,7 i tez robi na nocnik sporadycznie a próbujemy od
      lata .Poaz tym tez niewiele mówi.Coprawda u nas w lipcu pojawiła sie mała
      siostrzyczka więc może to jest powodem.Tez wkurzali mnie ludzie dziwiący sie że
      taka duża a nie mówi, nie siusia do nocnika, więc wybrałam sie z nią do
      psycholaga i babeczka mnie prawie wysmiała.Stwierdziła że do 3 roku życia nie
      mówienie i nie kontrolowanie swoich potrzeb jest w normie.Jedne dzieci się
      poprostu tego uczą wcześniej inne nawet jeśli rodzice wkładają w to duzo
      wysiłku później i tyle .Także nie przejmuj sie i cierpliwie czekaj.Jestem pewna
      że wszystko jest ok i że jeszcze bedziemy tęsknic do czasów kiedy w domu
      panowała względna cisza:))
      • lukrecja17 Re: mój 2,7 synek 04.01.07, 21:35
        Nawet nie wiesz jak mi od razu lepiej...wiesz co ja czuję w takich sytuacjach....czasami to brak mi juz słów i po prostu się nie odzywam na takie komentarze.Wiesz mój synek jest jeszcze jak na swój wiek dość duzy i wygląda na starszego i tym bardziej mu sie od ludzi obrywa...ja nie wiem dlaczego tak jest ze ludzie komentują tak bez zastanowienia sytuacje które ich nie dotycza...Nie zastanawiaja sie nawet ile sprawiaja przykrosci takim gadaniem bo przeciez kazda matka chce jak najlepiej dla swojego dziecka.Dziękuję Ci bardzo naprawdę...jednak sa jeszcze ludzie którzy maja podobne problemy i starają się po ludzku zrozumiec...Pozdrawiam serdecznie i nam obu zyczę tych maę rzeń o ciszy!!!:-)
        • aiszo Mój post będzie dłuuuuuuugi :)))) 05.01.07, 18:20
          Jestem mamą dwóch "dorosłych?" córek, 20 i 25 lat. Mam nadzieję,że mój wiek nie
          zniechęci Cię do przeczytania posta do końca. Najbardziej zaciekawił mnie wątek
          dotyczący późnego mówienia. Moja starsza córka mając 4 lata posługiwała się
          słowami: mama, tata, baba, daj. W domu mówiło się normalnie, czytaliśmy jej od
          "zawsze". W ogóle ja i mąż nie możemy obyć się bez książek i czasopizm. To jest
          nałóg. Oczywiście odwiedziłam wszystkich możliwych specjalistów: foniatrów,
          neurologów, logopedów. (Dlaczego piszę w liczbie mnogiej? Bo życie nauczyło mnie
          tego. Różni lekarze widząc ten sam problem mają różne pomysły na jego leczenie.
          I bardzo ważna jest liczba nieparzysta. W sytuacjach ekstremalnych stosunek
          głosów był 4:3. Ale to jest inny temat). I co? I nic! Nie ma przyczyny.
          Któregoś dnia przyszła do mnie w odwiedziny przyjaciółka, lekarz pediatra.
          Patrząc na nas, jak funkcjonujemy w domu złapała się za głowę. Co się okazało?
          Moja córcia NIE MUSIAŁA używać więcej słów, bo JA natychmiast spełniałam jej
          życzenia. Wystarczyły jej 4 słowa i jej mimika!!!! Za radą przyjaciółki zaczęłam
          udawać, że nie rozumiem dziecka, "nie rozumiem, powiedz, o co ci chodzi". I
          przeżyliśmy armagedon. Córka płakała, złościła się, obrażała.Po 3 tygodniach
          zaczęła mówić pełnymi wielozłożonymi zdaniami wymawiając prawidłowo zgłoskę "r".
          Tak to moja głupia (małpia) miłość i brak doświadczenia dodała mi kłopotów.
          Biorąc pod uwagę to, że w wieku 4,5 roku miała wzrost przeciętnego 7-latka nie
          muszę mówić, czego sie nasłuchałam od innych mam. Potem sama nauczyła się
          czytać (5 lat), jak miała 6 lat chodziłyśmy do kina na kreskówki i czytała
          napisy bez problemów (nie było dubbingu). Teraz jest studentką
          bibliotekoznawstwa na UWr.
          Jak pierworodna urodziła się, oczywiście zdobyłam dużo książek na temat rozwoju
          i wychowania dziecka. Piszę: zdobyłam, zorganizowałam, załatwiłam (młode mamy,
          proszę zapytać Rodziców, co znaczyły te słowa na początku lat 80-tych :D ).
          Między innymi: "Ilustrowany atlas rozwoju dziecka". Po przestudiowaniu go
          doszłam do wniosku, że moje dziecko chyba jest upośledzone. I znowu przyszła mi
          z pomocą moja przyjaciółka pediatra. Powiedziała: gdyby wszystkie dzieci
          rozwijały sie tak samo, to dlaczego w książce są zdjęcia kilkunastu dzieci, a
          nie jednego?"
          Jeżeli chodzi o drugi problem, nieużywanie nocnika, to uważam, że nam mamom i
          dzieciom w latach 80-tych było łatwiej. Po prostu nie było pampersów. Nasze
          maluchy odczuwały dużo większy dyskomfort mając mokrą pieluchę z TETRY. Walkę o
          nocnik zaczynałysmy w wieku 7-8 miesięcy, a właściwie w momencie, gdy dziecko
          BARDZO pewnie siedziało. Za radą bardzo doświadczionej mamy ( nie mojej)
          poczekałam na lato i zamieniłam pieluchę na majtki.Do dzisiaj pamiętam
          zdegustowane miny moich córek gdy patrzyły na coś, co leciało im po nogach.
          Nawet pisząc to szeroko uśmiecham się :D. Natomiast problem wystapił u mojej
          młodej. Miałą 3,5 roku i nadal używała pieluchy na noc. Oczywiście specjaliści:
          nefrolog, urolog, neurolog, wszystko oki. Badanie USG wykazało, że córka ma
          bardzo mały pęcherz. Lekarz nefrolog kazał około godziny 23, 24 godziny w nocy
          nawet na śpiąco brać dziecko do ubikacji. Pomogło. Podobnio teraz taka metoda
          jest oceniana jako barbarzyństwo. Noooo, nie wiem .:))))), U mnie zadziałało.
          Córka nie czuła się winna, łóżko było suche, a z nocnego brania na ręce i
          wysadzania nic nie pamiętała.
          Lukrecja17
          Powiem Ci coś osobistego. I z doświadczenia. Nie przejmuj się innymi mamami. Nie
          porównuj swojego synka do innych dzieci. Nie daj się zdołować przez inne mamy.
          Przecież wiadomo, że ich dzieci są najładniejsze, najmądrzejsze, najlepsze itp.
          Ty i tak wiesz swoje. :D. Zaufaj lekarzom. Sorry, są mądrzejsi od Ciebie i ode
          mnie. No chyba że jesteś lekarzem. Jeżeli nie pomogą, szukaj pomocy gdzie
          indziej. Chociażby na forum. Wśród bardziej doświadczonych rodziców. Jeżeli to
          zawiedzie, zaufaj sobie. I nigdy, na prawdę nigdy, nie szukaj sama problemów.
          One same Cię znajdą. I sama zaśmiejesz się, jakie kiedyś miałaś kłopoty.
          Pozdrawiam.
          • lukrecja17 Re: Mój post będzie dłuuuuuuugi :)))) 05.01.07, 22:15
            Dziękję ogromnie.Nie ja nie jestem lekarzem i wiem ze oni są mądrzejsi niz ja.Tez zwiedziłam juz sporo gabinetów lekarskich i wszyscy praktycznie mówia mi to samo...Ma Pani rację w tym co mówi.Moze i to prawda ze ja jestem nadopiekuńcza...Pani pediatra,przyjaciółka mojej mamy powiedziała mi ostatnio po wizycie u nas ze ja za prędko reaguję i nawet nie daję szans małemu zeby mówił bo intuicyjnie wyczuwam co on chce i spełniam jego zachcianki zanim coś powie.Więc od paru dni w naszym domu jest inaczej...własnie udaję ze nie wiem co on chce i wtedy jest ogromny krzyk i płacz i wszystko na raz!!!dzisiaj to juz przeszedł samego siebie!!!Zaczyna powoli mówic i jakoś się porozumiewamy ale nie mówi tak jak dzieci kolezanek...wiem wiem to jest mój drugi błąd,nie mozna porównywać bo kazde dziecko rozwija się w indywidualnym tempie i tak jak Pani powiedziała ze nie ma ksiązkowych zasad.To jest nasze pierwsze dziecko i nie wiadomo czy nie jedyne więc ja jestem strasznie wyczulona na jego punkcie co nie oznacza ze wszystko mu wolno.Tez jestem typem mamy ksiązkowej i zanim się urodził przeczytałam ogromna stertę ksiązek jednak zycie to co innego i nie da się wszystkiego przewidziec ani wyczytać dlatego chciałam zapytać jak widza to inni.Lekarze mnie uspakajają i jeszcze zaden nie powiedział ze coś jest nie tak.Raz usłyszałam ze sama powinnam się leczyć na nadwrażliwość bo dziecko jest zdrowe i rozwija się normalnie.Wie Pani jak to jest bo sama Pani jest matką.Lekarze mówią co innego a ludzie często mi mówia co innego i chyba najlepiej jest znaleść złoty srodek ale to czasami jest trudne...Bardzo Pani dziękuję za ten post nawet nie zdaje sobie Pani sprawy jak mi tym pomogła.Jak czytałam o nocniku to az łezka mi się zakręciłą w oku hihihi.Nasz mały tez jest zdegustowany jak widzi jak mu coś cieknie po nogach.Mam nadzieję ze kiedyś bede się z tego smiała.Pozdrawiam Panią serdecznie i życzę pociechy z córek!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka