edycia_s
18.01.07, 15:34
W GW zanalazlam artykul o dzieciach zdolnych, co z nimi robic, czego nie
robic... kobieta.gazeta.pl/edziecko/1,71307,3107864.html
Ale nie wiem, kiedy mowimy o dziecku zdoolnym, a wlasciwie wybitnie zdolnym?
Mysle o swojej corci, lat 6 i pol, zerowka w szkole.
Jak miala 4 i pol juz czytala, od roku czyta biegle. O tym, ze pisze cale
zdania nie wspomne, lepiej napisze, ze zaczela pisac krotkie zdania po
angielsku. Zna duzo slowek angielskich (zapamietuje je po pierwszej lekcji w
szkole), jak jej wczoraj powiedzialam, ze mamy slownik pol-ang to az sie
zaczerwienila z radosci na taka lekture :)
Jej ulubionym zajeciem jest pisanie, rysowanie, robi to pedantycznie
dokladnie, ale sprawnie, jest pod niebiosa wychwalana przez Wych. jako ta,
ktora jest pilna, uwaznie slucha, wypelnia polecenia, wszystko rozumie i robi
pierwsza. Ma do mnie male pretensje ze nie poslalam jej do 1 klasy...
Jednoczesnie jest wyciszona, niesmiala, uwaznie sortuje znjomosci, przyjazni
sie tylko z tymi, ktorzy maja podobne cechy (czyt.: wzorowymi uczniami).
Mozna tak dlugo opowiadac, i nie wiem, czy to wymysly zakochanej mamy :)
Wiem, ze jest nieprzecietna pod wzgledem pewnych mozliwosci, nie wiem, czy
zostawic ja w spokoju, niech sobie idzie wlasnym tempem czy konsultowac ew.
dalszy rozwoj?
POzdrawiam,
Edycia