IP: 217.153.174.* 05.07.07, 09:10
Mam problem z usypianiem 8 miesięcznej córeczki. Niestety, muszę ją usypiać
na rękach bujając, jak położe do łóżeczka żeby poszła spać to jest krzyk i
płacz. Słyszłam o metodzie, że odkłada się dziecko do łóżeczka, siedzi przy
nim, śpiewa kołysanki, nawet już próbowałam, ale ona nie zwraca na mnie
uwagi, tylko okropnie wrzeszczy. Wytrzymałam 15 minut awantury i wzięłam na
ręce. i oczywiście spokój. Usnęła na rękach za 5 minut. Jak malutką nauczyć
usypiania w łóżeczku, chyba brakuje mi konsekwencji, nie moge patrzeć jak
córeczka płacze, tak mi jej szkoda, ale ręce i plecy mi już wysiadają. Co
robić, jak ją nauczyć usypiania w łóżeczku ?
Obserwuj wątek
    • Gość: basiap Re: usypianie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.07, 11:57
      Witam.mój mały synek tez sie awanturował.proponuje tzw.metode kontroli.Kładzie
      Pani małą daje mleko i po wypiciu mleka bez słowa wychodzi.jak Mała krzyczy to
      prosze za drzwiami odczekać 3 min wejść bez słowa połozyć ją i wyjść i
      wydłużać czas wchodzenia do niej potem 5 min, 8 min.To skutkuje.Wiem ze żal
      dziecka ale to są mali wymuszacze i histerycy potrafią rządzić.Także
      cierpoliwości i wytrwałości.
      • jola_ep Re: usypianie 05.07.07, 15:05
        > prosze za drzwiami odczekać 3 min wejść bez słowa połozyć ją i wyjść i
        > wydłużać czas wchodzenia do niej potem 5 min, 8 min.To skutkuje.Wiem ze żal
        > dziecka ale to są mali wymuszacze i histerycy potrafią rządzić.Także
        > cierpoliwości i wytrwałości.

        I litości :(

        Jak można o niemowlęciu pisać "wymuszacz i histeryk" ??? I to jeszcze w kontekście usypiania? Wymuszacz normalnie. Jeść dostał, pić dostał, to co mu jeszcze potrzeba??? Bo potrzeba np. poczucia bezpieczeństwa, czy ordynarne pragnienie bliskości z mamą, gdy usypia to się nie liczy :(((

        Samą metodą - w różnych wariantach - znam. I wcale zostawianie płaczącego dziecka nie jest jej jedynym elementem. Przynajmniej starają się stworzyć pozory dbania o dziecko :( a nie wyłącznie o rodziców.

        Czego nauczymy w ten sposób dziecko? Ano tego, że w nocy na rodziców liczyć nie można. Być może dlatego obserwuje się zwiększone problemy w okresie dorastania u nastolatków potraktowanych taką lub podobną metodą
        www.naturalchild.com/research/harvard_attention.html
        Mi podoba się to, co pisze o usypianiu dr Sears:
        www.askdrsears.com/html/7/T070100.asp
        Niestety po angielsku. Ale to, co przelocie przeczytałam (i zrozumiałam ;) ) jest ciekawe i moim zdaniem mądre :)

        Pozdrawiam
        Jola
        • yebo-gogo Re: usypianie 29.07.07, 22:10
          mam 9 miesięcznego synka od samego początku usypia jedynie przy cycku,
          próbowałam uczyć go samodzielnego zasypiania ale nigdy nie zostawiła bym go
          samego gdzy płacze . Ta metoda jest dla mnie zbyt drastyczna. Przecież to są
          małe bezbronne istoty całkowicie zalezne od nas . skoro płacze znaczy że mnie
          potrzebuje i ja nie mogę mu tej pomocy odmówić. mały w nocy budzi sie średnio
          co 2-3 godziny ja jestem zmęczona ale macierzyństwo to zabawa czy chwilowy
          kaprys i niestety trzeba sie poświęcac. wieżę że mój skarb sam wkońcu wyrośnie
          z tego i nauczy sie zasypiać bez cycka poprostu musze być cierpliwa
    • edycia_s Re: usypianie 05.07.07, 13:24
      Poniewaz nie lubilam nigdy metody "zostawic i wyjsc" ale tez nie zgadzalam sie
      na usypianie na rekach, zastosowalam metode "wilk syty i owca cala" - dzieci
      kladly sie do swojego lozeczka a ja je przytulalam dopoki nie usnely.
      • agazuchwa Re: usypianie 05.07.07, 18:01
        stosuje dokładnie taka sama metodę w stosunku do mojego synka ( 8 m-cy) prosz
        emi powiedzieć czy dzieci wychowane w ten sposób umiją potem same usypiać???
        • jola_ep Re: usypianie 05.07.07, 18:52
          > czy dzieci wychowane w ten sposób umiją potem same usypiać???

          Moje umieją :)

          Pozdrawiam
          Jola
    • jola_ep Re: usypianie 05.07.07, 15:14
      > Jak malutką nauczyć
      > usypiania w łóżeczku

      Zależy jak szybko chcesz osiągnąć ten efekt.

      > chyba brakuje mi konsekwencji

      A może jesteś po prostu mądrą, kochającą mamą?

      > ale ręce i plecy mi już wysiadają.

      Ja kołysałam na poduszeczce na swoich kolanach - kładłam tak, że ani ręce, ani plecy mi się nie męczyły. Przyznaję się też do śpiewania kołysanek ;) Potem kładłam się obok, czasem ona leżała na mnie, a ja delikatnie z boku na bok kołysałam. Jednym słowem - byłam blisko.

      Jeśli już chesz odkładać dziecko, to poczekaj, aż całkiem uśnie (czyli jeszcze jakieś kilkanaście minut po tym, jak już zamknie oczy. Dobrze jest jednak, jeśli sytuacja, jaką dziecko zastanie w nocy, odpowiada tej, w czasie usypiania. Dlatego przez rok w okolicy roczku spałam z dziećmi.

      > Co
      > robić, jak ją nauczyć usypiania w łóżeczku ?

      A tego to już nie wiem, bo moje nigdy same nie usypiały w łóżeczku ;)
      Córkę - zasypiającą z dużym trudem, z mnóstwem lęków w nocy (wyobraźnię to ona ma ;) ) uczyłam jak miała dobrych parę lat. A synka niczego nie uczyłam. Dostał swoje łóżko i niedługo potem przyłapałam go, jak zmęczony sam do niego poszedł, położył się i zasnął. I tak ma po dziś dzień ;)

      Jak znasz j.angielski choć trochę, to poczytaj dr Searsa (link w poście powyżej).

      Pozdrawiam
      Jola
      • mloda121 Re: usypianie 05.07.07, 15:36
        mam ten sam problem, synek ma 10 m-cy i waży 11,5 kg; wczoraj zaczęłam w czasie
        kiedy już go usypiam namawiac synka, aby połozył się w łóżeczku, położył
        główkę, on się długo kokosił, w końsu się położył, ja trochę pogłaskałam i
        pośpiewałam, a jak zaczęło się marudzenie to wzięłam na ręce i uspiłam jak
        zwykle i tak myślę, że będę codziennie go do tego przyzwyczajać i coraz dłużej
        wstrzymywać w pozycji "on leży ja głaszczę i śpiewam", az może przyjdzie dzień
        kiedy uśnie leżąc w łóżeczku :)
    • steffan Re: usypianie 05.07.07, 19:10
      ja nauczyłam usypiac moje dziecko w ten sposób: gdy płakało, brałam na ręce i
      odkładałam do łóżeczka, gdy sie uspokoiło i wychodziłam z pokoju. gdy płakało,
      znów na ręce i tak w kółko.
      niektóre dziewczyny to krytykuja, ale ja nie widze w tym nic nieludzkiego. nikt
      tego dzieciaka nie zostawia przeciez na pastwe losu.
      nie rozumiem tez, co złego jest w nauczeniu malucha samodzielnego zasypiania.
      jedna z was napisała, ze metoda jest okrutna, bo uczymy dziecko, ze nie moze
      liczyc w nocy na rodziców. i o to własnie chodzi. :))))))
      • jola_ep Re: usypianie 05.07.07, 19:35
        > nie rozumiem tez, co złego jest w nauczeniu malucha samodzielnego zasypiania.

        Zależy jak to robisz :)

        > jedna z was napisała, ze metoda jest okrutna, bo uczymy dziecko, ze nie moze
        > liczyc w nocy na rodziców.

        To chyba ja pisałam :)
        Ale ty przychodziłaś, jak dziecko płakało. Osoba, której odpisywałam proponowała zostawiać płaczące samotnie dziecko na 8 minut (dla niego to niemal wieczność :( ). Zakładając, że w końcu - płacząc - uśnie. Jest różnica?

        Osobiście nie mam nic przeciwko uczeniu samodzielnego uspiania :)
        O ile robimy to uwzględniając potrzeby dziecka.

        Warto też pamiętać, że dzieci są różne: jedne usypiają łatwo i śpią mocno, inne usypiają z trudem, ale śpią mocno, albo usypiają z trudem i ciągle się budzą...
        Stosując jakiekolowiek metody i techniki warto zawsze uwzględnić nasze dziecko. Nam łatwiej przystosować metodę, niż dziecku zmienić swoje - mam wrażenie dziedziczne - cechy. Czasem trzeba trochę poczekać, aż dziecko dorośnie :)

        Pozdrawiam
        Jola

        • Gość: kata Re: usypianie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.07, 13:45
          Same decydujemy o usypianiu naszego dziecka, ale uleganie małemu histerykowi do
          nieczego dobrego nie prowadz. Jaśli ktoś ma ochotę, niech poczyta:
          www.the-best-idea.com/usnij/index.html
          Ja zastosowałam tą metodę i nie czuję się wyrodną matką. Przyznam, że na
          początku jest cięzko.
          • Gość: kasia Re: usypianie IP: 217.153.174.* 09.07.07, 10:52
            będę próbować, nie mam wyjścia, moją córcię niełatwo uśpić nawet na rękach, nie
            wystarczy siąść z nią na kolanach, muszę chodzić i bujać, ona się porozgląda,
            popatrzy, poawanturyje, aż się znuszi i uśnie. Ja odkładam do łóżeczka, a ona
            po 15 minutach budzi się i tak w kółko kilka razy. W dzień śpi 2 razy po pół
            godziny, budzi się i nie chce więcej spać, przez co jest marudna. Ja już jestem
            załaman, nie mam chyba podejścia do własnego dziecka. Dziękuję za odpowiedzi,
            prosiłabym jeszcze o wypowiedz Panią Psycholog. Kasia
            • asia889 Re: usypianie 09.07.07, 11:49
              A mała nie cierpi przypadkiem na alergię? Może to stąd te wszystkie kłopoty ze spaniem.
              • Gość: kasia Re: usypianie IP: 217.153.174.* 10.07.07, 12:41
                ma alergię na żółtko, nie wiedziałam że to ma wpływ
                • jola_ep Re: usypianie 10.07.07, 18:14
                  > ma alergię na żółtko, nie wiedziałam że to ma wpływ

                  Alergia ma wpływ na zachowanie dziecka, zwiększając jego niepokój.
                  Podobnie jak parę innych czynników.
                  Są formy terapii, w których stosuje się rytmiczne bujanie i kołysanie. Może jeśli niemowlę tego się domaga, to kołysząc i bujając wychodzimy naprzeciw jego potrzebom? Stosujemy instynktownie wczesną formę terapii, niwelując w ten sposób np. drobne zaburzenia integracji sensorycznej?

                  Pozdrawiam
                  Jola
            • mimiwp Kasiu nie noś córci po mieszkaniu 10.07.07, 20:21
              ja miałam ten sam problem, synek nie mógł zasnąć, marudził, był taki ciekawy i myślałam, że tak trzeba, chodzić, pokazywać, nosić...
              efekt jest taki, że dziecko jeszcze bardziej się zmęczy i jeszcze trudniej mu zasnąć
              kilka dni temu zaczęłam uczyć synka zasypiania w łóżeczku - synek dziś skończył 12 tyg. Najpierw tuliłam, uspokajałam go na kolanach trochę bujając (na boki, a nie przód-tył - na boki trochę imituje kołysanie dziecka w brzuchu gdy chodziłyśmy)
              na początku mały płakał, im bardziej jest zmęczony tym bardziej się wije i próbuje schować głowę pod moją pachę - tak to wygląda ;) strasznie się przy tym pocił i ogólne to była męka, ale on się tak wprowadza w sen
              jak już kleiły mu się oczy to kładłam do łóżeczka i dawałam smoka, synek ma zwyczaj "przytulania" się do pieluszki, więc ją ma w łóżeczku, on jakby zaslania sobie tą pieluszką twarz, oczy i to go oprócz smoka uspokaja
              początki były trudne, bo po odłożeniu płakał i kilka razy go wyjmowałam i znów kolana itd, ale teraz już w miarę szybko zasypia
              ta nauka zajęła nam 3 dni
              teraz zauważyłam, ze jak się budzi to nie płacze, a wcześniej płacz był od razu, nawet dobrze oczu nie otworzył, więc i jemu taki rytuał jest widać potrzebny
              PS. nie iwem czy zamierzasz/używasz smoka, bo to znacznie ułatwia sprawę - ja jestem zdania, ze dziecka bez smoka się nie wychowa, jak nie dasz tradycyjnego to nie odczepi się później od butli np z sokiem i próchnica murowana
              odruch ssania to natura i nie ma na to siły :)
          • Gość: kasia Re: usypianie IP: 217.153.174.* 10.07.07, 12:49
            dziękuję za artykuł, jestem w trakcie czytania, będę się stosować, trzymajcie
            kciuki
            • jola_ep Re: usypianie 10.07.07, 20:20
              > dziękuję za artykuł

              Przeczytaj go proszę dokładnie i ostrożnie podchodź do rad z tego artykułu.
              Tam nie chodzi - wbrew pozorom - o dobro dziecka.

              www.askdrsears.com/html/7/T070700.asp
              Poniżej moje tłumaczenie - z grubsza i fragmentami, jak się pomylę, to proszę o poprawienie:
              "Autorzy tych publikacji obiecują magiczną formułę, która sprawi, że dzieci będą spały całą noc i pyrzjmą wygodne dla nas nawyki. Choć dzieci mają wiele cudownych atrybutów, wygoda (dogodność? - convenience) do nich nie należy."

              "Zamiast pomóc Ci odczytywać sygnały wysyłane przez dziecko, te metody treningowe każą Ci je ignorować. Nigdy ani ty, ani twoje dziecko nie nauczycie się z nich niczego dobrego"

              "Jeśli twoja aktualna rutyna dnia lub nocy nie jest dobra, przemyśl, jakie zmiany możesz wprowadzić u siebie i w swoim stylu życia, które pozwolą ci łatwiej wyjść naprzeciw potrzebom niemowlęcia. To lepsze podejście niż natychmiastowa próba zmiany twojego dziecka. Możesz kontrolować swoje reakcje. Ale nie możesz kontrolować reakcji swojego dziecka.

              "Zastosowanie tych metod (typu "uśnij wreszcie) niesie ze sobą ryzyko wytworzenia dystansu pomiędzy tobą i twoim dzieckiem i podkopuje wzajemne zaufanie pomiędzy rodzicem a dzieckiem. Techniki te dają krótkoterminowy zysk i długoterminową stratę. Tracisz możliwość poznania i stania się ekspertem w stosunku do swojego dziecka. Dziecko traci możliwość zbudowania zaufania w środowisku, które zaspokaja jego potrzeby. Zaprzeczasz wartości swojego instynktu i rozsądku i podążasz za radami kogoś, kto ani nie jest związany biologicznymi więzami z twoim dzieckiem, ani mu na nim nie zależy."

              "Przestawienie się na metodę "wypłacz się" sprawia, że przestajesz szukać medycznych przyczyn złego snu, takich jak np. alergie.
              Jedzenie w nocy jest normalne. Częste pobudki w nocy już nie."

              "Bądź elastyczna. Żadne jednostkowe podejście nie skutkuje u wszystkich dzieci, w każdym czasie, ani nawet w każdym czasie u tego samego dziecka. Nie upieraj się przy upadłym eksperymencie. Jeśli "program snu" nie zadziała w twojej rodzinie, porzuć go. "

              "Podążaj raczej za radami swojego serca, niż radami "treningu snu" obcej osoby, a uda ci się wypracować twój właściwy sposób."

              Na witrynie, z której pochodzi ten tekst (Ask dr Sears), jest parę innych artykułów, omawiających problemy związane ze snem u dzieci. Co ciekawe - lansuje "rodzinne łóżko" i podaje korzyści, jakie wynikają ze wspólnego spania - także, a może przede wszystkim dla dziecka.

              Też jestem ciekawa, kto zdaniem pani Justyny ma rację: dr Sears czy dr Eduard Estivill (z tego linku o "usypianiu przez wypłakanie się"). Uczyć dzieci samodzielnego zasypiania traktując ich płacz jako formę niedozwolonego wymuszania, czy podążać za potrzebami niemowlęcia, posuwając się nawet do wspólnego łóżka?

              Pozdrawiam
              Jola
          • jola_ep Re: usypianie 10.07.07, 19:19
            > Same decydujemy o usypianiu naszego dziecka, ale uleganie małemu histerykowi >do nieczego dobrego nie prowadz.

            Najpierw byłam zaskoczona, jak mogłaś o półrocznym niemowlęciu pisać w ten sposób :( Po przeczytaniu tego artykułu, zrozumiałam, że powtarzasz jego retorykę. Moim zdaniem całkowicie błędną i niezgodną z psychologią dziecka.

            Niemowlę do mniej więcej 6-7 miesięca życia utożsamia się z matką - odbiera ją jak przedłużenie siebie (przecież przez 9 miesięcy byli jednością). Komunikuje swoje potrzeby, a one są zaspokajane. Potem odkrywa, że mama jest niezależna, że może od niego odejść. Dlatego dzieci wtedy mogą częściej się budzić, mogą bardziej pilnować matki. Dla niego parę minut to jak wieczność. Co czuje pozostawione wtedy samo, w ciemności? Mama nie istnieje? Nikt do niego nie przyjdzie? Proszę, nie traktujmy jego płaczu jak wymuszania :( Chyba, że odbierzemy mu prawo do poczucia bezpieczeństwa.

            Z czasem dziecko dorasta, tworzy sobie jakby wewnętrzny obraz mamy, wie, że gdy odejdzie, nie zginie. Możemy dotrawać do tego czasu dając mu siebie, reagując na jego wołanie o pomoc... Albo brutalnie nauczyć go, że nie ma prawa na nas liczyć.

            Bardzo mi się w tym artykule nie podoba spojrzenie na niemowlaka jak na histeryka, który świadomie wymusza na biednych rodzicach pozostanie przy nim :( I pogróżka - jeśli mając 6 miesięcy tak się zachowuje, to co będzie jak będzie miał 18 miesięcy...
            No właśnie, co się stanie z niemowlęciem, któremu zaspokoimy jego elementarna potrzebę poczucia bezpieczeństwa...
            Autorzy zakładają, że już paromiesięczne niemowlę jest karmione butelką. Piszą, że ważne jest, aby nauczyć dziecko samodzielnego spania. Ale przecież są za smoczkiem (nawet radzą, aby parę położyć) i aby obłożyć niemowlaka maskotkami. Chodzi więc tak naprawdę o stworzenie "sztucznej mamy" a nie o samodzielność w nocy. To jak w słynnym eksperymencie z małpkami i dwiema "matkami" - drucianą dającą pokarm i miękką, do której małpki wolały się przytulić. Ale gdyby miały do wyboru tę prawdziwą - dającą mleko i głębokie poczucie bezpieczeństwa i więzi, to co by wybrały???
            Skoro nie chodzi o samodzielność w nocy, to w takim razie o co? Współczesny świat wymaga wiele od matek. Wcześnie idą do pracy, martwią się, jak wtedy się wyśpią. No właśnie, a co z dziećmi? Tracą mamę w dzień, a w nocy oferuje się im mieszaninę gumu i pluszu...

            Tak. Ja też wcześnie poszłam do pracy. Ale właśnie dlatego nie potrafiłabym się zdobyć na wczesny trening mojego ukochanego dziecka.
            Przyszedł czas - oddzieliły się ode mnie. Stopniowo i wtedy, gdy dojrzały i dorosły.
            Patrząc z perspektywy paru lat, nie pamiętam już mojego zmęczenia, mojego zdenerwowania - bo chciałabym, aby same, teraz, już zasnęły, a one akurat odreagowywały aktywny dzień.
            Pamiętam za to uszczęśliwione sapnięcie synka, gdy wzięłam go do naszego łóżka, poczucie więzi, jakie zbudowałam przez cowieczorne usypianie z córą.

            > Przyznam, że na
            > początku jest cięzko.

            Piszesz o sobie, czy o dziecku?

            Pozdrawiam
            Jola
            • mloda121 Re: usypianie 11.07.07, 09:24
              jola_ep dziękuję za Twój komentarz, a już czułam się wyrodną matką z tego
              powodu, że nie nauczyłam dziecka samodzielnie zasypiać i "skazuję go" na moje
              lulanie, śpiewanie, głaskanie, .... też myslę o tym, że kiedyś on już tego nie
              bęzie potrzebował, a ja będę wspominać z rozrzewnieniem :)
            • asia889 Jola 11.07.07, 12:10
              Piszesz fajne rzeczy, ale ten tekst jest wyjątkowo dobry.
            • donna28 Re: usypianie 24.07.07, 11:50
              Hej
              nie mam dużego doświadczenia z dziećmi (3 miesięczna córcia) ale podpisuję się
              pod tym, co napisała Jola.
              Rodzice mówią, że ja byłam takim dzieckiem, które trudno zasypiało. Usypiali
              mnie na rękach, płakałam przy odkładaniu. Kiedy już mówiłam, to przy odkładaniu
              z pozoru śpiącej córki słyszeli z moich ust "a gdzie idzies?" :-)
              Skutkiem tego bardzo długo trwał w moim życiu wypracowany taki rytuał usypiania:
              kąpiel, krótka zabawa, kładłam się do łóżeczka, obok leżał mój tata, gasiliśmy
              światło i gadaliśmy sobie póki nie zasnęłam. To było absolutnie magiczne i
              czekałam na te chwile cały dzień. Mama była cały dzień ze mną, tata był do 18 w
              pracy i miałam go po prostu za mało, więc wieczorem mogłam się przytulić,
              pozwierzać, on mi opowiadał dowcipy, książki, o historii ze mną rozmawiał,
              śpiewał mi itp :-) a potem odchodził, a ja sobie spałam, co nie znaczy że się
              nie potrafiłam o 2-3 obudzić, wyciągnąć zabawki i bawić :-)
              Ja wiem, że będę z córcią póki nie zaśnie. Na pewno nie będę jej zostawiać jak
              płacze. Dla moich rodziców usypianie mnie było jednak na pewno męczące i teraz
              mi to odradzają, nawet wczoraj zasugerowali, żebym pozwoliła "żeby się mała
              wypłakała" i tak w płaczu zasnęła. Na pytanie: czy oni mi też tak się pozwalali
              samej wypłakiwać to już nie odpowiedzieli :-) łatwo się tak komuś innemu radzi :-)
              W każdym razie wiem jedno: mam super kontakt z rodzicami, którzy mnie tulili
              zawsze gdy tego potrzebowałam, możemy na siebie liczyć, a poza tym jestem
              zadowolona z życia i samodzielna (od wielu już lat "na swoim"). Nie mówię, że to
              tylko dlatego, że mnie usypiali zostając ze mną tak długo jak chciałam, ale
              chodzi mi o to, że takie usypianie nie sprawi, że wychowa się dziecko-bluszcza,
              które będzie wymuszać, histeryzować itp :-)
              Miałam fazę jakieś 3 tyg. temu na usypianie małej w łóżeczku, ale mi przeszło,
              bo cały czas płakała i uspokajała się tylko na rękach. Po 2 godzinach takich
              cyrków z odkładaniem zdałam sobie sprawę z tego, że pozbawiam mojej córci
              zdrowego dobrego snu w ten sposób. Że gdybym ją uśpiła na rękach, to te 2
              godziny by spała jak zabita, a nie wkurzała się i płakała, bo jej mama czuje
              presję społeczną i parcie na naukę zasypiania. Niektóre dzieci może i tak mają,
              że bez problemów zasypiają same w łóżku od razu, ale niektóre wymagają extra
              tulenia, które - wierzę w to na podstawie własnych doświadczeń - w przyszłości
              zaprocentuje silną więzią z rodzicami.
              No i dodatkowo moja córcia ma kolki, źle znosi upały itp - przestałam ją i
              siebie męczyć tym zasypianiem jakieś półtora tygodnia temu.
              Tak jak jola_ep pisała, mam również zamiar dość wcześnie wrócić do pracy. Pracę
              mam wymagającą i stresującą. Mąż pracuje mniej niż ja, dużo mniej i w ciągu dnia
              będzie z córcią prawie cały czas. W naszej rodzinie to ja będę spełniać funkcję
              "mojego taty", który wraca dość późno z pracy. Chciałabym wtedy poświęcić max
              czasu mojej Alicji, łącznie z wypracowaną przeze mnie i tatę formą usypiania
              połączonego z rozmową, podsumowaniem całego dziecięcego dnia, nauką nowych
              rzeczy itp.
              A żeby móc ją dłużej nosić (kręgosłup pobolewa), zaczęłam ćwiczyć regularnie
              pilates i brzuszki :-) polecam
              donna28
    • justyna_dabrowska Re: usypianie 11.07.07, 14:57
      Polecam ksiązkę NOC BEZ PŁACZU Elizabeth Pantley, wydawnictwo Uniwersytetu
      Jagiellońskiego

      Pozdrawiam
      JD
    • Gość: kasia Re: usypianie IP: 217.153.174.* 12.07.07, 09:18
      i cóż, artykuł na temat spania prrzeczytany i metoda wypróbowana, wchodziłam do
      płaczacej córci co 3 minuty, jak wychodziłam płacz był jeszcze większy. Może to
      dobra metoda, ale chyba nie dla mnie i mojej niuni. Nie wytrzymałam, wziełam na
      ręce, usnęła w 3 minuty. Nie jestem w stanie 2 godziny słuchać jak moja córcia
      płacze, choć byc może po tygodniu rzeczywiście nauczyłaby sie sama spać. Ja
      tego jednak nie bedę wiedzieć. Trudno, spróbuję inaczej, będę siedzieć trzymać
      za rączkę i śpiewać, ale nigdy już nie wyjdę z pokoju jak płcze!!!!
      To było okrutne i mam wyrzuty sumienia. nie umiem sobie wytłumaczyć że to dla
      jej dobra, czuję się tak jakbym myślała tylko o sobie. A co do smoczka, rzadko
      go moja córcia chce, w dzień praktycznie wcale, wieczorem wypluwa smoczek jak
      usypia, czasem go w nocy szuka, ale potem znów wypluwa. Generalnie ocbchodzi
      się bez smoczka, choć ja proponuję i nie zabieram. Może to dobrze, nie będzie
      problemu z odzwyczajeniem.
      • agnieszkaw19 Re: usypianie 24.07.07, 09:21
        Równiez mam synka 8-miesięcznego i już nie mam problemu z usypianiem. Mały
        długi czas usypiał jak go woziłam w wózku, ale z gondoli już wyrósł więc trzeba
        było wymysleć inną metodę dobrą i dla mnie i dla niego i super się sprawdziła!
        Otóż kładę sie z małym na łózku w sypialni, daje mu herbatkę, oczywiście odrazu
        nie zasypia, kilka razy sie podnosi to wtedy po chwili go kładę i zaczynam go
        całować po rączkach, nóżkach, brzuszku, on to bardzo lubi i się chichrocze i
        już się nie podnosi, jak juz się wyciszy to przytulam sie do niego, głaszcze po
        raczce, plecykach, na początku ziuziałam podusia, ale teraz nawet to juz nie
        jest konieczne, potem znowu daje mu trochę herbatki i wkońcu mały zasypia.
        Mówię tu o usypianiu w dzień, a wieczorkiem w jego łóżeczku daje mu przez butle
        kaszkę i jak przy niej nie zaśnie to znowu biorę go do łóżka i tak samo
        usypiam. Jest to świetne dla nas obu, bo mały mimo, że jest bardzo żywym
        dzieckiem wycisza się, poza tym mamy bliskość. Czasem mój mąż tak go usypia.
        Wszyscy bardzo to lubimy! A metoda wyjść i zostawiania takiego małego dziecka,
        żeby płakało jest poronionym pomysłem!!! Tylko wyrodna matka może takie metody
        stosować! Jak takie malutkie dziecko ma samo usnąć? Współczuje temu dziecku
        braku czułości i poczucia bezpieczeństwa. Nie stosuj tej metody!
        • iwucha Metoda z Holandii 24.07.07, 10:04
          Moja koleżanka miała ten sam problem i przywiozła pewną metodę z Holandii dawno
          temu. Trochę "drastyczna" ale skuteczna. Dziecko płacze, bierzesz na ręce na
          moment i odkładasz. Odkładasz więc płacze. Znowu bierzesz na ręce i odkładasz do
          łóżeczka. I tak w koło wojtek. To taka bliskość plus separacja na zmianę
          (dlatego napisałam, że "drastyczna" metoda) ale u niej poskutkowało. Ich synek
          nie spał całymi miesiącami a oni byli wykończeni. Nie wiem, na czym polegała
          skuteczność - może dziecku "mieszały się" ta bliskość i separacja, a może
          bliskość kojarzyło z tym, że w końcu lądowało w łóżeczku? Trudno mi powiedzieć
          ale gdy wszystkie środki zawiodły to z powodzeniem zastosowali tę metodę i
          dziecko zaczęło spać.
          • iwucha Re: Metoda z Holandii 24.07.07, 10:10
            ale faktem jest, że sama mam wobec tej metody mieszane uczucia. Bo niby jest
            bliskość (na chwilę), ale jest zaraz drastyczna separacja...
            • mamaigiiemilki Re: Metoda z Holandii 26.07.07, 23:06
              wg mnie ta metoda jest ok- pokazuje sie dziecku ze mama/tata jest obok ale ono
              musi nauczyc sie usypiac samo; polecam, skutkuje;
              • agnieszkaw19 Re: Metoda z Holandii 27.07.07, 08:37
                a gdzie miejsce w tej metodzie na miłość, czułość? A co jeśli matka pracuje do
                późna i to jest jej jedyna możliwość pobycia z własnym dzieckiem, nie lepiej
                wtedu żeby się z nim położyła, przytuliła, zaśpiwała piosenkę? Mój mały tak
                zasypia i jestem bardzo zadowolona, choć akurat nie zaliczam się do tych matek
                i więcej czasu spędzam z dzieckiem!
    • mamamagda3 Re: usypianie 30.07.07, 12:13
      znam problem moja droga. Mi niestety nie udalo sie być konsekwentną i wytrzymac
      płacz dziecka. W mojej ocenie musisz odpowidziec sobie na pytanie - czy Ty dasz
      radę to przetrzymać, jesli tak napewno da efekt( pewnie po kilku nocach) Ja
      odpuściłam, a poniewaz karmiłam piersią ponad rok i sie totalnie nie
      wysypiałam - zaczęłam spać z małym i było cudownie. ja spałam , on tez.
      Obecnie mój synek ma 3 latka, usypiam go ale przesypia cała noc i nie ma
      problemu.To poprostu z czasem mija. Poza tym - to moje osobiste zdanie -
      spanie z maluchem jest przyjemne... zapach, ciepłe rączki.powodzenia.
      • mloda121 Re: usypianie 30.07.07, 12:58
        A propo's konsekwencji, konskwentnie od m-ca uczę małego zasypiać w stylu: leżę
        obok niego i głaszczę albo cicho nucę i muszę pochwalić się naszym sukcesem -
        wieczorem i przed południową drzemką synek już zasypia w ten sposób, problemy
        mamy tylko jeszcze z drzemką poobiednią, ale może to dlatego, że jest mniej
        zmęczony? Jak widać można obyć się bez tak drastycznych metod :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka