Córeczka mamusi, ciężki przypadek

02.03.09, 20:57
Moja córeczka skończyła roczek, w zasadzie od urodzenia nie daję się
nikomu dotknąć poza mną i mężem. Nawet babcie nie mogą jej wziąc na
ręcę, gdziekolwiek z nią pojdę jak tylko wejdziemy np do znajomych
wpada w histerię. Nie mam problemu żeby pójść do sklepu, bardzo to
lubi, ale jak ktoś nas odwiedźa lub idziemy do kogoś w odwiedziny
wpada w szał, dlaczego?
Rzeczywiście ja jestem z nią cały czas, nigdy nie zostawiałam jej z
nikim choćby na chwilę poza mężem, bo nie miałam takiej potrzeby,
ale czy jej zachowanie jest normalne? Każdy mi mówi, że powinnam ją
przyzwyczaić, zostawiać z innymi bo będę miała problem, ale co mam
to robić na siłę, męczyć ją, przecież to bez sensu, poza tym nie mam
potrzeby takiej, ale z drugiej strony martwię się czy to jest zdrowy
obiaw tak malutkiego dziecka. Co o tym sądzicie, czy jej to minie?
    • kachape Re: Córeczka mamusi, ciężki przypadek 02.03.09, 21:17
      Myślę, że jednak nie jest to dobre. To nie jest kwestia czy normalne
      czy nie, ten typ tak ma po prostu i juz. Ale myśle, że naszą jako
      rodziców rolą jets pomagać dzieciom walczyć z takimi lękami. Mój
      synek ma 11 miesięcy.Też nie zostawiam go na siłę z nikim dla
      zasady, ale od małego staraliśmy sie, by przyzwyczajał się do ludzi,
      zapraszaliśmy gości, chodziliśmy w gości, chodziny z nim na imprezy
      itp. Raz sie dobre bawi, raz nieco gorzej. Miał też czas kiedy bał
      się mnie z oczu spuścić, ale ja starałam sie jednak to
      przezwyciezyć. Nawet w zabawie, chowam sie za drzwiami, znikam
      gdzieś na dłużej krócej, mówiąc "nie ma maaaamy, jeeeest", a kuku
      itp, uprzedzam, że wychodzę, ale że zaraz wrócę i wracam.
      Kila razy zostawał też u nas w domu z teściową na pół nocy...
      może czasem warto jednak wybrać się razem do kina - a córcię
      zostawićna te 2, 3 godz z babcią. NAjlepiej jakby babcia zawitała
      jakieś 2 godzinki przed waszym wyjściem, pobawiła się z małą,
      najpierw w Twojej obecności. Ocyzwiście może być to także dziadek:)
      albo zaufana koleżanka
      myślę, że jednak warto, przede wszystkim dla córki, właśnie po to,
      by takie- normalne przecież sytuacje - nie były dla niej źródłem
      stresu i męczarnią. Powodzenia i odwagi!
    • kajda28 Re: Córeczka mamusi, ciężki przypadek 02.03.09, 23:14
      Moja córka miała jeszcze tak że jak prowadziłam ją w wózku na
      spacerze to siedziała ładnie, ale jak tylko kogoś spotkałam i ten
      ktoś szedł ze mną i rozmawiał to stawała w wózku i się darła.
      Miała 4 m-ce i już wtedy nie tolerowała nikogo poza mną i mężem.
      Jak dobrze pamiętam to miała ok. 1,5 roku jak po raz pierwszy
      została z babcią, płakała strasznie- ale to był przełom. i później
      coraz częsciej. Z czasem jej to mineło, w wieku 3,5 roku poszła do
      przedszkola, bez żadnych większych rozapczy.
      Więc Twojej córce to minie, trzeba trochę czasu i cierpliwości.
    • mskaiq Re: Córeczka mamusi, ciężki przypadek 03.03.09, 11:41
      Staraj sie byc blisko, na poczatku trzymaj ja rekach bo tam dzieci
      najmniej sie boja, zapewniaj ja ze jestes przy niej i ze zawsze moze
      uciec do Ciebie kiedy sie boi.
      Powoli zachecaj ja do kontaktow z obcymi ale naucz ja ze moze zawsze
      uciec do Ciebie na rece kiedy sie boi.
      Z czasem ten strach bedzie sie zmiejszal i zacznie sama szukac
      kontaktu z ludzmi ktorych nie zna.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • manna_poranna Re: Córeczka mamusi, ciężki przypadek 04.03.09, 21:47
      spokojnie :)) niektóre egzemplarze tak mają, moja była tak ze mną związana, że
      kiedy zostawiałam ja z koleżanką (z którą spotykała sie codziennie i ja lubiła)
      powodowała wymioty i zaczynała się dusić. Była przerażona. Ale dałam jej czas i
      miłość. Dziś ma 30msc, ja od pół roku pracuję, Młoda zostaje z nianią, zaliczyła
      etap żłobkowy (nie dała rady). Rozwija się super, jest coraz lepiej. Tak, mam
      nadzieję, będzie i u Ciebie. Tylko daj jej czas i nie rób nic na siłę. Pozdrawiam.
      PS wiem, że to koszmar ;))
      • kulma.m Re: Córeczka mamusi, ciężki przypadek 08.03.09, 21:57
        Czesc

        Wiem ze troche to juz pozno na moje wywody, ale napisze to dla mam
        mlodszych dzieci...
        Moja Oliwka ma teraz 14 miesiecy, i nie ma nic cudowniejszego niz
        oddanie jej do dziadków na tydzien :) Wiem ze mnie zlinczujecie bo
        matka to centrum wszechswiata dla malucha ale... my tez jeszcze
        jestesmy mlodzi (27 lat) i chcemy czasem "pozyc", zwlaszcza ze
        obydwoje pracujemy. Tylko ze Oliwia od 5 miesiaca zycia miala: moja
        siostre (20 letnia) ktora robila za nianie przez 4 miesiace, potem
        byla moja mama, potem ciocia, potem rodzice meza (wszyscy mlodzi i
        pracuja wiec zeby tylko mogla byc w domu staralismy sie zrobic
        wszystko) ale rodzice meza chceli zeby ja do nich wozic i tak
        robilismy :) wiec przebywala z nimi caly tydzien lacznie z nocami.
        Olwia teraz oczywiscie przezywa lek separacyjny od mamusi, i nie ufa
        obcym, ale jak tylko jest mozliwosc i dziadek lub babcia biora urlop
        to spokojnie na tydzien jedzie do nich, macha mi papa i kocha ich
        nad zycie :) teraz wlasnie wrocila z takiego wyjazdu :) (mieszkamy
        15 min samochodem od siebie wiec jakby co jestesmy blisko) nie musze
        juz mowic ze moje zycie z mezem (erotyczne) rozkwita wtedy :)
        Wiesz dziecko TRZEBA od malego przyzwyczajac do innych ludzi bo
        dzikus wyrosnie ;) moja mloda nawet swoich lekarzy lubi, nie boi
        sie, ciaga Pania doktor za wlosy usmiecha sie do niej, i sama
        otwiera pyszczek jak chce gardlo obejrzec :)
        • kachape Re: Córeczka mamusi, ciężki przypadek 08.03.09, 22:12
          nie będę Cię linczować, tylko powiem tyle, że kazde dziecko jest
          inne i każde trzeba przywyczajać do nowych sytuacji, zgodnie z jego
          rytmem i tempem a nie na siłę
          ja mam jedną matkę 40 km ode mnie. Ma w dodatku nastoletnie jeszcze
          dzieci, więc opcja, że sobie do mnie zajrzy ot tak, odpada
          druga mieszka 80 km ode mnie i również nie bardzo ma okazję bywać i
          wpadać sobie ot tak
          czy w związku z tym powinnam podrzucać sąsiadom? albo kombinować na
          siłę gdzie ja to chcę pójśc bez dziecka i komu tu je zostawić?
          nie czułam takiej potrzeby, młody został kilka razy z teściową, ale
          nigdy na całą noc i nigdy u niej
          jak śpi poza domem, to razem z nami
          córka brata miała 2,5 roku jak po raz pierwszy została na noc sama u
          dziadków. NIe są nadopiekuńczy, wczesniej ona po prostu nie chciała
          i uważam, że słusznie robili nie zmuszając jej do tego. Co innego
          jak trzeba, albo tak sie składa, bo np rodzina mieszka za płotem, a
          co inneog rzeźbić na siłę jak tu i gdzie i komu dziecia podrzucić
          • martaaa123 Re: Córeczka mamusi, ciężki przypadek 09.03.09, 15:37
            Dziękuje wam bardzo za odpowiedzi i rady, przyznam, że nie chcę nic
            robic na siłę, bo to przecież dla niej też nie jest obojętne, każdy
            mi mówi "popłacze i przestanie, nic jej nie będzie", ale ja nie mam
            serca jej tak na siłę przyzwyczajać do innych. Przyznam wam się
            troszkę, że taka ze mnie kwoka...może to moja wina, że Pola taka
            jest, nigdy nie miałam potrzeby zostawiania jej gdziekolwiek, ale
            też mi jest bardzo ciężko, uwielbiam z nią przebywać, zapłakałabym
            się chyba gdyby miała iśc do dziadków na noc...powiecie, że to
            chore, że jestem nienormalna. Myślicie, że ona to czuje i ja w niej
            powoduje takie emocje? Dodam jeszcze, że na niektóre osoby jak np
            przyjdą do nas reaguje taka histerią, że nie potrafie jej uspokoić,
            a do obecnści innych potrafi sie przyzwyczaić (oczywiście bez brania
            na ręce i czułości, musi być zachowana bezpieczna odległość:)), czy
            tak małe dziecko może po prostu wyczuwać i wybierać insynktownie czy
            ktoś jej się podoba czy nie?
            • marijohanna Re: Córeczka mamusi, ciężki przypadek 09.03.09, 16:02
              minie jej to!! ja mialam taki "ciezki przypadek". tylko mama i mama
              od samego poczatku do 20 msc. zycia. ile ja sie nasluchalam, czy
              dziecko trzymam w lesie, ze takie dzikie itp.
              a teraz chodzi do zlobka i bardzo szybko sie przyzwyczaila. gdyby mi
              to ktos powiedzial pare miesiecy temu, nigdy bym nie uwierzyla!!
              • majda12 Re: Córeczka mamusi, ciężki przypadek 12.03.09, 10:25
                moja corka teraz skonczyla 12 mies. i mam z nia tak samo,mieszkam z mezem za
                granica i na rodzine nie mam co liczyc nikt do nas nie zaglada poza kilkoma
                znajomymi, mala chetnie zaglada z ciekawoscia na obcych ale musi minac troche
                czasu zanim da sie wziasc na rece:)mam starszego synka i mialam z nim tak
                samo,awaria zawsze byla jak wracalismy na wakacje do polski a tam na dzien dobry
                wszystkie babcie i ciocie z wielkim hukiem rzucaly mi sie na dziecko zeby go
                usciskac-darl se w nieboglosy- nic dziwnego jak widzial ich 2 x do roku :}ale
                teraz ma juz skonczone 3 latka i pomimo zadkiego kontaktu szaleje za dziadkami
                jak tam jade z nim on sciaga kurtke i ani mu sie sni jechac gdzie ze mna macha
                mi papa jak zostaje z nimi,przeszlo mu z wiekiem twojej tez przejdzie, ja sie
                nie przejmuje :)
                pozdrawiam
              • majda12 Re: Córeczka mamusi, ciężki przypadek 12.03.09, 10:25
                moja corka teraz skonczyla 12 mies. i mam z nia tak samo,mieszkam z mezem za
                granica i na rodzine nie mam co liczyc nikt do nas nie zaglada poza kilkoma
                znajomymi, mala chetnie zaglada z ciekawoscia na obcych ale musi minac troche
                czasu zanim da sie wziasc na rece:)mam starszego synka i mialam z nim tak
                samo,awaria zawsze byla jak wracalismy na wakacje do polski a tam na dzien dobry
                wszystkie babcie i ciocie z wielkim hukiem rzucaly mi sie na dziecko zeby go
                usciskac-darl se w nieboglosy- nic dziwnego jak widzial ich 2 x do roku :}ale
                teraz ma juz skonczone 3 latka i pomimo zadkiego kontaktu szaleje za dziadkami
                jak tam jade z nim on sciaga kurtke i ani mu sie sni jechac gdzies ze mna macha
                mi papa jak zostaje z nimi,przeszlo mu z wiekiem twojej tez przejdzie, ja sie
                nie przejmuje :)
                pozdrawiam
Pełna wersja