07.02.12, 13:57
Całkiem niedawno byłam świadkiem spektaklu na Facebooku. Pewna młoda polsko-francuska kompozytorka stworzyła muzykę filmową na zamówienie pewnego archiwum. Jej matka na fb się pochwaliła i zalinkowała. Posłuchałam, ale nic nie napisałam, bo uznałam muzykę za banalną i samopowielającą, już parę bliźniaczych dzieł tej pani słyszałam. A publiczność (złożona ze znajomych zupełnie nieanonimowych przecież) pospieszyła z pochwałami.

Nagle czytam, oczom nie wierząc, jeden pan walnął prosto z mostu, że "muzyka nieoryginalna, niedostosowana do tematu filmu i do jego charakteru, że więcej się po kompozytorce spodziewał, a tu taka nędza".

Ciekawe było dalej. Autorka odpowiedziała spokojnie, że klient zadowolony, zapłacił i o co chodzi. Matka, że facet się nie zna, że już dawno chciała skrytykować jego obrazy i przez grzeczność się powstrzymała, ale przecież są one do kitu, a córka ma kwalifikacje z odpowiednich uczelni, więc jego opinia się nie liczy. Rozmowa niebywała toczyła się dalej, w końcu facet oddalił się, bez niuansowania swojej krytyki, za to dokładając, że wymiana zdań zeszła na poziom, którego nie akceptuje.

Zdarza się ostra krytyka w mediach, ale pierwszy raz natknęłam się na takie zjawisko w dużym gronie znajomych.
Obserwuj wątek
    • trzecikot Re: Widownia 07.02.12, 14:18
      Przepraszam, a co to znaczy "bez niuansowania swojej krytyki"?
      • illmatar Re: Widownia 07.02.12, 15:35
        Kocietrzeci! Znaczy, że nie ujął tej krytyki w łagodniejsze słowa, mój mąż np. był dość zdegustowany bezpardonowością tego malarza. A ja bym komuś nie umiała tak wywalić ostro, że jego dzieło "do kitu". Jak bym już musiała coś rzec, to bym raczej powiedziała, że "do mnie nie przemawia".
        • trzecikot Re: Widownia 07.02.12, 16:54
          Ja się nie obawiam o łagodność krytyki; mnie zatrważa twoja 'fejsbukowa' polszczyzna!
          • illmatar Re: Widownia 07.02.12, 17:27
            Bardzo mi się podoba taka krytyka :-)
            • trzecikot Re: Widownia 07.02.12, 17:37
              W takim razie zastanówmy się wspólnie, jakby można oddać na klawiaturze myśl o "nieniuansowaniu" w taki sposób, żeby nasze wnuki nie poczuły siary...
              • illmatar Re: Widownia 07.02.12, 17:57
                Aleś się czepnął. Kusisz mnie do pogłębiania niekonwencjonalnej leksyki.
                Przy okazji: nie z rzeczownikami, także odczasownikowymi, pisze się łącznie.
                Przy okazji okazji: forum nie jest miejscem do pisania wypracowań, a uwagi dotyczące czyjejś nieudolnej formy językowej stosuje się na pl.hum.polszczyzna. Tu mnie nieco dziwią.

                PS. Rzuć coś na żer, może mi się uda zrewanżować ;-)
          • olga_w_ogrodzie Re: Widownia 08.02.12, 01:16
            nie jest ładnym "niuansowanie krytyki" ?
            mnie się spodobało nad wyraz.
            fejsbukowe czyli ?
            • illmatar Re: Widownia 08.02.12, 11:24
              Olgo, nastała moda na przyspieszone spolszczanie, zrazu zwalczana przez mnie, aż pojęłam, że błądzę (Design - dizajn, patrz dyskusja na Wiki i opinia Telefonicznej i Internetowej Poradni Językowej Uniwersytetu Warszawskiego)

              Fejsbukowy - przymiotnik do Facebook

              Poza tym, z wiekiem, pozwalam sobie na coraz więcej - ... - znamienny trzykropek
              ;-)
              • damakier1 Re: Widownia 26.02.12, 12:11
                illmatar napisała:

                > Olgo, nastała moda na przyspieszone spolszczanie,

                Skoro już tak szlifujemy ten język giętki, to i ja przyszlifuję: to spolszczanie to chyba nie przyspieszone, a przyśpieszone.
                Spieszy się ten, kto z konia zlezie i dalej pieszo popylać będzie. Kto nie ma czasu, ten się śpieszy.

                Ja wiem, że te klawiatury takie, że mimo naciskania "alta" te wszystkie kreseczki i ogonki nie wyskakują (moja w tym względzie przechodzi samą siebie). Ale to nieszczęsne pospieszny, spieszyć się tak sie rozpanoszyło, że musiałam się przyczepić.
    • dupetek Re: Widownia 07.02.12, 14:40
      W Polsce od dawna funkcjonuje taka krytyka sztuki, że albo się chwali, albo milczy. Były wyjątki np. Boy-Żeleński. Ta tradycja funkcjonuje nadal i przerąbane ma ktoś ogłaszający iż dzieło jest do dupy, albo że król jest nagi. W ogóle brakuje w Polsce (i brakowało) sensownej krytyki (nie tylko artystycznej) bez podtekstów i każde zastrzeżenie (nawet życzliwe) jest odbierane jak atak.
      • magdolot Re: Widownia 07.02.12, 15:10
        Futrowanie ego.
        Dżis, nienawidziłam, jak mi ktoś własny kawałek literatury po uwagi przysyłał. Bo tu chodziło o wyrażenie dzikiego zachwytu i szlus. I to straszne było, że jak go maksymalnie szczerze wyrażałam [ale tak, żeby sobie w ryj nie napluć potem] i na koniec jakąś uwagę malutką dopisywałam, to twórca się obrażał na wieki i już go miałam z bani. Chlubnym wyjątkiem jest jeden ksiądz, ale on się nadaje do zawodu jak mało który, bo ma w sobie kupę cudownej pokory i ego w cuglach trzyma bohatersko.
        • tw_wielgus Re: Widownia 07.02.12, 17:09
          Wcale że nie-pra-wda. Dajmy na to ja. Zobacz jak dzielnie znosiłem tą paskudną, nieuzasadnioną krytkę jakiej poddaliście moje działa wybrane w galerii. I chociaż mnie korciło aby odgryźć się i dać upust swej bezgranicznej wściekłości powodowanej waszym ignoranctwem z godnością przyjąłem krytyczne głosy.

          magdolot napisała:

          > Futrowanie ego.
          > Dżis, nienawidziłam, jak mi ktoś własny kawałek literatury po uwagi przysyłał.
          > Bo tu chodziło o wyrażenie dzikiego zachwytu i szlus. I to straszne było, że ja
          > k go maksymalnie szczerze wyrażałam [ale tak, żeby sobie w ryj nie napluć potem
          > ] i na koniec jakąś uwagę malutką dopisywałam, to twórca się obrażał na wieki i
          > już go miałam z bani. Chlubnym wyjątkiem jest jeden ksiądz, ale on się nadaje
          > do zawodu jak mało który, bo ma w sobie kupę cudownej pokory i ego w cuglach tr
          > zyma bohatersko.
          • magdolot Re: Widownia 08.02.12, 02:41
            tw_wielgus napisał:

            > Wcale że nie-pra-wda. Dajmy na to ja. Zobacz jak dzielnie znosiłem tą paskudną,
            > nieuzasadnioną krytkę jakiej poddaliście moje działa wybrane w galerii. I choc
            > iaż mnie korciło aby odgryźć się i dać upust swej bezgranicznej wściekłości pow
            > odowanej waszym ignoranctwem z godnością przyjąłem krytyczne głosy.

            Twa przysłowiowa wielkoduszność, Szanowny Wielgusie, już w wątku z Ewelinką na kolana powaliła mnie. Zbiera mi się na... medal?
      • illmatar Re: Widownia 07.02.12, 15:44
        Ale tu nie chodzi o krytykę sztuki w ogóle, tylko o ostrą krytykę ze strony znajomych wyrażoną publicznie. W tej fejsbukowej, o której mówię, jest ładunek emocji osobistych, jakich nie przejawia krytyk sztuki, bo by był "nieprofesjonalny". On po pierwsze musi uzasadnić, po drugie może ujawnić swoje emocje wobec dzieła, a tutaj wyskoczyły pretensje osobiste. Potem się dowiedziałam, że to dobrzy znajomi i nawet połączeni jakimiś zawodowymi sprawami. To ostatnie pewnie już nieaktualne.
        • gat45 Re: Widownia 07.02.12, 16:01
          Chyba czegoś nie zrozumiałam do końca : czy już pierwszą krytykę uważasz za ostrą, czy dopiero do ostrości doszło po wymianie zdań i poglądów między mamusią artystki a krytykiem ? Czyli - czy już od poczatku więcej było w krytyce osobistych niechęci niż rzeczywistej oceny ?
          • illmatar Re: Widownia 07.02.12, 17:32
            Nie od początku. Na początku było ostro, ale w granicach przyzwoitości. Jak dla mnie ciut za ostro, ale mi się spodobała odwaga tego pana. Dopiero dalej porobiły się jazdy z przytykami plus argumenty od czapy.
            Nie spamiętałam wszystkiego, rzecz jasna.
          • ploniekocica Re: Widownia 07.02.12, 17:36
            gat45 napisała:

            > Chyba czegoś nie zrozumiałam do końca : czy już pierwszą krytykę uważasz za ost
            > rą, czy dopiero do ostrości doszło po wymianie zdań i poglądów między mamusią a
            > rtystki a krytykiem ? Czyli - czy już od poczatku więcej było w krytyce osobist
            > ych niechęci niż rzeczywistej oceny ?

            Szłam po mrozie i ślizgawicy do szklarza i od szklarza w sprawie szklanej półeczki i doszłam do wniosku, że zadam w tym wątku pytanie. A jak doszłam do domu to się okazało, że Gat już tam był!
            • gat45 Re: Widownia 07.02.12, 18:11
              No, no, no... Szła do szklarza, doszła do wniosku, a Gat już tam był. Gdzie ja się włóczę, po cudzych wnioskach ? I nieświadomie na dodatek ?
              • dupetek Re: Widownia 07.02.12, 18:27
                Niezły z Gata Ga(ga)tek!
      • illmatar Re: Widownia 07.02.12, 21:17
        A wiesz, że oprócz Boya był jeszcze jeden krytyk teatralny, niejaki Słonimski.
        O sztuce p.t. "Ćwiartka papieru" napisał krótką recenzję: "To nie ćwiartka, to cała rolka."
        • magdolot Re: Widownia 08.02.12, 02:39
          A paczyłaś na stronkę malarza i kto komu najpierwej na ego nadepnął? Zresztą mogło być w krzakach...
          Nienawidzę wygłaszać publicznych pogłaskiwanek fejs-zbukowych, tych zabaw w kto się podliże lepiej, kto bardziej naserdeczy... fuj.
        • witekjs Re: Widownia 08.02.12, 08:26
          Dzień dobry.
          Jak adekwatnie, w tym momencie zabrzmiało przypomnienie recenzji Pana Słonimskiego :-)
          On często, wspominał powiedzenie swojego ojca, dr Stanisława Słonimskiego - "Kiedy nie wiesz jak się zachować, zachowuj się przyzwoicie".

          Pozdrawiam. Witek
          • witekjs Re: Widownia 19.02.12, 23:53
            witekjs napisał:

            > Dzień dobry.
            > Jak adekwatnie, w tym momencie zabrzmiało przypomnienie recenzji Pana Słonimski
            > ego :-)
            > On często, wspominał powiedzenie swojego ojca, dr Stanisława Słonimskiego - "Ki
            > edy nie wiesz jak się zachować, zachowuj się przyzwoicie".
            >
            > Pozdrawiam. Witek

            Okazuje się, że "z buta" mogę oberwać, nawet w Naszym (?) Forum...
            • illmatar Re: Widownia 26.02.12, 14:28
              Jezu, Witku, z buta?
              Ale to nie ja aby?
              Jej, jej (...)
              • witekjs Re: Widownia 26.02.12, 14:44
                illmatar napisała:

                > Jezu, Witku, z buta?
                > Ale to nie ja aby?
                > Jej, jej (...)
                >

                Na pewno nie Ty, bo z pewnością zauważyłbym, jakie masz zgrabne nóżki oraz ładne buty i napisałbym o tym.

                Cieszę się, że Cie widzę. Witek
                • illmatar Re: Widownia 26.02.12, 15:46
                  :-)
                  Byłam bardzo zajęta przez ostatnich parę dni.
                • witekjs Re: Widownia 06.03.12, 13:35
                  witekjs napisał:

                  > illmatar napisała:
                  >
                  > > Jezu, Witku, z buta?
                  > > Ale to nie ja aby?
                  > > Jej, jej (...)
                  > >
                  >
                  > Na pewno nie Ty, bo z pewnością zauważyłbym, jakie masz zgrabne nóżki oraz ładn
                  > e buty i napisałbym o tym.
                  >
                  > Cieszę się, że Cie widzę. Witek

                  Dawno już nie pojawiałem się na widowni.
                  Gdzie jednak, nie wszędzie musi się spotykać, jedynie wybitnie wrażliwych, znawców sztuki.
                  Bywają tu zwykli odbiorcy tego, co się dzieje wkoło nas przy, których nie muszę wpadać w kompleks ignoranta.
                  Niewykluczone, że i Ty nie bardzo wiesz, gdzie się odezwać. :-)
                  Mam, przez kilka dni niemało pracy, również w domu, przy komputerze i w książkach.
                  Czasem ma się ochotę, do kogoś przyjaznego odezwać, albo gdzieś wyjechać.
                  W wyszukiwarce znalazłem biuro podróży...

                  Pozdrawiam. Witek

                  zbuta.pl/index2.php
                  • illmatar Re: Widownia 31.03.12, 23:21
                    Masz rację. Nie mam gdzie. Tu tak jakby najbardziej kulturalne miejsce na forach, ale chyba wolą sobie żartować, moje gadki raczej nudzą.
    • ave.duce Przypomniało mi to sytuację, kiedy 09.02.12, 11:20
      w gronie "lalkarzy" oświadczyłam, że - wg mnie - lepiej, żeby dzieci wcale nie zetknęły się z teatrem, jeżeli ma być to kiepski teatr i wymieniłam kilka przedstawień (z uzasadnieniem!).

      ...Co to się działo, co się działo!
      "środowiska" pół z wściekłości się skręcało
      ...
      • chickenshorts Re: Przypomniało mi to sytuację, kiedy 30.03.12, 10:52
        ave.duce napisała:

        > w gronie "lalkarzy" oświadczyłam, że - wg mnie - lepiej, żeby dzieci wcale nie
        > zetknęły się z teatrem, jeżeli ma być to kiepski teatr i wymieniłam kilka prze
        > dstawień (z uzasadnieniem!).
        >
        > ...Co to się działo, co się działo!

        Sie domislam...


        > "środowiska" pół z wściekłości się skręcało
        ...

        Jasne... dodac wlyraz na w... i bedzie wulgaryzem...
    • witekjs Skąd my to znamy? Schadenfreude... 20.02.12, 10:53
      Skąd my to znamy? Schadenfreude...

      Ostatnio porządkowałem materiały dotyczące naszych zachowań, których nie akceptujemy, szczególnie u innych...
      Nie łatwa jest nauczyć się patrzeć na siebie tak, aby dostrzec w sobie cechy, których nie akceptujemy.
      Czytanie takich książek, jak "Wstrętni ludzie" i innych opracowań może nam, w zaskakujący sposób pokazać nieciekawe strony, również naszej natury...
      Jestem pod ogromnym wrażeniem lektury, doskonałego opracowania dotyczącego zawiści w życiu społecznym.
      Nieciekawie pisze autor o lewicy, wiemy jednak, że nie dotyczy to, bynajmniej tylko ich... Znamy zawiść, również z życia prywatnego.

      PROBLEM ZAWIŚCI W MASOWEJ DEMOKRACJI
      Helmut Schoeck

      /…/Zmarły niedawno Dyl Sowizdrzał amerykańskiej demokracji Henry Louis Mencken pisał w jednym ze swoich esejów: „Bez wątpienia moja niechęć do demokracji jako teorii politycznej ma swe źródło w tym, że czegoś mi (a nie teorii) brakuje. Najprawdopodobniej chodzi o moją niezdolność do odczuwania zawiści. W obliczu szczęścia drugiego człowieka pozostaję tak samo nieporuszony jak makler giełdowy wobec dzieł Jana Sebastiana Bacha. Fakt, że John David Rockefeller miał więcej pieniędzy niż ja, jest dla mnie tak samo mało interesujący jak to, że wierzył w możliwość całkowitej immersji lub nosił diamentowe spinki do mankietów”. Niebezpieczeństwo kryjące się w demokracji polega na tym, że Menckenowie są w mniejszości, natomiast większość stanowią ludzie, do zawiści których zawsze mogą się odwołać demokratyczni politycy. Dążenie do „zbudowania” totalnego państwa opiekuńczego napędzane jest nie radością z dawania, lecz zawistną Schadenfreude, odczuwaną wówczas, gdy zabiera się tym, którzy mają więcej./…/

      /…/Aby dokonać totalnego przekształcenia społeczeństwa amerykańskiego, Demokraci i profesorskie brain trusts szukają poparcia wyborców, odwołując się do uczucia zawiści. Nie ma to, rzecz prosta, nic wspólnego z liberalną postawą duchową ani też nie tworzy politycznych ram dla swobodnego rozwoju jednostki i rodziny.
      Partia Demokratyczna w USA i socjalistyczne partie Europy, jak np. SPD w Niemczech Zachodnich, stosują w kampaniach wyborczych strategię zawiści. Przed wyborami w 1953 roku socjaldemokraci niemieccy – usiłując zdyskredytować politykę gospodarczą rządu w Bonn – w sposób całkowicie jawny apelowali do uczucia zawiści. Przewodniczący SPD Erich Ollenhauer oświadczył, że rząd „wybrał najbardziej okrutny sposób racjonowania, mianowicie racjonowania zależnego od zasobności portfela”. I dodał: „W Niemczech szary człowiek ma pełną wolność zrezygnowania z masła, mięsa i kawy” (dokładnie taką samą retorykę można było słyszeć w Anglii, kiedy w okresie rządów Konserwatystów zaczęto stopniowo znosić racjonowanie żywności). 3 sierpnia 1953 roku SPD opublikowała raport na temat sytuacji gospodarczej w Niemczech. Jej autorem był Fritz Heine. Usiłował udowodnić, że rozwój gospodarczy Niemiec Zachodnich polegał na tym, iż „bogaci stali się jeszcze bogatsi, a biedni jeszcze biedniejsi”. Za szczególnie „przekonujący” uznał Heine argument, że w Niemczech liczba milionerów wzrosła, podczas gdy w innych krajach zmalała (identyczne oskarżenie wysunęli w 1956 roku wobec polityki gospodarczej rządu Eisenhowera milioner Adlai Stevenson oraz multimilioner Harriman). Czyż to nie na wywołanie zawiści liczył Heine, chcący w ten sposób obrzydzić wyborcom gospodarkę rynkową?/.../
      Już Alexis de Tocqueville widział to wszystko całkiem jasno. Nie miał złudzeń, że pragnienie równości może kiedykolwiek zostać zaspokojone. Według niego zawiść jest nieodłącznym składnikiem demokracji, która schlebia dążeniu do równości, ale nie potrafi zaspokoić pragnienia równości. Uważał, że tylko jakieś nadzwyczajne okoliczności mogą zepchnąć na dalszy plan zawiść będącą w demokracji naturalnym uczuciem. Przed kilku laty w artykule „Prawdziwa i fałszywa równość w państwie współczesnym” pisał Werner Kägi: „Równość praw jest podstawowym elementem demokracji, ale jednocześnie jest rafą, na której może się ona rozbić. Sprzyja bowiem fanatyzmowi i zawiści, żądających, aby ludzie we wszystkich dziedzinach życia byli traktowani jednakowo”.
      /…/Każdy, kto tylko może, powinien odważnie demaskować i piętnować zawiść kryjącą się za żądaniami „sprawiedliwości społecznej”[2] i „równości szans”./.../
      www.tomaszgabis.pl/?p=461
    • witekjs Re: Widownia 21.02.12, 11:20
      Wybacz Illmatar, że ostatnio, może nazbyt często odzywam się w Twoim wątku.

      Odpowiada mi bardzo jego tytuł, jak i to, co Ty piszesz w różnych miejscach.
      Niedawno zacytowałem ciekawy, ale trudny dla czytelnika, tekst mówiący o ufności i naiwności.
      Myślę o nim niekiedy, ponieważ wydaje mi się, że jestem nazbyt ufny w życiu.
      Trudno byłoby zmienić się gruntownie.
      Kiedy szukałem opinii na ten temat, nie znalazłem innego, bardzo ważnego dla mnie i dla tamtej sytuacji, pojęcia "kredyt zaufania".
      Nie wiem co Wy o tym sądzicie, myślę jednak, że warto nad tymi pojęciami, zastanowić się.
      Na tym, wszak opiera się nasze spokojne odbieranie świata, ludzi, w tym dla nas ważnych, albo nierzadkie przeżywanie, zaskakujących rozczarowań.
      Jak znaleźć złoty środek między ufnością, a permanentnym brakiem zaufania?
      Oto jest pytanie :-)

      Pozdrawiam serdecznie. Witek }:-})=

      Bardzo podoba mi się to, co napisała autorka "Kredytu zaufania", której imienia nie znalazłem w Charakterach. :

      kredyt zaufania

      daję go ludziom, bez względu na swoje doświadczenia;

      otrzymuję go od innych;

      bardzo się staram nie zawodzić czyjegoś zaufania;

      i przepraszam jeśli zdarzy mi się to zrobić...

      nie lubię, kiedy ktoś zawodzi mnie;

      ale nie przenoszę tej nieufnosci na innych;

      ...ależ jestem wspaniałomyślna ;-)

      nie, nie jestem;

      tylko kiedyś sie nauczyłam, że wszystko czego potrzebuję do szczęścia jest we mnie;

      ono zależy ode mnie;

      bez względu ma to czy inni zawodzą moje zaufanie;

      nie mam wpływu no to co nie zależy ode mnie;

      jest mi dobrze na świecie nawet, gdy jest mi ciężko;

      bo jest mi dobrze z samą sobą;

      wiele lat się tego uczyłam;

      i uczę się dalej;

      .......to jak się czuję zależy tylko ode mnie;

      obdarzam ludzi zaufaniem, ale kiedy ludzie je zawodzą, żyję dalej...

      tu i teraz;

      zamykam rozdziały, wyciągam wnioski, żegnam się;

      otwieram nowe drzwi...

      i daję kredyt zaufania.

      www.charaktery.eu/blog/16402/gogalive/4992/kredyt-zaufania/kat-739-1/
      Czego dowiesz się w słownikach krzyżówkowych:

      www.krzyzowki.info/naiwno%C5%9B%C4%87
      www.krzyzowki.info/%C5%82atwowierno%C5%9B%C4%87
      • illmatar Re: Widownia 21.02.12, 18:05
        witekjs napisał:
        > Wybacz Illmatar, że ostatnio, może nazbyt często odzywam się w Twoim wątku
        Ależ, drogi Witku, nie mam nic do wybaczania, zawsze mi miło gdy się pojawiasz w moim i nie moich wątkach.

        > Odpowiada mi bardzo jego tytuł, jak i to, co Ty piszesz w różnych miejscach.
        > Niedawno zacytowałem ciekawy, ale trudny dla czytelnika, tekst mówiący o ufnośc
        > i i naiwności.
        > Myślę o nim niekiedy, ponieważ wydaje mi się, że jestem nazbyt ufny w życiu.

        Czytałam ten tekst i zamierzałam odpowiedzieć nieco "gruntowniej", a mgła na rozumie mnie powstrzymała. Teraz nieco powiało, choć raczej na niż ;( – ale co mi tam, popiszę sobie.

        Otóż ja się nie zgadzam z tą panią, co tak mądrze wszystko wyjaśniła. Co do ufności, to sprawa dość skomplikowana, pominę na razie.

        Natomiast naiwność, a szczególnie świętą naiwność uważam za wielką zaletę. Idiota Dostojewskiego niech będzie ilustracją.
        Jedyną wielką wadą naiwności jest jej położenie na osi bystrości, gdyż na na przeciwległym krańcu jest zmysł humoru.
        Myślę że naiwność ma różne składniki, to by już jakiś mędrzec psycholog mógł nam wyjaśnić.

        Osobiście bywam niestety naiwna do bólu, a że jeszcze nie zginęłam z tego powodu, to pochlebiam sobie, zawdzięczam tej odrobinie poczucia humoru po tatusiu, mamusi i macochu.
        Podobno też jestem rozsądna (zeznania znajomych), co powinno według pani Małgorzaty Stawarz nieco mnie ratować z beznadziei, a z tą opinią jeszcze trudniej byłoby mi się zgodzić. Rozsądnie jest być naiwnym we właściwej sprawie. Mam na myśli choćby twórczość i jej odbiór, jako pierwszą reakcję.

        A ufność – na ten temat powiem tyle, że nie musi być się ufnym i naiwnym na raz. Tylko bardzo małym dzieciom się to opłaca oraz osobom z bardzo lekki stopniem niepełnosprawności umysłowej.
        A wielu ludziom niezbyt ufnym i wcale nienaiwnym ich prawidłowe podejście do życia nie zawsze pomaga, też zdarza im się ulegać różnym manipulacjom. Wiecie "dać się wpędzać w maliny".


        > Trudno byłoby zmienić się gruntownie.

        Jestem po Twojej stronie. Nie zmieniaj się za nic!

        > Kiedy szukałem opinii na ten temat, nie znalazłem innego, bardzo ważnego dla
        > mnie i dla tamtej sytuacji, pojęcia "kredyt zaufania".

        Kredytu udziela się tyle, ile sytuacja wymaga. Czasem lepiej zaryzykować niewypłacalność obdarowanego i ponieść małą stratę, niż odsyłać człowieka gdzieś daleko. Z tym się zawsze zdąży.

        > Jak znaleźć złoty środek między ufnością, a permanentnym brakiem zaufania?
        > Oto jest pytanie :-)

        Ba!
        • witekjs Re: Widownia 23.02.12, 19:32
          Miła Illmatar.

          Czyta się Twoją odpowiedź, na mój post z zainteresowaniem, chociaż jednym zdaniem, o „Idiocie” przeniosłaś naszą rozmowę na zupełnie inny poziom.
          Napisałem o sprawach, jak by się mogło wydawać powszechnie znanych i nie stanowiących, najczęściej wielkiego problemu.
          Dość twardo, ale wnikliwie rozprawia się z nimi Pani Małgorzata Stawarz
          Nie używając słów OSTROŻNOŚĆ, ODPOWIEDZIALNOŚĆ, ROZSĄDEK pisze o tym jak niebezpieczna może być nasza naiwność dla naszej rodziny, naszego domu.
          Pisze , jednak i o tym, że „Kiedy ktoś straci ufność, /.../ zmarnuje życie i swoje szczęście.”
          Na wstępie swojego listu piszesz :„Natomiast naiwność, a szczególnie świętą naiwność uważam za wielką zaletę. Idiota Dostojewskiego niech będzie ilustracją”.”
          Wydaje mi się, że ta książka ilustruje inne, sprawy.
          Chyba, niepomiernie poważniejsze i dla człowieka bywające dramatem.
          Dostojewski pisał w liście- "Chodzi mianowicie o przedstawienie absolutnie doskonałego człowieka”//…/.
          Chciał w niej pokazać, że w każdym z nas „jest i Myszkin, i Ragożyn, czyli dobro i zło”.

          Wspominając o książce „Idiota”, niepotrzebnie w prowadza się do rozmowy, również problem choroby, także autora.
          Jest ona dla wielu ludzi, wciąż osłonięta tajemnicą i nie wiedzą o tym, że od dziesiątków lat istnieją wspaniałe leki, pozwalające ją, w znacznym stopniu kontrolować, czego nie było w czasach Dostojewskiego.
          Muszę wspomnieć o jeszcze jednym, nie czytałem jej i znałem jedynie fabułę i komentarze. Myślę, że nie ja jeden.
          Znalazłem więc dla nas ciekawe prace:

          filozofia.tv/2011/02/nie-chce-byc-idiota/
          ksionshka.wordpress.com/2011/04/03/idiota-fiodor-dostojewski/

          Od tego zaczęły się nasze rozmyślania i rozmowa.

          Naiwność nie jest przypadkiem

          forum.gazeta.pl/forum/w,89075,133533716,133552602,Wszyscy_nauczylismy_sie_czegos_.html

          Pozdrawiam. Witek }:-})=
          • witekjs Re: Widownia 26.02.12, 10:40
            To, że Illmatar już więcej nie ma ochoty rozmawiać o tych sprawach, może być zrozumiałe.
            Mam jednak niemały niedosyt, nie znając żadnej opinii, kogokolwiek z forumowiczów FzD.
            Wszak dotyczy to nas wszystkich.
            Być może zareagowałem zbyt mocno?
            Uświadomiła mi jednak nasza sytuacja, że spotykamy się z takimi nadużyciami naszej ufności, nie tylko w innych forach. Również w życiu.
            Poza tym niemało, mówi to o nas, co ciekawie wypunktowała Pani Stawarz
            Może nazbyt pryncypialnie, rozpisuję się o tym incydencie.
            Nie dotyczy to jednak tylko tej sytuacji, oczywiście myślę o innych, z którymi możemy się spotkać.

            Pozdrawiam. Witek
            • ave.duce Re: Widownia 26.02.12, 10:53
              Odpowiem możliwie krótko: jeżeli ktoś nadużyje mego zaufania w jakiejś ważnej sprawie, mówię sobie: NIGDY więcej i... tej osobie nie zaufam, ale nie dotyczy to innych osób (niejednokrotnie mogę stwierdzić: niestety).
              To jak z miłością i miłością zawiedzioną.
              • ave.duce Re: Widownia 26.02.12, 10:54
                ps. w sprawach mniej ważnych też - dodam po krótkim namyśle.
              • gat45 Czekaj, czekaj 26.02.12, 11:49
                bo mi się kićka. Czy Ty odpowiadasz na temat zawiści, czy może na to :

                forum.gazeta.pl/forum/w,89075,133533716,133552602,Wszyscy_nauczylismy_sie_czegos_.html
                ?
                • witekjs Re: Czekaj, czekaj 26.02.12, 12:03
                  gat45 napisała:

                  > bo mi się kićka. Czy Ty odpowiadasz na temat zawiści, czy może na to :
                  >
                  > forum.gazeta.pl/forum/w,89075,133533716,133552602,Wszyscy_nauczylismy_sie_czegos_.html
                  > ?
                  Tak, odpowiadamy "na to"
                  Mówimy teraz o ufności, zaufaniu, naiwności i cytowanej pracy Pani Stawarz
                  Post o zawiści był wcześniejszy i nie o tym obecnie rozmawiamy.
                  • gat45 Re: Czekaj, czekaj 26.02.12, 12:18
                    O ufności : jedno z moich rodziców było nieufne z natury i moją ufnością wobec ludzi przestraszone. A ja tłumaczyłam, że wolę się nie raz boleśnie sparzyć niż od pierwszego wejrzenia obawiać się czynów niemiłych ze strony każdej nowopoznanej osoby. Że lepiej być kimś, kogo dopiero długie obcowanie przekonuje o tym, że spotkany człowiek nie jest dobry niz na odwrót. Lata minęły, zdania nie zmieniłam mimo kilku blizn po oparzeniach. Ale w stosunku do liczby spotkań tych oparzeń był znikomy procent.

                    O zawiści : nie mam. Nie rozumiem zjawiska, choć wiem, że istnieje.

                    Podsumowując : mogę sobie to wszystko w sobie pielęgnować, bo jestem raczej wycofana, nie mam potrzeby posiadania rozbuchanego życia towarzyskiego i w ogóle jestem samotnicą z natury i upodobania. Takim jak ja jest łatwiej niż tym, którzy innych potrzebują bardziej.
                    • witekjs Re: Czekaj, czekaj 26.02.12, 12:53
                      gat45 napisała:

                      > O ufności : jedno z moich rodziców było nieufne z natury i moją ufnością wobec
                      > ludzi przestraszone. A ja tłumaczyłam, że wolę się nie raz boleśnie sparzyć niż
                      > od pierwszego wejrzenia obawiać się czynów niemiłych ze strony każdej nowopozn
                      > anej osoby. Że lepiej być kimś, kogo dopiero długie obcowanie przekonuje o tym,
                      > że spotkany człowiek nie jest dobry niz na odwrót. Lata minęły, zdania nie zmi
                      > eniłam mimo kilku blizn po oparzeniach. Ale w stosunku do liczby spotkań tych o
                      > parzeń był znikomy procent.
                      >
                      > O zawiści : nie mam. Nie rozumiem zjawiska, choć wiem, że istnieje.
                      >
                      > Podsumowując : mogę sobie to wszystko w sobie pielęgnować, bo jestem raczej wyc
                      > ofana, nie mam potrzeby posiadania rozbuchanego życia towarzyskiego i w ogóle j
                      > estem samotnicą z natury i upodobania. Takim jak ja jest łatwiej niż tym, którz
                      > y innych potrzebują bardziej.

                      U mnie jest podobnie, mimo niemałej liczby "oparzeń" nie zmieniłem się zbytnio. Być może jestem trochę ostrożniejszy /siwa bródka/. Przede wszystkim w zawieraniu znajomości.
                      Wynika to również z tego, że już od dawna, "nie mam potrzeby posiadania rozbuchanego życia towarzyskiego" :-)
                      Wynika to również z tego, że bardzo lubimy być w naszym domu.
                      Potrzeba "bycia z innymi", w dużym stopniu jest realizowana, chyba u Ciebie również, przez nasze forumowe rozmowy.
                      Poza tym, kiedyś siedziałem z nosem w książkach, a teraz w niebywałej liczbie pasjonujących prac w Internecie.

                      Myślę, że nie mam żadnego problemu z zawiścią.
                      Obserwuję ją w sposób nie dający się ukryć w naszej polityce i to wcale, głównie nie u lewicowców.
                      Mamy już od dawna, "czarną bolszewię".

                      Pozdrawiam. Witek z siwą bródka }:-})=


                      http://forumakad.pl/archiwum/2008/06/36_zazdrosc_i_zawisc.html

                      forumakad.pl/archiwum/2008/06/36_zazdrosc_i_zawisc.html

                      • witekjs Re: Czekaj, czekaj 07.03.12, 17:33
                        witekjs napisał:

                        > gat45 napisała:

                        > > /.../
                        > > O zawiści : nie mam. Nie rozumiem zjawiska, choć wiem, że istnieje.
                        > >
                        > > Podsumowując : mogę sobie to wszystko w sobie pielęgnować, bo jestem racz
                        > ej wyc
                        > > ofana, nie mam potrzeby posiadania rozbuchanego życia towarzyskiego i w o
                        > góle j
                        > > estem samotnicą z natury i upodobania. Takim jak ja jest łatwiej niż tym,
                        > którz
                        > > y innych potrzebują bardziej.
                        >
                        > U mnie jest podobnie, mimo niemałej liczby "oparzeń" nie zmieniłem się zbytnio.
                        /.../
                        > Potrzeba "bycia z innymi", w dużym stopniu jest realizowana, chyba u Ciebie rów
                        > nież, przez nasze forumowe rozmowy.
                        /.../
                        >
                        > Pozdrawiam. Witek z siwą bródka }:-})=
                        >
                        >
                        > forumakad.pl/archiwum/2008/06/36_zazdrosc_i_zawisc.html
                        >

                        Miła Gat, mam nadzieję, że mój ostatni, nie cytowany tutaj, post do Ciebie z 27.02. potraktowałaś jako żart, zgodnie z moją intencją. Uff !
                        Musiałem napisać do Ciebie.

                        Pozdrawiam ciepło. Witek }:-})=
              • witekjs Re: Widownia 26.02.12, 11:53
                ave.duce napisała:

                > Odpowiem możliwie krótko: jeżeli ktoś nadużyje mego zaufania w jakiejś ważnej s
                > prawie, mówię sobie: NIGDY więcej i... tej osobie nie zaufam, ale nie dotyczy t
                > o innych osób (niejednokrotnie mogę stwierdzić: niestety).
                > To jak z miłością i miłością zawiedzioną.

                Mam z tym również kłopot.
                Chyba wynika to z lęku przed ponownym przeżywaniem rozczarowania, a niejednokrotnie poczucia braku rozsądku...


                cytaty.eu/motyw/zaufanie.html
                szukaj.cytaty.info/mysli/zaufanie/8





                • ploniekocica Re: Widownia 26.02.12, 12:09
                  Ja mam inaczej - jako aspołeczna socjopatka oraz wredna suka - niczego się od ludzi nie spodziewam. Ci, co mnie skrzywdzili zrobili to już dawno, inni są mi na tyle obojętni albo raczej netralni, że głęboko mnie skrzywdzić nie mogą.
                  Paradoksalnie takie nastawienie pozwala mi być z zasady dla ludzi naturalnie życzliwą, uśmiechać się do nich, robić mniejsze i większe przysługi, obdarowywać ich spontanicznie.Jeśli to odwzajemnią to cudownie - traktuję to jako wartość doddaną, jeśli nie to trudno, idę swoją drogą. Takie nastawienie jest wbrew wszelkim pozorom bardzo proludzkie - nie pamiętam drobnych rozczarowań, nie zrywam kontaktów, każdy dostaje ode mnie wiele szans, a serdeczne związki z ludźmi choć często pozornie mało intensywne trwają latami. Ponieważ jestem emocjonalnie właściwie samowystarczalna to mogę się cieszyć ludzkim towarzystwem i ewentualną życzliwością bez dramatów, rozczarowań i poczucia winy.
                  • ex.mila Mogę się pod tym podpisać? 26.02.12, 12:33
                    W najmniejszym calu i w nadmiarze.

                    Naprawdę u mnie jest dokładnie tak samo.
                  • ex.mila przekopiuję to sobie do Wordpada 26.02.12, 12:36
                    napisałaś dokładnie to, co myślę i czuję od wielu, wielu lat.

                    Wierz nie wierz, wolałabym zebyś uwierzyła, ale mój alarm jest ustawiony na parametr control - podszywa się pode mnie, wredna suka.
                    • ex.mila Re: przekopiuję to sobie do Wordpada 26.02.12, 12:40
                      Że to ja się podszywam pod ciebie, a nie ty pode mnie...wolę doprecyzować, bo może się za chwilę okazać się może że to tylko ja tak zrozumiałam

                      na przeprosiny słodki piesek, jest więcej wart niż tysiąc słów

                      https://www.allgraphics123.com/ag/01/7972/7972.gif
                      • ploniekocica Re: przekopiuję to sobie do Wordpada 26.02.12, 12:42
                        :))))
                        • ex.mila Re: przekopiuję to sobie do Wordpada 26.02.12, 12:46
                          ploniekocica napisała:

                          > :))))


                          fajnie, ze poczucie humoru też mamy podobne

                          bardzo, bardzo ci dziękuję. Nie będę teraz pisać za co, ale obiecuję, że kiedyś napiszę.

                          Niezwykle ważna dla mnie jesteś w tym moim aspołecznym świecie.
                  • gat45 Re: Widownia 26.02.12, 12:52
                    Aaaaaaaaaaha. Nie zdawałam sobie sprawy, że moje "zamiłowanie do samotnictwa" można tak pięknie i uczenie rozwinąć :) Bo opis choroby pasuje prawie idealnie. Dodałabym tylko, że obok ogólnej spontanicznej życzliwości drzemie we mnie ogrokmna niechęć do ludzi, którzy przysług wszelkiego autoramentu się domagają, uważają je za normalne samo przez się. Pod "przysługę" można oczywiście wstawić sprawy takie jak specjalne traktowanie itp. Już się zaczynam przyzwyczajać myśli, żem jest socjopatką. Jak skończę, to przystąpię do drugiego etapu - przyzwyczaić się do wrednej suki. A ja myślałam, że się wykręcę jakimś ogólnikowym samotnictwem :(
                    • witekjs Re: Widownia 27.02.12, 21:04
                      gat45 napisała:

                      > Aaaaaaaaaaha. Nie zdawałam sobie sprawy, że moje "zamiłowanie do samotnictwa" m
                      > ożna tak pięknie i uczenie rozwinąć :) Bo opis choroby pasuje prawie idealnie.
                      > Dodałabym tylko, że obok ogólnej spontanicznej życzliwości drzemie we mnie ogr
                      > okmna niechęć do ludzi, którzy przysług wszelkiego autoramentu się domagają, uw
                      > ażają je za normalne samo przez się. Pod "przysługę" można oczywiście wstawić s
                      > prawy takie jak specjalne traktowanie itp. Już się zaczynam przyzwyczajać myśli
                      > , żem jest socjopatką. Jak skończę, to przystąpię do drugiego etapu - przyzwycz
                      > aić się do wrednej suki. A ja myślałam, że się wykręcę jakimś ogólnikowym samot
                      > nictwem :(

                      W tym, co tak udatnie dostrzegasz w sobie, do pełni zadowalającego obrazu, tych którym przychodzi z Tobą obcować, brakuje ewidentnych elementów, perlistej, w/w zawiści.
                      Wówczas możesz ze spokojem i samozadowoleniem "przystąpić do drugiego etapu".
                      To duża radość, że w tym Forum spotyka się i takie postacie.
                      O tak, penetrującym wglądzie w swoją głębię i nie tylko, że tak powiem.
                      Obcowanie z takimi osobami, obdarzającymi nas swoimi spojrzeniami, uwagą, słowami i emocjami, pozostawia niezapomniane doznania.

                      Życzę pomyślności w rozwoju, kolejnych etapów i pozdrawiam. Witek
    • witekjs Re: Widownia 30.03.12, 10:40
      To chyba dobrze, że istnieją miejsca, w których można być w roli widza.
      W foyer, w czasie antraktu można napić się kawy i zamienić z kimś dwa słowa.
      Jak wiemy, czasami nie pozostaje nic innego...

      Pozdrawiam. Witek
      • witekjs Re: Widownia 10.05.12, 19:57
        Okazuje się, że nie jest trudno "rozpirzać" fora, nawet prywatne.
        Przy aktywnym udziale naiwnych, lub raczej spragnionych tego typu wymiany myśli, stałych bywalców i gospodarzy.
        Wyobrażam sobie, jak bardzo zabawne jest, dla miłych gości to, co obserwują w nawiedzonym przez siebie Forum.

        Witek

        • olga_w_ogrodzie Re: Widownia 10.05.12, 21:40
          witekjs napisał:

          > Okazuje się, że nie jest trudno "rozpirzać" fora, nawet prywatne.

          a o jakim forum myślisz, że jest "rozpirzonym" i czem się to "rozpirzenie", wg Ciebie, objawia ?
          • ave.duce Re: Widownia 10.05.12, 22:22
            Nie przypuszczałam, że Witek przejmie się byle kim (nie pierwszy raz) ;)
          • witekjs Re: Widownia 10.05.12, 23:29
            Określenie "rozpirzanie", znane jest od wielu lat.
            Jest to narzucanie, przez jedną, lub kilka osób tematyki i formy, absorbującej szereg osób i praktycznie eliminującej, z innej aktywności w wątkach, wiele innych.
            Jak widzicie, trudno nie dostrzec, że dwa dni, wszystko obraca się, w jakiś sposób wokół tego, co zostało zaproponowane, przez tzw. "intruzów".
            Oczywiście nie jest to wielki problem...

            Pozdrawiam. Witek



            • illmatar Re: Widownia 10.05.12, 23:45
              Witku, nie wiem co to za problem, rzadziej tu wpadam, tak się złożyło, ale chcę Ci pogratulować, że nawet o "byle kim" piszesz z klasą na jaką zasługuje "każdy".
            • olga_w_ogrodzie Re: Widownia 10.05.12, 23:53
              witekjs napisał:

              > Określenie "rozpirzanie", znane jest od wielu lat.
              > Jest to narzucanie, przez jedną, lub kilka osób tematyki i formy, absorbującej
              > szereg osób

              myślałam, że "rozpirzanie", to bardziej "rozwalanie".
              co do narzucania tematyki, to chyba o narzucaniu mówić trudno, bo nikogo się nie zmusza, by pisał na dany temat.
              "narzucane" to są tu dość często różne tematy przez różnych uczestników FzD, które mocno absorbują innych - na tyle, że wątki dość łatwo przekraczają setkę wpisów.

              i praktycznie eliminującej, z innej aktywności w wątkach, wiele inn
              > ych.

              eliminującej ?
              a w jaki sposób fakt, że część osób pisze w jakimś wątku eliminuje pozostałych i ich możliwość pisania w innych wątkach ?
              ja nie uważam się za wyeliminowaną.

              > Jak widzicie, trudno nie dostrzec, że dwa dni, wszystko obraca się, w jakiś spo
              > sób wokół tego, co zostało zaproponowane, przez tzw. "intruzów".

              no właśnie nie widzę.
              bo jeśli "wszystko" to i m.in. ja się obracać miałabym.
              a nie obracam się przecież.
              mnie w wątkach przybyłych panów nie ma wszak.

              • witekjs Re: Widownia 11.05.12, 09:13
                Macie, wraz z Ave, z pewnością rację, że nadmiernie przejmuję się spawami, które do mnie, wszak nie należą.
                Określenie "eliminują", zastosowałem w znaczeniu niepotrzebnego absorbowania myśli i czasu, na czytanie dialogów, w których przecież nie musimy uczestniczyć.
                Przepraszam.
                Trzeba raczej zastanowić się nad zaproponowaniem rozmowy, która mogłaby być interesująca dla innych.
                Wiem, że nie jest to łatwe.
                Obawiam się zawsze, że moje, niekiedy nadmierne zaabsorbowanie, np. sprawami psycho-moralno-wewnątrz-poltycznymi, nie dla wszystkich jest interesujące.
                Rzeczy, którymi się zajmuję na co dzień, nie nadają się do pogodnej, towarzyskiej rozmowy.
                Zawsze obawiam się mentorskiego tonu, który w pewnym wieku i niektórych zawodach, nieświadomie nawet, może pojawiać się w rozmowach.
                Tłumaczy to dlaczego, częściej z przyjemnością dołączam się, do ciekawych rozmów, inspirowanych przez Was i innych Dworzan.
                Od południa do wieczora jestem w pracy i niekiedy wracam nieźle strudzony.
                W środę, kiedy nie pracuję, często miewam wiele, różnych spraw rodzinno-domowych, wymagających jeżdżenia po Warszawie, co ostatnio nie należy do przyjemności.
                Zawsze z podziwem czytam publicystów w Polityce, Newsweeku, Wprost i Przeglądzie, którzy co tydzień, przygotowują bardzo ciekawe felietony. To ich zawód. :-)
                Myślę, że nasze pisanie, to również ciekawa, nieoczekiwana przygoda, ucząca nas formułowania swoich myśli, odczuć i emocji na piśmie.
                Dla niektórych z Was, okazała się początkiem nowej pasji, pisania blogów.
                Nie dojrzałem do tego i chyba tak się nie stanie.
                Szukając, na prośbę Tojajurka, książek na prezent, wyjąłem z półki, moją ulubioną, piękną książkę "Skrzydlate słowa" - H. Markiewicza i A. Romanowskiego.
                Kiedyś o niej pisałem i na zakończenie, jak zwykle podam pewne linki:

                forum.gazeta.pl/forum/w,20070,38212225,67989961,Skrzydlatymi_slowami_Piotr_M_ldner_Nieckowski.html?t=1336719931015
                forum.gazeta.pl/forum/w,20070,38212225,67988429,_Skrzydlate_slowa_H_Markiewicz_A_Romanowski.html
                Pozdrawiam Was serdecznie. Witek }:-})=
                • witekjs Re: Widownia 11.05.12, 10:58
                  Zmarł Andrzej Czeczot, który z Andrzejem Mleczko, od lat byli moimi ulubionymi artystami.

                  Andrzej Czeczot nie żyje. Wybitny polski grafik miał 79 lat
                  wyborcza.pl/nekrologi/1,101499,11686252,Andrzej_Czeczot_nie_zyje__Wybitny_polski_grafik_mial.html
                  Andrzej Mleczko: Andrzej Czeczot był dla nas jak guru

                  Więcej... wyborcza.pl/1,91446,11687691,Andrzej_Mleczko__Andrzej_Czeczot_byl_dla_nas_jak_guru.html#ixzz1uY6
                  KvNJb

                  Ostatnia kreska
                  En Pssant - blog Daniela Passenta
                  passent.blog.polityka.pl/
                  www.tokfm.pl/Tokfm/5,103088,11686917,Plakaty__rysunki__zaproszenia___Andrzej_Czeczot_dla.html?i=0
                  wiadomosci.wp.pl/gid,14471096,kat,355,title,Odszedl-wielki-talent-Wszyscy-mu-zazdroscilismy,galeria.html?ticaid=1e6da

                  • ave.duce Re: Widownia 11.05.12, 11:10
                    forum.gazeta.pl/forum/w,89075,135690642,135766306,Re_Znowu_ktus_odszedl_.html
                    • witekjs Re: Widownia 11.05.12, 11:22
                      Przepraszam, to jeden z przykładów zaabsorbowania się czymś innym i nie dostrzegania ważnych postów...
                      • ave.duce Re: Widownia 11.05.12, 11:35
                        Zapatrzyłeś się na "gości" ;)

                        Serdeczne pozdr00Fka :)
                        • witekjs Re: Widownia 11.05.12, 12:10
                          ave.duce napisała:

                          > Zapatrzyłeś się na "gości" ;)
                          >
                          > Serdeczne pozdr00Fka :)

                          Masz rację, chociaż dzisiaj, czytałem głównie podejmujących ich dżentelmenów.
                          Niedługo będę musiał zbierać się do wyjazdu i wcale mi się nie chce. Małgosia po 14.00 wraca do domu
                          Chętnie pogadałbym sobie w FzD, tym bardziej, że nie wiem w jakim nastroju, wrócę za kilka godzin.

                          Pozdrawiam ciepło. Witek }:-})=
                          • ave.duce Re: Widownia 11.05.12, 18:35
                            ... nastroje ...

                            Lubię tego słuchać :)
                • olga_w_ogrodzie Re: Widownia 11.05.12, 13:02
                  witekjs napisał:

                  Witku,
                  w sumie panowie, którzy tu przyszli, obrażali także Ciebie i mnie, zatem ja się nie dziwię osobom, które podjęły gadkę z nimi broniąc tego forum, w tym nas, choć chętniej pewno bym zobaczyła jak państwo prowokatorzy zostają sami ze swymi żenującymi wpisami.

                  > Od południa do wieczora jestem w pracy i niekiedy wracam nieźle strudzony.

                  OT - jakże piękne jest to słowo "strudzony".
                  zapomniałam o nim.
                  wrzucam do ogrodu mego słów ulubionych.

                  miłej pracy.
                  • witekjs Re: Widownia 13.05.12, 09:58
                    olga_w_ogrodzie napisała:

                    > witekjs napisał:
                    >
                    > Witku,
                    > w sumie panowie, którzy tu przyszli, obrażali także Ciebie i mnie, zatem ja się
                    > nie dziwię osobom, które podjęły gadkę z nimi broniąc tego forum, w tym nas, c
                    > hoć chętniej pewno bym zobaczyła jak państwo prowokatorzy zostają sami ze swymi
                    > żenującymi wpisami.
                    >
                    > > Od południa do wieczora jestem w pracy i niekiedy wracam nieźle strudz
                    > ony
                    .
                    >
                    > OT - jakże piękne jest to słowo "strudzony".
                    > zapomniałam o nim.
                    > wrzucam do ogrodu mego słów ulubionych.
                    >
                    > miłej pracy.

                    Miła Olgo. Tego typu panowie przychodzą nierzadko do różnych forów, lub działają w ten sposób w "swoich" forach.
                    Większość przyzwoitych ludzi, czuje się bezbronna przed takimi atakami.
                    Odpowiadanie tym samym, nigdy nie daje, naprawdę pozytywnego efektu.
                    Doprowadza to, do oczekiwanego przez nich efektu. W końcu ktoś zaczyna mówić i zachowywać się tak jak oni.
                    Jedyna skuteczną obroną, oprócz działań administracyjnych, jest ignorowanie ich.
                    Ich próby "obrażania" trafiają w próżnię.
                    Poza tym, jednak nie każdy może nas obrazić. Piszą o tym w Kodeksie Honorowym :-)

                    /.../Art. 23. CO TO JEST OBRAZA
                    § l. Obrazę stanowi zasadniczo każde zachowanie się osoby honorowej, które druga osoba
                    honorowa potraktowała względnie winna była w danych warunkach potraktować jako
                    naruszenie swej czci, chyba że przepisy niniejszego kodeksu wyraźnie stanowią inaczej.
                    § 2. Fakt zaistnienia obrazy w przekonaniu obrażonego uzasadnia wdrożenie przez niego
                    postępowania honorowego.1
                    Art. 24. CO JEST TAKŻE OBRAŹLIWYM ZACHOWANIEM
                    Obraźliwym zachowaniem się w rozumieniu poprzedniego artykułu jest równieŜ obraźliwe
                    odezwanie się, działanie lub zaniechanie.
                    Art. 25. PISEMNE WARIANTY OBRAZY
                    Obraza może nastąpić również pisemnie wzgl. drukiem w formie listu, ulotki, artykułu,
                    książki, rysunku, karykatury, piosenki, itp./.../

                    www.magnapolonia.wroc.pl/pdf/akh/akh3-obraza_czci.pdf

                    Pozdrawiam. Witek }:-})=

                    PS. Są jeszcze inne metody reagowania, ale nazbyt czasochłonne.
                    Chyba lepiej nie spotykać się z tymi, dla których jedynie agresja, jest przyjemną formą kontaktów.

                    forum.gazeta.pl/forum/w,89075,97630999,135822142,Kilka_porad_prawnych.html
                    • witekjs Tutaj jest cały Kodeks Honorowy Wł. Boziewicza 13.05.12, 12:32


                      forum.gazeta.pl/forum/w,20070,38212225,50134799,_Wladyslaw_Boziewicz_Polski_kodeks_honorowy.html
                      • gat45 To bardzo niebezpieczna lektura, Witku 13.05.12, 12:50
                        jako że trafia często w niepowołane ręce. Szczególnie zaś upodobały ją sobie osoby, które o tytułowym honorze pojęcia nie mają. W ogóle obserwuję w Polsce nasilanie się zjawiska, które na własny użytek nazwałam "honornością". Takie przaśne odwoływanie się do czci i jej braku, które na myśl mi przywodzi raczej kłótnie spod budki z piwem lub na wiejskich poprawinach niż salonowe maniery Boziewicza. W koralowych ustach pana posła Hofmana kwestia o "utracie zdolności honorowej" przez któregoś z jego adwersarzy już przestała mnie śmieszyć. To zjawisko mnie niepokoi. Jeszcze jedno ginące pojęcie ?
                        • witekjs Re: To bardzo niebezpieczna lektura, Witku 13.05.12, 13:39
                          gat45 napisała:

                          > jako że trafia często w niepowołane ręce. Szczególnie zaś upodobały ją sobie os
                          > oby, które o tytułowym honorze pojęcia nie mają. W ogóle obserwuję w Polsce nas
                          > ilanie się zjawiska, które na własny użytek nazwałam "honornością". Takie przaś
                          > ne odwoływanie się do czci i jej braku, które na myśl mi przywodzi raczej kłótn
                          > ie spod budki z piwem lub na wiejskich poprawinach niż salonowe maniery Boziewi
                          > cza. W koralowych ustach pana posła Hofmana kwestia o "utracie zdolności honoro
                          > wej" przez któregoś z jego adwersarzy już przestała mnie śmieszyć. To zjawisko
                          > mnie niepokoi. Jeszcze jedno ginące pojęcie ?

                          Masz racje, że jest z tym problem, bo on i taki np. "orzeł" z drużyny trenera Górskiego, są posłami na sejm i ukończyli "szkoły średnie".../rozdział 1. Kodeksu Boziewicza/
                          Na szczęście,są jeszcze inne kodeksy, o których wspominam w wyższym poście i tutaj:
                          forum.gazeta.pl/forum/w,89075,97630999,135822142,Kilka_porad_prawnych.
                          Pozdrawiam. Witek }:-})=


        • tojajurek Re: Widownia 10.05.12, 21:41
          A ja - poczytawszy wątek z dużym opóźnieniem - nie mogę dojść do siebie po przetrawieniu informacji Ilmatar (jakośtam w lutym), że nie z rzeczownikami pisze się łącznie. Cała szkoła na nic, niech mi zwrócą pieniądze.
          • illmatar Re: Widownia 10.05.12, 23:31
            Jurku, wybacz, nie wiem gdzie to coś napisałam, ale mam nadzieję, że napisałam, że chodzi o rzeczowniki odczasownikowe?
            NIEJEDZENIE mięsa i NIEPICIE wódki NIE JEST obowiązkowe.
            Uprasza się o NIEPALENIE na forum!
            (To tak dla przykładu).
            • damakier1 Re: Widownia 10.05.12, 23:55
              Na rzeczowniki odczasownikowe jest jeszcze taka ładna nazwa rzeczowniki odsłowne.
              • illmatar Re: Widownia 11.05.12, 11:21
                Wiem, ale nie chciałam być zbyt dosłowna :-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka