Dodaj do ulubionych

niepokoić się?

20.11.09, 12:56
Bardzo proszę o poradę-znajduję się w „nowym”związku od kilku miesięcy. Mój
partner jest starszy ode mnie, ma ciut ponad 40 lat. I co może wydać się
nieprawdopodobne- byłam jego pierwszą kobietą w życiu. I emocjonalnie i
seksualnie. I jestem o tym przekonana na 100 % gdyż razem pracujemy w jednej
firmie- wiedziałam że nigdy nikt go nie widział z inną kobietą, że jest
odludkiem i przez 12 lat pracy w jednym miejscu tak właściwie nie pozwolił
żeby ktoś do niego się zbliżył. Około roku trwały moje zabiegi o to by go
bliżej poznać, zainteresować sobą, powoli udawało mi się coraz bardziej
przedrzeć przez ten mur którym się otoczył...Dlaczego on? Nie wiem, po
prostu....Gdy okazało się w dodatku że mieszkamy niemalże po sąsiedzku
wszystko potoczyło już się bardzo szybko. I jestem PRZESZCZĘŚLIWA... Wiem że
jestem kochana, wyjątkowa, najbliższa sercu przyjaciółka i powierniczka,
kochanka, nauczycielka życia i funkcjonowania w społeczeństwie. Tak- w
społeczeństwie. Gdy już otworzył się przede mną poznałam najbardziej chyba
„złożoną”psychikę. Otóż ten dorosły, silny, zdrowy mężczyzna chorował od
dłuższego czasu na depresję. Nie mając nigdy nikogo przy boku, znajomych
zamknął się przed światem do takiego stopnia że nie był w stanie wyjść na
zakupy. Jedynie z domu do pracy i z powrotem. Zakupy robili mu rodzice którzy
też skierowali go kiedyś do psychologa. Ten znalazł mu „hobby”- jazdę na
rowerze które stało się jego pasją. No i pojawiłam się ja. Postępy następują
ekspresowo- czasami mam wrażenie jakbym obudziła człowieka do życia, a raczej
przebudziła. Ale i też teraz zaczeły pojawiać się pewne zachowania które
zaczynają mnie niepokoić...Mieszkając tak blisko siebie widzimy się właściwe
24h na dobę. Ale jak się nie widzimy on zaczyna mi pisać smsy typu- jak się
czujesz? Co myślisz, martwię się o Ciebie jak Ciebie nie ma przy
mnie..itd,itp Teraz np. jest chory więc siedzi w domu. Ja w pracy odbieram
maile typu- innym dane będzie podziwiać Twój urok, smukłość dłoni, wdzięczny
uśmiech... Można by powiedzieć- no facet zakochał się pierwszy raz i jest
teraz na tym etapie na którym powinien być mając 15 lat...Eksplozja
uczuć...Ale to nie jest najgorsze- najgorsze to to że od ponad tygodnia on nie
może w nocy spać i potrafi mnie o 2 obudzić (spimy razem-nie telefonicznie) i
np. zadaje pytanie typu: dlaczego Ty śpisz odwrócona do mnie plecami-jak się
kogoś kocha to się tak nie robi. Albo zadaje inne pytania uprzedzając moją
odpowiedz zdaniem- i tylko nie kłam... Wszystko to mówi bardzo nie przyjemnym
tonem ale generalnie spokojnie. Dla mnie to jest szok... To tak jakby miał
dwie osobowości- w ciągu dnia miły, czuły, coraz pewniejszy siebie, pobudzony
do życia i pełen sił, a w nocy...Boję się czy to nie jest jakaś psychoza albo
nerwica. Zauważyłam też że ma pewnie zachowania hipochondryczne. Ale udało mi
się go przekonać że Deprim to nie cukierki, wit. C też jest w cytrynie, aż w
końcu wyrzucił wszystko. Może jego „odmienność” ma podłoże rodzinne? Jest
bardzo związany z rodzicami który są bardzo surowi (tak mi się wydaje z jego
opowieści, nie poznałam ich jeszcze pomimo tego że oni dążą do tego
spotkania). Szczególnie mocna więź łączy go z matką która „rzadzi w domu”...
Bardzo mi na nim zależy, ale coraz częściej mam wrażenie jakbym weszła do
jakieś „rodziny Adamsów” czy coś w tym rodzaju...
Obserwuj wątek
    • zama-zama Re: niepokoić się? 20.11.09, 13:06
      niepokoić się.....wydaje mi się, że facet 40-letni się nie zmieni, a skoro już
      teraz masz niepokojące sygnały- będzie ich więcej i będzie tylko gorzej
      nie wiem - może terapia z dobrym psychiatrą pomoże, bo sama na pewno nie dasz
      sobie rady
      z tego co piszesz facet ma bardzo niskie poczucie własnej wartości (więc nawet
      gdy bezwiednie przez sen się od niego odwrócisz źle to odbiera), potrzebuje
      stałego zapewnienia, że jesteś jego i go kochasz (jak małe dziecko).
      no i jeszcze ten jego związek z rodzicami, taki silny, przerażające
      • ag-a31 Re: niepokoić się? 20.11.09, 13:23
        To fakt- ma BARDZO zaniżoną samoocenę. Do tej pory nie może uwierzyć że chciałam
        się z nim związać- jego kompleksy wynikają z różnych powodów. Chociaż by to że
        ma prawie 2 metry wzrostu... Dla mnie to zaleta, ale wszystko musiałam mu
        wyjaśniać, tłumaczyć...Ja po prostu uczę go jak wygląda życie poza jego domem.
        Trudno w to uwierzyć ale np. 2 tyg. temu poszliśmy coś zjeść na miasto(takie
        inicjatywy wychodzą od niego). On dopiero przy mnie miał okazję zjeść po raz
        pierwszy knyszę.Niby nic szczególnego dla większości ludzi- a on nie miał
        okazji. Nigdy...Nasze temperamenty są całkowicie odmienne- on typ flegmatyka,
        melancholika, wiecznie gdzieś odpływa, zapomina o różnych rzeczach, ja z kolei
        "żywioł, chaos i bałagan" Ja mu daję energię, on mi spokój. Ale do niedawna
        właśnie. Do tych nocy...Uzupełniamy się i świetnie dogadujemy - są to już spore
        postępy, widzę że robi się pewniejszy siebie. Był też bardzo nieśmiały, wręcz
        panicznie. Parę lat temu uczęszczał na terapię, poprawiło to trochę relację z
        innymi ludźmi. Dopóki ja się nie pojawiłam żył tylko dla siebie, miał dużo czasu
        po pracy i wtedy zajmował się tym co go pasjonowało;komputery,
        rower,pływanie...On sam się stara zmienić swoje zachowanie, sam też powiedział
        że musi się udać do psychiatry bo jest jesień a wtedy dopada go depresja...Ale
        już fakt że on mówi sam o leczeniu jest też dla mnie jakaś dziwna- wczoraj mi
        powiedział że jego mama jak tylko zauważy u siebie obniżony nastrój to od razu
        biegnie do psychiatry bo też ma depresję... Ręce opadają...
        • twoj_aniol_stroz Re: niepokoić się? 20.11.09, 13:57
          Pierwsza kwestia, tak na szybko. Zanim pobieginie do psychiatry po
          antydepresanty,wyślij go do solarium. Bardzo często depresja
          jesienna,obnizony nastrój pojawiają się z powodu braku dostatecznej
          ilosci światła słonecznegoi wówczas solarium (w bardzo umiarkowanych
          dawkach) jest doskonałym panaceum :)
          A teraz kwestia uzaleznienia od mamusi, niska samoocena itd. To co
          się z nim dzieje wymaga solidnej psychoterapii przede wszystkim
          mającej na celu odpepowienie od mamusi i wywleczenie prawdziwego
          jego na światło dzienne. To co teraz ogladasz to karykatura
          człowieka,który nie ma własnych poglądów, wartości, ulubionych zajęć
          itd. To kaleka psychiczno-społeczna, która tak naprawdę okaże się
          jakimś człowiekiem po solidnej terapii. Rzecz w tym, że teraz Ty
          jesteś namiastką tej mamy, która do tej pory była najważniejszym
          człowiekiem w jego życiu. Ty masz nad mamą przewagę o tyle, że sypia
          z Tobą, ale musisz liczyć się z tym, że jego mama nie będzie
          zachwycona znajomością, a on będzie musiał dokonać wyboru i
          prawdopodobnie pierwszy raz w życiu się postawić swojej mamie. To
          jest bardzo trudne dla wzglednie silnego psychicznie cżłowieka, a
          wprzypadku tego pana to będzie ekstra trudne zadanie dla niego. Stąd
          propozycja psychoterapii nakierowanej na odpępnienie się.
          Doskonale zdaję sobie sprawę, że Tobie odpowiada rola tej która
          uczy, która pokazuje, która wyciaga tego człowieka z nory. Musisz
          jednak pamiętać, że to na dłuższą metę jest bardzo męczące zajęcie i
          wykańczające psychicznie. Warto być Ty sama zastanowiła się nad tym
          dlaczego ta rola Ci odpowiada, czy jestes na tyle silna psychicznie
          by nie mieć w nim oparcia, by być podporą i wsparciem. Warto byś
          teraz to przemyślała solidnie, a potem poszukała pomocy w książkach,
          terapii gdziekolwiek by wiedzieć jak temu człowiekowi mądrze pomóc,
          by stanął wreszcie solidnie na własnych nogach.
        • maladuzapaczuszka Re: niepokoić się? 20.11.09, 15:25
          Uwazam, ze powinnas sie zastanowic. Bedzie Ci z nim ciezko. Ja ucieklam kiedys
          od takiego faceta i dobrze zrobilam.
    • mariola.maria Re: niepokoić się? 21.11.09, 09:04
      niepokoić się?: I to bardzo !!!

      "ma ciut ponad 40 lat. ...byłam jego pierwszą kobietą w życiu. I emocjonalnie i seksualnie.
      .....
      Szczególnie mocna więź łączy go z matką która „rządzi w domu"


      Sama napisałaś już dlaczego.
      Poczytaj opowieści na forum:
      forum.gazeta.pl/forum/w,24876,77110445,77110445,Ankieta_Wazniejsza_matka_czy_zona_.html
      i inne.

      forum.gazeta.pl/forum/w,12264,74967390,74967390,Maz_maminsynek_.html
      A z obserwacji życia wywnioskowałam, że kiedy facet jest sam tak długo - to nie dlatego, że żadna go do tej pory nie zdobyła, tylko żadna nie chciała - i to nie bez powodu.




      • marianka_marianka Re: niepokoić się? 21.11.09, 09:07
        Ludowa mądrość głosi, że facet sporo po 30-ce który nie był w żadnym poważnym związku, to towar wybrakowany.
        • sebalda Re: niepokoić się? 21.11.09, 11:37
          Ale z podanych informacji nie wynika, że "towar jest wybrakowany"; ten człowiek
          jest chory. Wybrakowanie można jakoś naprawić, chorobę, i to dziedziczną, bo
          chyba padły słowa, że matka też cierpiała (cierpi?) na depresję, bardzo trudno
          wyleczyć. Można zaleczyć, ale nigdy nie wiadomo, kiedy wróci, a może wrócić ze
          zdwojoną siłą. Miłość przenosi góry (przynajmniej teoretycznie), ale ryzyko jest
          ogromne. Tym bardziej, że matka zawsze będzie ciągnęła tego faceta w swoją
          stronę, czyli w dół. Może niezwykle silna osobowość mogłaby nad tym zapanować,
          ale bez żadnych gwarancji na trwałe wyniki.
          Ja przy tym naoglądałam się chyba za dużo horrorów i thrillerów i bardzo boję
          się osób o takiej rozchwianej osobowości. Nigdy nie odważyłabym się związać z
          taką osobą. Choć z drugiej strony żal człowieka.
          Radzę poczytać trochę fachowej literatury na temat depresji i podjąć rozsądną
          decyzję, czy jesteś na tyle silna i czy Twoje uczucie jest na tyle mocne, żeby
          podejmować ryzyko takiego związku. I to nie jest jesienne obniżenie nastroju.
          Facet w tym tkwi od wielu lat, skoro dotąd nie nawiązał żadnych międzyludzkich
          interakcji. To ciężki przypadek.
        • mozambique Re: niepokoić się? 24.11.09, 15:13
          czy równie optymistycznie stwierdziłabys to samo o kobiecie ???

          ah juz nie bo liczne tu singielki po 30-stce zjadłyby cie zywcem

          bo kobieta długo będąca sama to odwazna, silna , wybredna , nie
          godząca sie na byle co i boją sie jej męzczyzni

          a facet w analogicznej sytuacji to towar wybrakowany ?
          • mariola.maria Re: niepokoić się? 24.11.09, 16:04
            Tak ( po 40 stce)
            • mariola.maria Re: niepokoić się? 24.11.09, 16:07
              kobieta ciut ponad 40 lat. ...pierwszy mężczyzna w życiu. I emocjonalnie i seksualnie.
              .....
              Szczególnie mocna więź łączy ją z matką/ojcem która „rządzi w domu" ...

              Nooo super. Nic tylko zazdrościć jej , ze wie czego chce i umie to realizować.


          • marianka_marianka mozambique 24.11.09, 17:40
            mozambique napisała:
            czy równie optymistycznie stwierdziłabys to samo o kobiecie ???
            tak

            ah juz nie bo liczne tu singielki po 30-stce zjadłyby cie zywcem
            bo kobieta długo będąca sama to odwazna, silna , wybredna , nie
            godząca sie na byle co i boją sie jej męzczyzni


            odważna, silna i wybredna singielka kompletnie rozmija się obrazem osoby opisanej w poście

            a facet w analogicznej sytuacji to towar wybrakowany ?

            kobietę w analogicznej sytuacji też nazwałabym osobą z defektem


            Podsumujmy:
            - ma ciut ponad 40 lat
            - bez żadnych doświadczeń w normalnych związkach
            - mieszka z rodzicami
            - matka lub ojciec ma na nią/niego wyraźny wpływ
            - boi się angażowania

            Tak bez względu na płeć - to towar wybrakowany.

            Pytanie zasadnicze: dlaczego Autorka akurat takiego sobie wykopała?
            Może chciała sobie udowodnić, że żaden się jej nie oprze, może ma misję zbawiania świata?
            Jedno jest pewne -molestowała go, narzucała się i wkroczyła do jego spokojnego i uporządkowanego świata burząc go doszczętnie.
            Teraz się zastanawia odejść-nie odejść.
            Myślę, że w końcu odejdzie, szkoda mi po ludzku tylko tego faceta, który zostanie z kompletnym chaosem w głowie i poczuciem, że naprawdę jest do niczego.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: niepokoić się? 21.11.09, 16:18
      Z tego co Pani napisała wnoszę, że Pani partner miał w przeszłości depresję,
      którą leczył a leczenie to przyniosło takie rezultaty, że jednak funkcjonuje w
      wielu obszarach życia. I to jest dobry prognostyk. Na to nakładają się pewne
      rysy jego osobowości, z których kilka zdaje się wyostrzonych: podejrzliwość,
      skłonność do samotnictwa, popadanie w nadmierną zależność. Być może wieloletnie
      bycie samemu chroniło go przed takim zależnościowymi tendencjami, a teraz je
      przeżywa i nie radzi sobie z nimi. A relacji z ludźmi uczył na związku z mamą.
      Nawet nie wiem jak bardzo byśmy taki związek krytykowali i szukali winy w tym,
      to taka, zdaje się, być rzeczywistość. Bierze Pani mężczyznę z pewnym pakietem
      trwającym czy też utrwalonym od lat. I to nie jest tak, że on jest inny w nocy i
      inny w dzień. To jest ta sama osoba targana różnymi impulsami i przeżyciami.
      Można liczyć na zmianę, która nastąpi pod Pani wpływem, ale nie będzie ona
      radykalna. Z jakiś powodów dołożyła Pani starań aby zdobyć takiego mężczyznę.
      Pewnie kryją się pod tym jakieś nieświadomie Pani tendencje.
      Źródłem depresji, oprócz innych czynników, mogła być sytuacja rodzinna Pani
      partnera. Naprawdę różne, mroczne mogą być tajemnice rodzinne zawarte w
      relacjach z innymi.
      Wszystkie spostrzeżone przez Panią zachowania partnera mogą utrudniać ten
      związek. Ale jak się je zna , to można się na nie zahartować, przewidywać je,
      znaleźć rozwiązania.
      To nie będzie łatwy związek, z góry mówię. Depresyjne rysy i tendencje Pani
      partnera mogą położyć się cieniem na Waszej relacji. Od Pani zależy decyzja.
      Dodrze, że Pani widzi zagrożenia.
      Warto też zwrócić uwagę na zachowania partnera w innych obszarach. Na ile jest
      elastyczny.
      I nie traktować go jako wyłącznie niedojrzałego maminsynka, ale jak dorosłego
      człowieka z trudnymi nawet dla niego problemami, które być może będziecie
      musieli razem pokonywać. Proszę ocenić swoje siły i podjąć decyzję.
      Agnieszka Iwaszkiewicz
    • triss_merigold6 Re: niepokoić się? 21.11.09, 16:46
      Pytanie jaką Ty masz dysfunkcję, że włożyłaś tyle wysiłku i czasu
      aby zdobyć mocno zaburzonego samotnika bez żadnych doświadczen z
      kobietami?
    • amb25 Re: niepokoić się? 21.11.09, 21:40
      Dziewczyno, jesli tylko jeszcze mozesz uciekaj z tego zwiazku. Moj maz zapadl na
      depresje. Raz jest lepiej raz gorzej. Ale to caly czas jest hustawka. Nigdy
      niczego tak na prawde nie bedziesz pewna.
      Ja wiem, ze Ci moze byc go zal, oczywiscie sa jakies niewielkie szanse, ze sie
      uda. Ale ja patrzac z perspektywy czasu i wiedzac, ze moj maz dostanie depresji
      nigdy bym za niego nie wyszla ani nawet nie zwiazala z nim na krotko. Teraz
      zastanawiam sie nad rozwodem. Bo byc moze depresja po prostu wyostrza pewne
      negatywne cechy charakteru chorych, albo sprawia ze je jasniej dostrzegasz.
      Zachowania hhipochondryczne to czesta cecha w depresji.
      Depresja to straszna choroba, ktora zmienia czlowieka a cierpi na tym jego
      rodzina - przedewszystkim dzieci i zona. Na dodatek moze byc dziedziczna.
    • kicia031 Re: niepokoić się? 22.11.09, 19:30
      Cierpisz na kompleks zbawcy.

      Niech no tylko facetowi sprobuje sie poprawic, a przezyjesz
      prawdziwa tragedie. Wlozylas mnostwo energi w zwiazek z czlowiekie,
      ktory dlugo jeszce, moze na zawsze, bedzie wylacznie biorca. Z pelna
      swiadomoscia...


      Radzilabym naprawde skoncentrowac sie na rozwiazywaniu wlasnych
      problemow i zostawic facetowi troske o jego zdrowie psychiczne.
      • ag-a31 Re: niepokoić się? 25.11.09, 08:01
        Pytanie jaką Ty masz dysfunkcję, że włożyłaś tyle wysiłku i czasu
        aby zdobyć mocno zaburzonego samotnika bez żadnych doświadczen z
        kobietami?

        Dlaczego od razu jest tu jakaś dysfunkcja??? Nie, nie musiałam się
        dowartościowywać, jak tu ktoś napisał. Znam swoją wartość. Fakt- też na początku
        bałam się że będę musiała pełnić rolę "mamusi"- ale tak nie jest. Wręcz przeciwnie.
        Co istotne- w tą sobotę dałam się namówić na zaproszenie jego rodziców. Byłam
        mile zaskoczona. Mama jest troszkę "surowa", było widać że jest spięta, tata
        zrobił bardzo sympatyczne wrażenie. Ktoś tu wspomniał że mieszka z rodzicami i
        jest życiowym nieudacznikiem- mieszka sam i jest cenionym specjalistą od IT. Ja
        chciałam tu poruszyć kwestię związaną z jego lękami nocnymi, a nie oceniania
        powodów dla których wybrałam właśnie jego. Może właśnie to że nie miał żadnych
        doświadczeń z kobietami? Może dlatego że to JA byłam pierwsza i nie patrzy na
        mnie przez pryzmat poprzednich kobiet? Która z was nie chciałaby codziennie
        dostawać kwiatów i słyszeć że jest wyjątkowa, pierwszą i jedyną? Byłoby jak w
        raju...Ktoś może powiedzieć- nie wie dziewczyna co to depresja i jeszcze się
        nacierpi- mylicie sie. Moja najbliższa mi osoba, która niestety już odeszła-
        mama - cierpiała na silną depresję, później przeszło to w schizofrenię.
        Doświadczenie jest.
        • ag-a31 Re: niepokoić się? 25.11.09, 08:16
          Chciałam podziękować Pani Agnieszce za odpowiedź- tak, to ta sama osoba lecz
          targana różnymi, skrajnymi emocjami. Ale czy takiej osobie nie można dać szansy
          aby była kochana i aby sama kochała?
          • wysoki.brunet Re: niepokoić się? 25.11.09, 08:36
            bywalczynie na tym forum poza panią Agnieszką mają dość ciekawa wizje miłości
            mężczyzny i kobiety
            facet ma dawać a kobieta od niego brać
            w drugą stronę to dysfunkcja i masochizm :)
            • ag-a31 Re: niepokoić się? 25.11.09, 09:15
              hehe... no tak, wczytując się w co poniektóre odpowiedzi można wyciągnąć takie
              wnioski :)
              • mozambique Re: niepokoić się? 25.11.09, 10:51
                aga rozumiem cie
                i moze jako jedyna na tym forum nie uważam ze "wykopałaś sobie
                faceta z defektem" a skoro tak to ty tez masz defekt
                i w ogóle oboje jesteście siebei warci - ba takie opinie płyna
                zkilku wpisów w tym wątku

                mam kilka pytań bardziej szczegółowych - czy moge do ciebie napisac
                na e-mail ?
    • marianka_marianka ag-a31 25.11.09, 11:10
      Pytałaś: czy się niepokoić?
      Tak, możesz się niepokoić, zważywszy na to że jesteś w tym związku dopiero od kilku miesięcy.
      Starczy Ci sił na całe życie?
      Mam prośbę napisz za rok, dwa jak Wam się wiedzie.
      Czy nadal będziesz miała energię do walki z jego - jak sama piszesz "odmiennością" - czy będziesz miała po ludzku dość.
      • ag-a31 Re: ag-a31 25.11.09, 11:26
        przynajmniej stać go na szczerość-nie ukrywał że cierpi na depresję- a jakby ta
        jego "odmienność"wyskoczyła już po ślubie, gdy byłby dzieci? Ilu to cudownym,
        bez skazy Panom po ślubie zaczyna "bić na dekiel" i wtedy opadają klapki z oczu?
        Ja przynajmniej wiem że nie będzie łatwo i zawczasu mogę nauczyć się odpowiednio
        reagować.

        "Trzeba się śmiać, wariatkę grać, szczęśliwą być i z życia drwić!"
        • ag-a31 Re: ag-a31 25.11.09, 11:49
          do amb25 Ale ja patrzac z perspektywy czasu i wiedzac, ze moj maz
          dostanie depresji
          nigdy bym za niego nie wyszla ani nawet nie zwiazala z nim na krotko. Teraz
          zastanawiam sie nad rozwodem.

          współczuję mężowi wyboru. A gdybyś to Ty była chora na depresję, - nie umiała
          logicznie i trzeźwo spostrzegać co wokoło Ciebie się dzieje, dlaczego tak się
          dzieje i co będzie później a Twój mąż wypisywałby na forum że odszedłby od
          Ciebie gdyby wiedział że będziesz chora, jakbyś się poczuła?

          "Spośród wszystkich wymyślonych przez czlowieka sposobów zadawania bólu sobie
          samemu najgorszym jest Miłość. Cierpimy zawsze dla kogoś, kto nas nie kocha, kto
          nas porzucił, dla kogoś, kto nie chce nas opuścić. Żyjemy samotnie, jeśli nikt
          nas nie kocha: mając żonę lub męża, czynimy z małżeństwa niewolę"
          • marianka_marianka Re: ag-a31 25.11.09, 13:57
            Jeżeli chcesz być z takim człowiekiem, ok. Przekonanego nikt nie przekona.
            Chyba niedokładnie przeczytałaś post amb25, nie widzisz jak beznadziejne jest życie z takim człowiekiem. A on się przecież leczy i bierze lekarstwa.
            Amb25 może się wypowiadać na temat - jak wygląda takie życie - ma 10 letnie doświadczenie. Jak widzisz starała się kilka długich lat, walczyła z chorobą męża, a teraz po prostu widzi że mu nie pomoże. A on zamienia życie jej i dziecka w piekło.
            Dla niej szczęśliwe życie powinno wyglądać inaczej.
            Być może Ty miałabyś tyle sił i wspaniałomyślnie poświęciłabyś własne plany, marzenia, spokój, normalny rozwój ewentualnych dzieci. Może umiałabyś podźwignąć ciężar choroby i pozwolić aby cały świat wokół tego się kręcił.
            Pamiętaj, że teoretyzujesz, oceniasz amb25 nie mając pojęcia jak wygląda zwykła codzienność z przewlekłą chorobą.
            Współczuję jej bardzo i rozumiem decyzję do której się skłania.
            W rodzinie mam dwa przypadki choroby psychicznej. Zawsze występowały wcześniej objawy zaburzeń, m.in śmieszące otoczenie dziwactwa, drobiazgi. I stopniowo się nasilało. Żona jednego z nich ma nerwicę,bo opiekuje się nim sama a drugi jest w zamkniętym ośrodku. Obydwaj od lat się leczą i są pod dobrą opieką, przyjmują regularnie leki.
            Ja jestem przeczulona na punkcie takich "dziwactw" i od takich facetów uciekałam zawsze gdzie pieprz rośnie, oczywiście po częściowym poznaniu delikwenta.
            Masz wybór, a ja życzę Ci takiego który Cię usatysfakcjonuje.
          • mariola.maria Re: ag-a31 25.11.09, 14:54
            Wybór jak wybór. Rozumiem, że posiada jakieś zalety , które
            rekompensują depresje, uzależnienie od matki i wszystko inne?

            Biorac pod uwagę jakie to trudne życ z takim kimś zalety są
            niewątpliwie wielkie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka