Dodaj do ulubionych

Szwagierka...

02.12.10, 14:16
Postaram się rzecz całą skrócić jak tylko potrafię ale wcale nie jest to proste, historia mojego problemu ma wiele szczegółów i zawiłości a wiem że większości nie chce się czytać długich wątków.
Zacznę od tego że jestem mężatką z krótkim stażem, mamy jedno dziecko (1r.) i mieszkamy wspólnie z rodzicami męża i jego siostrą (30 l.) w dużym domu jednorodzinnym. Teściowie są ludźmi nad wyraz opiekuńczymi w stosunku do swojej córki- było tak od zawsze. Mojemu mężowi jakimś cudem udało się przerwać tę pępowinę i krytycznie odnosi się do tego typu "troski".
Ja osobiście nie wypowiadam się głośno na ten temat ale widząc moją dezaprobatę kilka razy teściowa tłumaczyła skąd bierze się to zachowanie ( w trakcie ciąży miała problemy... itp itd). No cóż- szwagierka jest dorosłą kobietą ale nie ma własnego zdania, postawiona czy usadzona w jednym miejscu- siedzi, milczy a gdy już coś powie- trudno znaleźć w tym sens. Teraz uwaga- w życiu zawodowym zajmuje dość wysokie stanowisko, stale podnosi kwalifikacje, uczy się itd.
W związku z tym że rodzice traktują ją jak ostatnią niedołęgę odkąd mieszkamy razem mój mąż pełni rolę szofera swojej siostry- zawozi ją do pracy, przywozi ją z pracy, zawozi na studia i z powrotem itd.
Teraz okazało się że szwagierka jest w ciąży - kto wozi do lekarza?- mój mąż na zmianę z teściem, kto jedzie wybierać sukienkę ?-mama, sprawy sali, kościoła?- mąż,mama... Nie wiem jaką funkcję w powstającej rodzinie będzie pełnił mąż mojej szwagierki bo jak na razie z wizytą u lekarza był raz ( a było ich kilkanaście +pobyt w szpitalu- przywoził zawoził mój chłop), przyjeżdża do niej sporadycznie i widzę że raczej czuje się gościem w tym domu.
Widzimy oboje z mężem że to wszystko to jakaś farsa ale on naprawdę nie ma jak się odciąć od tego wszystkiego. Ja też nie mam pomysłu....męczy mnie ta sytuacja, nie wiem jak mam nas oddzielić od tej chorej sytuacji.

Ona jest już tak nauczona że dla niej to jest pewne że ktoś ją zawiezie (czyt. brat lub tata) a ja przecież jestem sama z dzieckiem, każda godzina pomocy to dla mnie skarb bo muszę posprzątać, ugotować, poprasować i tak w koło Macieju. Chcę żeby nasza rodzina była (jak narazie) 3-osobowa, o przeprowadzce nie ma mowy.
Nie wyobrażam sobie również postawiania sprawy na "ostrzu noża" no bo żyjemy pod jednym dachem więc jak mamy odmówić gdy TRZEBA pomóc. Jak ją tego skutecznie oduczyć? Z której strony podejść żeby nie urazić...??? No przecież ma faceta, ja rozumiem że pracuje i w dzień niema go w domu ale przecież ludzie tak żyją i dają radę nie angażować we wszystko reszty rodziny. Co robić?
Obserwuj wątek
    • blue_romka Re: Szwagierka... 02.12.10, 14:31
      Twoj maz przeciez tez pracuje, ma wiecej obowiazkow niz narzeczony szwagierki, bo jest juz ojcem. Nie rozumiem, dlaczego nie moze tego jasnego komunikatu wyartykulowac i nie zawozic szwagierki na kazde zawolanie. Odpowiedz typu: nie mam czasu, musze sie zajac dzieckiem/zona, jestem zmeczony, przeciez moze Cie zawiesc narzeczony- jest naturalna. Proponuje "wyciac glupa" i tak wlasnie, grzecznie odpowiadac. A nastepnie nie dac sie przekonac.
      Obawiam sie jednak, ze takie delikatne dzialanie moze nie wystarczyc. Wowczas zbieracie rodzine i mowicie, ze odtad sytuacja sie zmieni, Twoj maz nie bedzie juz na kazde zawolanie, tlumaczycie dlaczego. Grzecznie, bez emocji. Jesli sie obraza, trudno, przejdzie im. Racja jest po Waszej stronie.
      • mynikitka Re: Szwagierka... 02.12.10, 15:08
        Mąż ma własną firmę, wiadomo jak są postrzegani tacy ludzie- jest na swoim to nic się nie stanie- nikt mu dniówki nie zabierze. Często jest tak że MOŻE być w domu ale zwykle ten wolniejszy czas zamiast spędzać z nami ( ze mną i dzieckiem) pomaga rodzicom (obowiązki przydomowe) a tym samym odbierane to jest że nie robi nic- więc może zawieźć, z resztą uważa się ( takie mam wrażenie) że my oboje mamy więcej czasu i zawsze sobie poradzimy, więc można się do nas zwrócić o pomoc.
        • joanna35 Re: Szwagierka... 02.12.10, 15:11
          A dlaczego wyprowadzka nie wchodzi w grę?
          • mynikitka Re: Szwagierka... 02.12.10, 22:09

            po krótce- z powodów ekonomicznych :)
    • burza4 Re: Szwagierka... 02.12.10, 15:23
      mynikitka napisała:

      > Nie wyobrażam sobie również postawiania sprawy na "ostrzu noża" no bo żyjemy p
      > od jednym dachem więc jak mamy odmówić gdy TRZEBA pomóc. Jak ją tego skutecznie
      > oduczyć? Z której strony podejść żeby nie urazić...???

      A niby dlaczego masz podchodzić tak, żeby "nie urazić"? nikt ci jeszcze nie powiedział, że nie da się spędzić życia wiecznie nadskakując innym i życie pod dyktando czyichś ewentualnych fochów jest nieporozumieniem? najwyżej będzie urażona, świat się od tego nie zawali - tylko że powiedzenie wprost pewnych rzeczy należy do twojego męża, a ten jakoś nie pała zbytnią chęcią. Zdaje się, że to tylko twoje pobożne życzenia, że mężowi udało się przerwać pępowinę - bo nic na to nie wskazuje. Krytyczne mruczenie pod nosem to jeszcze za mało, mąż wcale nie jest w niczym inny czy lepszy od teściowej, naprawdę tego nie widzisz?

      I jeszcze jedno - piszesz, że "o wyprowadzce nie ma mowy". To co, wiecznie zamierzacie żyć w komunie, która już teraz działa ci na nerwy a z czasem będzie denerwować znacznie bardziej? jaki macie plan na przyszłość, żeby uniezależnić się od presji rodziny? łatwo krytykować bierność szwagierki, a nie widzieć własnej.
      • mynikitka Re: Szwagierka... 02.12.10, 22:20
        Nikt nie mówi o wieczności- postanowiliśmy przeprowadzić się do teściów bo w dużym mieście mieszkanie z małym dzieckiem to była udręka- mamy tu ciszę, spokój, nie ciągnę wózka po schodach, nie wdychamy spalin. Tak postanowiliśmy- stało się. Wkrótce zamierzamy zacząć budowę domu ale czy ja do tego czasu jej nie uduszę...? Nie obiecuję ;)
        • graue_zone Re: Szwagierka... 03.12.10, 14:47
          "w dużym mieście mieszkanie z małym dzieckiem to była udręka" ???????? A dlaczego?
        • ledzeppelin3 Re: Szwagierka... 04.12.10, 15:43

          mamy tu ciszę, spokój,


          Tak, spokój, normalnie spokój aż miło.
          I mąż jest samodzielny, w przeciwieństwie do swojej siostry.
          Czytałaś o mechanizmach obronnych zwanych wyparciem i zaprzeczeniem?
    • a.b1 Re: Szwagierka... 02.12.10, 15:38
      a jakie zdanie ma Twój mąż na ten temat?
      • mynikitka Re: Szwagierka... 02.12.10, 22:15
        On po cichu liczy na to że to się zmieni gdy siostra wyjdzie za mąż i "szanowny małżonek" się wprowadzi. Narazie "cierpliwie" to znosi.
        • morelee Re: Szwagierka... 03.12.10, 08:47
          mynikitka napisała:

          > On po cichu liczy na to że to się zmieni gdy siostra wyjdzie za mąż i "szanowny
          > małżonek" się wprowadzi.

          A nie boi się że dodatkowo zostanie jeszcze kierowcą "szanownego małżonka"? Teraz facet sie nie stara to nie licz że ślub coś zmieni.
          • a.b1 Re: Szwagierka... 03.12.10, 11:10
            dokładnie to samo przyszło mi do głowy
            chyba daliście sobie wskoczyć na głowę, warto od czasu do czasu powiedzieć nie
            oczywiście siostra jest ważna, jednak jest dorosła i ma swojego opiekuna
            nic nie powinno odbywać się kosztem waszego dziecka
    • marianka_marianka Re: Szwagierka... 02.12.10, 16:20
      Wyprowadźcie się - nie ma innej rady, jeżeli nie potraficie odmawiać.
    • kol.3 Re: Szwagierka... 02.12.10, 17:57
      Szwagierka nie jest taka głupia jak Ci się wydaje. Wygląda na to, że ona sama siedzi ale ma ludzi do roboty, a jednym z nich jest właśnie Twój mąż, który się na to potulnie zgadza. Nie wiem dlaczego nie możecie postarać się o własne lokum, dopóki będziecie mieszkać u teściów, będziecie traktowani jak sublokatorzy, którymi się można wyręczać..
      • mynikitka Re: Szwagierka... 02.12.10, 22:23
        coś jest w tym co napisałaś, mi też wiele razy przyszło do głowy że ona tylko zgrywa idiotkę ;) ale mija mi szybko gdy jej posłucham- nie potrafi sensownie zdania złożyć.
    • enith Re: Szwagierka... 02.12.10, 18:02
      A mąż nie może tak po prostu powiedzieć "nie, mam co innego do roboty"?
      Szwagierka nauczyła sie, że we wszystkim jest wyręczana. Może czas ją oduczyć?
      • mehil.dam Re: Szwagierka... 02.12.10, 20:25
        Moim zdaniem sprawa się niedługo sama rozwiąże, jak się szwagierka z rodziną wyprowadzą. Chyba, że zamierzacie w 8 osób (3 rodziny) mieszkać w tym samym domu? To już będzie sajgon do potęgi entej...
        • kol.3 Re: Szwagierka... 02.12.10, 20:46
          Myślę, że szwagierka może nie chcieć opuścić mamusi-służącej, kto jej dzieciaka wychowa?
          • mynikitka Re: Szwagierka... 02.12.10, 22:35
            słuszna uwaga- ona nigdzie się nie wybiera- nikt by jej nie puścił!
            Jak był taki pomysł to prawie żałoba w domu była!!!
            Matka jej nie usługuje - ona ją Niańczy.
        • mynikitka Re: Szwagierka... 02.12.10, 22:31
          oj będzie... aż boję się pomyśleć...

          to naprawdę duży dom- ja z mężem zajmujemy jedną kondygnację , wspólne jest tylko podwórko.
      • mynikitka Re: Szwagierka... 02.12.10, 22:27
        główną rolę w tym wszystkich mają i rodzice- zrobią wszystko by On MÓGŁ mieć czas tzn- wyręczą go, załatwią wszystko itp - po to żeby jechał.
        I zgadzam się że czas ich wszystkich od tego oduczyć tylko jak...no właśnie :/
        • marzeka1 Re: Szwagierka... 02.12.10, 22:33
          A szwagierka ma zamiar po ślubie się wyprowadzić, czy będziecie tworzyć wielką, kochającą się rodzinę???- tak wszyscy na kupie?
          • mynikitka Re: Szwagierka... 02.12.10, 22:37
            odpowiedzi są wyżej
    • bmk13 Re: Szwagierka... 02.12.10, 22:51
      Zdenerwował mnie Twój post. Rozumiem, że Twoje szwagierka to d*** wołowa, ale i Wy nie jesteście lepsi. Przestań się wykręcać, że nie możecie wyprowadzić się od teściów. Możecie, tylko korzyści mieszkania w komunie Waszym zdaniem przewyższają wady takiego stanu rzeczy. Nie mam dla Ciebie dobrej wiadomości - nic nie zmienisz w tej chorej sytuacji dopóki się nie wyprowadzicie, problem w tym, że tego nie zrobicie. Szykujecie się do budowy domu - między bajki włóż te plany, bo niczego nie wybudujecie, a jeśli już Wam sięuda, to domek postawicie na działce obok rodziców. Co to zmieni w Twojej sytuacji? Nic. Mąż będzie wykorzystywany jak dotąd.

      Podczytuję to forum od kilku ładnych lat, nie wiem, ile już było postów o mieszkaniu z teściami i problemach z tym związanych. Zdarza się raz na tysiąc przypadków, żeby taka osoba rzeczywiście wprowadziła w życie plany wyprowadzki. Reszta tkwi w domowym piekiełku i żali się na forum, że ma źle. Ty jesteś jedną z takich osób. Wiem, ze jestem dość ostra w swoim osądzie, ale Twoja historia niczym nie różni się od innych tutaj. A finał? Wiadomy - zachowanie status quo.
      • mynikitka Re: Szwagierka... 02.12.10, 23:09
        Nie rozumiem co Cie tak zdenerwowało. To że ja też jestem "dupa wołowa"? Nie twierdzę że nie- bo skoro nie znalazłam dotąd sposobu by uniknąć takich sytuacji to widocznie jestem ale to nie żal mnie trawi tylko złość. Co do reszty- obawiam się właśnie tego co napisałaś- że nawet gdy się wyprowadzimy to wiele nie zmieni, bo pomimo że dom na sąsiedniej działce stał nie będzie, to na drugim końcu Polski też nie...Nie piszę że mam źle tylko pytam co mogę zrobić żeby to TERAZ zmienić.
        • nowy99 Re: Szwagierka... 02.12.10, 23:38
          to co już wcześniej doradzono: twój mąż ma mówić: nie mam czasu, mam swoje sprawy rodzinne, chcę pobyć z dzieckiem, planuję pobyć z żoną (nie tłumacząc po co).
          A tak w ogóle to powinien jej wytłumaczyć (i nastraszyć), że ona musi angażować swojego mena w te wszystkie życiowe problemiki z ciążą, opieką nad ciężarną, bo facet niezaangażowany odpowiednio wcześniej, w późniejszym czasie też się będzie wymigiwał i stał z boku zdziwiony, że ktoś nagle coś mu każe i o coś ciągle (jak to bywa w małżeństwie) prosi.
          Słowem - twój mąż musi wypracować postawę asertywną. W końcu ma swoją rodzinę, nową rodzinę.
          I tyle tytułem rad.
        • amolapuglia Re: Szwagierka... 03.12.10, 09:12
          A ja zgadzam się z bmk13, ponieważ nie rozumiem mieszkania z teściami czy z rodzicami, kiedy jest się młodym małżeństwem. Wiem, że kokosów się nie zarabia, będąc u progu drogi zawodowej, ale uważam, że istnieją jednak jakieś w miarę bezbolesne sposoby, aby się usamodzielnić od rodziców. Wspólne mieszkanie, nawet w dużym domu i nawet, jeśli teściowie czy rodzice są bardzo w porządku, zawsze będzie generować konflikty. Poza tym małżeństwo chyba na tym polega, aby nauczyć się żyć we dwoje, nauczyć się we dwoje rozwiązywać problemy, konflikty. Rozumiem po iluś latach, kiedy rodzice są starsi i należałoby im pomóc, to jak najbardziej można mieszkać razem, kiedy już małżeństwo jest ukształtowane, dojrzałe, ale to tylko moje zdanie. Dla mnie zawsze samodzielność i osobne mieszkanie to był priorytet, nie wyobrażam sobie mieszkania w komunie. Wolałabym mniej wydawać na życie, zacisnąć pasa, ale mieszkać tylko z mężem i z ewentualnymi dziećmi.
    • bremia Re: Szwagierka... 03.12.10, 00:28
      Nie mam dobrych wieści.
      Twój mąż nie odciął żadnej pępowiny.
      Jak było na początku tak jest i nadal, tylko Ty i dziecko dołączyliście do tego teatru.
      Założę się, że Twój mąż będzie miał milion wymówek, że nie teraz, nie ma jak.
      Ty nawet może przyjęłaś zdanie męża i w nie uwierzyłaś.
      Ale zacznij mu wiercić dziurę to będzie się co raz bardziej irytował.
      Wolałabym taszczyć wózek po schodach a na weekend wyjeżdżać do teściów do ogródka, niż tak się dać udupić rodzinnie.
      Brr.

      • amolapuglia Re: Szwagierka... 03.12.10, 09:14
        podpisuję się obiema rękami:)
      • a.b1 Re: Szwagierka... 03.12.10, 11:18
        ja na miejscu autorki poczekałabym chwilkę na pojawienie się szwagra, bo coś mi się wydaje, że to cicha woda mały cwaniaczek ;-) który będzie chciał się wysługiwać wszystkimi, skoro już teraz ma wywalone na tak istotne sprawy jak potomek i ślub
        żaden szwagier nie lubi być wykorzystywany przez szwagra ;-)
        może być ostro
    • amb25 Re: Szwagierka... 03.12.10, 08:45
      Ja tez sie zgadzam, ze twoja szwagierka nie jest dupowata. Ona po prostu jest wygodna i korzysta ile moze. To "mlode pokolenie" jest inne, bardziej pragmatyczne. Bo po co sie wyprowadzac, skoro mamusia wszystko chetnie zrobi, brat pomoze, ona moze zajac sie kariera itp. Jej mezwoi pewnie sie nie spieszy bo po co jesli mamusia wszystko zalatwi. Jej maz jest gosciem w tym domu, i nic dziwnego ze tak sie czuje. Ja mu wspolczuje, jesli wprowadzi sie do Was, nie bedzie mial nic do gadania. Ale moze panowie nie sa tak wrazliwi na tesciowe jak panie :).
      Z tymi wizytami w szpitalu to moze byc roznie, moze nie chce byc trzecim kolem u wozu, moze az tak bardzo na przyszlej zonie mu nie zalezy, a moze po prostu boi sie wszelkich zabiegow medycznych i jesli nie jest to niezbedne to tam nie pojdzie (moj maz - chlop 2 m i 110kg zywaje wagi - zemdlal szlyszac jak lekarz zaczyna opowiadac jak wyglada porod - wiecje juz go na wizyte nie wzielam, mogl przyjsc tylko kiedy bylo robione USG :)) .
      A Twoj maz jest miedzy mlotem i kowadlem bo jak on sie ma zachowac? Odmowienie pomocy Rodzinie moze byc czasem bardzo trudne. Ale mysle, ze kiedy maz siostry sie do was wprowadzi to wtedy powinniescie w jakis sposob zwalic na niego odpowiedzialnosc za siostre i czesc pomocy rodzicom. I to od poczatku, bo jaesli przyzwyczaicie go tak jak siostre, ze wszystko za niego zrobicie, to potem go nie odzwyczaicie.
      • skanke wytłumaczcie mi jedno: 03.12.10, 09:10
        jak to jest, że kogoś nie stać na wynajęcie mieszkania, a planuje budowę domu??? Jak któraś napisała,-na działce teściów, za teściów pieniądze???
        • amolapuglia Re: wytłumaczcie mi jedno: 03.12.10, 09:18
          Dlatego właśnie uważam, że to całe gadanie o braku pieniędzy na wynajem (już chyba z tysiąc takich wątków na tym forum było) to trochę mijanie się z prawdą. Najlepiej ponarzekać, poużalać się, ale nic z problemem nie robić, no bo nie ma jak. A tak naprawdę wygodnie żyć z teściami czy rodzicami, no bo obiad podany, dziecka ma kto przypilnować, za czynsz nie trzeba płacić. Szkoda tylko, że często mieszkanie na kupie kończy się rozpadem małżeństwa albo długoletnią nienawiścią w rodzinie...
          • ledzeppelin3 Re: wytłumaczcie mi jedno: 03.12.10, 11:23
            Oczywiście, że to tak zwane sr..nie w banię. Dlaczego ja mogłam wziąć większy kredyt o 20 tysięcy zł, które wydałam na wynajem mieszkania na czas wykańczania domu? Tak, to większa rata kredytu, tak, to dłuższy czas spłacania. Tak, nie bedę miała przez rok albo i dwa lata zrobionego tarasu i kominka. Ale kuźwa jestem wolnym, zdrowym psychicznie (względnie :P) człowiekiem, bo nie mieszkałam 7 miesięcy z teściami! Ludzie, WARTO. Tak, 20 tysięcy to NIE JEST ZA MAŁA CENA za wolność i luz psychiczny, za szczęście w małżeństwie. Ludzie, co z wami?? Kasa Wam przesłania prawdziwe wartości?
          • a.b1 Re: wytłumaczcie mi jedno: 03.12.10, 11:23
            już wyjaśniam
            jeśli zapłacisz ok 1 tyś za wynajem samodzielnego mieszkania(choć nie wiemy gdzie akcja się dzieje), to masz o 1 tyś mniejszą możliwość spłacania kredytu, który można zaciągnąć na budowę domu, a jeśli zarobki są w granicach 2,5 tys?
            w tej kwestii akurat rozumiem autorkę
            jednak wolałabym płacić ratę za mieszkanie, niż budować dom i tego tysiaka za wynajem nosić w zębach do banku, jednak ze świadomością, że płace za swoje mieszkanie
            • ledzeppelin3 Re: wytłumaczcie mi jedno: 03.12.10, 11:38
              Z zarobkami 2,5 tys nie ma żadnych szans na budowę domu. To po pierwsze.
              Jezeli dochody są rzędu 2,5 tys / 2 ososby, to nie ma mowy np. o robieniu dziecka ani o wspólnym zyciu. Chyba, że decydujemy się na nędzę. Albo na życie w upupieniu, na łasce rodziców, którzy są- jak wiadomo- różni, a zresztą wtedy nie ma mowy o samodzielności.
              Pozostaje czekanie na ich śmierć.
              Jeżeli rozpatrujemy ratę za mieszkanie- bo to tak naprawdę wszystko jedno-
              wolę mieć o tysiąc (w moim przypadku o 3 tysiące miesięcznie) zł mniejszą możliwość spłacania kredytu, niż nosić to w zębach do banku i wracać z tego banku pod dach teściowej.
              Które małżeństwo to wytzyma?
              Może nie skończy się taki eksperyment rozwodem, ale po paru akcjach typu "to moja matka, starsza kobieta, ustap jej" na gorącą miłość i namiętność w takim stadle raczej nie liczyłabym.
              A brak namiętności i miłości lubi przechodzić w stan chroniczny.
              • a.b1 Re: wytłumaczcie mi jedno: 03.12.10, 21:38
                chyba mnie nie zrozumiałeś
                kwoty są czysto teoretyczne
                chodziło mi o to, że jeśli mam mieszkać z rodzicami/teściami wole kupić mieszkanie niż łudzić się, że za rok, 5 może 10 lat będę szczęśliwą posiadaczką domu
                prawda jest taka, że jak się człowiek szybko nie usamodzielni to zwykła wygoda powoduje, że latami tkwią w niezbyt dobrych układach
                Jak dla mnie posiadanie mieszkania jest bardziej realna niż budowa, wyposażanie i utrzymanie domu
    • ledzeppelin3 Re: Szwagierka... 03.12.10, 11:30

      Teściowie są ludźmi nad wyraz opiekuńczymi w stosunku do swojej córki-
      > było tak od zawsze. Mojemu mężowi jakimś cudem udało się przerwać tę pępowinę i
      > krytycznie odnosi się do tego typu "troski"


      NIEPRAWDA. Oszukujesz samą siebie. Mężczyzna samodzielny nigdy, przenigdy nie ciągnąłby żony, zeby zamieszkała z mamusią pod jednym dachem.

      .
      • amolapuglia Re: Szwagierka... 03.12.10, 11:47
        Zgadzam się w 100%
        Małżeństwo zawierają dorośli ludzie, którzy potrafią wziąć odpowiedzialność za to, co tworzą.
        ledzeppelin3 dobrze gada- lepiej płacić za wynajem i zacisnąć pasa, ale za to być na tzw. swoim, bez rodziców i wygodnej szwagierki, której trzeba usługiwać.
        • skanke Re: Szwagierka... 03.12.10, 12:19
          znam historię życia małżęństwa, które budowało dom w ogódku teściowej, mieszkając u niej, a poza tym na tę budowę składała się cała bliższa rodzina, bo tylko mąż pracował. Sielanka skónczyła się , poszło juz o sam projekt, albo bedzie jak mówi teściowa, albo nie daje kasy... wiadomo jak się skoczyło. teściowa ma klucze do "ich" domu.
          • radola1 Troszkę z innej beczki 03.12.10, 12:52
            Znam takie rodziny, które "trzymają się razem" mimo iż dzieci dorosłe i maja pozakladane swoje rodziny. Na tym forum też są takie tematy, że mąż jeździ codziennie do mamy, albo że opowiada o życiu z żoną mamie. Chyba w tej rodzinie są własnie takie "chore więzi".
            Czy w różnych sprawach teściowie słuchają twojego zdania? Czy możesz decydować o sprawach całego domu? Chociaż drobnych. Myślę, że teściowie i ich dzieci czyli twój mąż i szwagierka twożą taki silny układ, że ani ty, ani przyszły mąż szwagierki nie wejdziecie do niego. Zerwanie pępowiny przez męża teściowie zrozunieli tak, że nie potrzebuje już takiej troski z ich strony ani on, ani jego rodzina ale oni go dalej potrzebują do funkcjonowania ukladu. Stąd nieliczenie się z jego czasem i twoimi potrzebami.
            Mąż może mówić że mu to nie pasuje ale tak na prawdę nigdy się z tego nie wyrwie i szwagierka też mimo zamążpójścia z każdą "pierdółką" będzie się zwracała do rodziców i do brata a nie do męża. Lekarstwem na to jest tylko oddzielne i w miarę odległe zamieszkanie.
            • ikame Re: Troszkę z innej beczki 03.12.10, 15:26
              Też znam taką rodzinę. Mama, tata, córka, zięć i ich dziecko. Tylko, że tam wołem roboczym jest matka. Na drugiego woła szykowany był zięć, ale okazał się nieporadny;)
              Córka ma brata, ale ten na szczęście został wyrzucony z domu w czasie studiów. Dzięki temu jest samodzielny (no, luksusu mieszkania we wspólnym domu z rodzicami nie ma, to fakt) i ma normalną rodzinę. Córka zaś jest nadal wożona i niańczona, bo przecież nie da sobie rady; posiada też dwuletnie dziecko, którego wychowaniem zajmują się kochani dziadkowie.
              Miód malina. Brrr
      • marianka_marianka Re: Szwagierka... 03.12.10, 23:05
        ledzeppelin3 napisała:
        " NIEPRAWDA. Oszukujesz samą siebie. Mężczyzna samodzielny nigdy, przenigdy nie ciągnąłby żony, zeby zamieszkała z mamusią pod jednym dachem. "

        Dokładnie tak. I to jeszcze w sytuacji, kiedy mieli możliwość zakosztować samodzielnego życia.
    • ala_bama1 Re: Szwagierka... 03.12.10, 17:18
      chwileczkę to był Twój wybór. Miałaś alternatywę w postaci miasta i sama ją odrzuciłaś. Nie rozumiem Twoich argumentów (sama mieszkam na 4p bez windy w bardzo dużym mieście) i też mam małe dziecko żeby nie było. Da się przeżyć i to całkiem nieźle. Widać pasuje Ci taka sytuacja skoro w niej tkwisz... Wygodnictwo przez Ciebie przemawia, wynająć mieszkanie zawsze można jak się chce.
    • mynikitka Dziękuję wszystkim 03.12.10, 23:40
      za rady! :)

      Szczególne podziękowania należą się jednak kilku osobom za uświadomienie jaki to życiowy błąd popełniliśmy wyprowadzając się z miasta i jak nieudolnie skierowaliśmy nasze losy zamieszkując u rodziców. Oczywiście o żadnej budowie domu mowy nie ma - bo przecież nie ma sensu, małżeństwo nasze się wkrótce rozpadnie ...od jutra zacznę się baczniej przyglądać mężowi bo może faktycznie nie znam człowieka...? Gdy tylko zauważę że liczy się ze zdaniem i uczuciami swoich rodziców wniosę pozew o rozwód. Spakuję siebie i dziecko i wyjedziemy.

      Do miasta rzecz jasna.
      • amolapuglia Re: Dziękuję wszystkim 04.12.10, 12:20
        Chyba źle te rady zrozumiałaś- nie o to chodzi, czy to miasto, wieś, czy przedmieście. Dziewczynom chodziło o to, że skoro przeszkadza Ci sytuacja ze szwagierką i to, jak się z nią obchodzą teściowie, powinniście z mężem i dzieckiem zamieszkać samodzielnie. Sama piszesz, że zachowanie szwagierki jest problemem, więc najlepszym rozwiązaniem sytuacji dla Was, jest samodzielne zamieszkanie. Poza tym uważasz, że to w porządku, że Twój mąż nie potrafi siostrze odmówić i wozi ją wszędzie nawet wtedy, gdy ma inne plany? Chyba coś jednak jest na rzeczy z tą nieodciętą pępowiną...
      • marzeka1 Re: Dziękuję wszystkim 04.12.10, 13:27
        "za rady! :)

        Szczególne podziękowania należą się jednak kilku osobom za uświadomienie jaki to życiowy błąd popełniliśmy wyprowadzając się z miasta i jak nieudolnie skierowaliśmy nasze losy zamieszkując u rodziców. Oczywiście o żadnej budowie domu mowy nie ma - bo przecież nie ma sensu, małżeństwo nasze się wkrótce rozpadnie ...od jutra zacznę się baczniej przyglądać mężowi bo może faktycznie nie znam człowieka...? Gdy tylko zauważę że liczy się ze zdaniem i uczuciami swoich rodziców wniosę pozew o rozwód. Spakuję siebie i dziecko i wyjedziemy.

        Do miasta rzecz jasna."

        - i PO CO ten sarkazm i ironia??? Chcesz, żyj na kupie jak w kołchozie,z teściami, szwagierką, jej mężem, jej dzieckiem, waszym dzieckiem, psem, kotem i chomikiem; mąż niech będzie na prawach "prawie męża" siostry, zal się na różnych forach ot, tak dla zdrowotności i żyj. Bo NIC nie zmienisz, bo do tego, aby po ślubie USAMODZIELNIĆ SIĘ trzeba mieć jaja.
      • bremia Re: Dziękuję wszystkim 04.12.10, 14:05
        Ty pokazałaś na forum czubek góry lodowej, forum ukazało Ci górę w pełnej krasie.
        Zamiast się jej dobrze przyjrzeć obraziłaś się na rzeczywistość i na całe forum.
        Tylko że nie forum żyje w tym młynie teściowo-szwagierskim z upępowionym mężem ale Ty i Twoja rodzina.
        Może warto dorosnąć jednak i zdobyć się na refleksję nad swoim życiem...

      • kol.3 Re: Dziękuję wszystkim 04.12.10, 18:11
        Charakterystyczne jest to, że rodzice nastawieni na stuprocentowe obsługiwanie córki, zrobią wszystko za Twojego męża, byleby tylko on mógł ją też obsługiwać. Czyli rodzice ukierunkowują Twojego męża na obsługę siostry. Czy on się kiedyś zbuntował dla samej zasady?
        • kol.3 Re: Dziękuję wszystkim 04.12.10, 18:22
          Doskonale rozumiem tę sytuację ponieważ mam taką samą kuzynkę, choć tkwimy w innym układzie rodzinnym.. Jak się kobieta odezwie, to ma się wrażenie, że jest niepełnosprawna umysłowo, ale jak się dobrze przyjrzeć jej sytuacji życiowej, to nie ma lepiej ustawionej kobiety na świecie. Jej cała rodzinka pracuje po to, żeby ją obsługiwać, a ona najbardziej na świecie lubi pokazywać palcem, co inni powinni zrobić. Czasem startuje do mnie z jakimś tekstem, i wtedy nie ma dla mnie przyjemniejszej rzeczy niż jej powiedzieć NIE.
          Nauczcie się tego, to wielka przyjemność.
          • ledzeppelin3 Re: Dziękuję wszystkim 05.12.10, 09:25
            Pani miała nadzieję, że wszyscy przejadą się po szwagierce, wyzwą ją od cwanych suk, powspółczują mężusiowi, a jej ulży.
            A tu się towarzystwo złapało za jej życie.
            Trzeba było od razu pisać "napiszcie, że szwagierka to wykorzystująca nas piz..a, napiszcie, proszę". Dwie osoby by napisały: "tak, ale ty masz szwagierkę, biedaczko", upuściłabyś pary i miala na 3 miesiące spokój.
            A tu niestety nie po mysli odpowiedzi, nie po myśli


            Pa
            • pieranka Re: Dziękuję wszystkim 06.12.10, 18:37
              ha, nic dodać nic ująć
            • mynikitka Trzeba wiedzieć kiedy skończyć/ 07.12.10, 01:03
              Pani miała nadzieję że uzyska kilka cennych wskazówek w jaki sposób dać komuś do zrozumienia że nieco nadużywa naszej cierpliwości. Zakładając wątek nie prosiłam ani o współczucie, bynajmniej nie chodziło mi tez o ulgę (?). Nie uważam żeby siostra mojego męża była p...ą i nie oczekiwałam wyzwisk w kierunku członków swojej rodziny.
              Do swojego kłopotu podchodzę z wielkim dystansem, chyba jednak nie na tyle wielkim by czytać niektóre odpowiedzi ze spokojem.

              Po myśli byłoby, gdyby dostęp do internetu mieli tylko ludzie.
              • amolapuglia Re: Trzeba wiedzieć kiedy skończyć/ 07.12.10, 10:05
                Naprawdę niepotrzebnie się unosisz i gniewasz, myślę, że nikt celowo nie chciał ci zrobić przykrości. Jak zauważyłaś, większość osób ci doradza, że najlepszym rozwiązaniem problemu byłoby zamieszkanie osobno i powiedz, czy nie ma w tym ziarna prawdy? Nie wiem, jakich wskazówek oczekiwałaś- oprócz rozwiązania powyżej alternatywą jest chyba tylko rozmowa ze szwagierką i szczere wyłożenie sprawy. Nadal jednak nie rozumiem, czemu twój mąż nie wykazuje choć odrobiny asertywności w momentach, kiedy ma być na skinienie siostry, a nie ma na to czasu lub ochoty. Rozmowa i tyle albo wyprowadzka. To chyba jedyne rady, które możesz usłyszeć w tej sytuacji- ja innych nie mam, przykro mi.
                • ledzeppelin3 Re: Trzeba wiedzieć kiedy skończyć/ 07.12.10, 13:16
                  Ale danie do zrozumienia KOMUŚ (szwagierce) że nieco nadużywa WASZEJ cierpliwości NIC NIE ZMIENI.
                  Bo nie w szwagierce jest problem.
                  I nie w teściowej.
                  Tylko w Twoim mężu przede wszystkim.
                  On nie odciął pępowiny. Powiedzmy, że "delikatnie dacie szwagierce do zrozumienia, że nieco naduzywa Waszej cierpliwości". Powiedzmy, że szwagierka przestanie prosić męża o pomoc częściej, niż raz w miesiącu (nierealne, bo niby dlaczego- ale zróbmy przez chwilę takie założenie). I co z tego? Za najdalej dwa tygodnie okaze się, że trzeba teściową wozić na rehabilitację 3 razy w tygodniu. Albo, że szwagrowi zepsuł się samochód i mąż musi go wozić. Albo, że szwagierki dziecko trzeba zawieźć na basen co najmniej raz w tygodniu. Powiedz mi jeden powód, dla którego rodzina Twojego męża miałaby przestać na nim wisieć. Przeżyją iluminację? Oświecenie?
                  Twój mąż musi odciąć pępowinę.
                  Msicie ustalić granice.
                  Znacznie łatwiej ustala się granice na pewną odległość.
                  Odpowiedz sobie na pytanie: czy wolisz DOM za 20 lat, dwudziestoletnie podporządkowanie i zycie złudzeniami, że "ktoś na pewno zrozumie, iż nadużywa nieco naszej uprzejmości", czy może samodzielne życie w wynajmowanym mieszkaniu. Ew. w swoim i kredyt.
                  I tyle.
                  • amolapuglia Re: Trzeba wiedzieć kiedy skończyć/ 07.12.10, 15:06
                    Zgadzam się, ledzeppelin3, w 100% z Twoją wypowiedzią. Szkoda tylko, że autorka odbiera to jako atak na siebie i nie chce przyjąć konstruktywnej krytyki.
                • mynikitka ... 08.12.10, 23:02
                  zacznę może od tego nie znam bardziej asertywnego człowieka od mojego męża- gdybym wzięła sobie chłopa pierdołę to wątek zatytułowany byłby inaczej :) , on za każdym razem gdy sytuacja tego wymaga mówi że takie zachowanie jest chore- że robią z tej dziewczyny kalekę itd, gdy sytuacja jest już bardzo napięta rodzice przez jakiś czas sami angażują się w załatwianie spraw córki...a potem znów się zaczyna...i tak w kółko.
                  Co do krytyki- wydaje mi się że nie można krytykować sposobu na życie, można się z nim nie zgadzać ale każdy niech sobie żyje jak chce.
                  My podjęliśmy decyzję o wyprowadzce z miasta i tymczasowym zamieszkaniu u teściów, dom jest duży - nie żyjemy (jak to ktoś określił ) w komunie. Mamy do dyspozycji 100m2+poddasze, spokój, ciszę, 200m do lasu, mąż prowadzi tu swoją firmę, ja do miasta mam ok. godz pociągiem- mniej więcej tyle samo co z kabat do centrum metrem.Bywa że z teściami widuję się tylko na podwórku, nie wchodzimy sobie w drogę- mamy siebie tyle ile chcemy. Sielanka....no prawie ;)
                  W dzisiejszych czasach budowy domu nie mierzy się w dziesiątkach lat, jak są pieniądze to zaczynasz wiosną a zimą już mieszkasz . U nas to potrwa trochę dłużej (ale nie lat 20!) bo nie chcemy brać kredytu ( chyba że nerwy nam strzelą). Tyle w kwestii wyjaśnień.
                  Budować chcemy tutaj bo jak już napisałam trzyma nas nie tylko klimat prowincji ale również firma męża. Wątpię że pójście na swoje cokolwiek zmieni- to nadal będzie ta sama miejscowość. Zobaczymy jak się sprawy potoczą po wyjściu szwagierki za mąż.
                  • nowy99 Re: ... 08.12.10, 23:27
                    Mynikitko,
                    skoro piszesz, że mąż posługuje się asertywnością, i nie daje to pożadanych skutków, to znaczy że jego rodzice, z całym szacunkiem dla nich, są namolni, bezczelni i chcą żyć z Wami w tak ścisłej symbiozie. Faktycznie nie ma rady na to, jak im powiedzieć, by dali Wam spokój i pozwolili żyć "osobno". Sama widzisz, że męża uwagi nie przynoszą rezultatu. PO prostu jego rodzice tak a nie inaczej wyobrażają sobie wasze wspólne mieszkanie, w tym jednym domu, a i może w domach osobnych, ale w pobliżu będzie podobnie.
                    Stąd rady by jednak pomyśleć o odseparowaniu się, i liczyć te kilometry, by było ich jak najwięcej.
                    • mynikitka Re: ... 08.12.10, 23:36
                      powiem tak- nie pocieszyłeś mnie tym razem
                      ...ale wiem że masz rację
                  • mandziola Re: ... 09.12.10, 01:12
                    Ja napisze tylko - godzine z Kabat do centrum? Mozliwe - na pieszo:) Metrem to gdzies 20 minut:)
                    • mynikitka Re: ... 09.12.10, 23:16
                      dodaj więc do swoich 20 minut dojazd autobusem do stacji metra. Mi cała ekspedycja zajmowała około 40 min.
                  • amolapuglia Re: ... 09.12.10, 09:40
                    Widzisz sama, że pomimo przestrzeni, dużego domu, super warunków, i tak nie jest idealnie, nawet nie wchodząc sobie z teściami w drogę. Teściowie próbują wam narzucić swój styl życia, i widać, że nie przyjmują do wiadomości faktu, że wy chcielibyście inaczej i że nie akceptujecie ich zachowania względem szwagierki. Skoro twój mąż potrafi powiedzieć nie, a mimo to są zgrzyty (i pewnie będą), ja bym próbowała mimo wszystko zamieszkać dalej (nie optuję za miastem- sama mieszkam na przedmieściach i bardzo sobie chwalę:), po prostu dalej od teściów, odcinając się w ten sposób od ich dziwnych relacji z córką. Pomyśl, czy nie czułabyś się psychicznie lepiej, wiedząc, że nic na was nie ciąży, że nic NIE MUSICIE w związku ze szwagierką, że widujecie się, kiedy chcecie, a nie pod przymusem odwiezenia jej gdzieś tam? Uważam, że jak wprowadzi się szwagierki mąż, wcale nie będzie lepiej (pomimo dużego domu), a gorzej- spadnie wam na głowę kolejna osoba wiecznie potrzebująca pomocy. Jeśli tylko macie jakąkolwiek możliwość budowy domu z dala od teściów, to moja rada- zróbcie tak.
              • hanna26 Re: Trzeba wiedzieć kiedy skończyć/ 08.12.10, 01:25
                > Pani miała nadzieję że uzyska kilka cennych wskazówek w jaki sposób dać komuś d
                > o zrozumienia że nieco nadużywa naszej cierpliwości.

                Jeżeli naprawdę chciałaś uzyskać tylko taką informację, to z całą pewnością pomyliłaś forum. Jest bardzo prężnie działające forum Savoir vivre (nawet dwa, bo jedno eksperckie), i tam właśnie powinnaś się udać po podobnego typu poradę. Tutaj uzyskałaś jedynie poradę życiową, jak uporać się z problemem wykorzystywania Twojego męża przez rodzinę, przy całkowitym braku asertywności tegoż męża. Jeżeli takiej rady nie oczekiwałaś i chcesz jedynie w grzeczny i kulturalny sposób zwrócić uwagę teściom i szwagierce, to MZ możesz użyć np. takiej formuły: "Przepraszam Cię bardzo, ale w tej chwili nie możemy tak często się angażować w pomoc dla Ciebie/dla X (zależy, z kim będziesz rozmawiać i komu chcesz to dać do zrozumienia - teściowej czy szwagierce). Nasze dziecko wymaga teraz więcej uwagi, narzeczony X na pewno chętnie przejmie wszystkie obowiązki, w końcu jest ojcem... itd."
                Moim zdaniem skutku nie będzie to miało absolutnie rzadnego i stan, który opisałaś nadal będzie miał miejsce - ale o tym, jak widać, musisz się dopiero sama przekonać.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka