tak wiem, mam slabosc do bizutow, tanie moga byc byle byly... no i
przez te 30 lat troche mi sie uzbieralo
nie wszystko niestety na tyle tanie aby ladowac na frachtowca albo
wysylac poczta... no wiec niech idzie w moj bagaz reczny na samolot
najpierw byl klopot z pakowaniem: drobiazgi nie zmiescily sie w
torebce, wiec desygnowalam wieksza torbe... w koncu zmiescily sie,
nie wszystkie, w takiej walizeczce na kolkach... i tutaj koniec
bagazu recznego, bo jeszcze caly bursztyn musze gdzies upchac, ale
mi zadna linia lotnicza nie pozwoli wziac dwoch toreb jako bagaz
reczny, torba ubraniowa to tez bagaz reczny, przeciez nie bede futer
slac frachtem... no jednym slowem przez te bizuty teraz musze zostac
tutaj, albo je rozdac ubogim
kurcze, ja to chyba powinnam dostac Nobla w dziedzinie robienia
sobie samej klopotow