Od poczatku maja trwa u mnie w miescie "szalenstwo europejskie" - festiwal kultury panstw - miast blizniaczych.
Stalam sie wlasnie poniekad jego...ofiara.
Mianowicie od lat "wspieram" znajoma z Uniwersytetu i Rady Miejskiej tlumaczac jej "z polskiego (i francuskiego) na "nasze" rozne polskie aktualnosci.
W rewanzu owa pani rajca zaprosila mnie do uczestnictwa w roznych imprezach, miedzy innymi wystawie filatelistycznej (mialam okazje pokazac ulamek mega-kolekcji mojego "Autora" ) i wczoraj w "wieczorze irlandzkim".Jechalam na to bardzo niechetnie, wlasciwie, gdyby nie dana Olivii obietnica to najchetniej bym "olala".
I popelnila bym duzy blad.Impreza okazala sie rewelacynja, zwlaszcza, jak na skale mojej" prowincji"

Juz przed Osiedlowym Centrum Kultury gdzie sie toto mialo odbyc zaskoczyl nas wystep w wykonaniu najlepszego lokalnego zespolu folklorystycznego "Brise d'Anjou" - niezla muizyka i tance dobrane przez wzglad na "gospodarzy" - Irlandczykow w stylu celtyckim, ktory wielbie, troche spiewek flisakow Loary, swietne koktaile powitalne po czym kolacja oczywiscie z etykietka kuchni irlandzkiej, niestety ta mi nie posluzyla, chorowalam wieksza czesc nocy.
Na koniec znowu "piesni i tance" w wykonaniu "Bryzy"i tercetu irlandzkiego i tu juz bylo apogeum kultury celtyckiej.
Wstawiam pare fotek a jak przypadkiem odkryje metode to moze pod koniec dnia i jakas video mi sie uda.