Dodaj do ulubionych

Kolejny mit obalony ! ; )))

04.07.05, 17:32
"Polski wywiad miał niezaprzeczalny wkład w zwycięstwo w II Wojnie Światowej"
pi, IAR 04-07-2005, ostatnia aktualizacja 04-07-2005 14:15

Szefowie dyplomacji Polski i Wielkiej Brytanii uroczyście zaprezentowali w
Londynie raport Polsko-Brytyjskiej Komisji Historycznej o współpracy wywiadów
obu państw podczas II wojny światowej
Wiceprzewodniczący komisji, profesor Jan Ciechanowski, powiedział, że
brytyjscy historycy w końcu przyznali, że rozszyfrowanie niemieckiej Enigmy
przez polskich kryptologów w dużej mierze przyczyniło się do zwycięstwa
Brytyjczyków w bitwie o Atlantyk, w bitwie pod Al-Alamain oraz w czasie
kampanii włoskiej i francuskiej w 1944 r. Dodał, że dzięki Enigmie alianci
znali właściwie najtajniejsze plany i zamiary Hitlera.
Profesor Ciechanowski stwierdził, że przez całą wojnę brytyjski wywiad MI6 nie
miał ani jednego agenta w Rzeszy Niemieckiej. A do początku roku 1941 roku -
poza swoimi bazami w Szwecji i w Szwajcarii - był właściwie nieobecny w
Europie zachodniej i centralnej. W tym czasie zaś, polskie siatki wywiadowcze
działały już między innymi w Belgii, Holandii i we Francji. To dzięki nim
Brytyjczycy zaczęli odbudowywać swój potencjał wywiadowczy.
Według historyków, z prawdą historyczną trudno będzie przebić się do zbiorowej
świadomości społeczeństw zachodnich, które swoją wiedzę o Enigmie czerpią
głównie z sensacyjnej literatury i holywoodzkiej interpretacji II wojny
światowej. Rola Polaków jest w nich pomijana, a nawet zafałszowana.
Angielsko-Polska Komisja Historyczna została powołana w 2000 roku z inicjatywy
Jana Nowaka Jeziorańskiego oraz premierów Jerzego Buzka i Tony'ego Blaira.
Zespół kilkunastu historyków korzystał z dokumentów angielskich i polskich
znajdujących się w Londynie. Brytyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych
umożliwiło uzyskanie dostępu do archiwów brytyjskiego wywiadu na potrzeby prac
nad raportem.
Obserwuj wątek
    • sss9 Re: Kolejny mit obalony ! ; ))) 04.07.05, 17:34
      b. na reanimacji... ; )
      • Gość: b. Re: Kolejny mit obalony ! ; ))) IP: *.dip.t-dialin.net 04.07.05, 18:03
        sss9 napisał: sss9 napisał:

        > b. na reanimacji... ; )

        W dniach (21-24.IX.2004) do Berlina wyruszyła specjalna ekipa demitologizacyjna,
        w skład której wszedł redaktor Wojciech Rusinek i specjalny wysłannik Rafał
        Szyma. Mimo porywistego wiatru udało im się wdrapać na Bramę Brandenburską i
        ustalić, że nie ma tam rogatywki pozostawionej przez załogę Rudego. Poszukiwania
        kultowego obiektu podjęte w klubach polonijnych również nie przyniosły rezultatu.
    • Gość: ???!!! polska piata kolumna :) IP: *.dip0.t-ipconnect.de 04.07.05, 18:09
      czyzbys chcial przez to powiedziec, ze polska piata kolumna zalatwila niemiszkow
      od wewnatrz?
      :)
      • Gość: Niemiec Re: Niemiecki kanclerz IP: *.dip.t-dialin.net 04.07.05, 18:32
        W artykule opublikowanym dzisiaj w ponadregionalnym dzienniku „Die Welt”
        wiceprzewodniczący chadeckiego klubu parlamentarnego w Bundestagu Wolfgang
        Schaeuble napisał, że zorganizowanie i udział w uroczystościach z okazji 750-ej
        rocznicy istnienia Królewca, wymaga wielkiego wyczucia doniosłości historycznej
        i politycznej tych obchodów. „My, Niemcy, zdajemy sobie sprawę z
        odpowiedzialności, jaką ponosimy za los narodów zamieszkałych w tym regionie.
        Przyznanie się do tego jest czymś niepodzielnym i nie może się ograniczać, w
        zależności od akurat pasującej okazji, do stosunków z tym lub innym krajem.
        Nierozłączną częścią składową wiarygodności polityki niemieckiej musi być
        raczej daleko idąca odpowiedzialność historyczna” – czytamy w artykule
        Wolfganga Schaeuble. Oznacza to, że odpowiednia polityka musi łączyć w sobie
        trzy elementy: opowiedzenie się za naszym własnym dziedzictwem „Koenigsberg”,
        przyjazne znaki historycznej odpowiedzialności wobec Rosji i równie wyraźne
        znaki wobec Polski i państw bałtyckich, a wszystko to w celu zapewnienia dobrej
        przyszłości temu nawiedzonemu niegdyś przez nieszczęścia regionowi Europy.

        Niemiecki kanclerz musi to pojmować i zabiegać o to, żeby krąg uczestników
        uroczystości odpowiadał znaczeniu rocznicy. Zdaniem chadeckiego polityka,
        Gerhard Schroeder tego nie pojmuje. A przecież wczorajsze obchody w
        Swietłogorsku stanowiły jedyną swego rodzaju szansę do zademonstrowania
        europejskiej solidarności, tego, że dobre stosunki między niemieckim kanclerzem
        a rosyjskim prezydentem nie powinny stanowić dla wschodnich partnerów w UE
        powodu do zaniepokojenia. Ten najnowszy etap „niemieckiej drogi” Schroedera
        świadczy o przerażającym braku wyczucia historii i polityki europejskiej oraz o
        braku politycznego taktu – napisał Schaeuble.

        Kanclerz Gerhard Schroeder oświadczył ze swej strony, że nie tylko on czuje się
        poruszony uroczystościami w Kalinigradzie: „Także bardzo wielu ludzi w
        Niemczech czuje się nimi poruszonych, ludzi, którzy mają dobre, jak również
        straszne wspomnienia związane z wojną, wywołaną przez faszystowskie Niemcy. Dla
        nich to miasto, które jest dzisiaj miastem rosyjskim i nazywa się Kalinigrad,
        pozostało w sercach Koenigsbergiem. Można to zrozumieć zdając sobie
        równocześnie sprawę z tego, że terytorialna integralność tego regionu nigdy nie
        zostanie zakwestionowana" - stwierdził Schroeder.
        • Gość: !!!??? Re: Niemiecki kanclerz IP: *.dip0.t-ipconnect.de 04.07.05, 20:43
          ty niemiaszek!!! czy to byla odpowiedz na moje pytanie?
    • Gość: ballest Re: Kto ma allergie na niemcow IP: *.dip.t-dialin.net 04.07.05, 18:34
      Na temat wizyty kanclerza Schroedera w Stanach Zjednoczonych we FRANKFURTER
      ALLGEMEINE ZEITUNG czytamy: „Brakuje tylko, żeby Schroeder przedstawił
      ofensywne europejskie propozycje i ostrzegł przed przesadzonymi sankcjami.
      Czasami wydaje się on wierzyć, że rząd Busha przeoczył polityczne zaangażowanie
      w Iranie, ponieważ mógł zastosować swoje ulubione rozwiązanie, jakim jest
      konfrontacja. Dlatego bardzo dziwnie brzmią ostrzeżenia Schroedera. Po teście
      jakim były zaproponowane tematy wyborcze widać, że są one podobne do tych jakie
      były już trzy lata temu. Ostrzeżenia te są znakiem, że jakiekolwiek
      konsekwencje nie zostały przewidziane w repertuarze kanclerza. Jest wręcz
      odwrotnie - trudno sobie wyobrazić, że Bush da Schroederowi prezent, który
      pomoże mu w jesiennych wyborach, w postaci miejsca dla Niemiec w Radzie
      Bezpieczeństwa ONZ.”

      Podobny aspekt podnosi DIE WELT: „Kanclerz Schroeder przeżywa w Waszyngtonie
      podwójną utratę znaczenia. Po pierwsze - dla Amerykanów są teraz ważniejsze
      tematy niż europejskie, dlatego starania kanclerza o miejsce w Radzie
      Bezpieczeństwa są w zasadzie beznadziejne. Po drugie - Niemcy do dziś nie
      zadeklarowali, dlaczego miejsce w tym gremium jest dla nich tak ważne i jak
      będzie wyglądać ich polityka jako stałego członka Rady. Odnoszą wrażenie, że
      Schreoder chce członkostwa w nowojorskim klubie jedynie jako symbolu. Nie
      powinno więc dziwić, że kanclerz wraca do Berlina z pustymi rękami.”

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka