Dodaj do ulubionych

Pracowity poniedziałek

11.07.11, 20:08
Wykopaliśmy, wraz z moim wnuczkiem, czosnek zimowy. Ładny urósł :) W tym roku zrobiłam tak, jak moi Rodzice robili odkąd pamiętam. Jesienią, sadząc czosnek zrobiłam większe odstępy między rządkami. W maju między rządki czosnkowe (i cebulowe też) wsiałam marchewkę. Teraz wyrwałam czosnek, przerwałam marchewkę i dałam jej trochę granulowanego obornika. Zobaczymy jaka zdąży urosnąć do zimy. Mój pomocnik dzielnie się spisał. Był cały dumny z siebie :) Ogród to dla takiego ciekawskiego malca to niekończące się źródło poznawania świata. Poza tym po groszku posadziłam pory, brokuły i kalafiory, fasolkę szparagową. Po szalotce posadziłam kalarepkę i wysiałam kolejny raz koperek. Zmęczyłam się, ale jestem zadowolona :)
Obserwuj wątek
    • lellapolella Re: Pracowity poniedziałek 11.07.11, 23:11
      ogrodowanie ogrodowaniem, Dorkasz, ale jak ty babciujesz!
      • leloop Re: Pracowity poniedziałek 11.07.11, 23:35
        właśnie Dorkasz, lepsza z Ciebie babcia niż ze mnie matka, masz cierpliwość do młodzieży :)
        moje ewentualnie zainteresują się dżdżownicą, wyrywanie chwastów jakoś im nie podchodzi ;)
        • hesperia1 Re: Pracowity poniedziałek 12.07.11, 08:11
          A ja chwast z cichacza wyrywam "bo to też roślina".
          Dorkasz,właśnie produkujesz najwspanialsze wspomnienia Małemu:)
          • asta6265 Re: Pracowity poniedziałek 12.07.11, 09:56
            No to kawał dobrej roboty odwaliliście. Super, że małego ciągnie do ogródka, mój Błażej też mały ogrodniki we wszystkim chce mi pomagać, ale niestety nieraz jestem nerwowa, bo chcę zrobić szybciej, a przy nim się nie da, ale cóż:)
            • yoma Re: Pracowity poniedziałek 12.07.11, 10:09
              No to powiem, że nasz młody poczuł się szalenie odpowiedzialny za ten pas zieleni przy firmie, cośmy mu dali do skopania celem zarobienia na rower. Oznajmił, że to on już będzie o to dbał, po skopaniu też. Horpyno, co urośnie w cieniu na glinie? :)
              • horpyna4 Re: Pracowity poniedziałek 12.07.11, 13:22
                Z krzewów np. złotlin, hortensje, mahonia. Pnącze - dławisz. Runianka japońska jak głupia się rozrasta w takich warunkach. Skalnica cienista, ułudka, marzanka wonna. Konwalie, kopytnik, bergenia, epimedium. Z nieco wyższych: języczka Przewalskiego, astilbe, parzydło, pluskwica, powojnik rurkowaty, rodgersja... no i paprocie, zwłaszcza ta cholerna onoklea.
                • yoma Re: Pracowity poniedziałek 12.07.11, 13:24
                  Dzięki piękne. No to niech projektuje :)
                  • dorkasz1 Re: Pracowity poniedziałek 12.07.11, 15:11
                    Kochane Moje, ja po prostu bardzo lubię dzieci. W każdym wieku, nawet jak się zbliżają do "trzydziestki". Gdy moi Chłopcy byli mali moja Mamcia mówiła, że w butach do nieba pójdę, tyle miałam do nich cierpliwości. I teraz mi się nie zmieniło. Uwielbiam patrzeć na dziecko, które poznaje świat. I to nie tylko na takie 5 letnie :) Ale czasem pozwalam sobie na to, aby być zmęczona, więc to że lubię, nie oznacza, że pozwalam sobie wchodzić na głowę. Nie jestem babcią, która na wszystko pozwala. Taka była też moja Mama jako babcia i to zdawało egzamin :)
                    A Yoma jako przyszywana Mama też "daje radę" :) A to zdecydowanie trudniejsza rola niż moja babciowa.
                    • yoma Re: Pracowity poniedziałek 12.07.11, 15:27
                      Dzięki Dorkasz, ale ja się jednak ograniczam. Ja mogę służyć radą i pomocą wedle rozeznania tudzież wsparciem i rękawem, ale gros wychowania niech spoczywa na ojcu, bo ja jednak matką nie jestem.
                      • dorkasz1 Re: Pracowity poniedziałek 12.07.11, 15:39
                        No ja do wychowania też się nie wtrącam. Chodziło mi tylko o to, że moja rola jako babci jest jednoznaczna i prosta. Twoja, jako narzeczonej taty, jest trudniejsza. Często, niezależnie od tego jak dawno rodzice się rozstali, dzieci łudzą się, że jednak się zejdą i traktują każdego partnera jak wroga. Dobrze, że Tobie udało się tego uniknąć.
                        • yoma Re: Pracowity poniedziałek 13.07.11, 19:28
                          Prawda jest. Miałam takiego szefa, złotego człowieka. Wdowiec, dwójka nastoletnich dzieci. I te dzieci nie pozwalały mu nawet spojrzeć na jakąkolwiek kobietę, pamięć mamusi szargasz! Nieszczęśnik miał kobietę i ukrywał ją wszelkimi siłami...
                          • newill6 Re: Pracowity poniedziałek 13.07.11, 19:54
                            nieszczęśnik?..tak sądzisz...a może mu zazdrościłaś...a może nie sadziłas że facet może coś wielkiego przezywa?...:)
                            • dorkasz1 Re: Pracowity poniedziałek 13.07.11, 20:13
                              Nie bardzo rozumiem czego można byłoby mu zazdrościć? Tragedii, którą przeżył? Czy tego, że dzieci rościły sobie prawo do układania jego życia? Tym bardziej to smutne, że pewnie za kilka lat poszły sobie w świat nie zastanawiając się nad tym co teraz ojciec ma ze sobą zrobić...
                              • newill6 Re: Pracowity poniedziałek 13.07.11, 20:31
                                nie rozumiesz...bo nie jesteś facetem...układac wersji nie warto,,,może byc ich kilka ,,dobre także.
                                • lellapolella Re: Pracowity poniedziałek 13.07.11, 22:26
                                  Newill, słonko, ale Yoma wyraźnie napisała, że gość kobietę miał lecz ją ukrywał, co eliminuje wątek romantyczno- pogrobowy.
                                  Nie, nie rozumiemy facetów za grosz, w końcu byli tylko prototypem przy tworzeniu człowieka, sam Stwórca udoskonalił swoje dzieło, majstrując kobitkę. Ale lubimy was i tak;)
                                  • yoma Re: Pracowity poniedziałek 14.07.11, 17:55
                                    Szczerze mówiąc, też nie kumię osso. A Leszeczek był świętym człowiekiem (pewnie nadal jest, bo z dobrego człowieka skurczysyna nie zrobisz) i mojej dobrej o nim pamięci szargać nie pozwolę, o.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka