Dodaj do ulubionych

imprezowy fobik?

26.12.07, 13:24
Cześć.
Jestem tu nowy i chciałbym napisac trochę o sobie i tym, jak radze
sobie z fs.
Przeczytałem większość postów na tym forum i muszę przyznać, że pod
względem objawów jestem chyba jednym z gorszych przypadków, bo
niektórzy piszą np, że nie trzęsa im się rece, nie łzawia oczy, ja
mam dosłownie wszystkie objawy jakie tylko są w tej fobii możliwe,
poza wymiotami i mdleniem (choc czasem bywa blisko).
Wśród ludzi czuję sie oczywiscie okropnie, ale paradoksalnie nie
wiem jak to napisac, lubie ich, nienawidze siedzieć i zmaulać sie w
domu, gdy wiem, ze znajomi się bawią. Tak tak, mam znajomych,
niewielu, kilkanaście, kilkadizesiąt osób, jak na fobika to moim
zdaniem bardzo dużo. Chodze co jakis czas na koncerty, prawie co
weekend jestem w jakims pubie, ....ba, mam nawet zamiar iść na
sylwestra, zaprosili mnie znajomi.
Wiem, powiecie, ze to wszystko wygląda dziwnie, ze ściemniam, że
jestem zdrowy, niestety nie. Męczę się z lękami i strachem od kilku
lat, ale dopiero niedawno byłem pierwszy raz u lekarza, stwierdził
fobie społeczną i hm, zdolnośc do okresowego popadania w depresję.
Od jakiegoś czasu biorę leki, poza poceniem się dłoni i bolem głowy
nic nie pomagaja, ale biorę dopiero tydzien.
Jak sobie radzę w zyciu codziennym, wręcz towarzyskim jakie tutaj
opisałem?
Do baru idzie sie pic piwo, mi po 3 przestaja sie trześć dłonie,
czuje się spokojniej, staję się weselszy, choc nigdy sie nie upijam,
bo większośc wypitego alkoholu strawia mój strach. Tak samo jest z
koncertami, i innymi wyjsciami towarzyskimi, które zawsze łączą sie
z jakimś piwkiem.
Wiem, skrytykujecie mnie, że zostane, albo już jestme alkoholikiem.
Nacodzień niepiję wcale, jak siedzę tydzień w domu niepiję nic.
Ale niestety inaczej niepotrafię, inaczej się nie da, mam
swiadomość, że takei życie moze mnie wykonczyć... ale puki moge bedę
chyba tak funkcjonował, to droga do nikąd, to jaki rodzaj
kamuflowania się, ale inaczej sie nie da... ba, powiem ostro, że
wolał bym się na serio zachlać niż wegetować jak warzywo...
Pozdrawiam, TikTak.
Obserwuj wątek
    • fobikspoleczny Re: imprezowy fobik? 26.12.07, 13:59
      A ile Ty masz latek TikTaku?

      Bo ja, jak miałem tak 16-20 to jeździłem co roku na Przystanki
      Woodstock, warsztaty bluesowe w Bolesławcu, na Sopot Rock Festiwal
      itp. itd - nie mówiąc już, że jednej nocy zaliczałem po kilka pubów
      ( mój rekord to 11 ), albo 2-3 koncerty jednego dnia.
      Miałem choppera - kumpli z klubu harley'owego B-20 i kumpla z knajpą
      motocyklową na Helu ( pólwyspie, bo niektórzy mówili, że jest z
      piekła rodem, jak mówił J'm from Hel ) gdzie człapaliśmy się na
      wolnoobrotowcach co roku kilkudziesięcio osobową kawalkadą.
      Ja mam teraz lat 28 ( 79' ) i powiem Ci, że odkąd skończyłem szkołę
      i poszedłem do pracy - to jeśli chodzi o kantakty z innymi - jest
      tylko coraz gorzej - człowiek samotnieje w zastraszającym tempie.

      Aczkolwiek z fobią jest tak samo jak z osobowością ( bo przecież
      sama fobia to lękowe zaburzenie osobowości )- nigdy nie ma dwóch
      zupełnie takich samych...
      • tiktak100 Re: imprezowy fobik? 26.12.07, 14:59
        mam 21 lat, całe gimnazjum, liceum siedziałem w domu, w sumie zero
        znajomych, sam... dopiero na studiach dałem namówić się na pierwsze
        wyjścia, imprezy, poznałem trochę ludzi, jest cięzko, czasami
        bardzo, ale staram się jak moge mieć jakis kontakt z ludzmi.
        Siedzenie w domu nic niepomoże, pomóc mogą tylko ludzi, znajomi, 2,
        3 naprawdę zaufane osoby.
        Co do Woodstocka co roku znajomi namawiali mnie na tą impreze, ale
        jednak wyjazd tak daleko, i przebywanie tma kilka dni, to było by
        dla mnie juz zbyt uciażliwe, ograniczam się raczej do imprez w moim
        mieście.
        Piszesz, że teraz jest coraz gorzej. Ja muszę przyząć, że niestety
        zauważam u siebie coś podobnego. W liceum miałem 100% obecności,
        byłem dosc aktywny, oczywiscie bło to trudne, ale jakos dawąłem
        rade. Teraz an studiach jest fatalnie, pełno nieobecności,
        nieciekawa sytuacja, kilka razy miałem juz rezygnowac, mimo, zę to
        trzeci rok, tak naprawde nie wiem czy wytrwam do konca. Odkąd byłem
        u lekarza, biorę leki, czesiej myślę o fobii, i bardziej mi ona
        dokucza :(
      • ansie1 Re: imprezowy fobik? 12.01.08, 20:06
        Ja jestem w podobnej sytuacji.

        Byłam wesołym dzieckiem tzw. powsinogą. Nie można mnie było utrzymać
        w domu. Jako nastolatka bywałam na imprezach, festiwalach, chodziłam
        ze znajomymi do pubów itd. Nie byłam duszą towarzystwa ale
        przebywanie z ludźmi generalnie sprawiał mi przyjemność. W ogólniaku
        zaczęło coś się ze mną dziać niedobrego. Spadało poczucie własnej
        wartości. Porównywałam się do innych i wychodziło mi ciągle na
        minus. Pojawiły się trudności w nawiązywaniu kontaktów z ludźmi,
        nieśmiałośc i obawy, że wszyscy mnie ciągle oceniają. Ale jeszcze
        nie było tak źle.

        Po ogólniaku -wiadomo- studia, gdzie problem zaczął nasilać się.
        Jechałam niby na zajęcia a wracałam do domu po paru godzinach
        wałęsania się z jakimiś wymyślonym usprawiedliwieniem. W rezultacie
        trzy razy rozpoczynałam studia. Ostatnie były zaoczne i tylko
        dlatego je skończyłam. Pracę też kilkakrotnie zmieniałam

        Coraz trudniej było mnie wyciągnąć na imprezę, na spotkanie ze
        znajomymi,unikałam rodzinnych uroczystości, zamykałam się w pokoju.
        Odsunęłam się od wszystkich nawet od mojej bardzo dobrej koleżanki.
        Teraz to już mam fobię społeczną w pełnej krasie. Były próby walki z
        tą paskudną przypadłością ale ona ciągle wracała.

        Obecnie znowu jestem w dołku, z którego postanowiłam się wydobyć.
        Dobre i to. Mi zawsze pomagały wyjazdy do innego miasta lub kraju,
        podjęcie nowej pracy i świadomość, że muszę liczyć tylko na siebie.
        W tych okresach trochę odżywałam choć tylko na moment. A kiedy już
        nie radziłam sobie z moja fobią wracałam do rodzinnego domu.
        Wmawiałam sobie, że to tylko na chwilę by zregenerować siły do
        dalszej walki. Niestety, zazwyczaj bywało odwrotnie. Pogrążałam się
        w swojej niemocy czyt. depresji. Rodzice wcale mi nie pomagają
        przyjmując za każdym razem i traktując jak bezradne dziecko. Gdyby
        mi nakazali z pełną stanowczością, że mam się wyprowadzić i
        usamodzielnić,to może bym się nawet wyleczyła. Ale oni są za dobrzy
        dla mnie. Kochają mnie i chronią. Taką starą krowę. Ciągle mnie
        męczy to, że ich wykorzystuję, wprawdzie nie finansowo (chociaż tak
        też bywało). Z drugiej strony w domu duszę się, rodzina działa mi na
        nerwy ale nie mam siły wywać się z tego zaklętego kręgu.

        Teraz jestem gotowa do podjęcia walki z fobią. Stwierdziłam, że
        ludzie jednak są mi potrzebni do życia. Kiedyś wmawiałam sobie, że
        jest odwrotnie.
        Głównie zależy mi na tym, żeby mieć kilku dobrych znajomych bądź
        przyjaciół niż na akceptacji ze strony wszystkich dookoła. Muszę
        przestać myśleć o tym co inni myślą o mnie, bo to najbardziej
        zatruwa mi umysł i blokuje przed tym, żeby żyć normalnie z innymi
        ludźmi.

        Też tak macie?


        Życzę powodzenia sobie i innym.
    • tiktak100 Re: imprezowy fobik? 12.01.08, 21:09
      Nie, ten mój post jest juz mało aktualny, ostatnio sporo sie
      zmieniło, na niekorzyść!!! Głowna przyczyna jest taka, zę rzuciła
      mnie dziewczyna, moja wielka jedyna miłośc, nigdy już sobie tego
      niedaruję... druga przyczyna to ten pieprzony Seronil, biore juz 20
      dni, ludzie neibierzecie tego szitu, ja sie czuje po nim tlyko
      gorzej, w poniedziałek lece do lekarza po coś innego, objawy sie
      nasiliły, wypićie piwka przyd wyjsciem z domu juz niepomaga,
      niewychodze już na impry, tęsknie za dziewczyną, myslę, by wziąc
      urlop dziekaski na uczleni, zycie stało się ostatnio jeszcze
      bardziej neiznosci, eh, źle jest :(((((
      • ansie1 Re: imprezowy fobik? 12.01.08, 22:04
        Hej.
        Moja wypowiedź była bardziej skierowana do Fobikaspołecznego bo
        zauważyłam, że nasza historia zwiazana z FS miała na początku
        podobny przebieg.

        Ale widzę, że zachowywałam się w niektórych sytuacjach tak samo jak
        Ty Tiktaku. Przerywane studia,dziekanki, wspomaganie się alkoholem,
        chwilowe poprawy i przekonanie, że już jestem na drodze zwycięstwa,
        by za chwilę wrócić do starej dobrej przyjaciółki- fobii społecznej.

        Jestem trochę starsza i mam dłuższy starz w życiu z FS dlatego
        radzę, Ci nie bierz dziekanki bo totalna izolacja jeszcze bardziej
        Cię dobije. Tak naprawdę tylko kontakty z ludźmi mogą nas z tego
        wyleczyć. Im częściej i więcej tym lepiej. Oswajanie się z nimi tj.
        ludźmi w/g mnie to podstawa. Wiem, wiem, że jest ciężko.
        Jeżeli przemogłeś się kiedyś i zacząłeś chodzić
        na imprezy i nawet dobrze się na nich czułeś to rób to dalej. Może
        tym razem idź w inne miejsca na innego typu spotkania. Może się
        dzięki temu znowu rozkręcisz. Wiem to z własnego doświadczenia.


        Próbujesz radzić sobie z problemem przy pomocy chemii, alkoholu itp.
        Zdaje mi sie, że to nie przyniesie pożądanego skutku. A jeżeli już,
        to na chwilę. Sam się o tym przekonujesz na własnej skórze, to po co
        masz sie faszerować kolejnym świństwem? Ono tylko otumania. Ja np.
        chcę wyjść z tego dzięki sobie, w pełni świadoma ewentualnie z
        pomocą jakiejś mądrej osoby. Mam duże opory przed tabletkami. Na
        szczęście już dawno poradziłam sobie z alkoholem.


        Co do rozstania z dziewczyną to Ci nie za wiele doradzę. Nie znam
        Ciebie, jej, ani Waszej sytuacji. Być może jak Ci się polepszy to
        ona do Ciebie wróci. Jedno wiem czas leczy rany.

        Jeszcze raz życzę Tobie oraz sobie i innym powodzenia
        Pzdr
        • fobikspoleczny Filozofia fobika ( w skrócie " FF " ) 12.01.08, 23:47
          A po jasną cholerę ma wracać?
          Jakby naprawdę go kochała, to by została - mimowszystko.
          Tak,tak, wiem... najlepiej jest doradzać innym, gdy sobie samemu nie
          umie się pomóc.
          Zresztą - po co komu miłość?
          Aaaaa tak- wiem- wrodzony idealizm.
          Wszyscy srają na miłość, tylko nie fobicy.
          ...A tu fobik pragnie "być kochanym", "mieć oparcie"...
          "Zdrowi ludzie" mowią, że miłość, to słabość; a ten co kocha jest
          frajerem ( dającym się łatwo " wycyckać ").

          Jaki ten świat jest porąbany.

          • ansie1 Re: Filozofia fobika ( w skrócie " FF " ) 13.01.08, 01:17
            Wydaje mi się, że Tiktak jako porzucony jest jeszcze w fazie
            rozpaczy i nie chciałam go dobijać pisząc aby zapomniał i dał sobie
            spokój z tą dziewczyną. I masz. Stało się. Napisałam to.

            Ale poważnie mówiąc jeżeli "miłość" może dać mu siłę do walki z
            fobią to niech jej szuka, zdobywa. Każdemu co innego pomaga. Bywają
            jednak takie okolicznośći i problemy, że ludzie nawet bardzo
            kochając odchodzą. Jestem w stanie to zrozumieć. Nie wiemy co było
            przyczyna ich rozstania.

            Już wcześniej pisałam, że w moim przypadku najważniejsze jest by
            mieć przyjaciół dobrych, sprawdzonych. Na tym wolę się skupić i
            radzę to innym z fobią społeczną. Oczywiście nic na siłę.

            A miłość, cóż nigdy jej nie zaznałam i jakoś nie szukam. Ogłupia ale
            nie czyni ludzi słabymi. Myślę, że wręcz odwrotnie.

            Ps. Fobikuspołeczny, jakaż nerwowa reakcja?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka