andrzej585858
23.10.15, 20:11
Nie warto poddawac się histerii. Nienawiść nigdy nie jest dobrym doradcą, podobnie jak zmuszanie w imię tzw. poprawności politycznej, społeczenstwa do myslenia i zachowywania się zgodnie z jednym wzorcem, oczywiście zgodnym z tym co jest uwazane za postepowe i nowoczesne.
Nienawiśc skutkuje tym że neguje się zasady demokracji w imie demokracji gdyż glosowanie na tych ktorzy osmielaja sie miec inne poglądy niz te lansowane oznacza że nalezy sie do osob o ciasnych horyzontach , ba - czasem wręcz chorych psychicznie bo i takie glosy słychać.
"Strach redakcji Michnika zagląda głęboko w oczy. Dziennikarze „GW” przestali zdaje się kontaktować i oderwali się zupełnie od realnego świata. W najnowszym numerze periodyk przekracza znacząco granice śmieszności.
Stawką tych wyborów jest sama demokracja
— ostrzega w tekście „odredakcyjnym” „GW”.
W swoim żałosnym straszeniu PiS-em gazeta z Czerskiej posługuje się tak niedorzecznymi uwagami jak ostrzeżenie:
Jeśli PiS zdobędzie pełnie władzy, narzuci dyktaturę większości.
Czyżby demokracja nie była właśnie dyktaturą większości? W GW poczucie istoty demokracji jest zdaje się bardzo słabe. Redakcja wskazuje jednoznacznie, że demokracja jest wtedy, jak Polacy głosują tak, jak Czerska chce.
Zwycięstwo PiS może zagrozić demokracji. Stanowisko „Wyborczej” wynika z naszej 26-letniej historii i z wartości, które uważamy za najważniejsze. To demokracja parlamentarna, wolny rynek, sprawiedliwość społeczna, integracja europejska, tolerancja światopoglądowa, wolność jednostki i prawa człowieka. Jako spadkobiercy przedsierpniowej opozycji demokratycznej i ruchu „Solidarność” jesteśmy do tych wartości przywiązani
— wskazuje gazeta Michnika w swoim tekście, chętnie posiłkując się ideami „Solidarności”, z którymi ma niewiele wspólnego. Redakcja przekonuje, że wygrana partii Jarosława Kaczyńskiego będzie końcem wartości typowych dla demokracji.
Co szczególnie niesmaczne redakcja zdaje się przeciwstawiać śp. Lecha Kaczyńskiego jego bratu, prezesowi PiS. W tekście czytamy, że tragicznie zmarły prezydent, atakowany bezpardonowo przez media w Polsce, „był patriotą, a nie nacjonalistą”, co gazetka z Czerskiej docenia.
Pochwalaliśmy niektóre przedsięwzięcia prezydenta Lecha Kaczyńskiego: odważną obronę Gruzji zaatakowanej przez Rosję Putina, wsparcie dla demokracji na Ukrainie i pojednania z Ukraińcami oraz wolny od kompleksów dialog polsko-żydowski. Prezydent Kaczyński był patriotą, ale nie nacjonalistą. Docenialiśmy to
— pisze redakcja.
Postać śp. Lecha Kaczyńskiego jest dla redakcji pretekstem do ataku na partię, z której zmarły prezydent się wywodził.
Udzieliliśmy poparcia Bronisławowi Komorowskiemu w przekonaniu, że jego konkurent Andrzej Duda jako prezydent nie będzie ani arbitrem, ani strażnikiem konstytucji, lecz wykonawcą woli Jarosława Kaczyńskiego. A ewentualne zdobycie przez PiS większości w parlamencie utoruje drogę do recydywy IV RP i „orbanizacji” Polski. Dziś uznajemy to za wielkie zagrożenie dla naszego kraju
— załamuje ręce gazeta Michnika.
I stawia najcięższe oskarżenia:
Na podstawie doświadczeń z lat 2005-07 i obecnych deklaracji PiS uważamy, że partia nie respektuje reguł demokratycznych. Ukrywa swój projekt konstytucji z roku 2010, którym jeszcze niedawno się chwaliła. Nic dziwnego, bo jest to zapowiedź ataku na podstawy państwa prawa.
Choć projekt sam PiS uznaje za nieaktualny, gazetka przekonuje, że właśnie w tym dokumencie widać prawdziwe oblicze PiSu.
Prawo i Sprawiedliwość zamierza: naruszyć trójpodział władzy; znieść niezawisłość sędziowską; zwasalizować Trybunał Konstytucyjny; odrzeć z uprawnień Rzecznika Praw Obywatelskich; dać prezydentowi władzę rządzenia dekretami i rozwiązania Sejmu, kiedy zechce; ograniczyć inicjatywę ustawodawczą posłów; zakazać poprawek do rządowych projektów ustaw; osłabić ochronę obywateli przed dyskryminacją. Taki oto „pakiet demokratyczny” szykuje nam wszystkim PiS
— pisze „GW”, tłumacząc, co będzie się działo w Polsce za czasów PiS-u.
I dalej straszy, wskazując, że nieaktualny projekt konstytucji „to konstytucja państwa autorytarnego”. Gazeta idzie dalej, wskazując, że rząd PiSu będzie równie groźny co rządy na Węgrzech.
Powtarzany przez prezesa PiS slogan „Budapeszt w Warszawie” zapowiada takie jak na Węgrzech Orbána rządy w duchu resentymentu narodowego oraz całkowitą wymianę i upartyjnienie instytucji państwa, TK, KRRiT, NIK, NBP, ABW, CBA itd. Oznacza całkowite podporządkowanie prokuratury władzy politycznej, zawładnięcie mediami publicznymi i próby nałożenia kagańca mediom opozycyjnym oraz możliwe zmiany w ordynacji wyborczej ułatwiające PiS przyszłe zwycięstwa
— pisze Wyborcza. Ciekawe, że tyle lat milczała, gdy Platforma Obywatelska robiła to, co Czerska imputuje dziś PiSowi. Państwo zdominowane przez PO jest ok i podoba się „GW”, ale państwo zdominowane przez PiS jest groźne dla demokracji. Trudno to nawet komentować…
Choć PiS do dziś nie przedstawił propozycji składu swojego potencjalnego rządu Czerska już wie, że:
Newralgiczne dla bezpieczeństwa państwa i obywateli resorty i instytucje (obrona, sprawy wewnętrzne, służby specjalne) oddano by w ręce ludzi owładniętych obsesją i żądzą zemsty za urojone krzywdy. Wszystko to z wiecowym poparciem ulicy, które Jarosław Kaczyński uznaje za zdrowe zaplecze rządu.
Ciekawe, że GW straszy rządem PiSu, który jak widać sama chce ustanowić. Nikt poza nią nie wie dziś, kto zostanie ministrami. Michnik zadecyduje?
Znając sympatię gazety z Czerskiej do partii rządzącej trudno nie śmiać się również wtedy, gdy czytamy:
PiS nie jest partią demokratyczną, jest partią wodzowską. Podobnie byłoby z państwem PiS, gdzie całą władzę skupiłby w swoim ręku jeden człowiek w „centralnym ośrodku dyspozycji politycznej”, o którym Kaczyński pisze w swym „Raporcie o stanie Rzeczypospolitej” z 2011 r.
Partia wodzowska rządząca krajem w latach 2007-2015 nie przeszkadza na Czerskiej. Być może to tam właśnie był ośrodek dyspozycji i stąd ten skowyt. Skowyt budzący śmiech politowania…
Wyborcza jednak nie widzi, że wygląda żałośnie a nie jakby była przejęta losami Polski.
PiS to eurosceptycyzm. Cyniczny i roszczeniowy stosunek do UE grożący samoizolacją Polski i utratą naszej pozycji we Wspólnocie Europejskiej. To egoizm narodowy wyrażający się między innymi rasistowskimi uprzedzeniami wobec uchodźców. To infantylna polityka historyczna polegająca na heroizacji narodu polskiego oraz edukacja kolejnych pokoleń w duchu neoendeckim, gdzie kompleks niższości wobec narodów większych i wyższości wobec narodów mniejszych objawia się narodowo-patriotyczną tromtadracją
— ostrzega tekst „GW”.
Szczególnie fragment o polityce historycznej jest przerażający. Dbanie o to, by o Polsce i naszej historii mówiono prawdę być może jest niewygodne dla redakcji, którą prowadzi stryjeczny brat Stefana Michnika, stalinowskiego sądowego oprawcy. Jednak można sądzić, że większość Polaków nie boi się mówienia o heroicznych czynach naszych przodków. "
wpolityce.pl/polityka/269423-to-juz-nawet-nie-kabaret-gw-stawka-wyborow-jest-demokracja-racja-stanu-jest-by-wynik-pis-i-jego-potencjalnych-koalicjantow-byl-jak-najslabszy?strona=3