Dodaj do ulubionych

To nie jest prowokacja :))))

19.04.06, 16:40
tylko pytanie niedouczonej protestantki smile

Proszę wyjaśnijcie mi w miarę przystępny sposób, kiedy wg nauki KK człowiek
staje się chrześcijaninem? Bo rozumiem, że poprzez chrzest zostaje członkiem
KK, wspólnoty wierzących, tak? Ale gdzie jest miejsce na jakąś osobistą
decyzję odnośnie relacji danej osoby z Bogiem, którą kiedyś tam być może
podejmie? Czy do takich decyzji zachęca się np dzieci przystępujące do I Komunii?

No bo ja jako chrześcijanina rozumiem osobę, która świadomie powierzyła swoje
życie Chrystusowi. Czy w momencie chrztu dziecka rodzice robią to niejako "za"
nie?

I bardzo proszę nie odsyłać mnie do katechizmu KK bo po pierwsze takowego w
domu nie posiadam smile ; po drugie nie chce mi się przekopywać w celu uzyskania
takowych informacji, po trzecie ufam Wam, że przedstawicie mi to pisząc
"ludzkim głosem" a nie sloganami smile
Obserwuj wątek
    • mamalgosia Re: To nie jest prowokacja :)))) 19.04.06, 17:19
      Tak, właśnie tak : rodzice decydują za swoje dziecko. Tak jak w wielu innych
      przypadkach: to rodzice decydują o tym, że dziecko staje się uczniem tej a nie
      innej szkoły, że dziecko mieszka w tym a nie innym kraju. Taki po prostu
      element wychowania.
      Nie wiem (luka w wiedzy), co dla Ciebie znaczy chrzest. Czy tylko opowiedzenie
      się za Chrystusem (przepraszam za wyraz "tylko"), czy jeszcze jakieś łaski? Bo
      dla mnie też właśnie łaski. DLatego staram się jak najszybciej dac je moim
      dzieciom.
      Chrzest coś rozpoczyna ,a le i pomaga to dokońcyzć. Tak wierzę.

      P.S. Zmieniłąś sygnaturkę - cyzżby specjalnie dla joanny d arc?smile
    • sion2 spróbuję :) 19.04.06, 17:28
      Marzek douczona jesteś tyle ze w swojej wierze co chyba naturalne jest, nie?
      Ja się chetnie wypowiem aczkolwiek nie wiem czy jasno.

      Najpierw zadam pytanie tobie: czy uwazasz że już całkowicie powierzyłaś swoje
      zycie Chrystusowi i naprawdę jest On wyłacznym twoim Panem i twoje serce całkiem
      należy do Niego? jeśli nie, to oznacza to ze jesteś "niecałkiem chrześcijanką" ?

      Protestanci i katolicy rozmawiają innym jezykiem na te same tematy, zawsze
      trzeba miec to na uwadze gdy się roztrząsa takie problemy.

      Jak to nie ma miejsca na opowiadanie się za Chrystusem w katolickim życiu? jesli
      chodzi ci o publiczne wyznawanie wiary, dokunuje się ono co tydzień na Mszy sw
      (fakt że ludzie często nieświadomie to po prostu dukają ale okazja jest!), jeśli
      chodzi ci o świadome publiczne przyznawanie się do wiary, takie jakie czynili
      chrześcijanie pierwszych wieków to choćby liturgia Wielkiej Soboty zawiera
      własnie publiczną decyzję wiary "czy wierzysz w..." "wierzę", "czy wyrzekasz sie
      szatana?" "wyrzekam się.." itd., - czynione jest to takze np. przy bierzmowaniu,
      w ogóle z okazji wielkich uroczystości.

      Różnica pomiędzy nami polega na tym ze protestant wierzy że to jego wiara czyni
      go chrześcijaninem (jeśli źle piszę, popraw) natomiast u katolików akcent jest
      na działanie Boga: pierwsze, uprzedzajace i będące źródłem naszej późniejszej
      decyzji zycia wg ewangleii.
      Czyli u protestanta jest tak że najpierw wierzy, potem publicznie opowiada się
      za Chrystusem i od tej pory jest chrześcijaninem.
      U katolika najpierw zostaje ogranięty uprzedzającą łaską Boga która działa w
      chrzcie św., zostaje obmyty z winy Adamowej, wszczepiony w Chrytsusa bez zadnej
      zasługi i działania ze swej strony i otrzymuje łaskę wiary, staje się
      chrześcijanienm. Potem zaś ma całe życie aby tę pierwszą łaskę otrzymaną od Boga
      rozwijac albo ją zaprzepaścić, nie podjąć, zapomnieć itd.

      Czyli można powiedziec że chrześcijaninem katolik staje się w momencie chrztu
      (wtedy wiarę i decyzję "za" wobec Chrystusa podejmują za niego rodzice) ale
      wyznawcą Chrystusa staje się w ciągu swego życia, całego życia.

      Po katolicku wiara jest rzeczywistoscią dynamiczną, ciągle rozwijającą się,
      weryfikującą przez całe życie. Co z tego ze ktoś publicznie wobec innych
      wierzących powie "wierzę" ale potem postępuje tak, jakby nie wierzył? Człowiek
      jest ogarnięty łaską Bożą od momentu chrztu ale całe życie trwa jego relacja z
      Bogiem i nie zalezy ona od żadnych uroczystych jednorazowaych deklaracji lecz od
      codziennych wyborów - tak jest po katolicku.

      Jako katoliczka jestem wszczepiona w Chrystusa od momentu chrztu a potem mam
      całe zycie aby się za Nim opowiadac smile. I opowiedzenie się, łaska wiara jest whg
      katolików zawsze zainicjowana przez Boga, bez którego łaski - DARMO danej, bez
      naszego starania i zasługiwania - nic nie możemy.
      • marzek2 Udana próba :))) 19.04.06, 17:57
        > Czyli można powiedziec że chrześcijaninem katolik staje się w momencie chrztu
        > (wtedy wiarę i decyzję "za" wobec Chrystusa podejmują za niego rodzice) ale
        > wyznawcą Chrystusa staje się w ciągu swego życia, całego życia.

        To wiele wyjaśnia, przystępna definicja - dzięki.
        • franula Re: Udana próba :))) 20.04.06, 01:29
          dodam tylko jako nie-teolog że poza Chrztem jescze Eucharystia i Bierzmowanie
          są sakramentami wtajemniczenia chrześcijańskiego

          Przyjęcie sakramentu bierzmowania jest konieczne jako dopełnienie łaski
          Chrztu. - warto dodac ze gdy chrzci się osobę dorosłą to na ogół przystępuje
          ona od razu do bierzmowania (poprawcie mnie jesli się mylę)

          I dla mnie osobiście (ale wiem ze nie tylko dla mnie) była to pierwsze takie
          bardzo świadome powierzenie swojego życia Jezusowi(chrzczona byłam w
          niemowlęctwiesmile Więc może to jest odpowiedź na Twoje pytanie Marzenko, w którym
          miejscu taka świadomo decyzja może nastąpić?
    • isma nowe narodzenie i nawracanie 20.04.06, 08:08
      Ja bym dodala jeszcze jeden aspekt, ale z gory uprzedzam, ze nie jestem do
      konca tej intuicji pewna. Otoz, mnie sie wydaje, ze we wspolnotach
      protestanckich, znaczy nie tych pierwszoreformacyjnych, kladzie sie
      najsilniejszy nacisk na moment chrztu (i dlatego wazne jest, zeby on byl
      swiadomy) - czy tez innej formy osobistego uznania Jezusa za Pana, i ten moment
      sie nazywa nawet "nowym narodzeniem", bo, jak by to powiedziec, skoro "sola
      gratia" i "sola fide" sie ma byc zbawionym, to podstawowe i rozstrzygajace
      znaczenie ma ta wlasnie decyzja, a nie zadne uczynki, ktore by mialy miec z nia
      zwiazek.

      A tymczasem u katolikow, jak slusznie napisala Sion, wiara jest rzeczywistoscia
      dynamiczna. Chrzest jest, owszem, "vita spiritualis ianua", brama zycia
      chrzescijanskiego, ale wazne jest takze wspoldzialanie ludzkiej woli z Laska
      Boza w ciagu calego zycia. Katolik sie wprawdzie nie "noworodzi", ale za to sie
      nieustannie nawraca (no, przynajmniej powinien wink)).
      • mamalgosia Re: nowe narodzenie i nawracanie 20.04.06, 08:35
        no ale przeciez i protestant musi się ciągle nawracać,
        • marzek2 Re: nowe narodzenie i nawracanie 20.04.06, 09:05
          Sionka ma trochę racji, często mówimy o podobnych sprawach, tylko tym samym
          językiem. Faktycznie najczęściej jest tak jak pisze Isma, że podkreślana jest
          konieczność jednorazowej decyzji oddania życia Jezusowi (takiej pierszej
          świadomej), którą różni ludzie podejmują w różnych momentach życia i moment
          podjęcia tej decyzji jest zależny tylko od działania Ducha Św. w sercu danego
          człowieka i jego otwartości na to smile Potem następuje jakaś droga ku Bogu-
          osobiste uświęcenie, stawanie się coraz bardziej takim jakimi Bóg chce, żebyśmy
          się stali ("Świętymi bądźcie jak ja jestem święty"). I często następują w życiu
          kolejne powierzenia życia, jego dziedzin Bogu.
          Ale najważniejsze, żeby życie było oddane Bogu, tak świadomie, z praktycznymi
          owocami tej dezycji w życiu codziennym i myślę, że dotyczy to zarówno katolików
          jak i protestantów smile
        • isma Re: nowe narodzenie i nawracanie 20.04.06, 09:58
          Ale inaczej wink)). To bedzie znowu troche "na czuja" napisane, ale mam
          wrazenie, ze to w takim symbolicznym sensie jest powracanie, odnawianie tej
          jednej pierwotnej decyzji, aplikowanie jej do roznych aspektow zycia - ale
          zycia codziennego, prowadzonego juz jakby "pod okiem Boga" ale nie we
          wspolpracy z Nim, w kazdym razie nie tak spektakularnej wspolpracy jak decyzja
          o przyjeciu chrztu.

          A u katolikow masz cala rzeczywistosc sakramentalna - np. umocnienie
          Eucharystia. Czy sakrament pokuty. Ale tez sakrament malzenstwa wink)), wlasnie
          dlatego, ze sakrament, a nie tylko/az "zwiazek na cale zycie". Oczywiscie mowie
          o swiadomym przezywanu tych sakramentow - dla mnie wtedy to jest taki
          wyrazisty, ewidentny, regularny akt osobistego nawrocenia, wspoldzialania z
          Bogiem, przyjecia Jego daru. Ktory w dodatku ma istotny wymiar eklezjalny - bo
          jest sprawowany we wspolnocie i ze wspolnota.

          Ale mnie sie dzisiaj kiepsko mysli - mam imieniny ;-(((.
          • samboraga Re: nowe narodzenie i nawracanie 20.04.06, 11:15
            > Ale mnie sie dzisiaj kiepsko mysli - mam imieniny ;-(((.

            Isma, wszystkiego najlepszego!
            • isma Re: nowe narodzenie i nawracanie 20.04.06, 11:21
              I wzajemnie wink))
              (znaczy, nie kiepskiego myslenia akurat)
              • samboraga Re: nowe narodzenie i nawracanie 20.04.06, 11:25
                hi, hi...ja mam w kwietniu urodziny i po kilku latach łączenia świętowania
                przestawiłam się na styczeńsmile
                ale dziękismile)
                zawsze można poobchodzić dwa razy w rokuwink)
                • isma Re: nowe narodzenie i nawracanie 20.04.06, 11:31
                  No widzisz - to ja odwrotnie. Po latach podwojnego swietowania w styczniu
                  przestawilam sie na kwiecien wink)).
                  • mader1 Re: nowe narodzenie i nawracanie 20.04.06, 12:37
                    ja też mam w kwietniu urodziny. 25. A wy ?
                    Wszystkiego najlepszego dla Agnieszek !
                    • mama_kasia Re: nowe narodzenie i nawracanie 20.04.06, 12:51
                      Zadaj to pytanie na pogaduchach, bo nas moderatorka wyrzuci,
                      jak zaczniemy masowo odpowiadać wink)))
                      • mader1 Re: nowe narodzenie i nawracanie 20.04.06, 12:59
                        aleś mnie przestraszyła... chyba za łagodne są te moderatorki
                    • pysio8 Re: nowe narodzenie i nawracanie 20.04.06, 17:21
                      taksmile dołączam do życzeń imieninowo-urodzinowych smile)))
          • aka21 Re: nowe narodzenie i nawracanie 20.04.06, 12:26
            I ode mnie najlepsze życzenia!
            • marzek2 Re: nowe narodzenie i nawracanie 20.04.06, 12:27
              No i ode mnie oczywiście też.

              A tak nawiasem mówiąc - czy widzicie dziewczyny ten normalny wątek? Ja się o coś
              pytam, Wy odpowiadacie i jest ok. To mi się podoba smile
              • aka21 Re: nowe narodzenie i nawracanie 20.04.06, 12:35
                Marzek! bo to nie była prowokacjawink)
                Pozdrawiam
                Agnieszka (ale ta styczniowasmile)
              • mader1 Re: nowe narodzenie i nawracanie 20.04.06, 12:39
                ja to czlowiek uczy się żyć ze sobą... wink Ale tytuł wątku był świetny wink))
    • brucha a co z noworodkami zmarłymi po porodzie bez chrztu 22.04.06, 19:16
      jakiś czas temu kk zmienił pogląd i wzrosły uprawnienia tych maluchów w niebie
      (przynajmniej wg kk).
      nie interesowałam się tym tematem wcześniej bo dla mnie to jakoś zawsze było
      oczywiste, że Bóg zabiera te dzieciaki do siebie nie zwarzając na oficjalne
      stanowisko jakiegokolwiek kościoła, ale teraz w świetle pytania marzek samo
      zagadnienie wydało mi się dość ciekawe. czy ktoś zorientowany mógłby mi
      wytłumaczyć co działo się z tymi duszyczkami wcześniej, a jak to jest teraz? a
      może temat był gdieś omawiany tylko nie zauważyłam? czy każde takie dziecko z
      automatu jest uznawane za katolika (chrześcijanina)?

      gośka
      • marzek2 Re: a co z noworodkami zmarłymi po porodzie bez c 22.04.06, 21:30
        No więc nasza biblioteka forumowa czasem się przydaje smile Poniżej masz link do
        wątku na interesujący Cię temat:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16182&w=32879866&a=33157891
        • brucha Re: a co z noworodkami zmarłymi po porodzie bez c 23.04.06, 08:28
          dzięki, bardzo wciągająca dyskusja się odbyła, a ja to jakoś przespałam....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka