Dodaj do ulubionych

Warszawa 1944...

02.08.06, 09:14
Taką nazwę nosi seria książek dla dzieci o Powstaniu Warszawskim - na razie
są to dwie pozycje: "Mały powstaniec" Szymona Sławińskiego dla dzieci 7-10
letnich i "Halicz" Roksany Jędrzejewskiej-Wróbel dla 10-13 latków. W planach
kolejna pozycja, dla gimnazjalistów.
Nie ukrywam, ze do tych książek podeszłam z ogromną ciekawością i jeszcze
większą rezerwą. Bałam się patosu, ckliwości i zostałam mile zaskoczona.
Każda z nich to historia opowiedziana przez jednego z uczestników Powstania,
a spisana w formie relacji: suche fakty, czasem zabawne epizody, wszystko
prostymi zdaniami, bez ozdobników. Spodobały mi się. Myślę, ze będą doskonałą
podstawą do szukania kolejnych informacji o Powstaniu.
I marzą mi się inne książki, o innych wydarzeniach historycznych, podobne w
formie: powstanie listopadowe, bitwa pod Wiedniem, Grunwald widziany oczyma
jakiegoś giermka...
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • abepe Re: Warszawa 1944... 02.08.06, 15:19
      Też mi wpadły w oko te książki. Grześ jeszcze trochę zbyt młody ale mam
      nadzieję, że zanim dorośnie bedzie już takich pozycji wiecej. Książki miały
      pozytywne recenzje w GW. Po autorce spodziewałam się dobrej prozy (po bardzo
      udanych "Królewnie" i "Gęboludzie":).
    • rybka002 Re: Warszawa 1944... 08.08.06, 21:23
      Super sprawa... mój 11 latek jest zafascynowany powstaniem... mam nadzieję że w
      Merlinie już są dostępne. Dzięki I2h2...
    • rybka002 Re: Warszawa 1944... 08.08.06, 21:29
      tak juz znalazłam wydawnictwo Muchomor:)))
      • klaryma Re: Warszawa 1944... 22.08.06, 15:17
        Moja córka dostała od Dziadka-Powstańca "Halicza" w prezencie. Niestety,
        narazie zero zainteresowania :( Może, gdy wróci z wakacji przeczytamy ją razem,
        wtedy dopiszę,jak sie podobało.
        • agatka_s Re: Warszawa 1944... 06.11.06, 13:32
          Moj 12-latek przeczytal wczoraj, bardzo mu sie podobala. Fakty historyczne
          zrozumiale byly wszystkie, ale uczciwie donosze ze moje dziecko jest ciut do
          przodu.

          A taka dygresja, w srode ogladalismy razem "Pianiste" Szpilmana- Polanskiego.
          I tam jest taka scena jak hitlerowcy wpadaja do mieszkania zydowskiej rodziny w
          getcie i miedzy innymi wyrzucaja kaleke na wozku inwalidzkim przez balkon.

          Po filmie rozmawiamy, i syn mnie pyta "Po co oni tego starszego pana na wozku
          wyrzucili przez okno ?"-wiecie co ? nie bardzo umialam to dziecku
          wytlumaczyc...sam sobie zreszta zaraz odpowiedzial, " a bo ich zdenerwowal ze
          nie wstal". Ciezkie sa takie rozmowy, choc wydawalo mi sie, ze nie ma tematow
          na ktore ze swoim dzieckiem nie moge porozmawiac....Dobrze ze duzo czyta, to mu
          sie to wszystko jakos pouklada, bo nie wszystko da sie wytlumaczyc ot tak na
          zimno, racjonalnie.
          • pszczolamaja Re: Warszawa 1944... 07.11.06, 23:17
            agatka_s napisała:

            > > I tam jest taka scena jak hitlerowcy wpadaja do mieszkania zydowskiej
            rodziny w
            >
            > getcie i miedzy innymi wyrzucaja kaleke na wozku inwalidzkim przez balkon.
            >
            > Po filmie rozmawiamy, i syn mnie pyta "Po co oni tego starszego pana na wozku
            > wyrzucili przez okno ?"-wiecie co ? nie bardzo umialam to dziecku
            > wytlumaczyc...sam sobie zreszta zaraz odpowiedzial, " a bo ich zdenerwowal ze
            > nie wstal".
            A wiesz, że jakoś nie rozumiem, na czym polega trudność w wytłumaczeniu tego
            faktu? Tzn. moim zdaniem wymaga pewnego wstępu "ideologicznego", o nazizmie w
            ogóle, ale daje pole do dużej i ciekawej dyskusji. Chyba nie pozostaliście na
            wyjaśnieniu "bo ich zdenerwował"? To chyba byłoby jakieś przesunięcie empatii w
            niewłaściwą stronę????
            • i2h2 Re: Warszawa 1944... 07.11.06, 23:24
              pszczolamaja napisała:
              > Tzn. moim zdaniem wymaga pewnego wstępu "ideologicznego", o nazizmie w
              > ogóle, ale daje pole do dużej i ciekawej dyskusji.
              Czy ja wiem, czy o nazizmie? W każdych społeczeństwach spotyka się jednostki
              pogardzające ludźmi kalekimi, brzydzące sie nimi, krzywdzące. Mnie się to
              nasuwa jako pierwsze, a nazizm w tym konkretnym wypadku to "tylko" dodatek.
              • pszczolamaja Re: Warszawa 1944... 08.11.06, 20:39
                W tym konkretnym wypadku to akurat niekoniecznie dodatek, ale oczywiście
                zgadzam się, że problem pogardy dla ludzi w jakiś sposób innych absolutnie się
                do tamtych czasów i okoliczności nie ogranicza. Niestety. Tak czy inaczej,
                nadal mnie ciekawi, z czym wiąże się trudność w wyjaśnieniu tej sceny - mnie
                nasuwa się tylko niebezpieczeństwo nieprzystawalności słów do bezmiaru
                potworności tego, co jest tam ukazane.
    • kasiamaga Re: Warszawa 1944... 31.08.06, 12:30
      A ja w wieku nastu lat kochałam książkę Ryszrda Liskowackiego (chyba) "My z
      Marymontu". Było to straszliwie grube tomiszcze kryjące w sobie wojenną
      trylogię o czwórce przyjaciół z Marymnotu i ich powstańczych losach. Książka
      wydana w latach 70, myślę - bo jako żywo nie pamiętam - że musiała być poprawna
      ideologicznie, ale straszliwie mnie zafascynowała. Woziłam ją (pomimo
      zatrważających rozmiarów)na każde wakacje, przez długi czas. Nie wiem, jak dziś
      bym ją odebrała, zaginęła gdzieś i dawno jej nawet nie widziałam, może by mnie
      rozczarowała, ale sentyment do Powstania mam właśnie dzięki niej (a mój synek
      ma swoje imię dzięki jednemu z bohaterów)Pozdrawiam, Kasia
      • skarolina Re: Warszawa 1944... 29.09.06, 08:56
        kasiamaga napisała:

        > A ja w wieku nastu lat kochałam książkę Ryszrda Liskowackiego (chyba) "My z
        > Marymontu".

        Ja z kolei czytałam w kółko "Przed godziną W" Barbary Nawrockiej-Dońskiej. Co
        prawda tam książka się kończy dokładnie w momencie wybuchu powstania, ale potem
        trafiłam na częśc drugą "Powszedni dzień dramatu" - powstańcze losy młodych
        łączniczek.
    • dreammy Re: Warszawa 1944... 29.09.06, 01:15
      Bardzo dobrą książką o tej tematyce była : "Wszystko powiem Lilce". Polecam.
    • kasiamaga Re: Warszawa 1944... 29.09.06, 08:37
      O, tak, "Wszystko powiem Lilce" - pamiętam doskonale, rzeczywiście zaczytywałam
      się nią w przeszłości. Dzięki za przypomnienie. A "Mały powstaniec" - pięknie
      wydana książka, zachwyciła mnie na sam "wygląd". Na pewno kupię moim dzieciom,
      choć uważam, że jest dość droga, niestety. Pozdrawiam, Kaśka
      • klaryma Re: Warszawa 1944... 13.10.06, 13:29
        Przeczytałyśmy w końcu z córką "Halicza". Nie mogła się sama zabrac, zupełnie
        jej nie pociagała tematyka. Ale słuchała z uwagą kiedy ja jej przeczytałam.
        Córka ma 10 lat, "Halicz" jest wg okładki dla dzieci w wieku 10-12 lat. Córka
        zainteresowała sie tematem, podpytywała mnie o więcej, więc w tym sensie
        ksiazka jest OK. Jedyne co mnie drażniło (a i ofiarodawcę, czyli dziadka -
        Powstańca), to zupełnie niepotrzebne wątki o Armii Czerwonej, komuniźmie i
        staliniźmie. Moze 12 latek coś z tego zrozumie, ale moja córka w ogóle nie
        łapała o co chodzi, a co gorsza było mi bardzo trudno jej tłumaczyć. Tym
        bardziej, że cały Zwiazek Radziecki jest przedstawiony niemal jak "bestia z
        rogami" (bohater w ostatnie wakacje przed wojna stoi na granicy z ZSRR i patrzy
        z przestrachem na zasieki i drut kolczasty i słyszy opowieśc o uciemiężonych
        ludziach pracujących w kołchozach i zsyłanych do łagrów), a dziecko w ogóle nie
        rozumie dlaczego. Szata graficzna ksiazki bardzo dobra, jakkolwiek nie byłam w
        stanie wytłumaczyć córce, tak aby zrozumiała, o co chodzi z hasłem "zapluty
        karzeł reakcji" na reprodukowanym w książce plakacie .
        • i2h2 Re: Warszawa 1944... 13.10.06, 13:47
          Tu chyba odbiór (nasz ) zależy od doświadczeń rodzinnych. Ja to czytałam mając
          w pamięci opowieści Babci o "wyzwolicielach" i o tym, co robili (nie jakieś tam
          zasłyszane, tylko wspomnienia z powrotu do Polski z niewoli niemieckiej spod
          Berlina), więc wątek Armii Czerwonej nie stanowił dla mnie dysonansu.
    • zawsze_wolna_nilka Re: Warszawa 1944... 08.11.06, 20:50
      "Uwaga, Piegowaty"- uwielbiałam, "Wieża spadochronowa" (wiem, wiem, to nie o
      Warszawie...),"Dziennik Harcerza i Szarotki"...
      Nie poradzę, w jakim wieku dziecko gotowe to czytać.
      Byłam dzieciakiem, który pochłonął "Kolumbów" Bratnego w wieku 10 lat, "Dymy
      nad Birkenau" -jedenastu; przyznaję, to nie mama dobierała mi lektury, raczej
      ja jej;-)
      m.
      • zawsze_wolna_nilka znalazłam 08.11.06, 20:58
        stronę:
        forum.1944.pl/index.php?showtopic=1395
      • i2h2 Re: Warszawa 1944... 08.11.06, 21:17
        Ja najbardziej z takich "wojennych" pamiętam "Dzieciństwo i wojnę" - zbiór
        wspomnień ludzi, którzy wojnę przeżyli jako dzieci, bardzo różne koleje losów,
        niektóre bardzo dramatyczne, inne wręcz zabawne. Samo życie, innymi słowy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka