Dodaj do ulubionych

nie będziemy na niego wydawać publicznych pieniędz

04.04.08, 17:51

www.rp.pl/artykul/115912.html
Przerażające, niewiarygodne. Powoli tracę już resztki szacunku do
tego kraju, do tego chorego systemu, w którym nie wystarczy, że
nieustannie walczysz z chorobą, ze strachem, z lekarzami, z nfz-em.
To już nie wystarczy. Teraz trzeba będzie czekać cierpliwie na
łaskawy albo mniej łaskawy sąd ekspertów z jakiejś Agencji Oceny
Technologii Medycznych. Bo to oni będą teraz podejmować decyzję, czy
dana terapia w przypadku danego pacjenta się opłaca i czy przynosi
rezultaty "współmierne do wydawanych środków". Bo - jeśli nie, to -
jak powiedziała urocza pani rzecznik nfz - "nie będziemy na niego
wydawać publicznych pieniędzy". LUDZIE!!!!!!

Obserwuj wątek
    • turpin Re: nie będziemy na niego wydawać publicznych pie 04.04.08, 19:42
      To istotnie może brzmieć groźnie, ale we wszystkich cywilizowanych krajach, w
      których leczenie finansuje się z publicznych pieniędzy, takie rozwiązania mają
      miejsce. Powinny być jasne wytyczne, oparte o opublikowane wyniki badań, jak
      leczyć konkretne nowotwory. Współczesna medycyna nie jest 'sztuką', tylko
      nauką ścisłą. Robi się przy tym coraz droższa. Lekarz nie może lekką ręką, pod
      wpływem współczucia czy nacisków ze strony rodziny chorego, wydawać publicznych
      pieniędzy w sytuacji, w której spodziewane wyniki terapii są mizerne lub zgoła
      żadne, a koszta ogromne.

      Weź pod uwagę, że to 'gra o sumie zerowej'
      • osmanthus Do Turpina - Time in a bottle 05.04.08, 00:12
        Podpisuje sie pod Twoim tekstem oburacz.
        Worek z pieniedzmi na leki refudowane/finansowane z publicznych
        pieniedzy nie jest workiem bez dna.
        W Australii kazdy lek musi byc najpierw zatwierdzony przez TGA a
        potem ewentualnie wpisany na liste PBS (leki refundowane dzieki
        czemu zamiast 45 tys $ koszt wyniesie $30 lub $5 jesli chory
        legitymuje sie tzw Health Card).

        Troche lektury:
        www.theage.com.au/articles/2004/04/05/1081017097958.html
        tiny.pl/4kgd




      • adca Re: nie będziemy na niego wydawać publicznych pie 09.04.08, 21:37
        Lekarz nie może lekką ręką, pod wpływem współczucia czy nacisków ze
        strony rodziny chorego, wydawać publicznych pieniędzy w sytuacji, w
        której spodziewane wyniki terapii są mizerne lub zgoła żadne, a
        koszta ogromne.


        ALe chodzi o to, że lekarz nie będzie także mógł wystąpić o
        refundację leku, który będzie leczył, a komisja wyda decyzję
        negatywną.
        Czy patrzyłes na nazwiska ludzi i ich doświadczenie - tych, którzy
        decydują o refundacji lub nie nowoczesnych terapii?
        Czy naprawdę powinno być tak, że Polacy muszą się leczyć starymi
        terapiami, które nie leczą, ale są zaakceptowane, bo stosowane od 30
        lat???

        Czy chciałbyś, by Twojemu dziecku odmówiono terapii?
    • adca coś o leczeniu raka piersi... 09.04.08, 22:07
      www.aotm.gov.pl/pliki/rada/rekomendacja_rk_aotm_12_04_2008_herceptin.pdf

      proponuję przeczytać uzasadnienie.
      nie chodzi o to, by wyleczyć więcej kobiet, ale wyłącznie o to, by
      wydać mniej pieniędzy...
      • osmanthus Herceptin w Australii - 10.04.08, 03:09
        zostal wpisany na liste lekow refundowanych (PBS)w 2006 roku.
        tiny.pl/4snx
        Koszt na przestrzeni 4 lat (2006-2007 do 2009-2010) - okolo 470 mln $
        ($50 tys/pacjentke).
        Brutalne pytanie - ile moze wydac na ten cel Polska ?
        • adca Re: Herceptin w Australii - 10.04.08, 07:25
          Z tego co rozumiem, to dzięki herceptynie 30% kobiet ma szansę na
          życie bez nawrotu...
          Ile kosztuje leczenie tych 30% kobiet? (operacja, chemia,
          naświetlania, hospitalizacje, itp)
          To więcej czy mniej niż koszt herceptyny?
          Nie sądzę, by Australia była bardziej rozrzutna niż Polska, może
          bogatsza, ale tam też liczyć potrafią.

          Brutalne pytanie - czy w Polsce ktoś wie ile kobiet potrzebuje
          herceptyny?
          • osmanthus Re: Herceptin w Australii - 11.04.08, 12:42
            adca napisała:

            > Z tego co rozumiem, to dzięki herceptynie 30% kobiet ma szansę na
            > życie bez nawrotu...

            dla uscislenia : 30% z tych 15-25%, u ktorych badanie genetyczne
            wykazalo obecnosc HER-2

            Ponadto ze wzgledu na mozliwosc uszkodzenia serca leku Herceptyny
            nie stosuje sie u pacjentek z chorych na serce.

            > Ile kosztuje leczenie tych 30% kobiet? (operacja, chemia,
            > naświetlania, hospitalizacje, itp)- nie wiem, ale wiem, ze
            wszystkie moje tutejsze znajome robily swoje operacje raka piersi
            prywatnie wiec nie obciazaly powszechnego systemu opieki
            zdrowotnej. Przy ubezpieczeniu prywatnym zwrot kosztow jest
            czesciowy - nie mamy w Australii ubzpieczen typu "mutuelle".

            > To więcej czy mniej niż koszt herceptyny?

            Mysle, ze problemem w Polsce jest (i zostalo to podkreslone w cyt.
            rekomendacji) problem
            a/ z lekarzami przepisujacymi lek pod wplywem nacisku rodziny ( w
            przypadku Herceptyny bez odpowiednich badan genetycznych)
            b/ brak centralnego banku wypisywanych recept, w ktorym w kazdej
            chwili mozna sprwadzic kto, komu i co przepisal.

            > Brutalne pytanie - czy w Polsce ktoś wie ile kobiet potrzebuje
            > herceptyny?
            Dobre pytanie. Bo znowu w Australii sa bardzo dokladne dane
            statystyczne dotyczace zachorowan na raka roznego typu. I na
            podstawie tych danych wylicza sie koszt danego leku dla budzetu.
            Czy takowe dane sa dostepne w Polsce.
      • turpin Re: mea culpa 11.04.08, 10:00
        Muszę przyznać, że moja wypowiedź w tym wątku była efektem
        niechlujstwa prostego
    • ferg_666 Re: nie będziemy na niego wydawać publicznych pie 09.04.08, 23:59
      pomysłodawcy pozostaje zyczyć .... zdrowia
    • magdam456 Re: może jednak nie będzie tak źle 10.04.08, 07:56
      www.gazetaprawna.pl/wydarzenia/?news=eGP20080409171735611
      Zyczę wszystkim dużo sił w walce i zdrowia
      Pozdrawiam
      magda
      • adca Re: może jednak nie będzie tak źle 10.04.08, 08:08
        Ale zarządzenie obowiązuje.
        Obietnice pani Kopacz to puste słowa.
        • ajkaa2 Re: ciekawe 10.04.08, 09:46
          Ciekawe czy w przypadku osoby bliskiej lekarz też tak bedzie
          kalkulował ?
    • fala9 Re: nie będziemy na niego wydawać publicznych pie 11.04.08, 18:52
      Wiem ze sie naraże wiekszosci z was tu na forum, ale mysle ze NFZ ma racje.
      Prawda jest taka ze przewazajacej czesci chorych na raka uratowac sie nie da, a
      na przedłuzaniu życia firmy produkujace leki zarabiaja ogromne sumy. Inna sprawa
      ze te leki wcale nie powinny tyle kosztowac, ale wiadomo ze na tak ciezko chorym
      zarabia sie maksymalnie duzo. To jest zyła złota, a efekty leczenia prawie
      żadne. Leczenie to tylko usuwanie objawów i to nie zawsze skuteczne. Po co to?
      Spora czesc rakowiczow nawet nie chce myslec o leczeniu, nie chca a rodziny
      nalegają. A firmy farmaceutyczne zacieraja rece.
      Byc moze bez takiego wyniszczajacego leczenia człowiek zył by dluzej, albo
      poszukał innych metod.
      Rozumiem co czuje osoba tracaca kogos bliskiego. Za wszelka cene chce sie ta
      osobe zatrzymac jak najdłuzej przy zyciu, a ta osoba i tak umiera, bo medycyna
      leczyc raka nie potrafi niestety, a tylko udaje ze leczy. (Chyba ze w
      poczatkowej fazie i takie leczenia napewno bedzie finansowane. Reszta ludzi i
      tak umrze.)
      Miesiac temu zmarła bliska mi osoba na raka, kolejna tym razem znajoma ma juz
      niewiele zycia przed soba wiec wiem co sie czuje w takim przypadku, ale naprawde
      zdania nie zmienię. Wlasnie przez to ze bliskie mi osoby tak cierpiały oczy mi
      sie otwarły na to jak medycyna działa i uwazam ze to oszukiwanie ludzi.
      • adca Re: nie będziemy na niego wydawać publicznych pie 11.04.08, 21:47
        NIe rozumiesz co się czuje, widocznie te osoby nie były ci bliskie.
        Zachowaj swoje zdanie dla siebie.


        >(Chyba ze w poczatkowej fazie i takie leczenia napewno bedzie
        > finansowane. Reszta ludzi i tak umrze.)

        Na pewno to Kopernik nie żyje... a pismo, które tu czytamy mówi
        właśnie o tym, że kobietom w początkowej fazie NFZ nie będzie
        refundował...
        Ba... żadnym kobietom. Zresztą po co, jeżeli badanie genetyczne to
        też fanaberia.

        Jeżeli nawet nie potrafisz czytać ze zrozumieniem, to może się wcale
        nie odzywaj, bo pożytek z tego żaden.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka