gajasirocco "Mury, które widziały cesarza Hadriana" 17-11Rzecz 17.11.06, 22:24 www.rzeczpospolita.pl/dodatki/turystyka_061117/turystyka_a_3.html Odpowiedz Link
gajasirocco Apel o rozwiązanie problemu palestyńskiego-Arabia 27.11.06, 06:42 Jordania i Turcja apelują o rozwiązanie problemu palestyńskiego i irackiego Jordania i Turcja stwierdziły wczoraj potrzebę sprawiedliwego i szeroko zakrojonego rozwiązania kwestii palestyńskiej oraz przestrzegły przez niebezpieczeństwami podziału Iraku. Podkreślano również podobne zdanie obu krajów na temat sytuacji w regionie. Podczas konferencji prasowej po rozmowach, jordański premier Maruf al-Bachit oraz turecki premier Recep Tajjip Erdogan powiedzieli, że ich kraje pracują nad osiągnięciem sprawiedliwego pokoju na Bliskim Wschodzie, szczególnie na okupowanych terytoriach palestyńskich, w Iraku i Libanie. W celu osiągnięcia tego celu, trzeba ustalić wspólną odpowiedzialność krajów w regionie i międzynarodowej społeczności, przywódcy podkreślili. Premierzy rozmawiali również o wzajemnych stosunkach, głównie w dziedzinie handlu, gospodarki oraz kultury. Erdogan wraz z żoną i delegacją turecką przylecieli w piątek do Jordanii. Premier ma między innymi rozmawiać z królem Jordanii Abdullahem II oraz wygłosić przemówienie na drugiej dorocznej konferencji „Forum Młodych Przywódców Arabskich” w Pałacu Króla Hussejna. Odpowiedz Link
beduinka Wyścig po arabski atom 20.01.07, 14:38 Wyścig po arabski atom Mariusz Zawadzki 2007-01-20 Jordania będzie miała własny program atomowy - oświadczył wczoraj król Abdullah II. To już dziewiąty kraj arabski, który w ostatnich miesiącach ogłosił podobne plany W naszym regionie zmieniły się reguły gry - mówił jordański król Abdullah II dziennikarzom izraelskiego dziennika "Haarec". - Jeszcze niedawno Jordania postulowała, żeby Bliski Wschód był strefą bezatomową, ale od lata 2006 r. wszyscy chcą mieć własny program atomowy. Także my będziemy prowadzić taki program, wyłącznie dla celów pokojowych i energetycznych - dodał król. Chodzi o Iran Reguły gry, o których wspomniał król, zmienił szyicki Iran, który chce wzbogacać uran mimo protestów całego świata i sankcji ONZ. Wprawdzie najgłośniej protestują Izrael i USA, ale kraje arabskie nie mniej od nich obawiają się irańskiej bomby atomowej. Wywiady amerykański i izraelski szacują, że Iran dzieli od niej kilka lat. Arabowie i Persowie rywalizują o wpływy na Bliskim Wschodzie od czternastu wieków. Na tę rywalizację nakłada się jeszcze podział muzułmanów na szyitów i sunnitów, zapoczątkowany sporem o wyznaczenie następcy Mahometa. Dziś większość Arabów to sunnici, Persowie to szyici. Ostatnie miesiące przyniosły niespodziewane ożywienie historycznych waśni: w Iraku szyci i sunnici wyrzynają się wzajemnie, a w Libanie szyicki, popierany przez Iran Hezbollah walczy o władzę z prozachodnimi sunnitami. Kiedy latem zeszłego roku Hezbollah wytrzymał napór izraelskiej armii, a w Iraku z każdym miesiącem rosną wpływy Teheranu, Arabowie zdali sobie sprawę, jak wielkie są możliwości Iranu. Wiele wskazuje na to, że kolejna odsłona rywalizacji sunnicko- szyickiej przeniesie się teraz do atomowych laboratoriów. Pierwszy do wyścigu po sunnicki atom wystartował egipski dyktator Hosni Mubarak, przyjaciel USA równie zaufany jak król Jordanii. To właśnie on najgłośniej ze wszystkich przywódców arabskich gromi Iran za popieranie nielegalnych szyickich milicji religijnych w Iraku. - Nikogo nie będziemy pytać o pozwolenie na atom! - stwierdził w listopadzie na uroczystej sesji parlamentu. Egipcjanie mają zresztą pewne tradycje - pierwszy reaktor kupili już 46 lat temu, od ZSRR. Wielkim zwolennikiem energetyki jądrowej jest syn dyktatora, szykowany na jego następcę. Miesiąc później Rada Współpracy Zatoki Perskiej, która grupuje Arabię Saudyjską, Kuwejt, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Katar, Bahrajn i Oman, oświadczyła, że rozważa stworzenie wspólnego dla sześciu krajów programu atomowego. - Mamy do tego prawo, musimy się rozwijać zarówno ekonomicznie jaki i naukowo - stwierdził w grudniu, na zakończenie szczytu Rady jej sekretarz generalny Abdul Rahman al Attija. Chęć przyłączenia się do atomowych planów Rady zgłosił niespodziewanie Jemen, jeden z najbiedniejszych krajów arabskich. - Nasz wspólny program jądrowy będzie wzorem dla świata, dla wszystkich, którzy chcą wykorzystać energię jądrową bez żadnych ambicji militarnych - twierdził tydzień temu książę Saud al Fajsal, szef MSZ Arabii Saudyjskiej. Ale analitycy nie mają wątpliwości, że nie chodzi tu o energię ani o naukę. Sześć krajów należących do Rady ma 40 proc. światowych złóż ropy i 10 proc. gazu ziemnego. Powstrzymajcie Iran - Kraje arabskie, które kolejno deklarują ambicje atomowe wcale nie mówią tego w stronę Iranu - wyjaśnia Dennis Ross, były amerykański negocjator na Bliskim Wschodzie. - One zwracają się do nas, Amerykanów: "Zatrzymajcie Iran, bo inaczej my go będziemy musieli zatrzymać!". Póki co jednak Amerykanie są dość bezradni. Przyznał to wczoraj nowy sekretarz obrony USA Robert Gates. - Prawdę mówiąc, negocjacje z Iranem o jego programie atomowym nie mają sensu, bo USA jeszcze nie mają argumentów, byłyby tylko petentami - stwierdził. Amerykańskie embargo na handel z Iranem trwa już ćwierć wieku, ale nie złamało rządzących w Teheranie szyickich ajatollahów. Zaś uchwalone w grudniu sankcje ONZ mają bardzo ograniczony charakter. Żeby zdobyć pozycję przetargową w przyszłych rozmowach, trzeba najpierw zbudować wielką koalicję antyirańską. Gates robił w tym tygodniu podczas wizyt w Arabii Saudyjskiej i Katarze. Amerykanie muszą się spieszyć, bo za kilka lat atomowy wyścig na Bliskim Wschodzie może ruszyć na serio. I choć minie przynajmniej kilka lat, zanim Arabowie zdobęda bomby, to pierwszy poniesie konsekwencje Izrael. - Po porażce Izraela w wojnie z Hezbollahem obudziły się na arabskim Bliskim Wschodzie nastroje radykalne i awanturnicze - ostrzegał wczoraj król Jordanii i wezwał do jak najszybszego rozwiązania konfliktu Żydów z Palestyńczykami, punktu zapalnego regionu od ponad 60 lat. Na razie Izrael, choć formalnie jest największym wrogiem sunnitów i szyitów, pozostaje na uboczu ich atomowej rywalizacji. Izraelczycy posiadają bombę prawdopodobnie już ponad 30 lat, co Arabowie potępiali, ale nie robili nic, żeby Żydów doścignąć. Odważył się jedynie Saddam Husajn, ale irackie centrum badań atomowych zostało zniszczone przez izraelskie lotnictwo w 1982 r. Izraelscy piloci już ćwiczą na pustyni Negev nalot na irańskie obiekty atomowe w Natanz, ale nie zbombardują przecież wszystkich krajów w regionie. źródło: gazeta.pl, 20.01.07 Odpowiedz Link
beduinka Król Jordanii zaprosił papieża do złożenia wizyty 27.02.07, 09:30 Król Jordanii zaprosił papieża do złożenia wizyty gw, mar, PAP 2007-02-10 Król Abdullah II skierował zaproszenie do papieża Benedykta XVI, by złożył wizytę w Jordanii - podała jordańska oficjalna agencja informacyjna PETRA. Zaproszenie bez wskazania daty zostało przekazane papieżowi przez królową Jordanii Ranię, która zakończyła w piątek wizytę we Włoszech. Prowadzącą działalność dobroczynną królowa Rania była jedną z przyjętych tego dnia przez papieża osób zaangażowanych w projekt produkcji i dystrybucji szczepionek dla mieszkańców najbiedniejszych krajów świata. Papież przyjął na audiencji ministrów finansów państw zaangażowanych w ten projekt, a także szefa Banku Światowego Paula Wolfowitza. Agencja PETRA poinformowała, że królowa Rania przekazała papieżowi wyrazy wdzięczności króla Abdullaha II za papieskie wysiłki w celu umocnienia współpracy i zrozumienia między różnymi wyznaniami i propagowanie takich wartości jak miłość i pokój. Odpowiedz Link
gajasirocco Jutro forumowo wybywamy na podbój Wadi Ramm 22.02.08, 16:42 Ponownie zapraszam do Haszymidzkiego Kólestwa Jordanii, które zahipnotyzowało mnie pięknem i kontrastami. Warto poznać nowoczesną, bezpieczną i przyjazną Jordanię, państwo które osiągnęło znaczący poziom spokoju, stabilności i wzrostu ekonomicznego. Znajdziemy tu pomniki wszystkich epok ludzkości, których ukoronowaniem jest wykute w skale miasto Petra, jeden z 7 cudów świata wpisany na listę światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO. Znów zabiorę Was nad cudowną Zatokę Aqaba, gdzie możecie równoczesnie podziwiać 4 nadmorskie kraje wypływając z nami łodzią ze szklannym dnem i profesjonalnym nurkiem, rozkoszować się bogactwem koralowców, podziwiać zatopione statki, czołgi, wyjątkowe gatunki ryb... Program: Wylot 23-02 z W-wy do Ammanu- transfer do Aqaby, zakwaterowanie w hotelu Wieczorny spacer po centrum Aqaby, plaża publiczna warzywno-knajpkowa 24-02 do 29-02-08 PLAŻOWANIE, snorkelling z łodzi lub wycieczki fakultatywne 7-10.00 śniadanie 10.30-16.00 codzienna wycieczka łodzią ze szklannym dnem i profesjonalnym nurkiem-wyjątkowe bogactwo koralowców, ryb (10DJ/15$) Wycieczki fakultatywne z rezydentem: -Wadi Ramm (50$)- największy i najbardziej zróżnicowany obszar pustynny, 2-godzinne jeep safari, naskalne nabatejskie rysunki, ruchome piaski, wzniesienia w kolorze ochry, zachód słonca, kolacja beduińska...To coś, co zobaczycie OSZOŁOMI WAS pięknem! -Petra (85$)-jeden z 7 cudów świata! Królestwo Nabatejczyków umiejscowione w wąskim pustynnym wąwozie z monumentalnymi zabytkami architektury-skarbcem, teatrem, grobem-pałacem...urzeknie Was majestatycznością! -Wyspa Faraona w Egipcie z twierdzą Saladyna (34Euro) 10,30 do 16,00 z posiłkiem na statku -rezerwaty przyrody Dana, El-Mudżib... 29-02 o 12.00 wykwaterowanie z hotelu I: Z bagażami wyjazd nad Morze Martwe do ośrodku Amman (15$), gdzie można popluskać w słonej wodzie i nie zatonąć, wypróbować leczniczego działania minerałów zalegających na mulistym dnie morza (2DJ) lub popływać w basenach, skorzystać z hydromasaży. Kolacja dodatkowo płatna 10$, 22.30 Transfer na lotnisko II: Wieczorny bezpośredni transfer na lotnisko 01-03 wylot z Ammanu o 3.00- opłata wyjazdowa z Jordanii 20DJ - przylot do W-wy o 6.00 Całkowity koszt pobytu 999zł w hotelu Crystal -przelot, transfery, hotel 3*BB, opieka polskojęzycznego rezydenta, angielskojęzycznego touroperatora Dotakowe opłaty: Obowiązkowa opłata wyjazdowa ok.20DJ/30$, wycieczki fakultatywne oraz ubezpieczenie 40zł płatne podczas rezerwacji Do miłego zobaczenia w królestwie Jordanii, wśród koralowych raf i pustynnego pejzażu. AHLAN WA SAHLAN! Odpowiedz Link
gajasirocco Wróciliśmy zforumowego wypadu doAQABY-trochę zdjęć 01.03.08, 20:13 Dziękuję naszym forumowiczom za miłe towarzystwo podczas zwiedzania cudownej Jordanii i zachęcam do relacji z podróży Wrzucam do galerii trochę zdjęć z naszej pustynnej wyprawy: picasaweb.google.com/bpsirocco/WadiRamm Odpowiedz Link
jamil2007 Re: Wróciliśmy zforumowego wypadu doAQABY-trochę 02.03.08, 12:20 Gaju, dziękuję Ci za to, ze mnie tam zabrałaś, że tak miło ugościłaś mnie w Karawanseraju i natchnęłas na tę podróż. To była piękna przygoda, która jak sądzę odmieni moje życie. Czuję, że dotknęłam czegoś, czego szukałam. Ściskam Cię ogromnie mocno! Odpowiedz Link
gajasirocco Wróciliśmy zforumowego wypadu do AQABY 02.03.08, 12:30 To ja się cieszę, że mogłam Tobie i innym forumowiczom (i nie tylko) przybliżyć ten cudowny kraj, uzmysłowić iż Bliski Wschód to nie tylko wojna i terroryzm, lecz przede wszystkim gościnnośc! Przed Tobą jeszcze Wadi Ramm, więc mam nadzieję iż wkrótce znów ruszymy szlakim karawan! Odpowiedz Link
aisza5 Królowa Jordanii królową YouTube 01.08.08, 10:04 wyborcza.pl/1,75477,5541839,Krolowa_Jordanii_krolowa_YouTube.html?nltxx=1721538&nltdt=2008-08-01-03-17 Arabowie to nie terroryści, muzułmanki nie są prześladowane, a arafatka nie jest symbolem ekstremizmu - przekonuje w internecie jordańska królowa Rania Chciałabym, żeby ludzie zobaczyli prawdziwy Bliski Wschód: miejsca, ludzi i kulturę kształtujące część świata, którą nazywam domem - idealną angielszczyzną mówi piękna, elegancko ubrana brunetka w krótkim filmiku zamieszczonym na YouTube. Brunetka to Rania, żona króla Jordanii Abdullaha. Przez dziewięć lat panowania zasłynęła nie tylko urodą, ale też rekordową liczbą przeprowadzonych kampanii społecznych. Walczy o prawa Arabek, dostęp dzieci do edukacji czy surowe kary dla sprawców tzw. honorowych zabójstw. ...Urodziła się w Kuwejcie, ale z pochodzenia jest Palestynką. Abdullaha poznała, kiedy miała 22 lata, pół roku później była już jego żoną. W 1999 r. umierający król Husajn zaskoczył podwładnych, ogłaszając, że na swojego następcę wybrał syna Abdullaha, a nie, jak oczekiwano, swego brata. 29-letnia Rania z dnia na dzień stała się najmłodszą królową na świecie. Jest sławna nie tylko w świecie arabskim. Udziela wywiadów największym zachodnim mediom, miesiąc temu wystąpiła w najpopularniejszym amerykańskim talk show Oprah Winfrey. Ale według Ranii, która kiedyś pracowała jako informatyk, to właśnie internet jest dzisiaj najskuteczniejszym sposobem dotarcia do ludzi, szczególnie tych młodych. - To z nimi chcę rozmawiać, ich przekonywać, że stereotypy na temat Arabów i islamu to bzdury, niestety, często bardzo krzywdzące - tłumaczy. Właśnie walka ze stereotypami to jej nowa kampania. - Będę je obalać jeden po drugim - obiecała 27 marca. Od tego czasu na kanale królowej na YouTube można obejrzeć filmy, na których opowiada, jaki naprawdę jest świat arabski i odpowiada na pytania internautów na temat konfliktu palestyńskiego, praw kobiet w islamie, wojny w Iraku czy terroryzmu. - Czy przemoc wobec kobiet jest problemem krajów arabskich? Tak. Czy tylko ich? Nie. To hańba całego świata i żaden kraj jeszcze sobie z nim nie poradził - tłumaczy Rania na jednym z filmów. Na innym widać kobiety pracujące jako architektka, taksówkarka, menedżerka, sędzia, hydrauliczka, minister. Pod spodem napis "Arabki" i komentarz Ranii: - Wiem, że ciągle mamy dużo do zrobienia, ale nie możecie zapominać, jak daleko doszłyśmy. - Niektóre stereotypy są zabawne i pozytywne - mówi na innym nagraniu. - Niemcy są pracowici, Włosi dobrze gotują, Brytyjczycy mają poczucie humoru. Ale inne są po prostu krzywdzące. Uwierzcie mi, że nie wszyscy Arabowie to terroryści, muzułmanka nie musi oznaczać kobiety prześladowanej, a to - pokazuje arafatkę na swojej szyi - wcale nie jest symbol ekstremizmu. Ale kampania to nie tylko wypowiedzi królowej i dyskusja z internautami. Na jej kanale są też na przykład komiczne wypowiedzi Amerykanów pochodzenia arabskiego, którzy przytaczają najgłupsze komentarze na swój temat: "Jesteś Arabem? A tak miło wyglądałeś...", "Nie zrozum mnie źle, ale jakbyś słyszał coś o zamachu, ostrzeżesz mnie, OK?". Na kanale Ranii arabsko-muzułmańskie stereotypy wyśmiewa też Maz Jobrani ze słynnej grupy arabskich i irańskich komików Oś Zła. Nie udaje mu się obalić tylko jednego - że Arabowie są owłosieni. Królewska kampania zakończy się za 11 dni, w międzynarodowym dniu młodzieży. Rania jest z niej zadowolona. - Bałam się, że wystawiam się na widok publiczny, na ostrą krytykę - opowiada. - Ale było warto. No i chyba nie wyszło źle, bo mój nastoletni syn, któremu naprawdę mało co się podoba, obejrzał mój program i powiedział, że jest fajny. Kanał królowej Ranii można zobaczyć na stronie www.YouTube.com/QueenRania. Źródło: Gazeta Wyborcza Odpowiedz Link
aisza5 Południowa Jordania. Na ziemi Beduinów-N.Kamińska 20.08.08, 08:56 turystyka.gazeta.pl/Turystyka/1,81961,3908138.html Odpowiedz Link
majamichalska Re: Południowa Jordania. 20.08.08, 11:17 ...slychac cosik w ofertkach jesiennych?:) pozd Odpowiedz Link
aisza5 Jordański książę chce rozminować Polskę 27.08.08, 10:50 www.tvn24.pl/-1,1562587,0,1,jordanski-ksiaze-chce-rozminowac-polske,wiadomosc.html Jordański książę chce rozminować Polskę MAMY MILION MIN PRZECIWPIECHOTNYCH W Polsce roi się od min przeciwpiechotnych sxc.huMired Raad al Hussein przyjechał do Warszawy i pyta: dlaczego Polska wciąż przechowuje milion min przeciwpiechotnych. Jordański książę zabiega o to by Polska ratyfikowała Konwencję Ottawską, zakazującą używania takiej broni - donosi "Rzeczpospolita". Książę stara się przekonać przedstawicieli MON i MSZ, by Polska ratyfikowała w końcu Konwencję Ottawską, którą podpisała w 1997 roku. Nasz kraj jest bowiem jedynym – poza Wyspami Marshalla – państwem sygnatariuszem, któremu wciąż nie udało się tego zrobić. Stronami konwencji jest 156 krajów, które zniszczyły miliony swoich min. Polska i Finlandia w minowym ogonie Po prawie 11 latach wciąż słyszymy od polskich władz, że konwencja zostanie ratyfikowana dopiero w 2015 roku, bo miny stanowią część systemu obrony polskiego terytorium" – tłumaczy "Rz" Lidia Szafaryn z Polskiego Czerwonego Krzyża. Nasza armia ma obecnie prawie milion min, ale od trzech lat obowiązuje nas moratorium na ich użycie. "W UE jest jeszcze jeden wyjątek, Finlandia, która ani nie podpisała, ani nie ratyfikowała konwencji, ale zobowiązała się, że to zrobi do 2011 roku" – podkreśla Szafaryn. Książe pyta dlaczego? Zdaniem księcia Raad al Husseina, Polskę od takich państw jak np. Czad, Tajlandia, Zimbabwe różni to, że one nie tylko podpisały konwencję, ale ją wdrażają. A Polska, choć podpisała konwencję, jeszcze jej nie ratyfikowała. "Przyjechałem do Warszawy, by zapytać, dlaczego" - wyjaśnia rozmówca "Rz". I dodaje: "Jako przewodniczący 8. Spotkania Państw Stron Konwencji Ottawskiej jestem zobowiązany promować zakaz użycia min. Namawiam więc rządy do ponownego rozpatrzenia sprawy". Do Moskwy nie pojedzie W opinii "Rz", ryzyko użycia min przez Polskę jest małe. Niedawno pola minowe tworzyli natomiast Rosjanie. Zapytany, czy pojedzie do Moskwy, książe Mired Raad al Hussein odparł: "Rosja nie jest stroną konwencji. Oczywiście, zakaz użycia min powinien być powszechnie stosowany. Będziemy przekonywać wszystkich, by nie używali tej broni". Odpowiedz Link
aisza5 Petra na zdjęciach "boroowki"- polecam! 01.10.08, 13:55 boroowka.net/Pawel/Wyprawy/Jordania/Petra/ Odpowiedz Link
joanna_xx Re: JORDANIA 03.10.08, 20:06 Pozdrowienia z Sheratonu w .... Ammanie. Dzis brudzilismy sie w Morzu Martwym a potem papralismy na dokladke w blocie. Co bedziemy robic jutro? Jeszcze nie wiem. Odpowiedz Link
joanna_xx Re: JORDANIA 03.10.08, 20:08 Pozdrowienia z Sheratonu w .... Ammanie. Dzis brudzilismy sie w Morzu Martwym a potem papralismy na dokladke w tutejszym blocie. Co bedziemy robic jutro? Jeszcze nie wiemy. Zobaczymy o ktorej sie obudzimy. W kazdym badz razie w Damaszku wieczorami juz mi za zimno, stad ta Jordania. poZDROWIENIA Odpowiedz Link
majamichalska Re: ostatni wyjazd:) 05.11.08, 15:21 Kochani,dla wszytskich miłosnikow Jordanii oraz tych,ktorzy uczestniczyli w naszej ostatniej wyprawie: picasaweb.google.com/majamichalska/JordaSkieKrLestwoHaszymidzkieOdsOnaDruga# Odpowiedz Link
aisza5 Re: ostatni wyjazd:) dorzucam Wadi RAmm 05.11.08, 17:53 Potwierdzam było BOSKO! Wszystkim dziekuję za miłe towarzystwo, zwłaszcza moim współtowarzyszom pokojowym... Dorzucam trochę zdjęć z mojej uroczej pustyni Wadi RAmm: picasaweb.google.com/bpsirocco/WadiRamm# (część zdjęć robił Bogdan- za które mu oficjalnie dziękuję) Odpowiedz Link
aisza5 Naukowcy odnaleźli legendarne królestwo 23.11.08, 16:14 portalwiedzy.onet.pl/4868,17658,1518277,1,czasopisma.html wiadomosci.onet.pl/1867694,16,item.html Naukowcy odnaleźli legendarne królestwo Naukowcy są coraz bliżsi udowodnienia, że biblijne królestwo króla Salomona istniało naprawdę - informuje serwis wprost.pl. Mają o tym świadczyć wyniki badań archeologicznych przeprowadzonych w Khirbat en-Nahas położonym 50 km od Morza Martwego. Naukowcy znaleźli tam największą na Bliskim Wschodzie kopalnię miedzi z wczesnej epoki żelaza. "Hutnicy" z X wieku p.n.e. zostawili po sobie warstwę miedzi o grubości 2,5 m, co ma być dowodem, ze to właśnie w tym miejscu istniało legendarne królestwo. Więcej w poniedziałkowym wydaniu "Wprost". Odpowiedz Link
aisza5 Kopalnie króla Salomona- WPROST 24.11.08, 15:29 www.wprost.pl/ar/145248/Kopalnie-krola-Salomona/?I=1353 Nie wszystkie biblijne opisy największego władcy w dziejach Izraela są bajką Czy królestwo biblijnego króla Salomona naprawdę istniało? Jedna z najgorętszych debat archeologicznych ożyła ponownie dzięki odkryciu archeologów, którymi kieruje Thomas Levy z uniwersytetu w San Diego. Od 2002 r. jego ekipa prowadzi badania w Khirbat en-Nahas położonym 50 km od Morza Martwego i w takiej samej odległości od ruin Petry. Dopiero teraz naukowcy trafili tam na największą na Bliskim Wschodzie kopalnię miedzi z wczesnej epoki żelaza. ... Odpowiedz Link
aisza5 Dla AQABOWICZÓW- z tęsknoty pogoda oraz inne info 07.12.08, 15:27 pl.allmetsat.com/metar-taf/egipt.php?icao=OJAQ Odpowiedz Link
misrija Re: JORDANIA 27.12.08, 13:32 GAJU !!!!!!!!!! wszystko u ciebie w porządku ? denerwuje się :( Odpowiedz Link
aisza5 Do Misrijki: 28.12.08, 15:00 Tak- wszytsko OK- po włóczędzę przez Synaj do mojej ukochanej Aqaby...znów pilnie pracuję i zapraszam do Karawanseraju! Odpowiedz Link
aisza5 Abdullah II: Fiasko negocjacji doprowadzi do konfl 11.05.09, 12:43 fakty.interia.pl/swiat/news/abdullah-ii-fiasko-negocjacji-doprowadzi-do-konfliktu,1304195,2943 Abdullah II: Fiasko negocjacji doprowadzi do konfliktu Król Jordanii Abdullah II ostrzegł, że niepowodzenie procesu pokojowego na Bliskim Wschodzie może doprowadzi do wybuchu nowego konfliktu w tym regionie w ciągu 12- 18 miesięcy - informuje "The Times". W wywiadzie dla brytyjskiego dziennika Abdullah II, który pomagał w negocjacjach potwierdził, że USA wprowadzają ostatnie poprawki do ambitnego planu pokojowego dla Bliskiego Wschodu, który ma zakończyć ponad 60-letni konflikt między Izraelem a Arabami. Administracja prezydenta Obamy forsuje całościowe porozumienie pokojowe, które obejmowałoby zakończenie konfliktu Izraela z Palestyńczykami oraz sporów terytorialnych tego państwa z Syrią i Libanem - twierdzi jordański król. Jego zdaniem niepowodzenie w osiągnięciu porozumienia w tym krytycznym momencie może spowodować wybuch nowej wojny na Bliskim Wschodzie w przyszłym roku. - Jeśli opóźnimy negocjacje pokojowe dojdzie do kolejnego konfliktu między Arabami lub muzułmanami a Izraelem w ciągu najbliższych 12-18 miesięcy - ostrzegł król Abdullah II. Szczegóły porozumienia pokojowego mają być ustalone jeszcze w tym miesiącu po serii zabiegów dyplomatycznych. Najważniejszym z nich ma być spotkanie prezydenta USA Baracka Obamy z premierem Izraela Benjaminem Netanjahu 18 maja w Waszyngtonie. Następnie 4 czerwca Obama ma wygłosić w Kairze przemówienie do muzułmanów z całego świata. Kolejnym krokiem ma być przeprowadzenie w lipcu lub sierpniu konferencji pokojowej. Abdullah uważa, że jeśli Obamie nie uda się doprowadzić do porozumienia pokojowego, straci wiarygodność. Jordański król oświadczył, że w nowym porozumieniu pokojowym zaproponowano "rozwiązanie 57-państw" zakładające, że w zamian za utworzenie państwa Palestyńskiego Arabowie i cały świat muzułmański uznają istnienie Izraela. - Oferujemy im, że jedna trzecia świata przywita ich z otwartymi ramionami - przekonuje Abdullah. Jako zachętę dla Izraela, aby wstrzymał rozbudowę osiedli żydowskich na Zachodnim Brzegu - co jest jednym z głównych punktów porozumienia pokojowego - kraje arabskie mogą zaoferować otwarcie przestrzeni powietrznej dla izraelskich linii lotniczych i wizy dla izraelskich turystów. Odpowiedz Link
aisza5 Jordania walczy z zabójstwami honorowymi 29.07.09, 22:05 www.newsweek.pl/artykuly/sekcje/swiat/jordania-walczy-z-zabojstwami-honorowymi,41868,1 Jordania walczy z zabójstwami honorowymi Władze jordańskie utworzyły specjalny trybunał do sądzenia zabójstw dokonywanych w imię honoru. Jest to część kampanii mającej na celu wyeliminowanie takich zachowań z życia publicznego. Prezes sądu karnego Najef al-Samarat powiedział, że pierwsze sprawy nowy trybunał rozpatrzy w przyszłym tygodniu. Ma on działać szybciej niż zwykłe sądy - wyroki powinny zapadać w ciągu dwóch miesięcy, podczas gdy obecnie trzeba na nie czekać nawet półtora roku. Zdaniem prezesa sądu karnego nowy trybunał pozwoli na ujednolicenie wyroków zapadających w sprawach honorowych morderstw oraz na upowszechnienie się surowszych kar dla sprawców takich morderstw. Al- Samarat odmówił jednak komentarza, zapytany o artykuł 98 jordańskiego kodeksu karnego, który pozwala na złagodzenie kary, "gdy morderca działał w szale spowodowanym bezprawnym lub niebezpiecznym postępowaniem ofiary przeciwko oskarżonemu". Jordańskie sądy często kwalifikowały splamienie honoru rodziny przez kobietę jako takie działanie. Co roku w Jordanii w wyniku zabójstw honorowych ginie średnio 20 kobiet. Mordercy twierdzą, że w ten sposób przywraca się rodzinie honor w oczach społeczności. Odpowiedz Link
aisza5 Galeria- Amman, Azraq, Karak, Royal University... 12.06.10, 22:31 picasaweb.google.com/czernaisha/JORDANIA# - było bosko jak zawsze w mojej cudownej JORDANII! Odpowiedz Link
aisza5 "Jordania jest jak Polska" 12.11.10, 11:41 "Jordania jest jak Polska" anglia.interia.pl/wasze-artykuly/ciekawe-miejsca/artykul/jordania-jest-jak-polska,40094 W jordańskim hotelu włączam jordański telewizor. Przeżywam krótki szok. Jordańska telewizja emituje reklamę Polski. Lektor czyta po angielsku: "Polska – kraj nowoczesny, pełen zagranicznych inwestycji, kraj niesamowitych możliwości". Przez długi czas nie potrafiłem znaleźć właściwego porównania, aby opisać Jordanię. Minęło już kilka miesięcy i dopiero teraz, będąc w Polsce, znalazłem to, czego szukałem. Znalazłem odpowiednie porównanie: Jordania jest jak Polska. Może na pierwszy rzut oka, Jordania nie wygląda jak Polska, ale gdy pominiemy formę i wgłębimy się w strukturę państwa, ten kraj jest dokładnie jak Polska; wszystko: ludzie, władza, wydarzenia. Granica Zanim pojechałem do Jordanii, byłem w Izraelu. Miałem nadzieję, że to właśnie Izrael da interesujące przeżycia. Jordania była jakby obok, jakby dodatkiem. Niestety Izrael, jako kraj bardzo mnie rozczarował. Okazał się nieprzyjemny dla mnie jako turysty; ludzie są wyjątkowo niemili, nieskorzy do rozmów, niewykazujący żadnego zainteresowania światem innym niż swój własny. Turysta wielokrotnie może poczuć się bardziej intruzem, niż obiektem jakiegokolwiek zainteresowania. Byłem tym nie tyle zawiedziony, co zaskoczony. W końcu to kraj, gdzie przyjeżdżają ludzie wszelkich możliwych narodowości, wszelkich religii, wyznań i przekonań. Przyjeżdżają ludzie różnych ras i kultur i powinno być miejsce na otwartość. Nie ma tego jednak w ogóle. Może właśnie, dlatego tak dobre wrażenie zrobiła na mnie Jordania. Choć kulturowo całkiem odmienna, to jednak okazała się krajem dużo bardziej interesującym niż Izrael. Granica między tymi dwoma państwami została otwarta zaledwie kilka lat temu. Niewielkie przejście graniczne na rzece Jordan, chronione jest kilkukilometrowym pasem ziemi niczyjej. Turysta, choć to miejsce zostało stworzone dla jego wygody, nie czuje się tutaj najlepiej. Kontrola jest bezprecedensowo drobiazgowa, długa i uciążliwa. Paszporty, bagaże, celnicy, autobus pierwszy, po drugiej stronie autobus drugi, potem bagaże, celnicy i paszporty i na koniec jeszcze jeden autobus. Po przejściu przez granice szokuje dramatyczna różnica w krajobrazie. Inni są ludzie, inna jest jakość otoczenia, zupełnie inne wrażenia. Jedynym chyba wspólnym mianownikiem dla tych dwóch krajów, jest owa granica, na której jedni i drudzy celnicy są równie śmiertelnie poważni. Najeb Mój Jordański kolega – Najeb - zabrał mnie pewnej pijanej nocy na tradycyjny egipski kebab. Powiedział, że będąc mieszkańcem Ammanu, będąc w roli przewodnika, musi mnie tam po prostu zabrać. Nie miałem nawet jak się sprzeciwić. Tłumaczył mi, że miejsce, w które się udajemy to miejsce kultowe dla Ammańczyków, wręcz magiczne. Wstąpiliśmy tam późną nocą, kiedy pijani wracaliśmy z baru. Moje pierwsze wielkie zdziwienie było spowodowane tym, że ogólnie Amman nocami jest pusty, wręcz wyludniony. Człowiekowi wracającemu chwiejnym krokiem, miasto wydaje się tym bardziej przerażające. Latarni jest mało, a te, które nawet świecą, i tak dają niewiele światła. Czasami widzi się żołnierzy z karabinami na warcie przed rządowymi budynkami. Czasami krzyczą coś po arabsku. Czasami się śmieją. W większości jednak wypadków miasto nocami zieje pustką i ciszą. Poza tym fakt, że w Jordanii alkohol wciąż jeszcze jest mało popularny (religia zabrania), strach przed kontrolą policyjną nie pomaga oswoić się z miejscem. Byłem, więc bardzo zdziwiony widząc tłum ludzi wyrastający z tej pustki. Amman to nie Wrocław, czy Warszawa, gdzie grupki pijanej młodzieży można spotkać w każdym miejscu i o każdej porze. Nie ma tam ani rynku, ani galerii rozrywki, ani Multikina. Lecz może właśnie dlatego, zaciekawiło mnie to ogniwo łączące Amman, że wszystkimi innymi miastami na świecie. "Centrum Kebabu" mógłbym to nazwać i było to rzeczywiście miejsce kultowe dla Ammańczyków, zresztą jedno z niewielu tak silnie osadzone w miejscowych zwyczajach. Jest środek nocy i o ile w samym mieście jest cicho, tak wokół budy z kebabem wielki harmider. Kręci się mnóstwo ludzi. Jest głośno. Z głośników płynie arabska muzyka. Wszędzie pełno dymu papierosów. W Jordanii właściwie każdy obywatel pali. Jest nas czterdziestu, może więcej. Nie ma kobiet i dzieci. Sami mężczyźni. Najeb opowiada, że kraj chce uchodzić za nowoczesny, idący z duchem czasu. Jednakże tylko niewielu stać na nowoczesność. Większość społeczeństwa jest biedna, a tutaj bieda trzyma się tradycji, jedynej prawdziwej i pewnej rzeczy. Najeb mówi, że martwi go, że wiele osób wciąż tkwi w tradycyjnym systemie wartości, bo to nie pomaga rozwojowi. Można wysnuć wniosek, że życie zgodnie z tradycją = bieda. Zupełnie jak w Polsce – myślę sobie. Nie mówię jednak tego Najebowi, w końcu nigdy w Polsce nie był. Jak dorośnie i pójdzie do pracy to z pewnością zmieni poglądy. Najeb przepchnął się w końcu przez kolejkę oczekujących i dostał kartkę z numerem 42. W tym momencie obsługują numer 12, więc jeszcze trochę poczekamy. Swoją drogą system numerowy sprawdza się wyśmienicie. Dziwię się, że w Polsce zaczęto go wprowadzać około roku 2000, kiedy tutaj Egipcjanie wydają się znać go od wieków. I wbrew pozorom wcale nie potrzeba automatu do wydawania numerów, wystarczą kartka i długopis. A swoje i tak trzeba odczekać, tyle, że kolejka jest rozproszona. Zresztą czekanie mi nie przeszkadza; słucham Najeba jak kontynuuje opowieść o swoim kraju. Opowiada, że wyjścia z przyjaciółmi do baru, pubu na spotkania w mieście, są coraz popularniejsze; ze robi tak cała nowobogacka młodzież i trochę ludzi w średnim wieku. Poza tym jeden dzień w tygodniu, czwartek czy poniedziałek, przeznaczony jest tylko dla par. To znaczy, że wstęp do takich miejsc jak bary czy puby mają jedynie grupy ludzi gdzie jest jednakowa ilość kobiet i mężczyzn. Celem tego, jest zachęcanie kobiet do aktywnego życia w społeczeństwie. Prawie jak polski parytet, efekt pewnie podobny – myślę, ale znowu nic nie mówię. Kebab Che Guevara Jest pierwsza w nocy. Przy budzie z kebabami, jedynej w tym w milionowym mieście, robi się coraz więcej ludzi. Przyjeżdżają żołnierze, studenci, policjanci, jakieś podejrzane typy i inni. Są wszystkie lokalne nacje; Palestyńczycy, arabowie, wyróżniający się Egipcjanie, murzyni. Brakuje tylko białych, ja jestem jedyny. Tu rasizmu nie ma, ale zaczynam rozumieć, że może działać w dwie strony. Cały proces przygotowania kebabu trwa może minutę i polega na zwinięciu mięsa i kawałka ogórka w naleśnik z suchego ciasta. Ludzi jest jednak tak dużo, że minuty dodane do siebie zmieniają się w kwadranse. Najeb jest bardzo dumny, że może pokazać mi nowoczesną Jordanię. Inną niż ten obraz z centrum, gdzie ubodzy handlują na ulicach, czym popadnie. Szczyci się tym, że nowoczesny Jordańczyk idzie z przyjacielem Polakiem do pubu i płaci za wyjątkowo paskudnego miejscowego Heinekena prawie cztery funty brytyjskie (cena taka sama dla miejscowych jak turystów). Taka nowoczesność jest dla Najeba powodem do dumy. Mówi, że jeszcze jakiś czas temu, nie było w mieście ani jednego miejsca, gdzie można by wyjść z kolegami. Nie było barów ani pubów. Nie było dyskotek. Podziwiam jego zadowoloną minę. Ta nowoczesność to maska, ale śmiesznie znajoma. Widziana z perspektywy lat dziewięćdziesiątych w Polsce wydaje się wręcz karykaturalna. Ta nowoczesność jest swoistym przedstawieniem, niewynikającym z wewnętrznych przemian ludzi. Ta nowoczesność Jordanii jest zupełnie taka sama jak nowoczesność Polski – powierzchowna, kreskówkowa – z reklam. Bar, w którym spędziliśmy wieczór to miejsce żywcem wyjęte z połowy lat dziewięćdziesiątych w Polsce. Drewniane ławy, portrety Che Guevary i jakieś czarno białe przedruki starych zdjęć z Nowego Yorku. Do tego muzyka, zac Odpowiedz Link