Dodaj do ulubionych

a czy komus sie udalo?

01.09.08, 15:01
Piszecie tylko, ze ktos odszedl, ze tak sie meczy. A czy jest ktos
kto moze napisac, ze z dosyc zaawansowanego stadium choroby, osoba
bliska wyszla?Moja tata ma raka krtani, lekarz mowila ze zbyt dlugo
czekal. Teraz jest po operacji. Wszystko dobrze sie goi, je, nawet
tyje dosyc szybko. Mial przerzuty na wezly. Teraz beda lampy, zeby
zabic to co ewentualnie zostalo. Czy mam sie czym cieszyc czy to
tylko poprawa przed i tak nadchodzacym pogorszeniem?
Obserwuj wątek
    • amberka2 Re: a czy komus sie udalo? 01.09.08, 15:18
      Witaj

      nikt ci niestety nie opdowie na pytanie czy tata z tego wyjdzie.
      Wszystko zalezy od jego organizmu.
      Pisalam juz o babci mojej przyjaciolki, ktora od czterech lat
      choruje na raka trzustki. Lekarze dawali jej 6 m-cy zycia. A ona
      mimo przerzutow do watroby i pluc nadawal zyje i jest w dobrej
      formie. Cztery wygrane lata w walce z rakiem trzustki to prawie
      wiecznosc.
      Kazdy z nas wierzy, ze jego bliski bedzie ta osoba, ktorej sie uda
      zyc z ta choroba jak najdluzej i miec dobry komfort zycia. Dla mnie
      istotny jest komfort zycia mojej cierpiacej na raka mamy. Dopuki
      dobrze sie czuje i moze cieszyc sie zyciem wylczymy.
      Ciesz sie kazdym dniem z tata i nie mysl co bedzie za dwa lata.

      Zycze powodzenia
      • shope Re: a czy komus sie udalo? 01.09.08, 16:45
        Dzieki. Boje sie tylko, ze ta poprawa to taka falszywa nadzieja ze
        bedzie dobrze. No ale wiem, ze inaczej myslec sie nie da bo mozna
        zwariowac:/
        Moze mial ktos jeszcze doczynienia z rakiem krtani?Jak przebiegala
        choroba po operacji?
    • marianna72 Re: a czy komus sie udalo? 01.09.08, 16:43
      Nasz przyjaciel ( swiadek na slubie ze strony mojego meza)mial raka
      krtani od tego momentu minelo juz 14 lat i nadal zyje.
      W miedzy czasie mial przerzuty do pluc ale udalo sie wygrac i z
      tym .Jest mocno poturbowany bo od naswietlen ma problemy ze sluchem(
      nosi aparat)i problemy z przelykaniem pokarmow.
      Trudno mi powiedziec czy mu sie udalo ma 50 lat obecnie i miejmy
      nadzieje ,ze nastepne lata przed nim bez zadnych przerzutow i
      komplikacji.
      • shope Re: a czy komus sie udalo? 01.09.08, 16:51
        Takie przypadki daja nadzieje. Ja tez sie obawiam o pluca, mam
        nadzieje ze przez ten czas po operacji do naswietlania nie zacznie
        sobie to cholerstwo szalec.
        Czytam sobie forum dopiero od kilku dni i zauwazylam, same tematy,
        ze komus sie nie udalo dlatego zastanawiam sie czy predzej czy
        pozniej i tak sie przegrywa, gdy rak jest w miare zaawansowany czy
        zdarzaja sie cuda tak jak w przypadku Waszego swiadka:)
        Pozdrawiam.
        • meg.z.londynu Re: a czy komus sie udalo? 14.09.08, 13:04
          Nam sie udalo (poki co). Moj partner jest dokladnie po operacji
          jezyka, a to jest podobny rodzaj raka jak krtani. Tez mial operacje,
          tez przerzut do jednego wezla. Po operacji nie mial naswietlen ani
          chemii, bo wycieto wszystko i byl czysty. od tamtej pory zdrowieje w
          oczach. Dzisiaj jest we wspanialej formie, co miesiac jezdzimy na
          wizyty do naszego lekarza. Oby nam wszystkim sie udalo!
          • shope Re: a czy komus sie udalo? 17.09.08, 17:38
            To bardzo milo slyszec.
            U mojego taty rowniez widac poprawe. Tyje ( w ogromnym tempie),
            zaczal wlasnie naswietlania. Dobrze sie czuje. Oby tak dalej. To
            takie pocieszajace dla nas wszystkich.
    • mzgosia Re: a czy komus sie udalo? 18.09.08, 20:02
      ...hmmm...przeczytałam Wasze analizy, "że niema wygranych"....
      hmmm.... a może nieprzyszło Wam do głowy to: , że Ci co wygrali/-
      rywają ....może sie boją mówić, by ....hmmm.... by
      np: "niezapeszyć" (?)
      Jestem po leczeniu na inny nowotwór ,w kwietniu minął rok od
      ostatniej chemii,, w czerwcu minął rok od zabiegu "sekond look"
      (sprawdzający), a ja ciągle boję się jawnie mówić, że jest dobrze,
      że jest OK, boję się, że jak tak będę tak głośno mówić to ,że
      wszystko wróci i zacznie sie od nowa.... :-(

      przepraszam za ten wywód - jakoś mnie naszło .


      Oczywiście dużo zdrowia życzę i pozdrawiam. gosia
      • koziorozec1979 Re: a czy komus sie udalo? 19.09.08, 00:11
        Mój wujek ponad 20 lat temu miał raka krtani.Nie mówi ale poza tym
        jest wszystko ok.
        Popatrzcie ile jest znanych osób (dziennikarzy,aktorów),którym udało
        się pokonać to paskudztwo.
        Trzeba wierzyć,że wszystko będzie ok bo to podstawa sukcesu.

        • shope Re: a czy komus sie udalo? 19.09.08, 11:21
          Tez o tym myslalam, ze moze lepiej nie cieszyc sie za glosno i nie
          mowic, ze juz sie jest zdrowym, zeby nie zapeszyc. Ale z drugiej
          strony zaladajac tu tyle smutnych i przykrych tematow.
          Podobno wlasnie najwazniejsza jest w tej chorobie sila wiary, nie
          mozna sie poddawac.
          Pozdrawiam
          • pam_71 Re: a czy komus sie udalo? 19.09.08, 13:03
            Mojemy dziadkowi się udało. Miał wycięte zgrubienie/znamie na łydce,
            które po badaniu okazało się czerniakiem. Wczesne stadium. To było w
            1988. Dzisiej jest ciągle w dobrej formie. Ma 88 lat i jutro
            obchodzi z Babcią 61rocznicę ślubu ;-)
            Będzie impreza ;-)
            Pozdrawiam
            Pam
      • zuziachicago Re: a czy komus sie udalo? 20.09.08, 01:58
        mnie tez sie udalo, pomimo ciaglych kontroli i stresu z nimi
        zwiazanymi. Zyje juz 12 lat od zakonczenia leczenia i operacji czyli
        razem ok 14.
        w stanach wczesnie wykryta choroba nowotworowa jest uznana za
        chorobe przewlekla, podobna do cukrzycy nieuleczalna do konca ale
        jesli kontrolowana to taka z ktora mozna zyc dlugie lata!
    • annrez Re: a czy komus sie udalo? 19.09.08, 18:45
      Mnie tez sie udalo ,minelo juz 9 lat i wszystko jest w porzadku.
      • meg.z.londynu Re: a czy komus sie udalo? 20.09.08, 15:39
        Kochani, oczywiscie, ze boimy sie mowic: nam sie udalo. Zeby nie
        zapeszyc. Ale tak nie wolno. Trzeba mowic, trzeba o tym krzyczec, bo
        daje to ogromna wiare w walce z ta choroba. pamietam jak to nas
        dotknelo rok temu, jak czytalam wszystko na ten temat, czytalam
        pozytywne historie miedzy innymi Armstronga, tego kolarza, ktory
        przeszedl przez paskudny rodzaj nowotworu i zyje do dzis. Zalozyl
        fundacje, ktora wspiera ludzi chorych. Tam tez czytalam wypowiedzi
        ludzi, ktorzy przez to przeszli. To naprawde dodawalo skrzydel. Mi w
        tamtych chwilach bardzo brakowalo kontaktu z kims, kto przez to
        przeszedl i wyszedl z tego. Dlatego uwazam, ze powinno byc jak
        najwiecej fundacji tego typu, ktore pomagaja psychicznie przez to
        przejsc. My w Londynie mielismy wsparcie pielegniarek, ktore sa
        specjalnie przeszkolone do wspierania pacjentow i ich rodzin chorych
        na raka. Proponuja nawet wsparcie finansowe, jesli jest taka
        potrzeba. Wiem, ze w Polsce takie podejscie jest dopiero w
        powijakach dlatego ktos z bylych pacjentow powinien zalozyc taka
        fundacje albo chociaz strone w internecie. Przeciez ludzi chorych na
        raka bedzie coraz wiecej, wszelka pomoc, rowniez wsparciowo-
        psychologivczna jest i bedzie bardzo potrzebna. Pozdrawiam.
        • jedynystarocie1 Re: a czy komus sie udalo? 22.09.08, 16:07
          Witam
          jeżeli byś zapytała komu się udało wyjść z choroby nowotworowej to bym napisał
          że mnie.Ale to był rak jelita grubego,napisałbym również o koledze któremu udało
          się pokonać raka przełyku.
          Poczytaj może to doda ci troche optymizmu.
          rak-to-nie-wyrok.blog.onet.plPozdrawiam
          • jedynystarocie1 Re: a czy komus sie udalo? 22.09.08, 16:08
            Tak miało być
            rak-to-nie-wyrok.blog.onet.pl

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka