Takie są przypuszczenia ws mojej kici.. Mam ją od 2 miesięcy, była wyratowana
z bicia i katowania przez jakiegoś gnoja, którego nasłała sama właścicielka
coby sie problemu pozbyć (sic!)
Kicia ma ataki - poczatkowo co kilka dni, powiedzmy średnio raz na 1-2
tygodnie, ale w tym tygodniu ma prawie codziennie i to jakby dłuższe czy też
podwójne, potrójne

Wygląda to tak, ze w pewnym momencie zaczyna
przeraźliwie krzyczeć, jednym ciągiem, na wysokim tonie, bardzo głośno. Czaem
wogóle wywala sie na grzbiet, czasem jakby powłóczy kuperkiem i tylnymi
nóżkami, czy też jakby kręci sie w kółko. Ale ewidentnie chodzi o tylną częsc
ciała, botam próbuje sięgnąć i syczy. Po jakimś czasie wstaje i normalnie
idzie. Wyglada to koszmarnie, jak agonia przedśmiertna

((( Właśnie teraz
rano ją to wybudziło ze snu u mnie na łóżku.
Jestem kompletnie przerażona jak to się dzieje. Musi też nieźle krzyczeć z
bólu, bo druga, stara kicia, z którą normalnie wojują przez cały czas, leci
jej na ratunek - a normalnie boi sie nawet wejśc do tego samego pokoju..
Na poczatku myślałam, że może to jakieś obrażenia po biciu, ale wczoraj
dzwoniłam do tej lecznicy i lekarce wygląda to na padaczkę..
Dziś pójdę do tego weta. Nie wiem tylko jak mi pójdzie z podróżą. Po tych
wszystkich przejściach trafiła do nas w okropnym stanie psychicznym i
emocjonalnym.. Mam nadzieję, że sie bardzo nie przestraszy, że gdzieś
jedziemy..
Może ktoś miał podobny problem?