Dodaj do ulubionych

Po cc - Kiedy utuliłyście dziecko?

22.04.06, 14:53
Dla mnie, jak chodzi o cc, najgorsze były rozstania z dziećmi, które trafiały
na intensywne terapie. Potem kilka dni na sali z mamami ze swoimi dziećmi przy
piersiach - no wiecie jak to może być trudne psychicznie do zniesienia. Całe
ciało i psychika spowite bólem rozłąki. Potrzebą bycia przy kruszynce, która
leży z mnóstwem kabelków i respiratorem dwa piętra niżej. Po cięciu to kawał
wyboistej drogismile Jak przeżywałyście takie sytuacje? Jak długo czekałyście na
dzieci?
Obserwuj wątek
    • earl.grey Re: Po cc - Kiedy utuliłyście dziecko? 26.04.06, 14:41
      na mnie to dziecko czekało w sali poporodowej, na rękach szczęśliwego taty. Ale
      moje dziecko było zdrowe i bez żadnych problemów, cc było z powodu ułożenia
      miednicowego. Jak tylko oprzytomniałam po narkozie (40 minut od uśpienia),
      zobaczyłam ich przy łózku.
      • driadea Re: Po cc - Kiedy utuliłyście dziecko? 26.04.06, 21:45
        Ja też na szczęście urodziłam zdrowe dziecko - pierwszy raz utuliłm córkę jak
        tylko odcięto pępowinę, następnie zpędziła dwie godziny w inkubatorze (który
        stał obok mnie), potem już cały czas ze mną.
        Pozdrawiam serdecznie i mocno ściskm wszystkie mamy, które muszą na dzień dobry
        zmagać się z takimi trudami sad
    • kawaro Re: Po cc - Kiedy utuliłyście dziecko? 28.04.06, 10:13
      Lubomirek urodził się w 31 tyg ciąży, ważył 1590 g,w pierwszej min.dostał 7
      pkt,w kolejnych 9.Pierwszy pocałunek w czółko tuż po zważeniu, zmierzeniu itp.
      Potem Lubek został szybciutko zabrany na OIOM. Następnego dnia, kiedy już
      mogłam chodzić poczłapałam do Niego - mogłam go pogłaskać, a wzięłam go w
      ramiona po dwóch tygodniach (równo),kiedy opuścił inkubator.W międzyczasie
      przyplątała mi się opryszczka i nie mogłam go dotykać (to było przykre).
      Też byłam na sali z dwoma mamami z dziewczynkami, było mi smutno, ale te mamy
      były wspaniałe i dzięki nim nie wpadłam w depresję. Znacznie gorzej byłoby dla
      mnie gdybym leżała sama.
      • paniiwonka1 Re: Po cc - Kiedy utuliłyście dziecko? 02.06.06, 16:26
        kiedy urodził sie mój synek z wadą serca - nie utuliłam go przez 3 tygodnie, na
        sali operacyjnej pokazano mi go tylko.leżałam na sali z innymi mamami i to było
        straszne, choć wiedziałam 4 miesiące wcześniej, że tak będzie. pocieszałam się,
        że jest w innym szpitalu pod dobrą opieką. kiedy wzięłam go pierwszy raz na
        ręce płakalismy oboje, ja ze wzruszenia, a on... bo mnie nie znał,
        przychodziliśmy go tylko oglądać, kiedy leżał pod respiratorem.
        8 dni temu urodziłam córeczkę. tatuś obok pilnował jej w wózeczku gdy mnie
        zszywano, a pierwszy raz przytuliłam malutką w drodze z sali operacyjnej do
        pokoju, położna mi ją położyła i to było cudowne. potem jeszcze ze dwie godziny
        leżała w swoim łóżeczku obok mojego i choć nie mogłam podnosić głowy, co chwila
        to robiłam.zabrano ja na noc, ale rano znów ją tuliłam.
        • paniiwonka1 Re: Po cc - Kiedy utuliłyście dziecko? 02.06.06, 16:30
          to podnoszenie głowy odkupiłam potem dwudniowym bólem, ale co tam...

          mama Ludzika z niebiańskiej krainy i Weroniki
          • netka2 Re: Po cc - Kiedy utuliłyście dziecko? 03.06.06, 15:34
            W szpitalu w ktorym pracowalam jest oddzial poloznicy rooming -in gdzie matka
            przebywa razem z dzieckiem, na innym pietrze jest oddzial polozniczo-
            ginekologiczny gdzie leza matki po poronieniach i po porodzie, gdzie dzieci sa
            na OIOMie czy patologii noworodka. Matki te nie sa skazane na patrzenie jak
            inne maja przy sobie dziecko i jak je przytulaja. powinny byc takie odzialy.
            • agwima Re: Po cc - Kiedy utuliłyście dziecko? 03.06.06, 22:24
              Moj Synek zostal mi polozony na piersiach zaraz po wyjeciu z brzuszka.
              A po badaniach czekal na mnie z tatusiemsmile
              Gdy przyjechalam na sale byl ze mna juz non stop.
    • justyla Re: Po cc - Kiedy utuliłyście dziecko? 04.06.06, 00:52
      Mój syn urodził się w 37tc i było to cięcie zaplanowane.Przytuliłam i
      pocałowałam go wkrótce po narodzinach,ale niestety po dwóch godzinach trafił do
      inkubatora z powodu zakłóceń w oddychaniu.Okazało sie ze ma niewchłonięty do
      konca płyn w pęcherzykach płucnych i trzeba mu zastosowac tlenoterapię.W
      inkubatorze zamkniętym spędził pięć dni,mogłam tylko na niego patrzeć i głaskac
      go.Bolało mnie serce,że nie może być ze mną.Szóstego dnia przytuliłam swój Skarb
      • magkow14 Re: Po cc - Kiedy utuliłyście dziecko? 09.06.06, 03:22
        U mnie dzieci od razu lądowały w moich ramionach, zarówno po pierwszej jak i po
        drugiej cesarce. Jeśli chodzi o pierwszy poród to niewiele pamiętam, tak przez
        mgle, mam za to fotki, wtedy byłam jeszcze "ogłupiała" po narkozie, przystawili
        mi dziecko do piersi zaraz po przewiezieniu z sali operacyjnej, a mąż
        podtrzymywał je. Przy drugim tez tak szybko miałam maluszka przy sobie, ale
        wtedy byłam bardziej przytomna.
        • katrint Re: Po cc - Kiedy utuliłyście dziecko? 28.06.06, 16:33
          Po trzech dniach,jak wreszcie mógł opuścić inkubator,w którym musiał przebywać
          od razu po porodzie.Poród miał być naturalny ale zakończył się cesarką.Po 40
          minutach obudzono mnie i zaraz potem przyszło grono lekarzy poinformować
          mnie,że moje dziecko urodziło się w średniej zamartwicy,niedotlenione i ma
          obrzęki mózgu.Od razu wiedziałam ,że nie wytrzymam w sali z mamami,które będą
          miały przy sobie swoje zdrowe dzieci.Wzięłam pokój jednoosobowy żeby móc w
          spokoju się wypłakać, a tym kończyła się każda wizyta przy inkubatorze
          synka.Nigdy nie zapomnę gdy pozwolono mi włozyć do inkubatora ręce i go
          pogłaskać a dopiero po kolejnych dniach wyjęto go i mogłam go nakarmić piersią.
          Nigdy sobie nie daruję,że nie zaplanowałam od razu cesarki.Uwazałam ,że poród
          naturalny to nic złego a tymczasem zafundowałam synkowi i sobie straszny stres
          zamiast pięknego przeżycia.Dziś na szczęście synek jest zdrowiutki,wyszedł z
          tego wszystkiego dzieki błyskawicznej decyzji o cięciu przy pierwszym spadku
          tętna.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka