-
Żyjecie? Ja podczas tej wodnej rozróby byłam na mieście :) Przyszedłszy do
"Troskliwego Korsarza" najpierw poszłam do łazienki i wyżęłam ciuchy. Potem
zapytałam barmanki, czy nie sprzedają jakichś koszulek, z dowolnym motywem,
byle suchych. Mieli. Wybrałam czarną z Pałacem Kultury wiezionym na dachu
malucha, ale przebrać się już nie zdążyłam. Łazienkę w "Korsarzu" (jest w
piwnicy) zalała woda.
Obsługa musiała wyłączyć prąd, żeby im nie zalało instalacji. Z resztek
gorącej wody w ekspr...
-
Podróże bywają różowe, więc stąd tytuł...
O ile gdzieś mi tam echami pamięć grzmi - podobny wątek już był. Ale już
dawno przepadł. Ja akurat pod-różuję dużo, więc pozwolę sobie opowiedzieć o
dzisiejszych wrażeniach...
Chełmno. Miejscowość jakieś 35 km od Bydgoszczy, blisko Świecia - tyle że po
drugiej stronie Wisły. Położona przepięknie na wysokiej górze, co wprawne oko
dostrzeże już z trasy Bydgoszcz- Gdańsk.
To jest chyba najładniejsze z miasteczek, jakie w życiu (w Polszczy...
-
Tym razem nie w Bramie, ale pod bramą. Właśnie wróciłam. G0p0s pewnie jeszcze jedzie. Serwis foto do sprawozdania jutro. Asia wszystkich pozdrawia, wszystkim dziękuje za spotkanie i śle całusy. Na forum wraca w przyszłym tygodniu. :)
-
nie wiem, czemu dotąd nie sięgnęłam po tę książkę, i nie wiem, skąd tamten
Mikołaj wiedział,że książka Chmielewskiej, to będzie to, co mnie ucieszy.
Tak więc oczywiście zaczęłam już czytać("Jak wytrzymać z mężczyzną") i
baaardzo mi się podoba. Fajnie czytać coś , czego się jeszcze pani Joanny nie
czytało.
-
Odbyło się, właśnie się skończyło, jesteśmy syci wrażeń, obdarowani przez Goonię prawdziwym syropem klonowym, wyściskani, wycałowani i dopieszczeni komplementami... a miało być odwrotnie. To my mieliśmy Goonię podrzucać, dopieszczać, obcałowywać i miziać. Sama wlepiałam tylko w nią oczy jak sroka w gnat, bo Goonię dwa lata temu poznałam i uważałam za piękną kobietę, ale teraz, to po prostu zjawisko. Fotki będą, sami zobaczycie. Teraz tylko tyle, muszę pozbierać myśli. Będzie więcej, bo podsł...
-
Prosze czytac pozniej... (tj. od Walorow 38) ;)
-
Urodziły sie w warszawskim zoo dwa małe, czarne jaguary. Są śliczne.mama
czarna, tatuś panterowaty. Ale młode sa piekne. Aż sobie przypomniałam czasy
jak w 1974 roku, kiedy mąż mojej bardzo dobrej koleżanki z-ca dyrektora
krakowskiego zoo, trafil mi sie na 3 tygodnie mały tygrys, którego trzeba
było karmić butelką. ja miałam dużą frajdę, gorzej było z moja babcią, która
panicznie się bała tego diabelskiego pomiotu. Pomiot był tak mały, że leżał i
czekał na mleko. Ale babcia stwier...
-
• Re: Trup w kurkach
april02 11.07.06, 14:42 + odpowiedz
Upał był nie do wytrzymania. Już od ponad tygodnia prażącego słońca nie
zasłaniały żadne chmury a gorącego powietrza nie poruszał najmniejszy nawet
powiew wiatru. Na zaokiennym termometrze umieszczonym zapobiegliwie w
najbardziej zacienionym miejscu północnej ściany budynku słupek rtęci
niezachwianie wskazywał 32 stopnie. Jedynie w nocy temperatura spadała do 26
kresek, czasami tylko zrywał się wiatr dający...
-
- Że też mnie diabeł podkusił na skróty jechać, cholera jasna! – mruczał pod
nosem wciekły Rafał. Od dwóch godzin próbował trafić na drogę z Krzyża na
Poznań. Po kolejnej próbie znów znalazł się na przedmieściach miasta.
- No piękna ta okolica, że co nawet ! Lasek sosnowy i słoneczko świeci ale za
raz zajdzie i gówno znajdę a nie drogę! – klął w myślach na siebie i wszystko
dookoła.
Czwarta godzina za kółkiem dawała się we znaki a do Warszawy jeszcze co
najmniej drugie...
-
Opowieść pierwsza, pt. "Przesłuchanie"
Z policyjnego protokołu przesłuchania, które odbyło się dn. 18 stycznia 2006
roku w Komisariacie Policji w Psiej Wólce, na okoliczność interwencji na
posesji ob. Piotra Pyziałka, lat 38, syna Jana i Weroniki, w której doszło do
uszkodzenia ciała wyżej wymienionego przez podejrzaną, ob. Katarzynę
Pyziałek, żonę, lat 35, córkę Pawła i Bożeny.
Przesłuchujący, aspirant Jerzy Wałek: - Proszę opisać, jak doszło do całego
zajścia.
Podejrzana, Kata...
-
Zeszłej zimy, jak kto głupi, kliknęłam w tego linka, co się pojawiał na forum
„książki”. Do tamtego czasu uznawałam się za wyleczoną z nałogu. Książki Gurui
stały gdzieś na trudno dostępnych półkach, ja powoli zapominałam całe akapity,
znane niegdyś na pamięć, nałóg nie dawał znać o sobie. I co! Znowu! Ze łzami
szczęścia w oczach rzuciłam się do odkurzania ukochanych lektur, przepadłam
dla świata, zaniedbałam rodzinę, chodziłam na zajęcia niewyspana jak diabli.
Pod wpływem n...
-
Dla tych, którzy uważnie przeczytali psychobiografię gadaną, znaleźli ciekawe
wąteczki i chcą się nimi podzielić.
Pytanie pierwsze: kim mogłaby być Ewa Puk?
Pytanie drugie: pod jakim pseudonimem mogłyby ukazywać się książki
historyczne Guruy, gdyby zdecydowała się na takie wściekłe szataństwo?
-
wczoraj, na regionalnej publicznej tefałce (TVP Kraków dokładnie)
zaprezentowano krótki program 'Taśmy PRLu' i gościem była Szanowna
JCh. Kto nie widział, linkuję, silwuple:
ww6.tvp.pl/8969,20071026587505.strona
-
dzieła zebrane...
No i natknęłam się na trupa. Czemu tak na mnie patrzycie? - zapytała
Dżdżownica, siadając na murku cmentarnym, miejscu naszych dotychczasowych
spotkań. Wygrzebała z kieszeni i zapaliła specjalnie na tę okazję kupione
kubańskie, choć made in China, cygaro."
- Tu, na cmentarzu ? Wielka mi sztuka ..- mruknął Henio - i nie kopć tak,
może
im to przeszkadza - dodał machnąwszy lizakiem w stronę nagrobków.
- Zresztą się tak nie przechwalaj, bo myśmy się też natknęli ...
-
Pamiętacie ten fragment Autobiografii, w którym Gurua opisuje jak wręczali
sobie prezenty na Święta. Malutkie prezenty w wielkich pudłach, mamusia
ciągnąca sznurek, który doprowadził ją do prezentu-pralki. Czy też coś
takiego robicie, czy tradycyjnie- prezenty łup pod choinkę?
-
Tak a'propos niczego, to właśnie patrzę sobie przez okno na zimowy raj, czyli
osiedlową górkę, gęsto oblepioną osobnikami w różnym wieku i wyjeżdżoną prawie
do gołej ziemi, i widząc takie różne cudeńka służące teraz do radosnego
ślizgania, przypomniało mi torobajło z dębowego stołu, hihi. I takie różne
inne, na których kiedyś, dawno, dawno temu, jeździło się radośnie i bez
żadnego obciachu, o dziwo. Z tzw. braku laku, albo z czystej, młodzieńczej
fantazji, różnie. Osobiście, najmilej ws...
-
Wiem, że kilka osób jest chętnych na takie spacery. Oto nowe
propozycje:
18 kwietnia
Judaica praskie
Trasa: Mykwa, miejsce po synagodze, Gmach Wychowawczy im. Bergsona,
ul.Okrzei, ul. Sierakowskiego – d. Dom Akademicki, ul. Targowa, ul.
Ząbkowska
Zbiórka o godz.11.00 przed kinem Praha, ul. Jagiellońska 26
24 maja
Saska Kępa pachnąca bzem
Trasa: Rondo Waszyngtona, ul. Francuska, ul. Walecznych, ul.
Dąbrowiecka, ul. Zwycięzców, ul. Katowicka, rz. Wisła
Zbiórka o g...
-
Sluchajcie! Wlasnie, po raz n-ty w moim zyciu, skonczylam czytac "Nawiedzony
dom". I tam, na samym koncu, jest obietnica spenetrowania piwnic... To co,
zadnego lochu nie bylo??? Ani innej tajemnicy??? :(
-
I dla cywilów, i dla armii,
i do Wrocławia, i do Warmii,
do Szczebrzeszyna, do Szczecina
leci i świeci dobra nowina;
pobłyskują jak kwiaty z łąki
z czapek pocztowców złote trąbki.
Poczta! Poczta! Morze i ląd!
WSZYSTKIM WESOŁYCH ŚWIĄT!
Tymczasem w jednych domach stroją pianina,
w innych ciotki placki stawiają równym szeregiem,
a na dworze hu! hu! diabelska mieszanina,
24 miliardy płatków śniegowych
(słownie: wiatr zmieszany ze śniegiem).
Niektórzy już jutro znikną z komputera,...
-
W trosce o hart ciała i ducha członków sekcji poznańskiej Towarzystwa
spędziłyśmy dziś pracowity czas na basenie i w saunie (my tzn Kasiakaz1 i
The_Dzidka). Urozmaicając nudne ćwiczenia fizyczne dokonywałyśmy oceny
sylwetek ratowników w skali 1 do 10, przeprowadziłyśmy kurs śpiewania pod
wodą ("My jesteśmy krasnoludki bul, bul, bul"), udawałyśmy dwumasztowca z
peryskopem między nogami i nawet udało nam się popływać (w jacuzzi). Przyszło
nam do głowy, żeby następne (oficjalne) spo...