Dodaj do ulubionych

mam klopoty z frajerami

11.06.04, 12:33
skad wzielo sie to slowo? frayeur (cykor) czy freier (luzak)?
Obserwuj wątek
    • josip_broz_tito Re: mam klopoty z frajerami 11.06.04, 12:59
      A to jest bardzo dziwne słowo. U nas to chyba to znaczenie francuskie się
      przyjęło, natomiast np. w Serbii słówko "frajer" ma konotacje pozytywne i
      oznacza męski odpowiednik naszej "laski", więc chyba raczej pochodzi z
      niemieckiego. Myślę że francuskie słowo jest wtórne do niemieckiego, może
      takich swobodnie wałęsających się żołnierzy uważano za tchórzy/dezerterów?
      Ciekawe co obecni lub przyszli romaniści mieliby na ten temat do powiedzenia smile
      • kicior99 Re: mam klopoty z frajerami 11.06.04, 13:15
        zapytaj tu =)
        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=10129
      • stefan4 Re: mam klopoty z frajerami 11.06.04, 13:36
        josip_broz_tito:
        > w Serbii słówko "frajer" ma konotacje pozytywne i oznacza męski odpowiednik
        > naszej "laski"

        Podobnie chyba jest w słowackim, przynajmniej w ludowym słowackim. Jest taka
        piosneczka (przepraszam za ew. błędy pisowni):

        ,,A tam blízo Levoči, tam sa voda toči,
        ktora nema fraira nech si do nej vskoči.''

        Która nie ma faceta, niech się utopi
        • skarbek-mm Re: mam klopoty z frajerami 14.06.04, 07:50
          Znajomy Słowak kiedyś się mnie zapytał, czy mam frajera. Ja mu na to, że z
          frajerami się nie zadaję smile
          Po chwili rozmowy okazało się też, że on ma frajerkę.

          Jest też ciekawy błąd jaki popełniają Słowacy. U nich kobieta i żona to to samo
          słowo, więc po angielsku czasem można usłyszeć "It's your women?"
          zamiast "wife".

          Pozdrawiam

          MM.
          • sunday Re: mam klopoty z frajerami 14.06.04, 10:15
            > Jest też ciekawy błąd jaki popełniają Słowacy. U nich kobieta
            > i żona to to samo słowo, więc po angielsku czasem można usłyszeć
            > "It's your women?" zamiast "wife".

            U Niemców też jest podobnie. A Węgrzy, poniewaz nie mają w ogóle rodzaju
            gramatycznego, nawet w zaimkach osobowych, to zdarza się, że mylą she z he, sie
            z er, itp... smile
            • stefan4 Re: mam klopoty z frajerami 14.06.04, 14:05
              sunday:
              > U nich kobieta i żona to to samo słowo, więc po angielsku czasem można
              > usłyszeć "It's your women?" zamiast "wife".
              skarbek-mm:
              > U Niemców też jest podobnie.

              I chyba u wszystkich Skandynawów (nie jestem pewien). I u Francuzów.

              - Stefan

              www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
              • skarbek-mm Re: mam klopoty z frajerami 14.06.04, 14:07
                >
                > I chyba u wszystkich Skandynawów (nie jestem pewien). I u Francuzów.
                >
                I u Hiszpanów.
                Mujer to kobieta i żona, bo esposa to raczej małżonka (znaczy: rzadko używane,
                i na pewno nie potocznie)

                MM>
                • stefan4 Re: mam klopoty z frajerami 14.06.04, 15:57
                  skarbek-mm:> I u Hiszpanów.
                  > Mujer to kobieta i żona, bo esposa to raczej małżonka (znaczy: rzadko
                  > używane, i na pewno nie potocznie)

                  Z odróżnianiem mężczyzn od mężów jest po hiszpańsku jakby ciut lepiej: ,,mi
                  marido''. U Czechów, Niemców i Skandynawów chyba nie ma rozróżnienia.

                  - Stefan

                  www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
        • iwa_ja Re: mam klopoty z frajerami 14.06.04, 22:26
          stefan4 napisał:

          >
          > ,,A tam blízo Levoči, tam sa voda toči,
          > ktora nema fraira nech si do nej vskoči.''


          chyba nie "blizo" ale "kole" (przepraszam, że się czepiam)
          > Która nie ma faceta, niech się utopi
          • stefan4 Re: mam klopoty z frajerami 15.06.04, 00:08
            iwa_ja:
            > chyba nie "blizo" ale "kole"

            Brawo za czujność! No to Ci się do czegoś przyznam, Iwo.

            W mojej głowie też telepie się ,,kole''. Ale dla pewności zajrzałem do
            malutkiego słowniczka słowackiego i takiego słowa nie zdybałem. Jak wiesz, to
            była kiedyś pieśń masowa polskich studentów. W takich pieśniach było zawsze
            mnóstwo byków, jeśli były w językach obcych (np. masowa pieśń ,,za rodinu, za
            Stalinu, na boj, na boj, na boj!'' zamiast ,,za staRinu''). Wobec tego uznałem,
            że to jest błąd i wyszukałem w słowniczku pierwsze lepsze słowo do sensu i
            dwusylabowe. Padło na ,,blízo''.

            Nie wykluczam, że
            (1) słowo ,,kole'' jednak istnieje, tylko trzeba mieć większy słowniczek, albo
            (2) to jest słowo bardziej góralskie niż słowackie; w końcu z Levoči to już
            można do Polski na piechotę...

            - Stefan

            www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
            • iwa_ja Re: mam klopoty z frajerami 15.06.04, 13:43
              stefan4 napisał:

              > iwa_ja:
              > > chyba nie "blizo" ale "kole"
              >
              > Brawo za czujność! No to Ci się do czegoś przyznam, Iwo.
              >
              > W mojej głowie też telepie się ,,kole''. Ale dla pewności zajrzałem do
              > malutkiego słowniczka słowackiego i takiego słowa nie zdybałem. Jak wiesz, to
              > była kiedyś pieśń masowa polskich studentów. W takich pieśniach było zawsze
              > mnóstwo byków, jeśli były w językach obcych (np. masowa pieśń ,,za rodinu, za
              > Stalinu, na boj, na boj, na boj!'' zamiast ,,za staRinu''). Wobec tego
              uznałem
              > ,
              > że to jest błąd i wyszukałem w słowniczku pierwsze lepsze słowo do sensu i
              > dwusylabowe. Padło na ,,blízo''.
              >
              > Nie wykluczam, że
              > (1) słowo ,,kole'' jednak istnieje, tylko trzeba mieć większy słowniczek, albo
              > (2) to jest słowo bardziej góralskie niż słowackie; w końcu z Levoči to już
              > można do Polski na piechotę...
              >
              > - Stefan
              >
              > www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
              No to i ja się poddaję. Słowniczka nie mam. Za jakiś miesiąc popytam u tzw.
              źródła.
              Przyszło mi do głowy powiedzenie, które często słyszę. A fryzura mi się podnosi.
              "Aluzju poniał".
              Kurcze, przecież w języku rosyjskim nie ma słowa "aluzja" (chyba)! Jest za
              to "namiok". Albo "dzierżi linu (zamiast "kanat")...
              Kupa tych fałszywych przyjaciół. Ale to już jest temat na inne opowiadanie....
              • iwa_ja Re: mam klopoty z frajerami 15.06.04, 13:46
                I jeszcze coś, na temat "bardziej słowo góralskie niż słowackie". Hmmm,
                góralskie? Nawet przecież dialekt górali spiskich i podhalańskich miewa różnice.
                No dobra, czepiam się.
                Pozdrówka
              • stefan4 Re: mam klopoty z frajerami 15.06.04, 14:03
                iwa_ja:
                > Przyszło mi do głowy powiedzenie, które często słyszę. A fryzura mi się
                > podnosi "Aluzju poniał". Kurcze, przecież w języku rosyjskim nie ma słowa
                > "aluzja" (chyba)!

                Chyba nie ma. Powinno być ,,tonkij namiok na tołstoje obstojatiel'stwo''. Tak
                może być?

                > Albo "dzierżi linu (zamiast "kanat")...

                Z linami to w ogóle kłopot. Wysocki śpiewa:

                ,,надeeмся только на крeпость рук,
                на руки друга и вбитый крюк
                и молимся чтобы страховка нe подвeла''.

                Moi znajomi na ogół kumają, że ,,nadiejemsia'' nie ma nic wspólnego z
                nadziewaniem ani ,,kriuk'' z krukiem. Ale ,,sztoby strachowka nie podwieła'' to
                dla nich nieodmiennie ,,żeby nie nadciągnął strach''. Ile ja się nawyjaśniałem,
                że ,,strachowka'' to lina asekuracyjna a ,,podwiesti'' to zawieść! I wszystko
                na nic.

                - Stefan

                www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
                • sunday Re: mam klopoty z frajerami 15.06.04, 15:36
                  No i jest jeszcze stara dobra wieriowka, czyli верёвка.
                  • stefan4 Re: mam klopoty z frajerami 15.06.04, 15:46
                    sunday:
                    > No i jest jeszcze stara dobra wieriowka

                    Jest też ,,sznur''. Ale ,,liny'' po rosyjsku nie ma. Po angielsku zresztą też
                    nie
                    • sunday sistiema i strachowka 16.06.04, 10:25
                      > > No i jest jeszcze stara dobra wieriowka

                      > Jest też ,,sznur''. Ale ,,liny'' po rosyjsku nie ma.
                      > Po angielsku zresztą też nie
                      • stefan4 Re: sistiema i strachowka 17.06.04, 01:22
                        sunday:
                        > Tak chodzi mi po głowie - страховка to nie jest raczej (auto)asekuracja?

                        Na pewno jednym ze znaczeń jest lina asekuracyjna, nawet mam to w słowniku,
                        właśnie sprawdziłem. Ale na przykład w
                        extreme.k2.omsknet.ru/eng/mount/eng_russian_dict.htm podane jest jako
                        tłumaczenie angielskiego ,,belay'', czyli asekuracji (niekoniecznie auto-).
                        Więc pewnie obydwoje mamy rację.

                        Ten słowniczek internetowy jest dziwny i na pewno niepełny. Na przykład nie ma w
                        nim ,,abseiling'' ani ,,rappeling''
                        • sunday Re: sistiema i strachowka 17.06.04, 12:27
                          > Ten słowniczek internetowy jest dziwny i na pewno niepełny.
                          > [...] Więc doradzam granum salis w korzystaniu z niego.

                          W każdym razie dzięki za linka, zawsze może sie przydać.

                          > > A na uprząż to chyba система mówili, jeśli dobrze pamiętam...

                          > ,,Систeма'' wygląda mi jakby zbyt ogólnie.
                          > I brzydko mi się kojarzy z zaoraną
                          > ziemią i drutem kolczastym. . .

                          Prawda. Być może cистeма była tylko prywatnym
                          określeniem używanym przez moich górskich znajomych.

                          pozdrawiam,
                          Luki

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka