Dodaj do ulubionych

bangladesz

09.01.03, 23:37
czy ktos tam byl? chodzi mi zwlaszcza o turystyke indywidualna i mozliwosc
swobodnego poruszania sie.
sa przeloty z niemiec za 670 euro, na miejscu powinno byc smiesznie tanio,
tylko czy tam da sie zwiedzac prywatnie? mam wrazenie ze np nie ma tam
prywatnych samochodow??
Obserwuj wątek
    • mavi2 Re: bangladesz 10.01.03, 18:32
      Spoko, spoko. Jest czym jeździć, autobusy -często Mitsubishi, jakich nie
      uświadczysz w Indiach, sa prywatne auta; Dhaka bywa dość konkretnie
      zakorkowana. Oczywiście powszechne jest podróżowanie na dachu, ale zazwyczaj
      dla białasów znajdą się jakieś miejsca w "klasie biznes". Faktycznie - jest
      tanio. Ogólnie: jeżeli masz na koncie pobyt w Indiach to wielkiej róznicy nie
      odczujesz - raczej kolejny stan, do którego potrzebna jest wiza i płaci się
      innymi pieniędzmi. Nie było też żadnych ograniczeń w poruszaniu się po kraju.
      Jeżeli tylko nie masz zapędów do odwiedzania miejsc położonych na końcu świata
      to nie powinieneś mieć problemów z podróżowaniem. Dla mnie największym bólem
      było to, że nie miałem co zwiedzać, wg mnie jest to kraj do zaliczenia a nie do
      zwiedzania. I nie spotkałem żadnych stranieri, ani Japońców, ani
      Australijczyków co moim zdaniem jest wielką osobliwością wink
      • malawi3 Re: bangladesz 10.01.03, 20:40
        no to nie brzmi zachecajaco - a przyroda im jakas zostala czy wszystko
        zamienili na pola uprawne? faktycznie wole raczej koncce swiata, ale to mozna
        pokonac wlasnym samochodem w razie czego.
        napisz jak z przyroda...
        • mavi2 Re: bangladesz 13.01.03, 17:32
          ... no faktycznie nie brzmi, ale nie jest aż tak źle. Przynajmniej masz
          kolejną pieczątkę w paszporcie. Na szczęście wizę dali bez problemów (Delhi,
          1997) i za darmo. W Cox's Bazaar jest jakaś buddyjska świątynka i podobno
          najszersza plaża na świecie. Niestety ja byłem w sierpniu, w środku monsunu
          więc pogoda była daremna. Dhaka jest obleśna prawie jak Varanasi. Przyroda
          jakoś nie wzruszyła mnie ani trochę, było zwyczajnie; oczywiście dużo pól
          ryżowych, zaczynają się palmy kokosowe. Można sobie popłynąć statkiem o szumnej
          nazwie "Rocket" - klimaty jak w powieściach Marka Twaina o Missisippi (Dhaka -
          Khulna, chyba ze 20h), uderzyć do parku Sudarman (czy jakoś tak); podobno są
          tam nawet tygrysy no i trochę mangrowców. Ale ogólnie lepiej wspominam "7
          sióstr" w Indiach (Assam, Nagaland i okolice) - większa dzicz i egzotyka.
          Podsumowując: nie telepałbym się tam specjalnie, ale jeżeli będziesz w pobliżu
          to można wpaść.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka