We wtorek przywiozłam do domu półdziką kotkę. Kota podobno urodzona
w czerwcu 2009. Nigdy dotąd nie miałam kota "z podwórka", ale na
razie idzie dobrze. Korzystanie z kuwety nie sprawiło jej żadnego
problemu, głaskanie uwielbia, chociaż profilaktycznie syczy przy
wyciąganiu do niej ręki. Wczoraj zabrałam ją do lekarza. No i jest
tak: kota ma końcówkę kociego kataru, na który dostała antybiotyk,
nie można jej jeszcze szczepić dopóki nie minie infekcja, została
odrobaczona, no i zonk: dostałam 2 w 1 - za ok. 2 tygodnie powinien
urodzić się 1 kotek. Na zabiegi chirurgiczne jest w tej chwili za
słaba, więc sterylizacja jak kot całkiem dojdzie do siebie. Kotka ma
długą sierść, jest szara, włazi pod szafki i wygląda tam jak kot z
kurzu

Maleństwo jeśli się urodzi będzie mogło zostać u mnie.