Dodaj do ulubionych

Axiu, gdzie jestes!!!???Nie na moje nerwy....

24.03.10, 10:39
Jakiś czas temu pisałam o mojej Tince, która była chora i musieliśmy ją
uśpić... sad(( a za 2 dni nasz kocurek Axiu zniknął!!!! Zawsze był kotem
wychodzącym, ale codziennie wracającym..Miał swoje terytorium, mieszkamy w
spokojnej okolicy..No i nie wraca już tydzień. NIe wiem co myśleć, zamartwiamy
się z mężem bo to kochany sierściuch..taka przytulanka totalna...Czy jest
nadzieja, że po takim czasie kot zjawi się w domu...?? Jest charakterystyczny
bardzo bo to duży Maine Coon z naturalnym umaszczeniem...
Obserwuj wątek
    • wladziac Re: Axiu, gdzie jestes!!!???Nie na moje nerwy.... 24.03.10, 11:10
      kocurek jest wykastrowany?rasowego kota mógł ktoś ukraść niestety
      • salimis Re: Axiu, gdzie jestes!!!???Nie na moje nerwy.... 24.03.10, 11:55
        Tak jak wladzia sugeruje,kota ktoś mógł sobie przywłaszczyć.W końcu Maine Con-y
        na ulicy to rzadkość.
        Jeśli niewykastrowany to poczuł zew natury.
        • anihania Re: Axiu, gdzie jestes!!!???Nie na moje nerwy.... 24.03.10, 13:29
          niekastrowany, ale w okolicy nie był dla nikogo nowością, wszyscy go znali w
          okolicy...ma 4 lata
          • anihania Re: Axiu, gdzie jestes!!!???Nie na moje nerwy.... 24.03.10, 13:30
            przepraszam za powtórzenia
            • maryshaa Re: Axiu, gdzie jestes!!!???Nie na moje nerwy.... 24.03.10, 14:49
              Jak niekastrowany to może poczuł zew natury?
              • wladziac Re: Axiu, gdzie jestes!!!???Nie na moje nerwy.... 24.03.10, 16:21
                tak by to wyglądało że podążył za panienkami,było już kilka wątków na forum o
                zniknięciu niekastrowanego kocura ale prawdę powiedziawszy nie doczytałam czy
                któryś wrócił,jeżeli go znajdziesz to gruntownie przebadaj bo może zarazić się
                drogą płciową od wolnożyjących kotek wszelkimi możliwymi choróbskami i wykastruj
                bo inaczej bedzie się sytuacja powtarzać a niepotrzebnie rozmnożone kociaki będą
                cierpieć
    • kot_pampasowy Re: Axiu, gdzie jestes!!!???Nie na moje nerwy.... 24.03.10, 17:32
      Popytaj ludzi w okolicy, czy go widzieli, wywieś ogłoszenia ze zdjęciem
      kota. Uczul sąsiadów, że jak go zobaczą, niech od razu do Ciebie
      dzwonią, ew. sami go złapią. hmm, przykre...
      • anihania Re: Axiu, gdzie jestes!!!???Nie na moje nerwy.... 24.03.10, 18:11
        chcieliśmy skrócić go o jego męskość w tym roku na wiosnę. Kiedyś słyszałam, że
        takie koty osiągają pełną dojrzałość po właśnie około 4 latach. Nie jestem
        hodowcą, tylko miłośniczką, więc nie wiem dokładnie jak to jest. W każdym bądź
        razie, nie zdążyliśmy. Boję się, że on już nie wróci... uncertain
        • wladziac Re: Axiu, gdzie jestes!!!???Nie na moje nerwy.... 24.03.10, 18:25
          sam może nie chcieć wrócić bo....mu się spodoba takie życie,pozostaje szukać na
          wszelkie sposoby,powodzenia
          • kot_pampasowy Re: Axiu, gdzie jestes!!!???Nie na moje nerwy.... 24.03.10, 18:45
            Własnie - mogło mu sie spodobac. Mrozy sie skonczyły, ciepło, doopka
            mu nie zmarznie (przynajmniej tyle dobrego, że sie nie przeziebi),
            tym bardziej, że to maine coon, poza tym - marzec, kocie panienki
            kuszą i nęcą...
            NIe martw się, jeśli był w dobrej kondycji, to powinien sobie
            poradzić na tym gigancie, w sensie, że da rade upolować sobie coś i
            nie złapie chorobska. A potem - jak piszą dziewczyny - jak mu marcowa
            gorączka minie, to wróci.
            Problem tylko, czy do ludzi nie będzie zbyt ufny i czy ktoś tego nie
            wykorzysta...
        • plastelinka.czerwona bosz... 25.03.10, 08:23
          Tzn. masz kota od czterech lat i nadal niczego o nim nie wiesz? Byłaś u
          weterynarza, zapytałaś się o kastracje? Tyle lat twój kocur się rozmnaża, a
          ciebie nie obchodzi los jego potomstwa, bo tobie tych kociaków nie przyprowadzi.
          • wladziac Re: bosz... 25.03.10, 08:51
            jedyna nadzieja że może do tej pory się nie rozmnażał bo jak pisze autorka postu
            koty tej rasy podobno?dojrzewają później,nie znam się na rasowych więc to tylko
            moje gdybanie
            • plastelinka.czerwona Re: bosz... 25.03.10, 09:35
              Jak przed chwilą przeczytałam, dojrzałość płciową osiągają w wieku 5 - 9
              miesięcy. Rosną nie jak większość kotów do 2 roku życia, a do 3 - 4. Myślę, że
              cztery lata, to było dość czasu aby się zapytać o takie rzeczy weterynarza.
              • barba50 Re: bosz... 25.03.10, 10:10
                Taa od roku u Kirke18 mieszka rudy Edek - Main Coon, który trafił do niej w wieku 4 mcy z hodowli i był już wykastrowany!

                Czteromiesięczny Edek w pozycji na fotelu typu: tego się nie myje, to się wietrzy big_grin

                https://img4.imageshack.us/img4/8831/dscn1892o.jpg

                Tak wygląda po roku

                https://wstaw.org/m/2010/03/25/edzio.JPG

                Jest dużym i szczęśliwym kotem.
                • wladziac Re: bosz... 25.03.10, 10:28
                  czyli zadziałał jeszcze jeden nie sprawdzony mit o kotach a kociuś pięęęękny
                • plastelinka.czerwona Re: bosz... 25.03.10, 10:46
                  No właśnie, wykastrować trzeba było już dawno, wystarczyła odrobina
                  zainteresowania by się tego dowiedzieć.
    • maryshaa Re: Axiu, gdzie jestes!!!???Nie na moje nerwy.... 25.03.10, 14:19
      Niestety nie zmienia to faktu, że kota nie ma. Moim zdaniem powinnaś
      porozwieszać ogłoszenia nawet kilka kilometrów od domu. Dać zdjęcia
      na wszystkich lokalnych forach i stronach. Im więcej osób wie tym
      większa szansa, że kot się znajdzie.
      Mógł go ktoś nawet przygarnąć i nie wiedzieć czyj to kot.
      Daj znać jak idą postępy. Jak się znajdzie to go od razu ciach! smile
    • anihania Re: Axiu, gdzie jestes!!!???Nie na moje nerwy.... 25.03.10, 19:03
      Dzięki za wszystkie miłe słowa otuchy... i za te mniej miłe!!!!, ale to już nie
      ma znaczenia, swoje słowa troski o zapłodnione kotki sobie wsadźcie. Axiu
      znaleziony.Martwy, otruty....Leżał u sąsiada na podwórku, z tyłu zupełnie, gdzie
      rzadko kto chodzi.8 metrów od naszego płotu, ale tak ukryty w krzakach, że ledwo
      go odnaleźliśmy. Co do troski o jego potomstwo to w okolicy wszystkie kotki
      kastrowane. Nie wiem jak Axiu bardzo oddalał się od domu, ale był w domu
      codziennie...Więc to nie zew natury... crying((((((((((
      • plastelinka.czerwona Re: Axiu, gdzie jestes!!!???Nie na moje nerwy.... 25.03.10, 19:47
        Kota mi bardzo szkoda, ale tak to jest jak się woli zapewnić kotu "wolność" niż
        bezpieczeństwo.
        • anihania axiu znaleziony - martwy.........!!!!!! 25.03.10, 20:04
          W dużym domu, kiedy latem, od ogrodu są otwarte drzwi, ciężko zatrzymać kota w
          środku...zresztą to nie blok, żeby kota zamykać.
          • plastelinka.czerwona Re: axiu znaleziony - martwy.........!!!!!! 25.03.10, 20:26
            Da się, ale to był twój wybór. Wolałaś żeby biegał "szczęśliwy" cztery lata
            zamiast przy odrobinie wysiłku zapewnić mu warunki do fajnego może nawet
            dwudziestoletniego życia. Chociaż jak przez cztery lata nie zdążyłaś się nim
            zainteresować na tyle by go wykastrować(czy choćby zaszczepić, chyba że twój
            weterynarz przy ich okazji nie znalazł pół minuty aby ci wyjaśnić podstawowe
            rzeczy), to nie dziwi mnie, że nie widziałaś sensu podjęcia takich działań.
          • wladziac Re: axiu znaleziony - martwy.........!!!!!! 25.03.10, 20:26
            współczuję i bardzo mi przykro,czy podejrzewasz że został otruty przez ludzi?
          • ona-50 Re: axiu znaleziony - martwy.........!!!!!! 25.03.10, 20:31
            Współczuje.
          • echtom Re: axiu znaleziony - martwy.........!!!!!! 25.03.10, 21:58
            Ja Cię rozumiem - moje kotki wychodziły przez parę lat, kiedy mieszkałam na wsi. Ale wykastrować mogłaś go rzeczywiście wcześniej, choć to najprawdopodobniej nie miało wpływu na to, co się stało. Współczuję.
      • kot_pampasowy Re: Axiu, gdzie jestes!!!???Nie na moje nerwy.... 25.03.10, 20:40
        Moj Boże, tak mi przykro! Umarł 8 metrow od domu, był tak blisko, a wy
        nie mogliście mu pomoc... co za okrutna ironia losu. Przykro mi. A na
        wsi rzeczywiście kota jest trudniej upilnować niż w bloku. Ale z
        drugiej strony, gdyby był wysterylizowany, to może byłby spokojniejszy
        i jego ciągoty do wolności byłyby mniejsze... Ale to takie gdybanie..

        Jak myślisz, bedziesz adoptować innego kota?
        • maryshaa Re: Axiu, gdzie jestes!!!???Nie na moje nerwy.... 25.03.10, 22:13
          Plastelinka już bez przesady. Już nie róbmy też z kotów bezwolnych i bezradnych
          zwierząt. Miał dobre warunki do bycia kotem wychodzącym. Nie każdy wyznaję
          zasadę, że kota trzeba zamykać w domu albo wyprowadzać na smyczy. A tu też jak
          widać nie zawinił fakt, że kot miał jaja, że ujmę rzecz w ten sposób... choć ja
          też jestem za sterylizacją domowych kotów, bo był tuż przy swoim domu... sad

          Do autorki wątku... bardzo mi przykro sad
          A masz może za sąsiadów gołębiarzy? Albo innych hodowców ptaków?
          • salimis Re: axiu znaleziony - martwy.........!!!!!! 25.03.10, 22:30
            anihaniu przykro mi że tak się stało i bardzo ale to bardzo współczuję.Nie mnie
            oceniać czy dobrze że kot był wychodzący czy nie bo powiem szczerze że gdybym
            mieszkała na wsi w miejscu oddalonym od ruchliwej drogi to też bym koty
            wypuszczała.Co innego miasto gdzie praktycznie na każdym kroku czyhają
            niebezpieczeństwa począwszy od własnego mieszkania znajdującego się na
            piętrze.Szkoda że historia ma tak tragiczny finał,miałam cichą nadzieję że
            będzie szczęśliwy happy end. sad
          • plastelinka.czerwona Re: Axiu, gdzie jestes!!!???Nie na moje nerwy.... 25.03.10, 22:48
            Fakt, że miał jaja nie miał pewnie wpływu na to jak zginął, ale na pewno
            przyczynił się do przymnożenia niechciany kociąt. Wszyscy potępiają pseudo
            hodowców, ale oni przynajmniej, w przeciwieństwie do ludzi niechcących
            "krzywdzić" swoje kocurki kastracją, znajdują domy dla kociego potomstwa.
            Kot nie jest bezwolnym i bezradnym zwierzem, ale nie potrafi rozpoznać czy
            złapana przez niego mysz nie nażarła się trutki, często nie da rady uciec przed
            rozpędzonym samochodem czy obronić się przed złośliwością ludzką.
            To nie prawda, że w bloku jest łatwiej upilnować kota niż w domu z ogródkiem.
            Różnica polega na podejściu do tematu. Ludzie biorący kota do mieszkania wiedzą,
            że kot to także obowiązek, że należy zapewnić mu rozrywkę a nie tylko pełną
            miskę. Posiadacze ogródków często biorą koty bo to "mało kłopotliwy zwierz i sam
            się sobą zajmie, jakoś się przy domu uchowa". Na szczęście świadomość ludzi
            rośnie i coraz częściej widzę w przydomowych ogródkach piękne woliery.
            • anihania Axiu ;(((( 26.03.10, 07:01
              Axel był kotem wtchodzącym, ale zadbanym. Co ma piernik do wiatraka...Był
              regularnie szczepiony, odrobaczany, zadbany, nawet nie wyglądał jak kot
              podwórkowy, bo zawsze był wyczesany. Dlatego tak zmartwiło mnie jego zniknięcie,
              bo zawsze kręcił się koło domu...Nigdy nie znikał na dłużej niż parę godzinek,
              ale wtedy szedł grzać się gdzieś w słonku, albo chował pod tuje. Nie słyszałam
              nigdzie, żeby ktoś się skarżył, że Axel chodzi i zapładnia kotki, bo dzikich
              kotów u nas nie ma. Plastelinka czemu sądzisz, że był zaniedbanym KOTEM?????? W
              pobliżu jest szkoła rolnicza, myślę, że być może poczęstował się jakąś trutką na
              szczury, albo ktoś zrobił to specjalnie, bo kot sąsiada też coś niewyraźny...
              • alhana82 Re: Axiu ;(((( 26.03.10, 07:29
                Bardzo wspolczujesad
                To ciężkie przeżyciesad
                Przytulam, bardzo mocno.

                a tak poza tym strasznym wydarzeniem
                wspolczuje Ci, ze sa osoby które potrafia kopać leżącegosad
                Sama przez to przeszlam, co dalo mi nauczke duza.
                Mam nadzieje ze tobie tez uda sie wyciągnąć wnioski, a nie zrazić się
                do ludzismile
            • sundry Re: Axiu, gdzie jestes!!!???Nie na moje nerwy.... 26.03.10, 08:41
              Ludzie biorący kota do mieszkania wiedzą
              > ,
              > że kot to także obowiązek, że należy zapewnić mu rozrywkę a nie tylko pełną
              > miskę. Posiadacze ogródków często biorą koty bo to "mało kłopotliwy zwierz i sa
              > m
              > się sobą zajmie, jakoś się przy domu uchowa".

              Co za bzdury. Fakt, koty w blokowiskach mają istny raj. Moje koty są wychodzące,
              mamy wielki ogród, mają się jak pączki w maśle, brakuje im chyba tylko ptasiego
              mleka.I na pewno jest takich kotów więcej na forum, choćby u Barby50. Tak że nie
              wygłaszaj takich głupich teorii.
              • barba50 Re: Axiu, gdzie jestes!!!???Nie na moje nerwy.... 26.03.10, 09:20
                Wywołana przez Sundry "do tablicy" muszę się odezwać.
                Po pierwsze żal zwierzaczka, smutno bardzo, okrutne to co się stało okropnie.
                Przy okazji tej smutnej historii pojawiły się dwa problemy. Kastracja
                wychodzącego kota co jest dla mnie oczywistością bezsporną. Ze względu na
                niechciane kocięta pojawiające się na świecie (nie rozumiem postawy założycielki
                wątku która w którymś poście napisała: "swoje słowa troski o zapłodnione kotki
                sobie wsadźcie" - kto choć raz był w azylu bądź schronisku lub uratował życie
                zwierzęciu tak nawet nie pomyśli). Druga sprawa to to, że kastracja kota
                ogranicza jego ciągoty i chęć wypraw, bo odpada ważna przyczyna. Koty kastrowane
                trzymają się bliżej domu, są zdrowsze, nie są narażone na zarażenie się podczas
                kontaktów z innymi kotami. A już tłumaczenie, że w okolicy są tylko
                sterylizowane kotki jest infantylny.
                Teraz druga sprawa w której zawsze staram się wyważać wypowiedzi, bo temat jest
                "śliski" tzn. koty wychodzące. Są okoliczności gdzie wybór jest taki - mieć koty
                i koty będą wychodzące lub po prostu ich nie mieć. Ale decyzja o tym, że koty są
                kotami wychodzącymi niesie za sobą zawsze cień niepokoju, bo koty wychodzą i
                wracają, ale drżę na myśl, że coś może się zdarzyć i kot nie wróci. To "coś" to
                takie zdarzenie jak w przypadku kotka Anihani, zły człowiek na drodze kota, inne
                zwierzę, czy samochód... Ten cień niepokoju noszę ze sobą cały czas, pewnie nie
                opuści mnie on nigdy.
                • anihania Re: Axiu, gdzie jestes!!!???Nie na moje nerwy.... 26.03.10, 10:00
                  napisałam o 'wsadzaniu gdzieś, bo to, że będziecie mnie besztać, że mój kot był
                  kastratem nie wróci mi go i, i tak nie będę miała już szansy tego zrobić, choć
                  chciałam, jak pisałam wcześniej. W poprzedni piątek miał jechać do weta na
                  zabieg. Poza tym pisałam pod wpływem emocji. Wiem, że mogliśmy zrobić to
                  wcześniej. Więcej takiego błędu nie popełnię. W moich poprzednich wątkach
                  pisałam, że wyprowadziliśmy się z domu moich teściów do własnego mieszkania a
                  Axiu został z nimi..Wg nas koty to najlepsi przyjaciele i już planujemy
                  zakup...Do mieszkania...Ale nie jednego, tylko dwóch, żeby nie było jednemu
                  smutno kiedy będziemy w pracy. A jak się wybudujemy to dwa razy się zastanowię,
                  nim wypuszczę kota na podwórko. Oczywiście będą wykastrowane..
                  • basset2 anihania... 26.03.10, 10:44
                    bardzo współczuję straty małego przyjaciela ...

                    anihaniu,
                    czy otrucie to przypuszczenie czy wykazała to sekcja?

                    pytam, bo trutka sama w sobie jako zwiazek chemiczny rozkłada
                    się/działa w dłuższym czasie a okoliczności wskazują na nagłe
                    zejście...wyszedł i nie wrócił

                    może Axiu miał kardiomiopatię przerostową a to dość częste
                    schorzenie w rasie MCO, zrobił się zator i umarł nagle?


                • maryshaa Re: Axiu, gdzie jestes!!!???Nie na moje nerwy.... 26.03.10, 14:52
                  Plastelinka, masz rację. W pierwszym momencie po prostu przyjęłam,
                  że "jaja" są przyczyną, że kot ucieka... ale rzeczywiście nie
                  pomyślałam, że może sobie robić kocięta na lewo i prawo. Fakt, to
                  jest argument kolejny za szybką kastracją...
                  • macarthur Re: Axiu, gdzie jestes!!!???Nie na moje nerwy.... 27.03.10, 05:33
                    przede wszystkim szczerze współczuję,jednak myślę że słowa krytyki
                    są tutaj mocno przesadzone, oczywiście sterylizacja kotów jak już
                    zostało powiedziane jest kwestią bezsporną natomiast trzymanie kotów
                    w domu kiedy są warunki do wychodzenia to trochę uszczęśliwianie na
                    siłę które nie zawsze jest sensowne a poza tym ten temat już był
                    wałkowany nie jeden raz na tym forum
                    • wladziac Re: Axiu, gdzie jestes!!!???Nie na moje nerwy.... 27.03.10, 07:27
                      hmmm,po tym wypadku pokuszę się o stwierdzenie że jest wprost przeciwnie i nie
                      ma warunków na bezpieczne wypuszczanie kota,nie potrafiłabym następnego narażać
                      świadomie na podobną sytuację czego wcześniej autorka postu nie była
                      świadoma,owszem można w dużym ogrodzie stworzyć kotom odpowiednie warunki do
                      wychodzenia i myślę że warto to zrealizować
                      • alhana82 Re: Axiu, gdzie jestes!!!???Nie na moje nerwy.... 27.03.10, 09:10
                        kazdego z nas moze spotkac duzo nieprzyjemnych rzeczy poza domem, a
                        czy chcielibysmy zyc w zlotej klatce??
                        Najwaznijesze jest rozsadne podejscie do takich spraw.
                        • wladziac Re: Axiu, gdzie jestes!!!???Nie na moje nerwy.... 27.03.10, 09:35
                          dlatego że mnie może coś nieprzyjemnego spotkać na ulicy to mam narażać kota na
                          to samo?bardzo rozsądne
                          • alhana82 Re: Axiu, gdzie jestes!!!???Nie na moje nerwy.... 27.03.10, 15:20
                            nie o to chodziło
                            Czy kot, jest na pewno szczęśliwy, jeżeli są możliwości wyjścia, nie
                            wychodząc. Szczególnie taki który zaznał już rozkoszy i przyjemności
                            (i nieprzyjemności) wychodzenia.
                            Nie chodzi mi o koty które nie chcą wyjść, tylko o takie które bardzo
                            chcą wyjść, i bardzo starają się wyjść.
                            Fifi i Fiona w mieszkaniu nie chcą wychodzić, ale będąc w Brennej, w
                            domku, nie dadzą się zatrzymać. Włącznie z wydarciem dziur w rękach
                            osoby trzymającej.

                            Czy my bylibyśmy szczęśliwi w takim momencie. Tylko o takie pytanie
                            mi chodzi.
                            • wladziac Re: Axiu, gdzie jestes!!!???Nie na moje nerwy.... 27.03.10, 18:31
                              mnie zaś kompletnie chodziło o coś innego,w tym konkretnym przypadku wydaje się
                              że warunki do wychodzenia kota są rewelacyjne a jednak wydarzyło się
                              nieszczęście i może się powtórzyć więc nie zgadzam się z tezą że jak uznamy
                              okolicę za bezpieczną to tak jest rzeczywiście,natomiast można odpowiednie
                              warunki stworzyć mając duży ogród a możliwości jest wiele,zdaję sobie sprawę jak
                              wielką przyjemnością dla kota jest wychodzenie szczególnie że sama mam dwa
                              wychodzące i to w mieście a były to kiedyś koty niczyje- włóczykije,teraz są
                              moje i za nie jestem odpowiedzialna więc są pod stałą inwigilacją któregoś z
                              domowników bo mam do tego warunki,zresztą koty są już starsze i nie skore do
                              jakiś ucieczek,nie włóczą się po okolicy tylko trzymają się w pobliżu
                              domu,przymusowo nocują w domu
                              • macarthur Re: Axiu, gdzie jestes!!!???Nie na moje nerwy.... 27.03.10, 21:45
                                koty jak ludzie mają różne charaktery,niektóre po prostu
                                niewypuszczane będą nieszczęśliwe,a chyba nie chcemy depresji u kotów
                                smile, co nie znaczy że trzeba wszystkie wypuszczać
      • 0ffka Re: Axiu, gdzie jestes!!!???Nie na moje nerwy.... 27.03.10, 23:27
        anihania napisała:

        > Dzięki za wszystkie miłe słowa otuchy... i za te mniej miłe!!!!, ale to już nie
        > ma znaczenia, swoje słowa troski o zapłodnione kotki sobie wsadźcie. Axiu
        > znaleziony.Martwy, otruty....Leżał u sąsiada na podwórku, z tyłu zupełnie, gdzi
        > e
        > rzadko kto chodzi.8 metrów od naszego płotu, ale tak ukryty w krzakach, że ledw
        > o
        > go odnaleźliśmy.

        Ogromnie Ci współczuję sad
        Axiu już nie cierpi i hasa sobie za Tęczowym Mostem [`]
      • gacusia1 I znow odzywa sie moj bunt przeciw wychodzeniu 28.03.10, 17:01
        Niestety,to bardzo czesty KONIEC kotow wychodzacych.
        Wspolczuje ale nastepny kot niech juz zostanie jedynie INDOOR cat,ok?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka