lianis
18.02.12, 15:41
Brakuje mi juz sil na moje kocie, czuje jakbym glowa w mur walila. Jako male jadla wszystko co dostala, glownie karma mokra, bez cukrow, lepszej marki, zamawiana, po sterylce zjadlaby wolu z kopytami, a najlepiej ze dwa i trzeba bylo pilnowac, choc kocie ryja darlo tak ze uszy odpadaly. Przeszlo i zaczely sie fochy, najpierw foch na jeden smak karmy, potem na drugi, trzeci, proba zmiany karmy na inna, pojadla i od nowa, najpierw ze bedzie jadla kazdy smak za wyjatkiem wolowiny, potem ze tylko wolowine, potem nic, wiec kolejna zmiana karmy. Wyrzucam hurtowe ilosci karmy i jest mi przykro, czuje sie zniechecona i wkurza mnie to kocie. Nakladam z rana bo stoi pod lodowka i drze mordke, podstawie pod nos, powacha z daleka, jak podpasuje to idzie i zje, czesciej nie pasuje wiec odwraca sie i wychodzi, nie zbliza sie do miski dopoki nie wywale i nie naloze kolejnej porcji, zasada ta sama, z daleka powacha jak podpasuje to idzie i zje jak nie pasuje to odwraca sie i czeka na wieczor, na kolejne podejscie. Jeden dzien, trzy rozne smaki, zdarza sie ze i firmy, zaden nie pasuje, nastepnego moze cos z tych trzech smakow podpasuje rano, ale nie oznacza to ze ten sam bedzie pasowal wieczorem, czy jutro. Dzis juz trzeci dzien jak nie je, nie pasuje jej zaden z 7 smakow ktore dostala, ja juz nie mam pomyslu. W chwili obecnej kupuje wszystkie mozliwe karmy ktore mi wpadna w rece z nadzieja ze ktorys jej podpasuje, ale na razie nic.
Vet twierdzi ze jest zdrowa, ma poltorej roku, wazy ok 2700, niby nie jest zaglodzona, ale moglaby wazyc ciut wiecej wg veta.