Koleżanka z pracy trafiła do szpitala, przez kilka dni mam pod opieką jej dwa ogony. Idę tam po pracy, sprzątam co jest do sprzątnięcia, karmię mokrym, karmię suchym, pogłaskuję, no normalnie jak to dochodząca do kotów

Kiedy wracam do domu, to moje już czekają i wszczynają drobiazgowe śledztwo. Każdy centymetr ubrania i butów jest starannie obwąchany, przy czym Czarny Kot Niezwykłej Wprost Urody wąchając warczy i jest zjeżony a Kusama robi analizę składu zapachu przez uchylony pyszczek (wygląda dość gamoniowato z tą otwartą paszczą

) Trwa to naprawdę dość długo i jest nawet zabawne. Ciekawe, że w drugą stronę to nie działa. "Tamte" koty nie czytają śladów zapachowych.
No i mam w domu biuro detektywistyczne. Trwa sprawa: gdzie Ona chodzi i z kim nas zdradza? Rachunek mi wystawią we właściwym czasie.
pzdr