Fraszka ma w pyszczku normalny pilnik do metalu. Jak przejedzie tym jęzorem po mojej ręce, to zrywam się z najgłębszego snu i patrzę, czy skórę mam całą

A jęzorek Duszki jest mięciutki i aksamitny. Płatek róży po prostu
No i ciekawi mnie jak to jest? Czy kot może "nastroszyć" język w zależności od potrzeb, czy zawsze ma jednakowy? A te różnice biorą się stąd, że środek jęzorka jest szorstki, a brzegi gładkie i delikatne i Fraszka liże całym ozorem, a Duszka koniuszkiem?