W niedzielę dostrzegłem małego kociaka który biegnie w stronę śmietnika. Malutki szaro-bury kociak. Myślałem, ze to jakiś przypadkowy gość, ale wczoraj o świcie widziałem go kolejny raz i znowu śmietnik. Pomyślałem, że biedak zdobywa tam jakoś jedzenie. Kryje się pod autem które od jakiegoś czasu stoi zaparkowane pod tym śmietnikiem (reklamy za wycieraczkami świadczą o tym, że nikt autem dłużej nie jeździł). Wczoraj rano podkradłem trochę mokrej karmy mojemu Mackowi i mu podałem. Bał się mnie i jedzenie zjadł dopiero wtedy kiedy odszedłem. Sprawdziłem po chwili i nie było tam już nic. Koło 18-tej idąc do sklepu nasypałem mu trochę suchej karmy, dziś rano jej nie było więc zjadł. Kupiłem mu 4 saszetki nieco tańszej karmy i rano dostał całą. też zjadł od razu gdy tylko odszedłem. Kurdę, strasznie mi szkoda tego malucha. Nie wiem co robić w takiej sytuacji. Można kogoś zawiadomić by go zabrano stamtąd? Napisałem na Facebooku wiadomość do schroniska w Sosnowcu, ale nie raczyli mi niestety odpisać. Dołączam fotkę kociaka skrytego pod autem. Widać jedynie zarys mordki w ciemnej odchłani podwozia.