Jako że dzisiaj cieplej, udałam się po raz pierwszy od dwóch tygodni na trochę dłuższy spacer z Sonią. Dłuższy gdyż w mrozy zaliczałam połowę mojej ulicy i wracałam a raczej Sonia wracała. Tak jak już kiedyś pisałam po jednej stronie ulicy znajdują się kamienice a po drugiej szeroki pas zieleni i nasyp kolejowy. Na górce którą Sońka lubi odwiedzać bo tam zawsze coś ciekawego znajdzie co do pyska można włożyć, znalazła ... nie wiedziałam co to jest póki nie podeszłam. Pod tylną obudową klasycznego telewizora ( ktoś z "mądrych" pewnie myślał że to niezłe schronienie ) leżał kot . Niestety już martwy. Wyglądał jakby zasnął. Znałam tego kota z widzenia. Chociaż obok w kamienicy okienka piwniczne otwarte on leżał tam. Moze dlatego że właśnie tam przebiega cieplik i z tego co kiedyś słyszałam od jednej karmicielki, koty lubią tam zimą przebywać. Był taki podobny do naszej Misi