Krew w oku

12.02.15, 09:33
Spojrzałam rano Kici w oczy i widzę, że w jednym ma jakby wylew - sporą czerwoną plamę. Coś jak u tego persa ze zdjęcia:
https://kotyperskie.eu/wp-content/uploads/2014/01/ediw.jpg

Nie wiem, czy mogła się uderzyć, jak spałam, czy może złapała się za kudły z Mizią.
Czy to może być groźne? Macie jakieś doświadczenia? Nie chcę się pytać dr. Googla, bo on zawsze diagnozuje najgorsze. Lecieć do weta, czy mogę poczekać do wieczora, aż chłop wróci i mi pomoże?
    • jottka Re: Krew w oku 12.02.15, 11:31
      dzwoń do weta - to lekarzowi trzeba opisać objawy, bo pewnie zapyta, czy jest wyciek z oka (jeśli tak, to jaki), czy oko jest spuchnięte, czy nie, jak się w ogóle kot zachowuje itd. i w zależności od tego powie co robić.
      • wiesia.and.company Re: Krew w oku 12.02.15, 11:48
        Bardzo dobrze mówi Jottka! Dzwoń do weta lub leć sama! Na pewno nie obejdzie się bez kropli (choćby obkurczających), tak czy inaczej wet musi obejrzeć (może nawet specjalista okulista).
        • lisek.chytrusek Re: Krew w oku 12.02.15, 12:16
          OK, dziewczyny - kopnęłyście mnie skutecznie w 4 litery, zaraz się zbieram i dźwigam tego klocka.
    • gadziulinka Re: Krew w oku 12.02.15, 12:46
      Mi to wygląda na typowe zapelenie spojówki, więc trzeba do weta, zeby antybiotyk dał. Mój pies miał to regularnie, potem odkryliśmy przyczynę, wyeliminowaliśmy to i jest spokój.
      • jottka no i co? 12.02.15, 23:03
        uraz, choroba czy zwyczajnie naczynko pękło?
        • lisek.chytrusek Re: no i co? 12.02.15, 23:39
          No i zostałyśmy odesłane do okulisty. Udało się dostać do dr Warzechy z kliniki Garncarza, wybadała jej te ślepia na wszystkie strony. Kitka ma dużo wylewów w komorach oka (tylko ten jeden z przodu, więc widoczny) i bardzo zniszczoną siatkówkę, prawdopodobnie niedowidzi sad Na poprawę stanu oczu mamy krople, ale wzięłam ją jeszcze na pobranie krwi, bo zdaniem dr takie zmiany mogą wynikać z choroby nerek, wątroby albo tarczycy.
          Jestem padnięta (3 wizyty jednego dnia, w różnych punktach, bez samochodu, z agresywnym kotem, który na stres reaguje biegunką...) i podłamana.
          Kitka pojadła i śpi.
          Dzięki za odzew i rady.
          • emigrantkaaa Re: no i co? 13.02.15, 00:10
            Biedna Kicia i biedna Ty...
            Trzymam kciuki za zdrowie koteczki.
            • wiesia.and.company Re: no i co? 13.02.15, 11:54
              Ojojoj, niby to nic takiego, bo przecież się zdarzają przypadki podrażnienia oka jakimś zewnętrznym ciałem, a jednak.... Swoją drogą, dobra klinika, dobra lekarka, że poszła dalej w swoich medycznych dociekaniach. Lisku, dobrze, że tak biegałaś po lekarzach (3 wizyty!), dobrze że badanie krwi jednym rzutem. Dzielne jesteście obie. I dziękuję za podzielenie się z nami podejrzeniami lekarki - uczę się, mam koty, chcę wiedzieć. Trzymam kciuki za poprawne wyniki!
              • lisek.chytrusek Re: no i co? 13.02.15, 15:54
                Pani dr jest kocią czarodziejką - moja diablica nawet nie miauknęłą i spokojnie pozwoliła się zbadać. Za to pobieranie krwi u naszego weta rodzinnego... Potrzebne były 4 osoby:
                - pańcio trzyma pacjentkę (ubrany w rękawice ochronne),
                - pańcia zabawia z przodu, przemawia, drapie po łebku i stara się nie zemdleć,
                - pani dr kłuje,
                - asystentka... śpiewa kołysankę smile

                Ech... głupio tak pisać, bo miłość nie ma ceny, ale podłamałam się wczoraj. Wizyty + badania + apteka + taksówki (nie wiedziałam, że tak trudno znaleźć taksówkę, która wozi zwierzaki) = prawie trzy stówy sad No nic, ważne, żeby kotka zdrowa była.
                • wiesia.and.company Re: no i co? 13.02.15, 18:51
                  Oooo, ależ diablica miała branie..... taką asystę sobie załatwić, to lepiej niż gwiazdor ekranowy smile A co do taksówek.... oj, ciężko, dłużej się czeka na taksówkę której kierowca nie boczy się na kota w transporterze. Na wszelki wypadek, tfu, tfu, szybko przyjeżdża i nie grymasi korpo, którą mam zapisaną jako "wozi zwierzęta" (pod taką nazwą wisi na tabliczce w klinice wet.): 19627. Drogo, ale zawsze są, nie kapryszą, nie odwołują w ostatniej chwili....
                  PS. To nie prywata, nikogo tam nie znam, ale mi się sprawdza w sytuacjach podbramkowych, gdy korki, śnieg lub ulewa i pora szczytu miejskiego.
                  • lisek.chytrusek Re: no i co? 13.02.15, 19:12
                    Dzięki, Wiesiu, wpisałam w telefon.
          • lisek.chytrusek Re: no i co? 13.02.15, 23:13
            Melduję, że Kicia, jak na swój wiek i historię, wyniki ma całkiem całkiem.
            Wątroba super, tarczyca w normie, parametry nerkowe (mocznik, kreatynina) podwyższone, ale tylko troszeczkę. Generalnie od ostatniego badania (pół roku temu) nie pogorszyło się. Uff.
            Jeszcze musimy iść zmierzyć ciśnienie, wczoraj się nie dało z powodu ataku furii smile

            • wiesia.and.company Re: no i co? 14.02.15, 15:40
              Cieszę się! No... mnie samej by skoczyło ciśnienie z powodu wizyty u lekarza (oj, nie jest to moje ulubione zajęcie), ale po tych wielkich bojach chyba powinno nastąpić wyciszenie, to zapewne dacie radę wink
              • lisek.chytrusek Re: no i co? 14.02.15, 15:56
                Hator, hator, hator. Czarna furia, pantera, diablica serdecznie pozdrawia.

                https://fbcdn-sphotos-d-a.akamaihd.net/hphotos-ak-xpf1/v/t1.0-9/429319_4164961281401_387509002_n.jpg?oh=d26c76e2811d276b3372232b22a335ea&oe=5589A0A4&__gda__=1432267245_b8d2bc972ad35c68d8cdf2996c779fc6
Pełna wersja