Dodaj do ulubionych

dziwny problem

15.11.17, 14:35
dokociłam się miesiąc temu przypadkiem i znów posiadają mnie trzy koty. Maleńtas miała wtedy ze dwa miesiące, chyba straciła matkę i tak darła się pod piekarnią cała noc, że słychać ją było mimo zamkniętych okien i przez dość ruchliwą ulicę, ze zwróciła na siebie moją i nie tylko moją (trochę wśród nas kociarzy) uwagę. Przypadkiem miałam przy sobie karmę kocią, zrobiłam prowizoryczną miseczkę..zjadła drąc się kątem pyszczka ale nie dając się pogłaskać i poszła gdzieś odpocząć..Jakież moje zdziwienie gdy następnej nocy kierowca powiedział mi ze pod drugim naszym wozem, już na naszym parkingu, drze się jakieś małe kocię..wróciła, nakarmiłam, napoiłam mleczkiem(jakiś czas nie umiała pić wody) , wrzuciłam do swojego samochodu, została przygarnięta i zdobyła swoje imię Verva, bo z wielką werwą walczyła o życie... ale do rzeczy.Kota jest bardzo przyjazna wobec ludzi i wszelkich zwierzaków, nie daje się zastraszyć, gdy rezydenci na nią fukają (z jednym schizofrenikiem i z psiakiem jest już prawie zaprzyjaźniona),nie lubi brania na rączki i zbyt bliskiego kontaktu choć po powrocie z pracy wita mnie miałkami piskami i chce głaskania..i tu pojawia się problem...przy głaskaniu jej pojawiają się takie przepływy ładunków elektrycznych, że ja je odczuwam i boje się, ze ją to zniechęci do bliższych kontaktów. Czuję wyładowania na łebku, mordce uszkach a szczególnie na ogonku..czy któraś z was spotkała się z takim zjawiskiem? Koteczka jest jedenastym kotem w mojej rodzinie ale z czymś takim się nie spotkałam..mi to nie przeszkadza ale obawiam się ze to jest przyczyna, ze nie chce zbyt bliskiego kontaktu fizycznego, bo poza tym jest bardzo pozytywnie nastawiona do mnie i generalnie całego świata
Obserwuj wątek
    • wiesia.and.company Re: dziwny problem 15.11.17, 18:27
      A pewnie, że tak miałam! wink Nie wszystkie koty strzelają - oczywiście zależy też od ładunków między człowiekiem i danym osobnikiem. Na 9 kotów strzelały dwa. Nos też (koci). To się dzieje sezonowo, gdy powietrze jest suche z powodu kaloryferów. Ja sobie pomagałam tak, że co jakiś czas ocierałam się o swoje kaloryfery (na wysokości tyłka, bo jakże inaczej), oddawałam swoje ładunki, bo przecież ja też w domu chodzę, szuram klapkami po chodnikach, noszę na sobie ciuchy z mieszanek, z wełny. Jeśli chcesz sprawdzić, czy koteczka szuka bliskości, czy może jest z tych co pozwalają na kontakt, gdy tego potrzebują - to po przyjściu do domu oddaj swoje ładunki (he he he nawet zdjęcie kurtki mnie elektryzuje) kaloryferom lub lodówce i lekko zwilżonym ręcznikiem przetrzyj kotkę i potem się oddawaj czynnościom pieszczącym. Ale z mojego doświadczenia wynika, że nawet kot strzelający, jak chce kontaktu, to się będzie domagał, i chciał i domagał, iskra przejdzie, a kot będzie chciał. Więc jeśli kontaktu unika wtedy gdy Ty chcesz... to trudno, albo kiedyś będzie chciała takiej bliskości, albo unika bo chce kontaktu wtedy, gdy ona ma taką chęć. smile Zbudujesz więź gdy się zgodzisz na postępowanie zgodne z życzeniem kotki, jak będzie po jej myśli i będzie miło, to dostaniesz pozwolenie na więcej. A to jest już sukces wink
    • mysiulek08 Re: dziwny problem 15.11.17, 20:01
      Mamy tak z jednym, Elvis jest zawsze mocno nabuzowany tongue_out i tez nie wiadomo dlaczego. On ma zupelnie inne futro niz reszta ferajny (niby tatus ten sam ale matka nieznana), bardzo geste welniaste, takie owcze smile i moze to jest przyczyna. I fakt, mocniej strzela latem jak jest sucho. Ale jakos to mu nie przeszkadza zeby domagac sie pieszczot smile
    • arim28 Re: dziwny problem 16.11.17, 08:04
      Tez mam taka kotke - futerko ma miekikie jak wlosy niemowlaka. Strzelalo bardzo. Po zmianie dywanu (pisalam o tym w innym watku) na welniany i uwaznym czytaniu metek, przy zakupie ubran (jak najmniej sztucznych tworzyw w skladzie) jest o niebo lepiej.
      Troche pomagalo przecieranie futerka wilgotna rekawica.
    • zaba_300 Re: dziwny problem 16.11.17, 09:28
      Maksio strzela. Głównie ze mną, niestety. Ale na szczęście znosi to cierpliwie, choć czasem faktycznie ładunki są spore.
      I, jak pisała Wiesia, strzelają między nosami. Może płukanie odzieży w jakimś płynie pomoże trochę?
    • babcia47 Re: dziwny problem 16.11.17, 11:39
      uziemiłam się dzisiaj przez kontakt z grzejnikami..Pomogło!!! nie strzelamy ładunkami elektrycznymi smile
      • babcia47 Re: dziwny problem 16.11.17, 11:53
        ps. kotecka lubi kontakt fizyczny ale dopiero uczy się go doceniać. Mrumra gdy położę głowę na jej tułowiu (bez przygniatania oczywiście) ale od początku bała się brania na ręce. Drugiego dnia gdy wróciła w miejsce gdzie ją poratowano chciałam ją schować do kosza lub pudełka w ciepłej piekarni ale tak gwałtownie uciekała, że mocno uderzyła się o podstawę jednej z maszyn..ale daleko nie odeszła i znów mnie wołała..to poszłam za nią i ją zabrałam..widać upatrzyła mnie sobie na swojego ludzia. Lubi głaskanko, wspólna zabawę, coraz częściej poleguje z łepkiem na mojej stopie lub w pobliżu mojej osoby..pewnie dopiero musi się nauczyć kontaktu i zaufać osobie, która bierze ja na ręce, że jej nie upuści
        • wiesia.and.company Re: dziwny problem 16.11.17, 13:34
          Jak na miesiąc od dokocenia, to dużo osiągnęłyście. To, że się darła pod piekarnią, to ją w sumie uratowało. Takie wołanie o pomoc, strach i bezradność, że taka sama, opuszczona i głodna i zziębnięta, bez matki. No i wykrzyczała sobie zainteresowanie i ratunek. smile Nie jest wykluczone, że nie lubi tego brania na ręce bo: 1) nigdy nie doświadczyła takiej bliskości z człowiekiem, od którego nie wiadomo co dostała w jej krótkiej przeszłości 2) brano ją na ręce, jakieś dzieciaki, jacyś dorośli, brano nie wtedy gdy chciała bliskości, może też były to brutalne ręce.
          Koty to myśliciele, podglądacze i przemyśliwacze z odległości - czy im się opłaca podejść, jak właściwie zachowuje się osoba, która im się podoba lub wręcz przeciwnie wydaje podejrzana, fałszywa, zła. Musi sobie poukładać, przygląda Ci się i na razie oswaja z bliskością, może się bać odejścia osoby którą polubi (tak jak gdzieś odeszła mama i zrobiło się niebezpiecznie w życiu małej) i rozczarowania. No i wiadomo: pies - niewolnik, przybiegnie na wołanie. Na miłość kota trzeba zasłużyć (a i to na wołanie nie musi przygalopować) wink
          • babcia47 Re: dziwny problem 17.11.17, 13:28
            poznała juz moje obyczaje.. miałczy, piszczy i domaga sie uwagi gdy wracam z pracy i nie chodzi o żarełko bo ma je w odwłoku (w międzyczasie małżon daje jej karmę), ale kiedy wstaje o 22-giej i pije kawę zaczyna protestować i stara się mnie zatrzymać..Pańcia nie idź!! i to nawet po trzydniowych "świetach". Wie, że zaraz pójdę do pracy i nie podoba jej sie to wcale. Świetnie reaguje na nadpobudliwego psiaka i oswoiła schizofrenicznego norwego który dotychczas wzbudzł postrach w rezydentach (dostałam go z jednej z fundacji ratujacych bezpańskie koty, jeden z rezydentów odszedł w miedzyczasie za TM). Ma w nosie jego humory, nie pamieta mu pacania łapa gdy ten sie wkurży, potrafi go spacyfikować, ganiać, "napaść" po kociecemu, wytarmosić a jak mu sie nie podoba to odchodzi z wysoko uniesionym ogonkiem, nie zachowuje sie jak ofiara co Puchatka wprawia w osłupienie..a nawet mam wrażenie że to on sie jej boi, choć jest z 7x od niej wiekszysmile charakterek ma godny vervy
            • babcia47 Re: dziwny problem 17.11.17, 13:59
              ps. kiedy ją karmiłam pierwszego dnia najpierw dałam jej kawałek salami, który miałam w kanapce..porwała go i darła sie kątem pyszczka ale zjadfła..potem dałam jej dwa razy po dwie łyżki słabej kociej karmy dla dorosłych kotów..brała po kawałku i dalej darła sie kątem pyszczka. Karme kupił mój małzon (to na moje usprawiedliwienie) bo znajomy znalazł w lesie wyrzucony miot wiosennych kociaków, dokarmiał i chciałam się dołączyć..kociaki zniknęły i znajomy oddał mi jedna puszkę..na jego usprawiedliwienie, to w domu ma kilkanaście kotów, rezydentów i dohodzących i żona nie chciała słyszeć o kolejnych 4 sztukach. Teraz kupiłam młodej karme miramor dla kociaków..a ona jej nie chce niezależnie od smaku a jest ich 4..co jest nie tak z tą karmą? Wiskasa wciagnie, lubi siekana wołowinkę i kurze cycusie, kitiketa kupionego w sytuacji podbramkowej olała(mądra kota) ale co z tym miramorem?
              • arim28 Re: dziwny problem 17.11.17, 19:33
                Moje koty totalnie olewaja puszki z duza zawartoscia miesa, tak samo suche sad
                Jedna uwielbia tylko piers z kurczaka i mieso z jelenia. Wolowiny, wieprzowiny nie ruszy. Druga kotka jadala tylko Feliska - zrobilam zapasy szczesliwa a ona tych nowych nie chce.
                Jedyne co teraz jedza obie tp zupy Gourmeta, niektore puszki /ale tylko miesne, zadnych pasztetow) dwa smaki z almo nature i sheba - te malutkie puszeczki.
                Pisalam kiedys, ze moim zdaniem ostatnio "ulepszono" smaki w niektorych firmach i niestety moim kotom zupelnie one nie pasuja.
                No ja tez nie za wszystkim przepadam, nawet jak glodna jestem wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka