aankaa 26.11.18, 01:16 właśnie dyndam na balkonowym hamaku, kociska wietrzą futra przed nocą wokół mgła (smog ?) w skrzynkach jeszcze kwitną 4 (na 7) pelargonie, lawenda ma się całkiem dobrze, wrzosy też nie padły Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
ajaksiowa Re: listopadowa noc 26.11.18, 06:30 Moje pelargonie w połowie tygodnia już padły ,zmarzluch jestem więc hamaka nie zazdroszczę Odpowiedz Link
wiesia.and.company Re: listopadowa noc 26.11.18, 16:56 Ja akurat w poprzednim tygodniu zlitowałam się nad pelargoniami i zabrałam je do przedpokoju. No i widzę, że im ta domowa temperatura nie bardzo pasuje, ale z zeszłego roku z siedmiu uratowała mi się jedna więc nie tracę nadziei, że w przyszłym roku może jakąś zachowam? Na moim balkonie, gdzie jest zawsze wietrznie to tylko Gacuś wytrzymuje. Już mi się zdarzyło zamknąć go na tym moim "gierkowskim" balkonie, bo mam ciemnobrązowy chodnik z Biedronki a jak czarny Gacio przycupnie za dużymi donicami to go nie widzę. Ale sprawdzam, bo jestem świadoma swoich błędów Odpowiedz Link
aankaa Re: listopadowa noc 26.11.18, 20:36 jeśli sąsiadom nie przeszkodzi - wynieś na klatkę. Jest chłodniej i koty nie zasiedzą skrzynek moje sąsiadki powoli przenoszą balkonowe uprawy na schody Odpowiedz Link
kkjp Re: listopadowa noc 26.11.18, 20:30 Zimno, okropnie ciemno, wietrznie i ogólna zgnilizna. Dzisiaj mróż. Świadomość, że moje podwórkowce non stop na dworze, doprowadza mnie do obłędu Aura taka, że naprawdę, choć bardzo się staram nie mówić o tym to jednak kilka razy dziennie wymsknie mi się "nienawidzę takiej pogody". Marzną mi ręce, kiedy sprzątam karmniki i myję miski, wiatr wieje w twarz tak, że przy mojej naczynkowej cerze wyglądam jak burak. Jest fatalnie. A u Aanki pełen relaks zaraz przeniosłam się do ciepłego, lipcowego wieczoru bo ten listopadowy za nic mi nie pasuje Odpowiedz Link