oxygen100
27.10.04, 20:27
Jestem dentystka...wiec wyobrazcie sobie co robie swojemu kotu. Oczywiscie
myje mu zeby. Kota za bardzo tego nie lubi, no dobrze, nienawidzi tego, po
zabiego jest obrazona, a w czasie jesgo trwania patrzy spode lba i nawet nie
chce myslec co jej sie tam klebi. Jak tylko poczuje zapach swojej kociej
pasty do zebow dostaje slinotoku, piana pojawia sie nie tylko na pyszczydle,
ale tez na moich rekach, spodniach i innych czasciach garderoby, w promieniu
5 metrow wszystko jest zaslinione i zabrudzone pasta. Ale zeby umyte i
pachnace. Ryjek jak sie domyslacie oblepiony mieszanka pasty i sliny rowniez
kwalifikuje sie do mycia, ale to juz nie problem bo to znaczy ze meka
skonczona. Pozniej w nagrode cos na przekaske, jeszcze 5 minut dasow, a potem
kot zadowolony, pachnacy i...mokry. Czy Wy tez myjecie kotom zeby, bo ja moze
po prostu przesadzam.