Dodaj do ulubionych

kuwetowy problem

16.07.05, 13:51
Zeby mi za dobrze nie bylo!! ledwo uporam sie z jednym problemem pojawia sie
nastepnysmile) Tym razem chodzi o kuwete. Wczoraj po raz pierwszy wlozylam Tosie
po jedzeniu. Reakcja?? Histeria miauuuuuuuuuu!! i dawaj gramolic sie z
kuwety. Ona sie chyba boi zwirkusmile)) Bo przeciez krzywda jej sie tam nie
dziejesmile) Moze skonczone 4 tygodnie to troche za wczesnie do kuwety??Jak Wam
szlo z przyuczaniem kociakow do korzystania z kuwety?? No i jak dlugo to trwa
czy uzbroic sie w cierpliwosc czy efekt powinien byc natychmiastowy?? Zawsze
wydawalo mi sie ze koty szybko ucza sie jak z niej korzystac a tu takie
cukiereczkisad( Dobrze ze chociaz zjada kleik z butelki i jedzenie dla
niemowlat ze sloiczkasmile)) na jakie jeszcze niespodzianki sie przygotowac??smile)
-
Obserwuj wątek
    • beali Re: kuwetowy problem 16.07.05, 16:21
      Ja od razu,jak tylko małe zaczynały same łazić,zaczęłam
      przyzwyczajać do kuwety,ale pomogła mi Sylwunia,która
      nasiusiała na dzien dobry do kuwety przeznaczonej dla
      maluchów,czyli był juz zapaszek.
      Dałam maluchom zamiast normalnej kuwety płaskie pojemniki,
      połozyłam je tam,gdzie wiedziałam,że małe będą łazić,
      by 'potykały' się o kuwetkę.Właziły tam najpierw w celach
      zabawowych,ale niuchały noskami i w koncu zaczęły siusiać,
      ale obok kuwety,więc podłożyłam ceratkę i własciwie od tej pory
      było po problemie,albo na ceratkę,albo do kuwety.
      Kiedy widziałam,że maluch zbiera się do siku,wkładałam go
      do kuwetki,lekko przytrzymując-z reguły nie protestował.
      Dobrze byłoby byś umieściła siuszki małej w kuwecie,
      no bo skąd ona ma wiedzieć,że tam ma robić siku,a tak
      będzie zapaszek.Ty,Mamuśka Doskonała na pewno zauważysz
      także,kiedy kocia pociecha będzie chciała siku,więc ją
      wtedy delikatnie wkładaj do kuwetki,ona wyłazi,Ty wkładasz
      gadając coś tam pieszczotliwie-u mnie taka metoda działała.
      Daj maluchowi czas na zaznajomienie się z kuwetą,jej zapachem.
      Jak dla mnie te płaskie pojemniki,to było dobre rozwiązanie,
      bo choć kocinki potrafiły na łóżko się wdrapać,to niekoniecznie
      miały ochotę włazić do wysokiej kuwety,a jak juz to biegiem wychodziły.
      Pozdrawiam i głaski dla Tosiwink
      • tosia_4 Re: kuwetowy problem 16.07.05, 17:13
        Merlin jak u mnie zamieszkał miał 6 tygodni i nie był przyuczony do kuwety.
        Pierwszy kontakt z nią nstąpił godzinę po przyjściu kota do domu - zaczął mi
        siusiać na kanape a ja biedaka złapałam i "w trakcie" do kuwety zaniosłam -
        teraz jak o tym pomyślę czuję się jak barbarzyńca sad No, ale zapaszek już był,
        a ja małego obserwowałam i jak widziałam, że się przymierza do siusiania, to go
        zanosiłam na miejsce - nauczył się bardzo szybko, ale faktem jest, że on z
        natury ciekawski i uwielbiał szperać, tak że żwirek stał się od razu
        największym przyjacielem.
        A jaki żwirek jej dałaś? Może za ostry? Ja uzywam Cat's dream, to takie
        trocinki przyjemnie pachnące i delikatne dla kocich łapek, może by jej się
        spodobały?
        Pozdrowienia dla ciebie i małej Tosi!
    • kawka74 Re: kuwetowy problem 16.07.05, 20:55
      może w żwirku problem? obie moje kocice reagowały histerycznie na żwirek w
      kuwecie, więc w kuwecie jest odrobina piaseczku, żeby sobie symbolicznie Kota
      pogrzebała. I spokój.
    • oxygen100 Re: kuwetowy problem 16.07.05, 23:14
      na razie dostalam troche zwirku do sprobowania takiego jak uzywa Bipi czyli eco
      plus cos tam best cats. udalo mi sie zlapac kote jaksikala na podloge i wlozyc
      ja do tej kuwety. Bylam baaaardzo z siebie zadolowolna kota siku skonczyla i
      dawaj gramolic sie z kuwety.Moze ten zwirek kluje ja w lapki??
      dzisiaj znowu byla konforntacja z Bipi. Biedula fukala syczala az w koncu
      zakopala sie w ciuchy w szafie. Szkoda mi tej kociny dla niej to takze duzy
      stres mimo ze mala jest taka kochanasad(( Nawet nie przyszla sie ze mna
      przywitacsad(((
      • kawka74 Re: kuwetowy problem 17.07.05, 09:39
        Spróbuj z piaskiem albo z pustą kuwetą. Jak kot nie chce do żwirku, to go nie
        przekonasz smile
      • kasikk Re: kuwetowy problem 17.07.05, 09:57
        a ja dałabym małej trochę czasu - w końcu uczy sie i trudno od razu
        zawyrokować, że coś tam jej nie odpowiada
        u mnie kociska szybko sie nauczyły - tydzień i było po kłopocie prawie, ale ich
        było 5 na raz
        nie wiem, czy mała siusia w jednym miejscu
        ja postawiłam kuwetę w miejsce, gdzie siknęły i później musiały do kuwety, bo
        po prostu tam była
        życzę sukcesów wychowawczych smile)
    • oxygen100 Re: kuwetowy problem 17.07.05, 18:33
      Malutka nadal boi sie kuwety. W ogole nie jest zainteresowana nia mimo ze juz
      widac ze jest ciekawska wszedzie stara sie zajrzec i wszytsko obwachujesmile)
      Dotychczasowa toaleta odbywala sie tak ze po jedzeniu miala masowany brzuszek a
      pozniej wacikiem nasaczonym ciepla woda symulowalam lizanie w okolicy odbytu i
      cewki moczowej i pieknie wtedy robila wszytsko co trzeba. Teraz doslownie dwa
      razy zsikalam sie na podloge i jak zauwazylam to cap za dupe i do kuwety.
      Konczyla ale od razu myk myk i nie ma kotasmile))
      • wiesia.and.company Re: kuwetowy problem 18.07.05, 11:34
        A spróbuj jednak zmienić żwirek. Moje po prostu nie lubią wałeczków pod łapkami.
        Kup na razie jakiegoś Benka compact, drobnego, bezzapachowego i na razie niska
        kuwetka dla małych kotków (8 złotych lub coś koło tego), żeby mogła przekroczyć.
        Jeśli gdzieś Ci nasiusia, wytrzyj papierem toaletowym i ten zmoczony włóż do
        kuwety, potem posadź malutką obok papierka, niech sobie powącha. Może zadziała.
        Ja tak (na zmoczony papierek lub szmatkę) przyuczyłam wszystkie maluchy. Lubią
        wiedzieć, że tu jest zapach oznaczający ewidentnie: ubikacja tu.
        Pozdrawiam Cię i malutką Tosię.
        Wiesia
        • tamara_t Re: kuwetowy problem 19.07.05, 22:14
          Słyszalam że żwirek silikonowy jest najlepszy na początek, bo bezzapachowy. Mój
          kociek miał 5 tygodni i nigdy kuwety na oczy nie widział [ze wsi jest] i
          żadnego siku na podłogę nie bylo smile Postawiłam kuwetę najpierw w pokoju, bo
          reszty mieszkania się bał i codziennie przesuwałam o 0.5m w stronę łazienki.
          Kuwetka niska, ze specjalnym jeszcze obniżeniem do wchodzenia. Zaakceptował bez
          problemu smile

          Powodzenia!
    • oxygen100 Re: kuwetowy problem 20.07.05, 12:59
      nie no wyskakiwanie z kuwety po uprzednim wlozeniu tam kota to pyszna
      zabawasmile)) wpadlam na pomysl zeby dac jej do kuwety kulke z folii aluminiowej
      wtedy nauczy sie kopac. Ale to chyba nie byl zbyt madry pomysl bo ona kuwete
      zacznei kojarzyc z zabawasad( Nie wiem jak ja przyzwyczaic. Zwirek probpwala
      zjadacsad(( ale wet mowilze tak moze byc.
      • mam_to_w_nosie Re: kuwetowy problem 20.07.05, 13:04
        za każdym razem jak sie wysika, to na papierze toaletowym lub jakoś inaczej przenieś
        trochę siku do kuwety, żeby TAM czuła zapach. I może zamiast normalnej kuwety daj coś mniejszego, jakąś niepotrzebną tacę czy coś, żeby nie musiała skakać.
    • mam_to_w_nosie Re: kuwetowy problem 20.07.05, 13:02
      No i co, dalej się kuweta nie podoba, czy już coś zaskoczyło??
      Właściwie nie mam żadnych nowych światłych rad, ale jeśli kicia boi się żwirku
      to go zmień, przynieś skądś piaseczek albo mogą być nawet strzępki gazety, moja
      na początku na gazety siusiała. I do tej pory sypię jej żwirek tylko na połowę
      kuwety bo ona nie cierpi żwirku pod łapkami, zawsze ustawia się tak, że łapki
      na pustym dnie kuwety a pupę nad żwirek wystawia wink
      No i zdecydowanie jak się zsiusia gdzie indziej, to trzeba trochę siku jakoś
      do kuwety przetransportować, żeby tam był zapach toalety.
      Powodzenia i pozdrawiam!
      • annskr Re: kuwetowy problem 20.07.05, 13:33
        Nasze kociaki przyszły ze swoją mamusią z podwórza - na początku spały w
        kuwetce na piasku, potem szybciutko zrozumiały, do czego służy - tyle, że w
        momencie wprowadzenia się do nas miały ok.2,5-3 m-ce smile)
    • groha Re: kuwetowy problem 20.07.05, 13:47
      Ja myślę, że kociak podrośnie i problem wkrótce zniknie. Być może należy do
      tych bardziej ostrożnych i strachliwych, które do wszystkiego przyzwyczajają
      się dłużej i wymagają od nas świętej cierpliwoścismile
      • hispana Re: kuwetowy problem 20.07.05, 14:12
        koty maja to insynktownie - ida od razu do kuwetki - a jaki masz zwirek? moze
        najpierw drewniany, pachnacy naturalnym drewnem?
        moja malenka jak weszla po raz pierwszy do duzej kuwety to zaczela sie tam
        przewracac i zasnela - miala ze 4 tygodnie i zwirek cats best z drewna
        • ptasia Re: kuwetowy problem 20.07.05, 15:03
          Bica (4 tyg.) była przystosowana przez mamę i rodzeństwo, a do domu wzięłam
          trochę żwirku od poprzednich właścicieli, żeby miała zapach, i nie było zadnego
          problemu. wręcz lubiła na pocz. siedzieć w kuwecie i się bawić, ale jej
          przeszło. pierwszy żwirek był jakiś no name, ale dość typowy - w stylu Benka.
          może faktycznie przeszkadza jej zapach albo żwirek pow. być drobniejszy? silikon
          nie pachnie, ale to są spore granule, jesli razi ją w łapki, to tu będzie
          gorzej. może faktycznie spróbować z piaskiem?
          daj znać, jak idzie!
    • oxygen100 Re: kuwetowy problem 21.07.05, 09:47
      Zwirek mam taki wlasnie naturalny best cats. Wczoraj widzialam jak w kuwecie go
      jadlasmile) ale wet mowil ze na poczatku tak bedzie ze malutka bedzie zwirek
      zjadala i zeby sie nei przejmowac dlatego tez polecala ten naturalnysmile). Nadal
      nie kojarzy po co jest kuweta to znaczy poza tym ze do zabawy. Te kilka razy
      gdy zlapalm ja na goracym uczynku i wlozyclam dokuwety zeby skonczyla jakos tez
      nie skojarzyla po co. Zostawialam i siki w kuwecie i obsikany recznik
      papierowy i nic. A moze popryskac kuwete kocimietka?? Bo co ja tam wloze to hyc
      i nie ma kotasmile)Zmienilam jej kuwete na niskie pudelko z grubej tektury
      powleczone materialem (zostalo mi po czyms tam) to zaczela podgryzac jego
      krawedzsmile) Za to dzisiaj kotu wlaczyl sie eksplorator i zwiedzila prawie cale
      mieszkanie oczywiscie pod moim okiem. Juz zaczela zagladac i kitowac sie tam
      gdzie nie powinna czyli w jakies male zakamarki gdzie moja reka nie siegnie.
      zaslaniam wszystko ale koteczka jest baaaaardzo przedsiebiorcza i rownie
      ciekawskasmile)Za to pierwszy raz powaznie mnie zadrapala i odczyn dokola
      zadrapania mial ze dwa cmsad(( Apokalipsa...
      • mam_to_w_nosie Re: kuwetowy problem 21.07.05, 12:20
        oxygen100 napisała:

        > Za to dzisiaj kotu wlaczyl sie eksplorator i zwiedzila prawie cale
        > mieszkanie oczywiscie pod moim okiem. Juz zaczela zagladac i kitowac sie tam
        > gdzie nie powinna czyli w jakies male zakamarki gdzie moja reka nie siegnie.
        > zaslaniam wszystko ale koteczka jest baaaaardzo przedsiebiorcza i rownie
        > ciekawskasmile)

        No cóż, taka kocie natura, z maluchem jest trochę problemów jak zaczyna zwiedzać
        ale potem to już sama będzie wiedziała, gdzie lepiej nosa nie wtykać.

        > Za to pierwszy raz powaznie mnie zadrapala i odczyn dokola
        > zadrapania mial ze dwa cmsad(( Apokalipsa...

        Ojej, to niefajnie z tym odczynem. A taki maluch to będzie drapać, niestety, jak
        moja była malutka, to przez pierwsze parę miesięcy chodziałam cała podrapana, jak
        po jakiejś katastrofie ale z wiekiem kotek uczy się jak używać pazurków i zadrapania
        zdarzają się coraz rzadziej smile))
        Trzymam kciuki za kuwetę, nauczy się na pewno!
        • meduza7 Re: kuwetowy problem 21.07.05, 14:00
          mój głupolek nauczył się robić do kuwetki bardzo szybko, właściwie już na
          drugi dzień nie było problemu - tzn. nie było problemu z sikaniem, bo za to
          zaczął ten żwirek żreć. Przyuczyłam go metodą łapania, jak się szykował do siku
          i przenoszenia do kuwetki. Żwirek mam sanicat, jakoś mu nie zaszkodził wink,
          przestał żreć jak dostał suplement wapnia.
          Za to teraz czasem zdarza mu się, że umości się w kuwecie, a dupkę... wystawi
          na zewnątrz. I wszystko leci na podłogę. Głupolek i już.
          • wiesia.and.company Re: kuwetowy problem 21.07.05, 15:19
            Do kuwety Ci się przyzwyczai, jakiś tam żwirek sobie upodoba...ale będziesz
            miała radochę, jak Ci po raz pierwszy samodzielnie z zadumaną miną siuśnie,
            gdzie trzeba.
            Pewnie nie podoba jej się grubość żwirku, albo ją ugniata, albo wchodzi między
            poduszecki, albo jej łapeczki objeżdżają (Cat's Best to są chyba takie właśnie
            wałki - z których może zjeżdża jak na rolkach - może tego nie lubi. Tu ma się
            skupić, a łapki ruchome...). No coś tam jej nie gra. Jedzenie żwirku mija
            bardzo szybko. Jak chce chrupać, to może lepiej tabletki witaminowe pokruszone?
            Eee...przejdzie jej.
            Co do wchodzenia w różne szczelinki, to to może być czasem niebezpieczne.
            Zasłaniałam, broniłam, książki, pudełka, nic nie pomagało. Grosia jak nie z
            podłogi, to od góry z kanapy dopadała jakieś ustronne miejsca. Złapałam ją na
            gorącym uczynku, kiedy wałkowała w ząbeczkach kabel od lampki. Natychmiast
            poszedł w ruch Dr. Seidl (Sedel, kurczę nigdy nie pamiętam)
            spryskiwacz "przeciw ogryzaniu kabli elektr.przez zwierzęta". Jest taki. Gorzki
            jak piołun (bo na wyciągu z orzecha włoskiego). Samemu trzeba uważać, bo ten
            pył osiada na wargach i żadna kanapka i herbata nie smakuje. Lepiej na dłoni
            położyć jakiś papier i na tym kabel i tak pryskać. Tfu! Tfu! Ale pomogło.
            Więc jeśli zauważysz, że ma zakusy na takie niedozwolone rzeczy (kwiatki też)
            to bziukaj tym spryskiwaczem. Ohyda, ale skuteczna. Skuteczne, bo ohydne.
            Pozdrawiam Cię i malutką Tosię (za każdym razem oglądam zjęcia i się rozczulam,
            ale poprawiają mi humor, że są jeszcze, proszę, dobrzy ludzie i dumne mamy
            takich dzieci).
            Wiesia
    • oxygen100 Re: kuwetowy problem 21.07.05, 15:42
      na razie zsikala sie kilka razy na podloge (upodobala sobie taki maly dywanik
      na ktorym widze ze ostrzy pazurkismile)kilka razy na koldre i raz na poduszke.
      Wiesiu a czy ten spray mozna kupic w sklepie z artykulami dla zwierzat??
      Dzisiaj powtarzamy odrobaczanie. Mam w domu juz prawie pol kilo kotasmile))Bardzo
      jej smakuja sloiczki gerbera z indykiem az z chciwosci sie cala trzesie tak je
      lubismile)) czy moge juz jej dac ugotowana rybe??? czy jeszcze nie?? ladnie juz je
      ze spodeczka tylko patrzec jak zacznie gryzc bo na razie zjada sama papkesmile))
      Acha moja siostra ktora ja bierze wymyslila zeby zmienic jej imie z Tosia (bo
      za bardzo ludzkie i jakos tak glupio) na Coco (od Chanel)ale zobaczymy czy sie
      przyjmiesmile) Pol kilo kota padlo po zabawie kulka na sznurku na swoim legowisku
      i spi wiec korzystajac z okazji chyba musze poodkurzacsmile) Kota nie boi sie
      odkurzacza w ogole i nawet na niego polujesmile) Juz sama nie wiem czy to kot czy
      lew?smile)
      • wiesia.and.company Re: kuwetowy problem 22.07.05, 14:24
        Piękne imię: Tosia. Takie miękkie i zarazem zaradne... Koty się uczłowieczają,
        więc ja nie mam nic przeciwko ludzkim imionom. Niech się ludzcy imiennicy czują
        zaszczyceni.
        Gerbery są mniam, mniam, można potem próbować różnych smaczków. Rybę ugotowaną
        (ja mam w tym celu chyba tylko - kuchenkę mikrofalową) albo na parze (najlepiej)
        możesz jej oczywiście podać. Najlepiej morską - smakuje mintaj (ale moje wolą
        filety od kostek, gdzie są wsady różne i odpadowe też), rozdziabaną rękami
        najlepiej, żeby wyłowić ości. Z tym, że lepiej rybę podawać raz na tydzień.
        Gorsze są ryby słodkowodne, bo zabijają aj, witaminy czy tiaminazę, no coś tam.
        Ale gdy się uzupełnia jedzeniem puszkowym (które zawiera różne składniki) i
        witaminkami np. Gimpeta rozkruszonymi, to i ryba słodkowodna jest OK. Nawet
        tłustsza ryba nie szkodzi, kotom lepiej smakuje.
        Czasem z zadziwieniem patrzyłam, jak taki malutki koci noseczek schylał się nad
        talerzykiem i taka malutka mordusia zabierała się do większej lub wielkiej
        porcji lub kawałka mięsa. I jakoś to szło, ząbki jak szpileczki drukowały kąsek
        na porowatą "gąbkę" a potem odrywały kawałeczki i ciamkały.
        Przed Tobą dużo takich wspaniałych odkryć.
        Pozdrawiam Cię i Tosiunię jak najbardziej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka