Kochane Kobitki. Powiedzcie mi jak sobie z tym problemem poradziłyście? Czy
badałyście siebie i swoje koty? Czy była taka sytuacja, że musiałyście kotka
oddać? Czy potem mogłyście go odebrać i spokojnie beż problemów trzymać w
domu? Planuję ciążę w przyszłym roku. I już zaczynam się martwić. Bo jak będę
musiała Stefana oddać to się zapłaczę na śmierć

Proszę, opiszcie Wasze doświadczenia.